REKLAMA
WEBINAR

10 najważniejszych wydarzeń 2022 roku w świecie pieniądza

Krzysztof Kolany2022-12-30 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-12-30 06:00

Dwa lata temu życzyliśmy sobie, aby rok 2021 nie był gorszy od swojego fatalnego poprzednika. Niestety, nie sprawdziło się. W rok 2022 wchodziliśmy bez większych nadziei. I słusznie, bo był to kolejny kiepski rok dla świata w ogólności i inwestorów w szczególności.

10 najważniejszych wydarzeń 2022 roku w świecie pieniądza
10 najważniejszych wydarzeń 2022 roku w świecie pieniądza
fot. amgun / / Shutterstock

Tak samo, jak w latach poprzednich bardzo trudno było ograniczyć poniższą listę do zaledwie 10 wydarzeń. Tak to już jest, gdy historia przyspiesza i na zakręcie bez litości wyrzuca stare trendy i zależności. Za nami kolejne burzliwe 12 miesięcy pełne strat, kryzysów, wojen i narastającego autorytaryzmu.  Tu jednak skupimy się na trendach w świecie finansów i gospodarki.

10. Kontrolowany upadek Credit Suisse.

Na początku października na rynkach finansowych zaczęło się spekulować o problemach finansowych Credit Suisse – jednego z dwóch największych szwajcarskich banków inwestycyjnych. Inwestorzy na obawiali się powtórki z upadku Lehman Brothers.  Obawy te potwierdziły się kilka tygodni później, gdy w ramach prezentacji wyników kwartalnych Credit Suisse zapowiedział „głęboką restrukturyzację”, pokazał ogromną stratę i próbę pozyskania kapitału. W praktyce doszło do „kontrolowanego wyburzenia” banku, za którym w ostatnich latach ciągnęła się długa seria szwindli i skandali.

Bloomberg

9. „Polski ład” – czyli najgorsza reforma podatkowa świata.

Skoro już mówimy o tych ostatnich, to trudno tu nie przypomnieć fatalnie zaplanowanej i jeszcze gorzej przeprowadzonej reformy podatkowej w Polsce, szumnie nazwanej „Polskim ładem”. Choć o planowanych zmianach rząd informował już w maju 2021 roku, to skala podatkowego chaosu, jaka wybuchła w styczniu 2022 roku, była bez precedensu w historii III RP. „Teraz wreszcie się dowiemy, jakie miały być podatki” – ten fragment piosenki Kultu sprzed ponad 20 lat pasował tu jak ulał.

Reklama

Rząd Mateusza Morawieckiego zapowiadał obniżkę podatków, ale dla wielu podatników okazała się ona podwyżką. Oberwało się przede wszystkim przedsiębiorcom i samozatrudnionym, a skorzystali właściwie tylko emeryci (i to nie wszyscy). Późniejsze czynione w pośpiechu zmiany tylko pogarszały sytuację – przez kilka pierwszych tygodni 2022 roku nikt nie mógł być pewny, ile podatku ma naliczyć lub zapłacić. Rząd zdecydował się nawet na wprowadzenie podatkowych światów równoległych – podatki za 2022 rok będzie można uregulować w jednym z trzech różnych systemów prawnych. „Finalna” wersja „Polskiego ładu” weszła w życie w lipcu i obniżyła dolną stawkę PIT do 12%. Do tego trzeba jednak doliczyć 7,75% haraczu na NFZ, więc faktycznie wychodzi 19,75% względem 17% przed reformą. Marny to interes, nawet jeśli dorzucić 10-krotnie wyższą (ale niewaloryzowaną o inflację!) kwotę wolną od PIT oraz podwyższenie (zwaloryzowanie?) drugiego progu podatkowego.

Aha, w ramach tego nowego wspaniałego świata rząd dorzucił nam kolejny etap zwalczania płatności gotówkowych, obniżając maksymalną wartość transakcji z 15 000 zł do zaledwie 8 000 zł od 1 stycznia 2024 roku. Przy takiej inflacji za kilka lub kilkanaście  lat gotówką nie będzie wolno zapłacić nawet za większe zakupy spożywcze.

