REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

10 najważniejszych wydarzeń 2021 roku w świecie pieniądza

Krzysztof Kolany2021-12-31 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2021-12-31 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Rok temu życzyliśmy sobie, aby rok 2021 przynajmniej nie był gorszy od swojego fatalnego poprzednika. Niestety, nie sprawdziło się. Świat podążył ścieżką „wielkiego resetu”, a stary ład walił się w gruzy, dostarczając przy tym nielichych turbulencji w gospodarce i na rynkach finansowych.

10 najważniejszych wydarzeń 2021 roku w świecie pieniądza
10 najważniejszych wydarzeń 2021 roku w świecie pieniądza
fot. tony4urban / / Shutterstock

Podobnie jak rok temu ograniczenie tegorocznej „listy przebojów” do zaledwie dziesięciu pozycji okazało się zadaniem karkołomnym, albowiem było to kolejne burzliwe 12 miesięcy, które wstrząsnęły naszymi portfelami z siłą niewidzianą od dekad. Była to saga od lockdownu do inflacji, od zera do niezera w temacie stóp procentowych oraz cała seria giełdowych i pozagiełdowych niespodzianek. Poniższa lista jest tylko mocno subiektywną próbą odnalezienia jakiegoś sensu w tym całym szaleństwie.

10. Gamingowa bessa, pasywna rewolucja i historyczne szczyty na GPW

Inwestorzy, którzy pod koniec 2020 roku obkupili się w polskie akcje z rynku głównego GPW, raczej nie powinni mieć powodów do narzekań, choć w tym roku właściwa selekcja spółek okazała się kwestią szczególnie istotną. Pomimo słabej końcówki roku WIG zyskał prawie 19%, mWIG40 urósł o przeszło 30%, a sWIG80 o ponad 21%. Wszystkie trzy ustanowiły nowe rekordy wszech czasów, wreszcie przebijając pamiętne szczyty z roku 2007.

Była to więc hossa piękna, ale mocno wybredna. Tego roku dobrze nie będą wspominać inwestorzy ograniczający swe horyzonty do sektora gamingowego, który po latach nieustannego wzrostu zaliczył jednoznaczną bessę. Fiasko „Cyberpunka” więcej niż przepołowiło kurs CD Projektu, a WIG-GAMES w ciągu roku zaliczył spadek o niemal 24% i okazał się najgorszym indeksem sektorowym GPW. Zgasły także najjaśniejsze gwiazdy covidowej hossy z roku 2020. Kurs Mercatora spadł o przeszło 77%, Biomedu o 57%, a Harpera o 45%. O przeszło połowę zmalała wycena wielkiego zeszłorocznego debiutanta, czyli grupy Allegro. Podobnie było w przypadku licznych spółek gamingowych czy fotowoltaicznych, zwłaszcza tych notowanych na rynku NewConnect. NC Index zaliczył zjazd o 27%, roztrwaniając znaczną część zeszłorocznego zrywu.

W grudniu rozpędu nabrała za to „pasywna rewolucja”, która w poprzednich latach raczej omijała polski rynek kapitałowy. Po wielu latach wreszcie doczekaliśmy się ETF-u na sWIG80, dzięki któremu można prosto i tanio zainwestować w cały segment mniejszych spółek z warszawskiego parkietu. A na Mikołaja dostaliśmy od KNF-u prezent w postaci zniesienia faktycznego zakazu inwestowania w amerykańskie ETF-y u polskich brokerów.

Wakacje na giełdzie

9. Rekordy bitcoina i mania NFT

Rok temu kryptowaluciarze świętowali pobicie przez bitcoina poprzedniego rekordu z 2017 roku. W trzy miesiące kurs BTC/USD uległ podwojeniu. A potem już poszło szybko. Wielki powrót bitcoina przemienił się w nową manię. Co kilka tygodni padały niewyobrażalne wcześniej poziomy: 20 000 USD, 30 000 USD, 40 000 USD, 50 000 USD, aż wreszcie w kwietniu wyznaczony został szczyt na poziomie niemal 65 000 USD. Bitcoina chcieli wszyscy: miliony inwestorów indywidualnych, profesjonalni inwestorzy instytucjonalni oraz zarządy niektórych amerykańskich spółek. Najbardziej spektakularnego ruchu dokonała Tesla, która w lutym kupiła krypotowalutę za 1,5 mld dolarów.

