W poprzednim tygodniu prywatne rezerwy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych nieoczekiwanie wzrosły najmocniej od 3,5 lat, ale wciąż pozostały na historycznie niskich poziomach. Za to do najniższego poziomu od 43 lat stopniała słynna rezerwa strategiczna rządu USA.


Od pięciu miesięcy świat z niepokojem patrzy na statystyki dostępnych zapasów ropy naftowej i gotowych paliw. Jest tak, od kiedy na początku marca praktycznie ustał transport surowców energetycznych przez cieśninę Ormuz. Przed marcem ’26 przez to wąskie gardło z krajów Zatoki Perskiej na światowe rynki trafiała mniej więcej co piąta baryłka ropy naftowej i tyleż samo skroplonego gazu.
Wprawdzie część dostaw ropy naftowej udało się przekierować przez „awaryjny” saudyjski rurociąg prowadzący na wybrzeże Morza Czerwonego oraz przez rurę z ZEA do Omanu, lecz to wciąż było mało. Nie uratowało nas także zwiększenie wydobycia w innych regionach świata. Ropy wciąż było (i nadal jest!) stanowczo za mało. Ratujemy się więc przede wszystkim zużywając nagromadzone wcześniej zapasy. Tak komercyjne, jak i strategiczne rezerwy państwowe. Gdy jednych bądź drugich zacznie brakować, to ceny ropy naftowej i gotowych paliw mogą wystrzelić w górę do trudnych do oszacowania poziomów.
Największe rezerwy „czarnego złota” zgromadziły Chiny. Nieoficjalnie mówi się o wartościach rzędu 1,2-1,4 miliardów baryłek. Ale ile tego jest naprawdę, tego nikt nie wie. Wiemy tylko, że po marcu ’26 import ropy naftowej do Chin gwałtownie zmalał, osiągając wartości o ok. 1/3 niższe od stanu sprzed wojny USA z Iranem. Bloomberg napisał, że chińskie rezerwy ropy każdego dnia maleją o ok. milion baryłek.
Jak Amerykanie roztrwonili swoją rezerwę strategiczną
Znacznie bardziej przejrzyste są rezerwy ropy znajdujące się w Stanach Zjednoczonych. Tam podobnie jak w Chinach mamy do czynienia ze zwykłymi rynkowymi zapasami zgromadzonymi przez podmioty prywatne, jak i strategiczną rezerwę państwową. I to właśnie stan tej ostatniej martwi najbardziej.

W tygodniu zakończonym 7 sierpnia Strategiczna Rezerwa Paliwowa (SPR) Stanów Zjednoczonych osiągnęła stan 298,69 mln baryłek. To najniższy poziom od stycznia 1938 roku i jeden z najniższych odczytów w historii statystyk udostępnianych przez rządową Agencję Informacji Energii (EIA). Od końcówki marca z rządowe zapasy uszczuplono o ok. 116 mln baryłek. Lub jak kto woli – o 28%. Amerykańskie zapasy strategiczne były już wcześniej uszczuplone po tym, jak ekipa Joe Bidena zdecydowała się rzucić na rynek prawie 270 mln baryłek w odpowiedzi na potencjalne niedobory surowca wywołane zachodnimi sankcjami na Rosję. Chodziło oczywiście też o zbicie cen paliw budzących niezadowolenie Amerykanów. Dokładnie ten sam manewr wiosną tego roku powtórzyła administracja Donalda Trumpa.
Tym większe stało się zatem znaczenie rezerw komercyjnych. Jeszcze na koniec lipca osiągnęły one najniższy stan od września 2018 roku i jeden z najniższych rezultatów od 11 lat. Tym większe zdziwienie wywołała informacja ze środy, że w amerykańskich magazynach nagle przybyło 17,4 mln baryłek ropy naftowej. W ciągu tygodnia! Był to najwyższy tygodniowy przyrost zapasów od stycznia 2023 roku i w ujęciu bezwzględnym czwarty najwyższy wynik w przeszło 40-letniej historii tych statystyk. Taki wynik zaskoczył branżowych analityków, którzy średnio spodziewali się… spadku zapasów ropy o 1,4 mln bbl.
- Raport z tego tygodnia pokazał duży przyrost zapasów, co wygląda jak anomalia. Eksport był nienaturalnie niski, a import był wysoki. Jeśli taka sytuacja się powtórzy, to będzie to negatywna wiadomość dla cen ropy. Ale wydaje się, że to raczej jednorazowy przypadek – powiedział Reutersowi Josh Young, główny zarządzający w Bison Interests.
- Trwająca słabość w eksporcie surowca połączyła się ze wzmożonym importem, co spowodowało drugi najsilniejszy przyrost zapasów w historii – i większość tego wydarzyła się na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej – dodał Matt Smith, dyrektor badań w Kpler. Dostawy z Kanady i Wenezueli osiągnęły najwyższe poziomy od wielu miesięcy.
Czas leci, a zapasy ropy topnieją
Analitycy dodają, że ten potężny jednorazowy przyrost nie zmienia fundamentalnego obrazu sytuacji. Nadal kurczy się amerykańska rezerwa strategiczna, a komercyjne zapasy paliw w USA pozostają relatywnie niskie. Maleją także rezerwy benzyny. Światu nadal brakuje też kilku milionów baryłek ropy dziennie, które w normalnych warunkach płynęłyby z Zatoki Perskiej. I nie wiadomo, kiedy znów zaczną płynąć.
Od końcówki lipca cena baryłki ropy Brent waha się w bardzo szerokim przedziale 75-100 USD za baryłkę. Prezydent USA Donald Trump w środę po raz kolejny oświadczył, że Amerykanie mają całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz, i zapowiedział, że ją utrzymają. Tyle że tankowce wciąż nie pływają, pomimo tej rzekomej amerykańskiej „kontroli”. Z kolei Persowie deklarują, że nie otworzą cieśniny, dopóki Amerykanie nie zakończą wojny.
- USA mają całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz. MYŚLĘ, ŻE JĄ UTRZYMAMY! - napisał Donald Trump w swoim serwisie Truth Social. Strona irańska utrzymuje, że cieśnina pozostanie zamknięta.
Według firmy Kpler, zajmującej się analizą danych morskich, w poniedziałek przez Ormuz przepłynęło zaledwie osiem statków, a we wtorek - 14. W tym 11 spośród tych 14 statków przepłynęło we wtorek przez Ormuz trasą zatwierdzoną przez Iran. Średnio przed rozpoczęciem wojny szlak pokonywało dziennie ok. 120 statków. Teraz trwa wyścig z czasem, aby przywrócić w miarę normalny ruch przez cieśninę Ormuz, zanim światu zaczną się kończyć zapasy ropy naftowej.






























