8. Cała Polska pod skrzydłami Orlenu.

W 2022 roku rządowi na odcinku paliwowym udało się zrealizować więcej niż wszystkim jego poprzednikom razem wziętym. Po dwóch dekadach starań PKN Orlen przejął kontrolowany przez Skarb Państwa Lotos, tworząc państwowy monopol na rynku rafineryjnym. Z rozpędu koncern kierowany przez Daniel Obajtka „łyknął” jeszcze znacznie większe od siebie PGNiG.  Tak oto wąż połknął słonia i za jednym zamachem wyeliminował z WIG-u 20 dwie spółki kontrolowane przez polityków. Nie o taką „prywatyzację” nam jednak chodziło. Bardziej to zalatuje powrotem do znanych z ustroju słusznie minionego „zjednoczeń” branżowych zarządzających przemysłem w gospodarce centralnie planowanej. Różnica jest tylko taka, że za komuny ktoś tam jednak coś planował.

7. Rządowa „tarcza antyinflacyjna” i „wakacje kredytowe”

Żeby jednak nie było, że rząd tylko krytykuję, to może teraz napiszę o czymś pozytywnym. Od 1 lutego do końca 2022 roku obowiązywały w Polsce obniżone stawki VAT na żywność, paliwa, energię elektryczną i gaz. Ekipa premiera Morawieckiego zrobiła coś, o czym wszystkie poprzednie rządy mówiły, że nie wolno, „bo Unia się nie zgodzi”. A tu jakoś Komisja Europejska przez wiele miesięcy jakoś nie zauważała, że polski 8-procentowy VAT na paliwa jest niezgodny z unijnymi prikazami.

Dzięki tymczasowo obniżonym stawkom VAT-u i akcyzy udało się w Polsce uniknąć dwucyfrowych cen na stacjach paliw. Co prawda przed inflacją owe rządowe „tarcze” nas nie uchroniły, lecz ułatwiły „rozlanie” się presji inflacyjnej na inne sektory gospodarki – zwłaszcza na usługi. Błąd rządu polegał na tym, że w ślad za obniżką podatków nie poszła obniżka wydatków, co mogłoby faktycznie obniżyć inflację. Zamiast tego dostaliśmy istny festiwal dopłat, dodatków i zasiłków nakręcających wzrost cen.

Ale szczególną formą proinflacyjnej polityki władzy były tzw. wakacje kredytowe. Odgórne zawieszenie spłaty rat wszystkich kredytów mieszkaniowych było sabotażem polityki pieniężnej prowadzonej przez RPP i walnie przyczyniło się do nakręcenia inflacyjnej spirali. A ponadto przepołowiło wyceny notowanych na GPW banków, które musiały zaksięgować jednorazowe, ale wielomiliardowe straty.

6. Siła dolara i bessa wszystkiego

To był kiepski rok dla inwestorów. Po dwóch latach szalonej „hossy wszystkiego” dostaliśmy długo wyczekiwaną „bessę wszystkiego”. Równocześnie taniały akcje i obligacje. Wygrzany ponad granice przyzwoitości Nasdaq spadł o blisko 32%, a S&P500 oddał prawie 20%.

Do października WIG20 nosił niechlubne miano najgorszego giełdowego indeksu świata, ale dzięki jesiennemu odbiciu ograniczył całoroczne straty do 22%. To najgorszy rezultat od 7 lat. Podobną stopę zwrotu osiągnął mWIG40, co z kolei było najniższym wynikiem od 11 lat. Nieco lepiej (-12%) wypadły spółki mniejsze (sWIG80), a cały WIG (będący indeksem dochodowym, a więc uwzględniającym m.in. dochody z dywidend) zaliczył spadek o prawie 18%, co było najgorszym rezultatem od 2011 roku.

Bessa dotknęła także rynki obligacji skarbowych. Polski indeks TBSP zaliczył cofnięcie o prawie 5% (po spadku o 9,7% rok wcześniej) i były to pierwsze ujemne roczne stopy zwrotu w 16-letniej historii tego benchmarku. Obligacyjna bessa będąca pochodną wzrostu inflacji i wyższych stóp procentowych w bankach centralnych objęła prawie cały świat. Brytyjskie obligacje 10-letnie straciły prawie 20%, a amerykańskie ponad 13%. Rynkowa wycena 30-letnich Treasuries od szczytu z wiosny 2020 do dołka z października 2022 spadła 39% - a mówimy tu o emitencie postrzeganym jako „niebankrutujący”.

Równoczesne spadki akcji i obligacji skarbowych nie mieściły się w granicach świata współczesnych finansistów. Co więcej, przez poprzednią dekadę byli oni przyzwyczajeni, że akcje zyskują wraz z obligacjami. Tak działała „magia” coraz niższych stóp procentowych. W 2022 roku po przeszło 40 latach trend ten uległ odwróceniu. Skutkowało to „masakrą” portfeli typu 60/40 będących podstawą wszelakich planów emerytalnych na Zachodzie. Taki wzorcowy portfel składający się w 60% z indeksu S&P500 i w 40% z Treasuries w połowie października tracił ponad 34%, co było najgorszym rezultatem od roku 1937.