Rynek kryptowalutowy nie byłby jednak sobą, gdyby szedł tylko w górę. W maju doszło do krachu, podczas którego notowania BTC spadły o 50%. Nie, nie w miesiąc, ale w jeden dzień! I gdy już wielu spisało kryptowaluty na straty, od lipca do listopada notowania bitcoina uległy podwojeniu, nieznacznie przewyższając kwietniowy rekord. We wrześniu Salwador stał się pierwszym państwem, które uznało BTC za prawny środek płatniczy. Kryptowalutowa rewolucja jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, choć prezes JP Morgana wciąż uważa, że „bitcoin jest bezwartościowy”.

Wykreował za to nową manię spekulacyjną w segmencie NFT (ang. non-fungible token). Rynek niewymienialnych tokenów (NFT) w 2021 roku przypominał czasy bańki internetowej z końcówki XX wieku. Ludzie płacili miliony złotych czy dolarów za wirtualne domy, komputerowe modele rzeźb czy nieistniejące w realnym świecie jachty. Tak wysoką wartość tych „dzieł” tłumaczono ich unikatowością i niemożliwością skopiowania. Przy manii NFT holenderska mania tulipanowa z XVII wieku mogłaby uchodzić za przejaw rozsądku i hossy popartej mocnymi fundamentami.

8. "Polski ład"

Wiosną 2021 roku rząd Prawa i Sprawiedliwości przedstawił szeroko zakrojony plan zmian gospodarczych na wzór szkodliwej polityki gospodarczej amerykańskiego prezydenta F.D. Roosevelta nazwanego początkowo „Nowym Ładem”. Pisząc w wielkim skrócie, „Polski ład” jest wielkim programem redystrybucji dochodów od przedsiębiorców i lepiej zarabiających pracowników do emerytów i najniżej opłacanych etatowców. To etatystyczny program promujący konsumpcję kosztem oszczędności, uderzający w inwestycje i zwiększający rolę państwa w gospodarce.

Nie będę ukrywał, że jestem jednoznacznym przeciwnikiem większości proponowanych rozwiązań, z których najważniejsze wejdą w życie już 1 stycznia 2022 r. Czeka nas podatkowa gehenna w gąszczu pisanych pospiesznie i nieprecyzyjnych przepisów. Znacznie wyższe podatki zapłacą przedsiębiorcy i samozatrudnieni. Na zmianach istotnie skorzystają jedynie emeryci (ale też nie wszyscy) oraz osoby zarabiające w okolicach płacy minimalnej zatrudnione na umowie o pracę. Lecz nawet oni korzyści będą odnosić tylko w pierwszych latach obowiązywania nowych przepisów, później wysoka inflacja wypchnie ich do grona „lepiej zarabiających” i zapłacą wyższe podatki.

7. Zaskakująca siła dolara i bańka na Wall Street

Rok 2021 zadrwił z większości prognoz walutowych. Rok temu analitycy spodziewali się zdecydowanego umocnienia złotego oraz osłabienia dolara amerykańskiego. W obu przypadkach wyszło na odwrót. Kurs euro zamiast spaść do oczekiwanych 4,36 zł kończy rok na poziomach powyżej 4,60 zł. A kurs EUR/USD od miesiąca notowany jest w przedziale 1,1180-1,1380, podczas gdy rok temu rynkowy konsensu zakładał jego wzrost do 1,24 USD. Cena dolara na polskim rynku miała nie przekroczyć 4 zł, a kurs franka miał spaść poniżej 4 zł. Jak wyszło, doskonale widzimy.

Siła dolara uderzała w waluty rynków wschodzących, w tym także złotego. Polska waluta straciła ponad 8% wobec „zielonego”, a więc podobnie jak węgierski forint, rumuński lej, ale zdecydowanie mniej niż chilijskie peso (prawie -18%), o tureckiej lirze (-34%) nawet nie wspominając. Mocny dolar trzymał także w ryzach notowania metali szlachetnych, które pomimo szalejącej inflacji (której poświęcimy tu osobny podrozdział) w ujęciu dolarowym dowiozły kiepskie lub wręcz fatalne stopy zwrotu.

Mocny dolar nie zaszkodził za to amerykańskim akcjom. Indeks S&P500 na 69 sesjach w 2021 roku poprawiał historyczny rekord, przynosząc inwestorom 27-procentową stopę zwrotu. W mojej ocenie jest to nawet nie tyle hossa, co szalona bańka spekulacyjna. Amerykańskie akcje notowane są przy wycenach niewidzianych od czasów bańki internetowej z końcówki XX wieku. To skutek bezprecedensowego napływu gotówki na Wall Street i „stadnego” kupowania indeksów przy użyciu jednostek ETF.

