W serwisach społecznościowych pojawiły się namowy do ponownego masowego przełamania granicy w Ceucie przez migrantów w sobotę - przekazał portal francuskiego radia RFI. Dziennikarzom nie udało się ustalić, kto zainicjował kampanię w marokańskich serwisach, ujawnili jednak oznaki manipulacji.


W centrum kampanii znajdowało się fałszywe twierdzenie, że przejście graniczne w Ceucie zostanie otwarte, ponieważ w tym dniu w Hiszpanii przypada święto państwowe. Informacja ta była oglądana w internecie miliony razy.
Hiszpańska Gwardia Cywilna ostrzegła we wtorek, że „granica z Hiszpanią jest zamknięta i nie zostanie otwarta”.
„Zainstalowano nowe bariery bezpieczeństwa. Jeśli je przekroczysz, zostaniesz odesłany. Nie daj się zwieść” – napisała w poście na Instagramie, zwracając się do osób rozważających wjazd.
Większość kont na Instagramie, które aktywnie promowały pogłoskę o otwarciu granicy, powstała niedawno, nawet w lipcu i sierpniu br. Mimo to niektóre nagrania obejrzało miliony osób, co sugeruje, że ruch został sztucznie nagłośniony, choć śledztwo nie pozwoliło ustalić, kto był animatorem - podkreślił portal RFI (Radio France Internationale).
Gdy kampania nabrała rozpędu, zainteresowały się nią autentyczne konta, w tym niektóre z ponad 100 tys. obserwujących. Pewien młody marokański influencer zaoferował darmowy przejazd autobusem do granicy z Hiszpanią osobom, które zasubskrybują jego kanały.

Bez względu na genezę, kampania ta już przyniosła realne skutki - pisze RFI.
Przy granicy z Ceutą marokańskie siły bezpieczeństwa rozlokowały się na drogach. Wokół przejścia granicznego przy tej samej trasie, którą pod koniec lipca przejechały dziesiątki tysięcy migrantów, rozmieszczono policyjne wozy, pojazd opancerzony i dużą liczbę funkcjonariuszy.
Ustawiono również blokady drogowe, rewidując autobusy i taksówki w poszukiwaniu potencjalnych migrantów. Zmobilizowano policję, żandarmerię, siły pomocnicze i funkcjonariuszy po cywilnemu.
Maroko wzmocniło bezpieczeństwo wokół Ceuty i sąsiedniej Melilli, podczas gdy Hiszpania zaostrzyła kontrole wokół enklaw.
- Wiralowy apel, niezależnie od tego jak szeroko się rozprzestrzeni, wywoła ruch kilku tysięcy osób tylko wtedy, gdy trafi na żyzny grunt społeczny - podkreślił w rozmowie z RFI marokański ekspert ds. migracji Mohamed Ali Lahlou.
W jego ocenie wzmocnione środki bezpieczeństwa wokół Ceuty i Melilli sprawiają, że powtórka kryzysu z końca lipca jest mało prawdopodobna, nawet gdyby kampania internetowa stała się bardziej zorganizowana.
Przed dwoma tygodniami dziesiątki tysięcy migrantów wdarły się od strony Maroka do Ceuty, hiszpańskiej enklawy na północnym wybrzeżu Afryki. Według władz w Madrycie większość z nich została szybko zawrócona, a migranci nie przedostali się ani do kontynentalnej Hiszpanii ani pozostałych państw strefy Schengen. (PAP)
os/ kar/




























