Klasą samą dla siebie był dolar amerykański. Indeks dolara kończy rok o prawie 9% wyżej, niż go rozpoczął. Ale pod koniec września indeks ten osiągnął 20-letnie maksimum, zyskując 20% przez pierwsze 9 miesięcy 2022 roku. Polski złoty ograniczył tegoroczne straty względem USD do „zaledwie” 7,8%, choć pod koniec września kurs USD/PLN ustanowił nowy rekord wszech czasów. Kto kupił „zielonego” w styczniu lub w pierwszej połowie lutego za ok. 4 zł i sprzedał go na grudniowym piku, ten mógł zarobić jakieś 25%. W 2022 roku ciężko by było znaleźć lepszą klasę aktywów niż USD.

5. Pogrom kryptowalut

Boleśnie rozczarowali się także zwolennicy kryptowalut. Kurs bitcoina spadł z blisko 50 000 do niespełna 17 000 USD, co przekłada się na przecenę o mniej więcej dwie trzecie. Była to już trzecia w historii tak ostra korekta pierwszej kryptowaluty. BTC spadał jednak z bardzo wysokiego konia (podwójny szczyt z roku 2021 leżał na wysokości blisko 69 tys. USD) i nawet po tak drastycznej przecenie notowany jest na poziomach z… końcówki 2020 roku.

Tradingview

Jak każdy krach, także tegoroczne krypto-tąpnięcie miało swoje ofiary śmiertelne. Dwoma najgłośniejszymi były luna i giełda FTX. Przypominający piramidę finansową schemat luny upadł z hukiem w maju. Ale znacznie boleśniejsza była plajta dużej kryptogiełdy FTX w listopadzie 2022. Chodzi nie tylko o kolejne podkopanie wiarygodności i bezpieczeństwa całego sektora krypto. Był to też upadek rynkowego guru. Sam Bankman-Fried - do niedawna "król kryptowalut" - został aresztowany na Bahamach, a cała FTX z dużym prawdopodobieństwem była zwykłym szwindlem i kradzieżą miliardów dolarów w formie BTC jej klientów. Po czymś takim odbudowa zaufania do całego konceptu kruptowalut może zająć lata. Nie obyło się też bez serii bankructw i ujawnienia pomniejszych szwindli. Z tego wszystkiego ucieszyły się tylko agendy rządowe, które uzyskały pretekst do poszerzenia swojej totalnej kontroli na kryptowalutowych buntowników.

4. Rosja napadła na Ukrainę

Do 24 lutego 2022 roku sądziliśmy, że pełnoskalowa wojna w Europie nie jest już możliwa. Myliliśmy się. Wbrew wszelkiemu rozsądkowi Rosja zdecydowała się zbrojnie najechać Ukrainę, co doprowadziło do wybuchu największego od zakończenia II wojny światowej konfliktu militarnego na Starym Kontynencie. Nam w Polsce przed oczami stanęły sceny z 1 września 1939 r. Cały świat zobaczył rakiety spadające na Kijów i inne ukraińskie miasta. Rosyjskie czołgi zostały jednak powstrzymane i trzydniowa „operacja specjalna” przeistoczyła się w trwającą już ponad 300 dni wojnę pozycyjną. Okopy Donbasu zaczęły przypominać sceny z I wojny światowej.

Gospodarcze konsekwencje rosyjskiej agresji były bardzo poważne i póki co najmocniej uderzyły w Europę. Zachodnie sankcje efektywnie odcięły Rosję od światowych rynków finansowych. Exodus amerykańskich i europejskich korporacji technologicznie cofnie Rosję o całe dekady. Sankcje objęły nawet dostawy gazu i paliw do Europy, co wywołało potężny kryzys energetyczny (o nim poniżej). Globalnie odczuwalny był skokowy wzrost cen surowców przemysłowych (a zwłaszcza paliw) oraz płodów rolnych. Dla nas w Polsce wojna na wschodzie oznaczała dwa miliony uchodźców, osłabienie złotego, spadki na GPW, jeszcze wyższą inflację i głębszy realny spadek wynagrodzeń. Rosyjska agresja skłoniła także polski rząd do potężnego zwiększenia wydatków na uzbrojenie i zwiększenie możliwości armii. W długim terminie wojna rosyjsko-ukraińska jest też dla Polski szansą na poprawę fatalnych statystyk demograficznych oraz relokację części ukraińskiego biznesu IT.