W tym kontekście trudno nie wspomnieć też o innym fenomenie, jakim była „gamestopowa rewolucja” zapoczątkowana w styczniu 2021. Inwestorzy indywidualni zaczęli skrzykiwać się na internetowych forach, aby wspólnymi siłami podbić notowania najmocniej „zashortowanych” spółek (czyli walorów o największej liczbie krótkich pozycji). Pomimo początkowych sukcesów notowania i puszczenia w skarpetkach kilku funduszy wyceny „gamestopowych” spółek później zaczęły wracać do bardziej „fundamentalnych” poziomów.

6. Plajta Evergrande. Początek kryzysu finansowego w Chinach?

Kto wie, czy za jakiś czas nie okaże się to wydarzeniem, które powinno zająć miejsce pierwsze tego zestawienia. Jesienią 2021 roku doszło do faktycznego bankructwa największego chińskiego dewelopera. Póki co inwestorzy wierzą, że chińskie władze będą potrafiły uniknąć niekontrolowanego upadku Evergrande, lecz podobieństwo sytuacji w Chinach do sytuacji w Stanach Zjednoczonych w roku 2006 jest uderzające. Mówimy o skrajnie przegranym i przelewarownym rynku nieruchomości w jednej z dwóch największych gospodarek świata.

To wszystko dzieje się w gospodarce półkapitalistycznej, która jednak wciąż jest sterowana przez kierownictwo partii komunistycznej. Ryzyko tego, że coś pójdzie nie tak, jest tu wysokie, a konsekwencje błędu odczujemy na całym świecie. „Niekontrolowany upadek Evergrande ma potencjał, by stać się zarzewiem kryzysu finansowego w Chinach i za granicą” – pisał we wrześniu mój redakcyjny kolega Maciej Kalwasiński. Trzy miesiące później dodał, że próba ustabilizowania bańki mieszkaniowej w Chinach wydaje się być filmem typu „Mission Impossible” – czyli zadaniem zdawałoby się niewykonalnym, które jednak udaje się zrealizować (przynajmniej w filmie).

5. Gospodarka: od wiosennego odrodzenia po jesienny wystrzał inflacji

Pod względem gospodarczym był to chyba najbardziej szalony rok, jaki zdarzyło mi się obserwować w mojej blisko 20-letniej karierze inwestycyjno-ekonomicznej. Zaczęliśmy go w okowach srogiego lockdownu w Polsce i wielu innych krajach Europy. Wiosna przyniosła jednak zniesienie covidowych restrykcji i eksplozję popytu realizowanego za gigantyczne transfery socjalne (patrz punkt następny). Konsumenci rzucili się na dobra przemysłowe, ponieważ dostępność wielu usług (zwłaszcza turystycznych) wciąż była mocno ograniczona.

Nastąpiło więc gwałtowne odrodzenie aktywności gospodarczej praktycznie na całym świecie, ale w szczególności w Stanach Zjednoczonych oraz Europie. Konsumenci rzucili się w wir szalonej konsumpcji, chcąc pofolgować sobie po miesiącach życia w zamknięciu. Fabryki ruszyły pełną parą, ale wzmożony popyt szybko przerósł możliwości produkcyjne (i transportowe) gospodarki osłabionej polityką lockdownów i nierzadko kuriozalnych przepisów wprowadzanych przez władze. Szybko zaczęło brakować komponentów, surowców, statków, pracowników i surowców, czyli generalnie mocy produkcyjnych. Niedobory towarów, półproduktów i surowców skutkowały skokowym wzrostem cen, które producenci gładko przerzucali na zdesperowanych i zdeterminowanych konsumentów (o inflacji będzie pisane dalej).

4. Pakiet Bidena, czyli debiut UBI w Stanach Zjednoczonych

Tego covidowego boomu by nie było, gdyby nie bezprecedensowa ingerencja państwa w gospodarkę. Po marcu 2020 zarówno polityka fiskalna, jak i monetarna praktycznie wszędzie na świecie weszła w tryb turboekspansywny. Banki centralne ścięły stopy procentowe w pobliże zera i bez opamiętania „drukowały” biliony dolarów, euro czy jenów, aby sfinansować niespotykane po II wojnie światowej deficyty fiskalne. Rządy płaciły ludziom nowo wykreowanymi pieniędzmi za sam fakt istnienia.

