Wildberries, największa platforma e-commerce w Rosji, przechodzi głęboki kryzys operacyjny i finansowy. Ukraińskie uderzenia w infrastrukturę logistyczną firmy doprowadziły do wstrzymania wypłat dla setek tysięcy sprzedawców, stawiając pod znakiem zapytania stabilność całego modelu biznesowego platformy.


Paraliż płatności i frustracja sprzedawców
Jak informuje "The Moscow Times", rosyjscy sprzedawcy korzystający z platformy Wildberries alarmują o drastycznych opóźnieniach w wypłatach środków za sprzedane towary. Wielu z nich nie otrzymało pieniędzy za transakcje dokonane jeszcze przed 3 sierpnia, mimo że regulamin platformy zobowiązuje ją do przelania środków w ciągu pięciu dni roboczych od zgłoszenia żądania wypłaty. W oficjalnych komunikatach przedstawiciele Wildberries tłumaczą opóźnienia "problemami technicznymi", jednocześnie jednak wydłużyli czas przetwarzania przyszłych płatności z pięciu do siedmiu dni roboczych.
Dla wielu przedsiębiorców brak dostępu do środków oznacza odcięcie od bieżących finansów oraz brak możliwości dalszego inwestowania w rozwój działalności. Na branżowych czatach narasta bunt – niektórzy sprzedawcy wzywają do całkowitego wstrzymania dostaw towarów, argumentując, że to jedyny sposób na wywarcie nacisku na platformę.
Wojna uderza w logistykę
Bezpośrednią przyczyną problemów są ukraińskie ataki na infrastrukturę sieciową Wildberries. Od 18 lipca siły ukraińskie uderzyły w około 20 centrów logistycznych firmy, co doprowadziło do zniszczenia kluczowych powierzchni magazynowych oraz spadku obrotów platformy. Szacuje się, że Wildberries bezpowrotnie utraciło ponad 20% swoich mocy magazynowych, a straty z tego tytułu wynoszą od 100 do 200 miliardów rubli (1,2–2,4 mld USD).
Skala kryzysu dotyka całego rynku:

- ponad 400 000 sprzedawców odczuło bezpośrednie skutki ataków;
- Stowarzyszenie Dostawców Towarów dla Elektronicznych Platform Handlowych szacuje łączne straty sprzedawców na 600 do 700 miliardów rubli (7,2–8,4 mld USD);
- wartość zniszczonych lub zablokowanych towarów wynosi od 200 do 300 miliardów rubli (2,4–3,6 mld USD);
- Wildberries zrekompensowało straty jedynie części mniejszych sprzedawców, pokrywając maksymalnie 20% ich strat.
Strzały pod Kremlem, Kadyrow i spalone miliardy. Drony niszczą imperium najbogatszej Rosjanki
To mogła być historia o sukcesie w amerykańskim stylu, ale skończyła się po rosyjsku - zdradą, wojną wpływów i interwencją władz. Tatiana Kim, była nauczycielka, matka siedmiorga dzieci, zbudowała od zera Wildberries - największy sklep internetowy w kraju. Gdy przed byłym mężem i Czeczenami obronił ją Kreml, ceną było oddanie kontroli ludziom z otoczenia Putina. Półtora roku później w magazyny firmy uderzyły ukraińskie drony.
Dlaczego model finansowy Wildberries pęka?
Ataki obnażyły słabość modelu finansowego Wildberries. Platforma działa w specyficzny sposób: natychmiast pobiera pieniądze od kupujących, lecz sprzedawcom przelewa je z opóźnieniem. W tym okresie przejściowym firma obraca tymi środkami, finansując z nich bieżące koszty operacyjne oraz udzielane rabaty.
W momencie, gdy ukraińskie uderzenia odcięły firmę od jednej czwartej jej dotychczasowych obrotów, mechanizm ten przestał działać. Nowe wpłaty od klientów nie są już wystarczające, by pokrywać narastające straty i koszty operacyjne. Według doniesień niezależnych mediów biznesowych, łączne potrzeby finansowe Wildberries w celu ratowania płynności mogą wynosić nawet 1,3 biliona rubli (15,6 mld USD). Branżowi eksperci cytowani przez rosyjskie media ostrzegają, że spadek obrotów to dopiero początek długotrwałego trendu, a odbudowa rentowności platformy po tak dotkliwym ciosie może zająć lata.
Oprac. JM





























