3. Kryzys energetyczny w Europie

Wojna na Ukrainie jest de facto wojną zastępczą (ang. proxy war), jaką Zachód pod wodzą Stanów Zjednoczonych prowadzi z Rosją. Amerykanie i Europejczycy ponoszą ogromne koszty finansowe dozbrajając Ukraińców i faktycznie utrzymując przy życiu ukraińskie państwo. Płacimy też wysoką cenę w postaci skokowego wzrostu cen paliw i energii. Na skutek politycznej decyzji o ograniczeniu dostaw gazu ziemnego z Rosji ceny tego surowca na holenderskiej giełdzie w najgorszych momentach 2022 roku sięgały absurdalnych 340 euro za MWh. Przed rokiem 2021 notowania błękitnego paliwa wahały się w przedziale 5-30€/MWh.

Notowania gazu ziemnego na holederskiej giełdzie (w EUR/1 MWh) (Trading Economics)

Szok gazowy przełożył się na kryzys energetyczny, ponieważ w ramach obłędnej „polityki klimatycznej” Europa przełączyła się z węgla i atomu na gaz (czytaj: rosyjski gaz). Dodatkowo do kryzysu przyczyniło się wyłączanie elektrowni jądrowych (Niemcy, Szwecja) oraz seria długotrwałych awarii we francuskich reaktorach. A jako że na rynku energii cenę ustala producent marginalny (czyli najdroższy) a europejskie sieci są ze sobą połączone, to za błędy polityków z Niemiec czy Wielkiej Brytanii płacili także Polacy zasilający swoje domy i fabryki energią wytwarzaną głównie z węgla kamiennego.

Instrat

Sam węgiel to temat na osobną historię. Nagłe odcięcie przez premiera Mateusza Morawieckiego dostaw z Rosji (w kwietniu, podczas gdy reszta UE zabroniła importu rosyjskiego węgla dopiero w sierpniu) pozbawiło tysiące gospodarstw domowych bez opału na zimę. Politycy i dyrektorzy państwowych przedsiębiorstw na gwałt usiłowali sprowadzić „czarne złoto” zza granicy, równocześnie na polecenie Brukseli likwidując polski przemysł węglowy. Ostatecznie węgla nie zabrakło, ale jego ceny zwalały z nóg, nakręcając inflację CPI oraz rynkowe ceny energii elektrycznej i ciepła sieciowego. W znacznej mierze była to więc katastrofa na własne życzenie. Czyli nie kryzys, lecz rezultat.

Ostatecznie ceny prądu zostały administracyjnie „zamrożone” dla gospodarstw domowych, samorządów oraz małych i średnich firm. Jest to jednak rozwiązanie bardzo kosztowne dla podatników (bo za energię ktoś i tak będzie musiał zapłacić) i możliwe do utrzymania tylko na krótką metę (do jesiennych wyborów?). Finalnie nośniki energii przestaną być tanie, a wzrost ich cen odczujemy także poprzez wyższe ceny innych towarów i usług.

2. Inflacyjne tsunami i riposta bankierów centralnych

Kryzys energetyczny wywołany zachodnimi sankcjami na Rosję spotęgował problem z wysoką inflacją, która dawała się we znaki już od połowy 2021 roku. Rok temu inflacja CPI w Polsce wynosiła 8,6% i już wtedy była najwyższa od przeszło 20 lat. Przez cały ubiegły rok zżymaliśmy się na opieszałość lub wręcz jawną obstrukcję ze strony Rady Polityki Pieniężnej. Potrzeba było jednak aż dwucyfrowej inflacji CPI, aby Rada wreszcie na serio zabrała się za swój ustawowy obowiązek i zaczęła mocno podnosić stopy procentowe. Mimo tych spóźnionych (i w mojej ocenie stanowczo za słabych) podwyżek kosztów kredytu w październiku inflacja CPI sięgnęła 17,9% i była najwyższa od 26 lat. W listopadzie nieznacznie się obniżyła (do 17,5%), ale jest w zasadzie przesądzone, że na skutek powrotu 23-procentowych stawek VAT na energię i paliwa w lutym sięgnie ok. 20%. Potem ma zacząć szybko spadać. Tj. ceny wciąż będą rosły, tyle że wolniej niż przez ostatnie miesiące.