Gigantyczne transfery socjalne popłynęły do kieszeni Amerykanów i Europejczyków. Brylowali w tym ci pierwsi pod rządami nowej administracji Joe Bidena, która na początku roku przeforsowała gargantuiczny „pakiet fiskalny” opiewający na kwotę 1,9 biliona dolarów. „Pakiet Bidena” wykreował iluzję dobrobytu w USA: prawie każdy Amerykanin otrzymał od rządu czek na 1400 USD, a bezrobotni otrzymywali więcej pieniędzy z zasiłków niż z poprzedniej pracy. Była to w zasadzie realizacja skrajnie lewicowego postulatu wprowadzenia „uniwersalnego dochodu bazowego” (UBI). To się nie mogło skończyć inaczej jak inflacją, która jesienią w Ameryce zaczęła zrywać czapki z głów, nawet w rządowych statystykach osiągając najwyższe poziomy od prawie 40 lat.

3. Odzerowanie stóp procentowych. Koniec ZIRP w Polsce

Gdy w maju 2020 Rada Polityki Pieniężnej praktycznie wyzerowała nam stopy procentowe, oszczędzający zaczęli masowo wypłacać pieniądze z bankowych lokat i lokować je na giełdzie, w nieruchomościach, złocie czy kryptowalutach. Skutkiem reżymu ZIRP (ang. zero interest rate policy) był też wystrzał inflacji cenowej oraz boom na rynku kredytów mieszkaniowych. Prezes Glapiński i silna „gołębia” frakcja w RPP długo bronili się przed podwyżkami stóp procentowych.

Odwrót od zera rozpoczął się dopiero 6 października 2021 roku. Wtedy to rada pod naciskiem rynku i opinii publicznej (a być może także polityków obozu władzy) postanowiła zareagować na najwyższą od ponad 20 lat inflację cenową i dokonała pierwszej od przeszło 9 lat podwyżki ceny pieniądza. Kolejne podwyżki miały miejsce w listopadzie i w grudniu, a następna oczekiwana jest już 4 stycznia. Ale stopa referencyjna NBP nadal wynosi śmiesznie niskie 1,75%, podczas gdy inflacja w grudniu najprawdopodobniej przekroczyła już 8%. W efekcie Polska ma jedną z najbardziej ujemnych stóp procentowych wśród istotnych gospodarek świata. Koniec ZIRP nie zniósł zatem stanu represji finansowej, w ramach którego oszczędzający są okradani przez wysoką inflację bez możliwości bezpiecznej obrony kapitału.

A przy okazji zwolennicy bezpiecznego inwestowania na własnym portfelu przekonali się, że „pewne inwestycje” nie istnieją. Mocny wzrost rynkowych stóp procentowych sprawił, że mierzący ceny papierów skarbowych indeks Treasury BondSpot Poland przez ostatnie pół roku spadł o 7,2% (i znajduje się o 9,25 niżej niż na początku roku), co wywołało popłoch wśród inwestujących w polskie fundusze dłużne.

2. Surowcowa hossa i kryzys energetyczny

Rok 2021 był rokiem wielkiego powrotu surowców. Indeks CRB poszedł w górę o blisko 40%. Poszczególne surowce wymieniały się pałeczką pierwszeństwa w tej nieco szalonej hossie. W lutym pisaliśmy o nadejściu „surowcowej superhossy”. W kwietniu o rekordowo wysokich cenach miedzi. W maju o zadyszce surowcowej hossy. Jeszcze w czerwcu dokopaliśmy się do azjatyckich korzeni drogiego węgla. W lipcu drążyliśmy temat ropy najdroższej od lat, a w sierpniu opisywaliśmy wystrzał cen aluminium. Wrzesień to czas eksplozji uranowej hossy, a październik to już opis paniki na rynkach węgla i gazu ziemnego.

Ten ostatni ponownie dał o sobie znać w grudniu, gdy kombinacja chłodniejszej jesieni, polityki Gazpromu, wyłączeń francuskich reaktorów atomowych oraz przede wszystkim unijnej polityki klimatycznej doprowadziła do regularnego kryzysu energetycznego w Europie. Wcześniej okresowych ograniczeń w dostawach energii elektrycznej doświadczyły Chiny, które jesienią odpowiedziały zmasowanym importem oraz zwiększeniem wydobycia węgla. Te wszystkie perturbacje odczujemy na własnych portfelach. Po grudniowych podwyżkach za prąd zapłacimy o 24% więcej, a rachunki za gaz wzrosną o ok. 54%.

1. Wielki powrót inflacji

Inflacja była bezapelacyjnym gospodarczym tematem numer jeden roku 2021. Wskaźniki cen towarów i usług osiągnęły dynamiki niewidziane od dekad. W Stanach Zjednoczonych nawet oficjalny rządowy wskaźnik CPI w listopadzie odnotował wzrost o 6,8%, osiągając najwyższą dynamikę roczną od niemal 40 lat. W strefie euro inflacja HICP sięgnęła niemal 5%, w Wielkiej Brytanii przekroczyła 5%, a w Polsce w grudniu zapewne przewyższyła 8%, ustanawiając 21-letnie maksimum.

A to i tak nie są przykłady ekstremalne. W wielu słabiej rozwiniętych gospodarkach inflacja cenowa dziarsko przebiła 10% (Brazylia, Ukraina), gdzieniegdzie przewyższyła 20% (Turcja) lub nawet 30% (Etiopia, Iran), o Syrii (prawie 140%), Libanie (201%) czy Wenezueli (oficjalnie prawie 1200%) nawet nie wspominając. Prawie wszędzie na świecie inflacja wyrwała się spod kontroli banków centralnych, znacząco przewyższając deklarowane cele inflacyjne, ale też nominalne stopy procentowe. Wśród dużych gospodarek świata realnie nieujemną stopę procentową zachowały jedynie Chiny i Rosja.

Tak wysoka inflacja zaskoczyła nie tylko ekonomistów. Większość z nas przyzwyczaiła się do tego, że inflacja pozostaje niska lub umiarkowana, zwykle nie przekraczając 5% w skali roku. Obecna po części ma charakter cykliczny – tj. wzrost cen jest odpowiedzią na silny popyt konsumencki i inwestycyjny oraz nienadążającą za nim podażą. Ale w większej części ma ona charakter monetarny. Szalejąca inflacja jest pochodną wykreowania z powietrza i rozdania ludziom bilionów dolarów przez banki centralne i rządy. W swej istocie jest ona rachunkiem za politykę lockdownów, które już od prawie dwóch lat dewastują światową gospodarkę i ograniczają elementarne prawa człowieka.

Kwestia inflacyjna najprawdopodobniej pozostanie równie ważna w roku 2022. Nawet projekcje Narodowego Banku Polskiego zakładają średnioroczny wzrost wskaźnika CPI o 7,6% ze szczytem na poziomie 8,3% w czerwcu. Nikogo jednak nie zdziwi, jeśli w którymś miesiącu inflacja CPI sięgnie nawet 10%.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
lorelie
Tokarczuk pluła na nasz kraj że nie przyjmujemy bandytów :) stawiała Szwecję za wzór a tu... " Osoby mające inne niż szwedzkie pochodzenie są wyraźnie nadreprezentowane. 85 proc. podejrzanych urodziło się w innym kraju lub miało przynajmniej jednego rodzica cudzoziemca. W szwedzkim społeczeństwie grupa urodzonych poza Szwecją Tokarczuk pluła na nasz kraj że nie przyjmujemy bandytów :) stawiała Szwecję za wzór a tu... " Osoby mające inne niż szwedzkie pochodzenie są wyraźnie nadreprezentowane. 85 proc. podejrzanych urodziło się w innym kraju lub miało przynajmniej jednego rodzica cudzoziemca. W szwedzkim społeczeństwie grupa urodzonych poza Szwecją lub osób mających co najmniej jednego rodzica z innego kraju wynosi 34 proc." bandyci za pomocą takich lewaków terroryzują spokojną Szwecję
stelmasz
Dobry artykuł. Dziękuję.
pstrzezek
Podoba mi się ocena polskiego Wału: „etatystyczny program promujący konsumpcję kosztem oszczędności, uderzający w inwestycje i zwiększający rolę państwa w gospodarce” Nic dodać nic ująć
kenn
Świetnie te wszystkie informacje zebrane razem prezentują się w takim zestawieniu. Od razu widać, jak bardzo gospodarka jest sterowana odgórnie, i jakie absurdy wychodzą! Nie żyjemy w wolnorynkowej rzeczywistości - tylko w jej iluzji, stworzonej na potrzeby rządzących nami.
tomitomi
...i to się nadaje do prasy ! dziękuję .
ddaamm
Bardzo trafna analiza Pana Krzysztofa.
Muszę przyznać, że ze względu na teksty Pana redaktora czasami zaglądam na bankiera, niekiedy ciekawe są również dyskusje pod artykułami.
Najbardziej gula skacze przy przepisywaniu propagandowych treści z PAP.
dobrydarek
Dla takich artykułów czytam Bankiera. Z dala od nurtu głównego ścieku medialnego! Brawo KK!

Powiązane: Podsumowania 2021, prognozy 2022

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki