Zmiany w PIT to temat, który jest grillowany w społeczeństwie już od dłuższego czasu. 60 000 zł kwoty wolnej raczej się nie doczekamy, ale rząd planuje wprowadzenie pośredniej stawki podatku i podniesienie II progu podatkowego - wynika z ustaleń Money.pl.


Jednym ze "100 konkretów na 100 dni" obiecanych przed wyborami parlamentarnymi przez Koalicję Obywatelską w 2023 r. było podniesienie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł, w przypadku podatników rozliczających się według skali podatkowej, w tym także przedsiębiorców i emerytów.
Obietnica ta do dziś nie doczekała się realizacji, a jak wskazuje Ministerstwo Finansów, hipotetyczny koszt dla budżetu państwa podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. zł w 2027 r. to 58,6 mld zł. Z drugiej strony nie mamy co liczyć na tę zmianę, ponieważ rządzący notorycznie podkreślają trudną sytuację budżetu państwa.
Kwota wolna już dawno odjechała. Powrót do obietnicy sprzed lat to dziś jedynie kadłubek
Za sprawą Grzegorza Schetyny z politycznej zamrażarki powróciła właśnie waloryzacja kwoty wolnej od PIT. Propozycja zupełnie niestrawna dla domowych budżetów i całkowicie odklejona od realiów.
Walka o klasę średnią
W środę minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska powiedziała, że "piszemy projekt ustawy, który ma dać trochę ulgi klasie średniej, najbardziej dociążonej podatkami. Bo czy podniesienie kwoty wolnej, czy wypłaszczenie tego progu 32 proc., który wchodzi na tym poziomie 120 tys. – i to jest duży przeskok, bo to jest przeskok z 12 proc. na 32 proc., jest naprawdę dzisiaj potrzebny, bo to jest bardzo odczuwalne dla naszych portfeli, tym bardziej, że pensje, płace, bardzo dynamicznie rosły w okresie inflacji i w okresie poinflacyjnym, i te progi, te wartości trzeba zwaloryzować".
Jak informuje Money.pl, rząd rozważa wprowadzenie pośredniej stawki w PIT wynoszącej 24 proc. Nie wiadomo jeszcze, od jakiego progu miałaby obowiązywać oraz jak to wpłynie na pozostałe stawki i progi. Z ustaleń portalu wynika jednak, że stawka 24 proc. lub zbliżona do tej wartości mogłaby dotyczyć progu "bliższego Pełczyńskiej-Nałęcz niż Czarnkowi".

Jeżeli nowa stawka PIT wiązałaby się z progiem zbliżonym do postulatu Pełczyńskiej-Nałęcz, może to być np. 130 tys. zł, ale równie dobrze więcej. – Może się okazać, że jest 150 tys. zł, by przelicytować Pełczyńską-Nałęcz i nie dać jej odtrąbić własnego sukcesu – ocenia w Money.pl jeden z rozmówców z rządu.
Wariant z progiem pośrednim 24 proc. między 120 a 150 tys. zł podstawy to najbardziej oszczędne budżetowo rozwiązanie spośród dyskutowanych. Maksymalna korzyść podatnika wynosi 2400 zł rocznie, czyli 200 zł miesięcznie. Dla porównania, podniesienie progu do 140 tys. zł dawałoby najlepiej zarabiającym 4000 zł rocznie – wylicza Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy firmy inFakt.
Co dziesiąty Polak wpada w II próg podatkowy
Z końcem maja podsumowano coroczną kampanię składania rozliczeń podatkowych. Jak informował wówczas wiceminister finansów i szef KAS Marcin Łoboda, "w rozliczeniu za rok 2025 ponad 2,4 mln podatników zapłaciło podatek według 32-proc. stawki". Dodał, że stanowili oni niecałe 10 proc. podatników.
Obecnie drugi próg podatkowy to 120 tys. zł. Dochody do tej kwoty opodatkowane są stawką 12 proc., a przekraczające ją podlegają stawce 32 proc.
„Nie wygramy, jeśli tego nie zrealizujemy”. Rząd szuka wyjścia w sprawie kwoty wolnej od podatku
Ministerstwo Finansów analizuje różne warianty zmian parametrów skali podatkowej - poinformował resort w odpowiedzi na pytanie PAP o podniesienie kwoty wolnej od podatku dochodowego.
Będą zmiany w ryczałcie?
Z ustaleń Money.pl wynika też, że rząd nie wyklucza też radykalnego ograniczenia możliwości rozliczania się ryczałtem. W 2021 r. rząd PiS podwyższył limit przychodów z 250 tys. euro do 2 mln euro, w ramach którego można rozliczyć się w tej formie. To spowodowało prawdziwy exodus podatników z innych form właśnie na ryczałt. Powrócić miałby limit 250 tys. euro.
Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że ryczałt jest obecnie systemem, który "generuje sporo ryzyk, ponieważ ryczałtowcowi nie opłaca się brać faktur kosztowych – płaci przecież podatek od przychodu".
To trochę zaburza szczelność systemu podatkowego. Dlatego myślę, że częściowe odwrócenie Polskiego Ładu właśnie poprzez ograniczenie ryczałtu byłoby dobrym kierunkiem i dużą zmianą filozofii systemu podatkowego w Polsce. Do tej pory bardzo mocno promowano rozwiązania ryczałtowe kosztem rozliczania według skali podatkowej i podatku liniowego – wyjaśnia Kozłowski.
Masowa ucieczka JDG ze skali PIT. Ministerstwo Finansów ujawnia dane
Znów przybyło osób prowadzących działalność gospodarczą i rozliczających się z fiskusem w formie podatku ryczałtowego. Wzrosła też liczba podatników na JDG, którzy korzystają z liniowego PIT-u. Ubyło płacących według skali podatkowej.
Oprac. JM





























