Niewidziana od dekad inflacja nie była tylko problemem Polski. W Stanach Zjednoczonych inflacja konsumencka w czerwcu osiągnęła 40-letnie maksimum na poziomie  9,1%, po czym zaczęła się stopniowo obniżać. W strefie euro jesienią przekroczyła 10%. Nawet w wiecznie bezinflacyjnej Japonii osiągnęła 31-letnie maksimum (3,8%), a w Szwajcarii dotarła do 3,5% (też najwyżej od 30 lat).

Inflacyjna fala wymusiła reakcję bankierów centralnych, którzy przez cały 2021 rok wciskali nam kit o „przejściowej” inflacji. Amerykańska Rezerwa Federalna podnosiła stopy procentowe w tempie niewidzianym od czasów legendarnego Paula Volckera – łącznie o 425 pb. w 9 miesięcy. Bank Anglii dorzucił 300 pb.  i nawet Europejski Bank Centralny zdecydował się na ruch o 250 pb. Powyżej zera ze stopami wyszli Szwajcarzy i nawet Bank Japonii musiał zmodyfikować proinflacyjny kurs.

1.Śmierć covidyzmu

Kto pamięta, że jeszcze rok temu usiłowano wprowadzić w Polsce przymus przyjęcia preparatów mRNA? Że władze Kanady sięgnęły po stan nadzwyczajny, aby  zdławić protesty kierowców ciężarówek domagających się przywrócenia podstawowych praw człowieka odebranych pod pretekstem walki z epidemią COVID-19? Masowe bunty i manifestacje przetoczyły się także przez Europę. I wreszcie przyniosły skutki – do końca 2022 roku władze praktycznie wszystkich krajów świata wycofały się z polityki covidowych lockdownów czy prób dyskryminacji ludzi w zależności od ich statusu medycznego.

W Europie covidyzm umarł 22 lutego, gdy wojska Putina najechały Ukrainę. W Stanach Zjednoczonych covidowa histeria zakończyła się w zasadzie rok wcześniej, gdy władzę objęła ekipa Joe Bidena. Także w Polsce ostatnie faktyczne covidowe restrykcje zostały zdjęte wiosną ’21. Próba ich ponownego wdrożenia na przełomie lat 2021/22 okazała się już nieudana. W sierpniu ’22 upadł zerocovidowy reżym w Nowej Zelandii. A w grudniu z polityki zero-Covid wycofały się nawet totalitarne Chiny.

Na tym froncie rok 2022 przyniósł wielkie zwycięstwo wolności i godności człowieka. Wszelakie plany totalnej kontroli populacji trzeba było odłożyć na półkę. Przynajmniej na jakiś czas. Pewnie do następnej pandemii, wojny czy „katastrofy klimatycznej”. Jednak póki co świat może zapomnieć o sanitarnych restrykcjach, permanentnej inwigilacji i kontroli przemieszczania się. Umarł także strach przez chińskim wirusem, którego zastąpiła stara, poczciwa (i równie niebezpieczna) grypa. Pocovidowe otwieranie gospodarki Chin może być jednym z wiodących tematów roku 2023.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Teraz BMW serii 5 już za 2000 PLN netto/mies. w ofercie BMW Comfort Lease.

Teraz BMW serii 5 już za 2000 PLN netto/mies. w ofercie BMW Comfort Lease.

Komentarze (10)

