W sierpniu 2026 roku WIG20 po blisko 19 latach ustanowił nowy rekord wszech czasów. Czy mamy do czynienia z powtórką z roku 2007? A może jest to nowa hossa pokoleniowa na warszawskim parkiecie? Zastanawiają się Tomasz Jaroszek i Krzysztof Kolany w najnowszym odcinku „Bankier Weekly”.


- To jest taka hossa ulgi. Tyle lat mówimy, że te polskie spółki są niedowartościowane, że one nie są wyceniane tak jak te na zachodnich giełdach, że gdzieś już jest taki kap narzucony, że coś większe ryzyko. Niektórzy szukali nawet hossy pokoleniowej, czy że przyjdzie tu jakiś wielki kapitał. No i w końcu jest taka ulga, że solidne, zdrowe, fundamentalnie spółki mocno urosły – mówi Tomasz Jaroszek, bloger finansowy i pasjonat rynków kapitałowych.
To reakcja na fakt, że 3 sierpnia WIG20 po blisko 19 latach wreszcie ustanowił nowy rekord wszech czasów. A już wcześniej zdążyliśmy się przyzwyczaić, że WIG i mWGI40 śrubują rekordy, żeglując po nieznanych wcześniej wodach. Zresztą widzimy to, patrząc na własne rachunki maklerskie.
Zobacz także
- W ostatnim czasie faktycznie ciężko się przyzwyczaić, że człowiek loguje się na konto maklerskie i tam z tygodnia na tydzień w zasadzie rośnie pula pieniędzy, jeśli jesteśmy gdzieś zainwestowani w te duże i średnie spółki w Polsce. Tak jak jeszcze ten szeroki WIG 150 000 tak człowiek spokojnie przyjmuje, tak faktycznie indeks WIG 20, który gdzieś tam nie domagał przez wiele lat, no to 4000 to jest niespodzianka i taki ogromny powiew optymizmu – komentuje Tomasz Jaroszek.
To miła odmiana po tym, jak przez całą dekadę nasz rynek był „pierwszy do spadków, ostatni do wzrostów” – jak to złośliwie mawiali inwestujący na GPW. A teraz WIG20 drugi rok z rzędu wykręca roczną stopą zwrotu wyższą niż Nasdaq Coposite.

Indeksy rosną, a emocje inwestorów się nie zmieniają
- Cały świat się może zmieniać, ale psychologia inwestowania z reguły zostaje ta sama, czyli te emocje, chciwość, strach, zazdrość, te wszystkie rzeczy raczej z nami zostają, niezależnie od tego, co się dzieje na rynku. Więc pewnie nowy inwestor będzie odczuwał te same emocje, które miał ten starszy inwestor – uważa Jaroszek.
Zaznacza przy tym, że zmieniła się przede wszystkim dostępność instrumentów finansowych. Teraz polski inwestor większość kapitału lokuje na rynkach zagranicznych, do których 20 lat dostęp był zarezerwowany tylko dla zamożniejszych i bardziej wyrafinowanych inwestorów. Teraz każdy może kupić ETF-a na S&P500 czy MCIA World i od razu staje się inwestorem globalnym.
Gość „Bankier Weekly” ostrzega młodszych stażem inwestorem przed bessą lub głębszą korektą, która wcześniej czy później nadejdzie. - Ostatnie trzy lata w zasadzie są na zielono. To pewnie będzie trudne, kiedy nastąpi pierwsza poważniejsza korekta. No bo już nawet nie mówię o jakiejś solidnej bessie, która może wymęczyć kilka miesięcy, kilka kwartałów. Ostatnio to był 2022. No i dla niektórych inwestorów to jest to jest gdzieś tam historyczny zapis, bo przez ostatnie trzy c lata już było tylko cudownie – twierdzi Tomasz Jaroszek.
- Pierwsza bessa jest zawsze najcięższa – żartuje bloger. - Emocjonalnie nie jesteśmy na to gotowi. Każdy inwestor sobie wpisuje, na jaką stratę potencjalnie jest gotowy. I prawie nigdy nie jest na nią gotowy. Więc zakłada, że nie ma problemu ,jak zniknie z tego portfela 30%. A tu nagle się okazuje, że przy 20% to już jest absolutna panika – dodaje Jaroszek.
Odcinek można odsłuchać także w serwisach YouTube i Spotify.






























