dodaj komentarz
anias_p
Pan Krzysztof, jak to ujął, przez „covidową histerię” podlegał pewnie osobiście „dyskryminacji ludzi w zależności od ich statusu medycznego”, inaczej nie pisałby o OVID-19 w ten sposób.
Patrzenie na COVID-19 przez pryzmat planów kontroli populacji czy odbierania praw pod pretekstem walki z epidemią to zawężane problemu.
„Na
Pan Krzysztof, jak to ujął, przez „covidową histerię” podlegał pewnie osobiście „dyskryminacji ludzi w zależności od ich statusu medycznego”, inaczej nie pisałby o OVID-19 w ten sposób.
Patrzenie na COVID-19 przez pryzmat planów kontroli populacji czy odbierania praw pod pretekstem walki z epidemią to zawężane problemu.
„Na tym froncie rok 2022 przyniósł wielkie zwycięstwo wolności i godności człowieka.” Wolnością dla jednych przypieczętowuje się zgon dla drugich. Używanie sformułowania „covidowa histeria” uważam za wysoce niestosowne. Dla mnie jako osoby, która przez COVID-19 straciła bliskich, a u części COVID-19 wyrządził trwałe szkody na zdrowiu, czytanie takiego określenia jest delikatnie mówiąc przykre.
Przypomnę, że w Polsce zmarło z powodu COVID-19 ponad 100 tys osób, a w USA ponad milion. Za tym wszystkim kryje się cierpienie milionów osób.
grzegorzkubik
Oby w nowym roku foliarze zostali docenieni. Pamiętajcie, że oni kupili Bitcoina za 20 USD w dawnych czasach a sprzedali za 12 -15 tys. USD za jeden wirtualny krążek. Ja wierzę w złoto i jego ładny kurs ale też dalsze odbicie amerykańskich indeksów i naszych WIG-ów. Oby inflacja spadał i na pewno spadnie. Obu kurs Dino zbliżył się Oby w nowym roku foliarze zostali docenieni. Pamiętajcie, że oni kupili Bitcoina za 20 USD w dawnych czasach a sprzedali za 12 -15 tys. USD za jeden wirtualny krążek. Ja wierzę w złoto i jego ładny kurs ale też dalsze odbicie amerykańskich indeksów i naszych WIG-ów. Oby inflacja spadał i na pewno spadnie. Obu kurs Dino zbliżył się lub przeskoczył 500 zł i by spółki gamingowe wróciły do solidnych wzrostów. Jeśli jesteś traderem to nie rezygnuj. Kiedyś straty zamienią się w solidne zyski. Wczoraj nie widziałeś dlaczego złoto rośnie a dziś już wiesz i będziesz wiedział więcej. Zaorski też kiedyś był marnych chłopcem giełdowym zanim stał się poważnym inwestorem. Jeśli Buffett ma na koncie ze 110 mld USD to ty nie możesz mieć skromnych parę polskich milionów?? Możesz i jest to w zasięgu ręki. To jest mniej niż 1% kasy Buffetta. Stać cię na to.
men24a
A ja zawierzyłem pisowkiemu wodolejstwu i zainwestowałem w spółki skarbu państwa. Np na takim PGE przez 7 lat cudu gospodarczego mam 70% strat, kurs liże dno, nigdy nie był aż tak tani, teraz kupili PKP energetyka za prawie 2 mld zł i 3.8 mld długów jej, jakie to korzyści przyniesie mi, inwestorom oraz przyszłym emerytom z PPK ? A ja zawierzyłem pisowkiemu wodolejstwu i zainwestowałem w spółki skarbu państwa. Np na takim PGE przez 7 lat cudu gospodarczego mam 70% strat, kurs liże dno, nigdy nie był aż tak tani, teraz kupili PKP energetyka za prawie 2 mld zł i 3.8 mld długów jej, jakie to korzyści przyniesie mi, inwestorom oraz przyszłym emerytom z PPK ? Na razie cisza o tym. Mam też banki państwowe, zrepolonizowane, wszystkie kursy poniżej jak była polska w ruinie za czasów Tuska. PZU, ile zarobiłem na niej przez 7 lat cudu ? Nie ma co liczyć. Wiec powiadasz inwestować w złoto i bitcona ? Niemiecką i amerykańska giełdę ? A może nadal liczyć na misiewiczowe perełki na GPW ? Drugi raz się nie dam oszukać. 3 elektrownie atomowe, cpk, 500 mld na wojsko więc drenaż wszystkiego nadal będzie postępował i opodatkowanie daninami i opłatami dla naszego zdrowia ile wlezie. Do tego puszkami dostarczanie 400% droższego gazu czy drogiej ropy statkami też wydrenuje portfele firm i ludzi bo ktoś będzie musiał dla naszej niezależności się na to zrzucić
simonsoft8
kryzys na rynkach finansowych był oczekiwany, ale skończył się w pażdzierniku żeby wyjść cudem przecież na prostą
prawda_
Swietne podsumowanie Pana Krzysztofa.
Ze swojej strony dodam tylko ze 2022 byl eskalacja sklocenia wewnetrznego Polakow, takiej nienawisci i agresji jeszcze w narodzie nie bylo.
pozhoga
,,pełne strat, kryzysów, wojen i narastającego autorytaryzmu"

Skąd takie pomieszanie rzeczy złych (nr 3), potencjalnie pożytecznych (nr 1 i 2) oraz zazwyczaj dobrych (nr 4) w jednym zdaniu?
anannke
Autorytaryzm zazwyczaj dobry?
katzpodola
Nie wymagaj od Kolanego zbyt wiele. jemu płaca za pisanie durnot

Powiązane: Prognozy 2023, podsumowania 2022

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki