Rok 2017 na rynkach finansowych był najnudniejszy od przynajmniej dekady. Działo się niewiele, zmienność była marna, nastroje bardzo optymistyczne, a czarne łabędzie nie nadpłynęły.


Mimo to jak co roku pokusiłem się o subiektywną listę najważniejszych wydarzeń zaobserwowanych w szeroko pojętym świecie finansów i gospodarki. Analogiczną listę sprzed roku mogą Państwo znaleźć tu: Najważniejsze wydarzenia 2016 roku w świecie pieniądza.
10. Osłabienie franka i zmiana mantry SNB
Rok 2017 zaczynaliśmy z frankiem po przeszło 4,10 zł, a kończymy na poziomach poniżej 3,60 zł – a więc najniższych od blisko trzech lat. Kurs CHF/PLN już niemal powrócił do wartości sprzed decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego ze stycznia 2015 roku, gdy nagle zerwano obronę minimalnego kursu wymiany euro na franka. Co więcej, para frank-złoty wybiła się dołem z trwającej 2,5 roku konsolidacji w przedziale 3,80-4,20 zł. Zgodnie z zasadami analizy technicznej sugerowałoby to dalszy spadek ceny franka, nawet do 3,40 zł.
Spadek notowań helweckiej waluty to zarówno pochodna umocnienia złotego względem euro (złoty jest w 2017 roku obok korony czeskiej najmocniejszą z głównych walut), jak i osłabienia franka względem euro. Po francuskich wyborach kurs EUR/CHF podniósł się z 1,06 do 1,17. W efekcie we wrześniu SNB zmienił swą mantrę: frank nie jest już „znacząco przewartościowany”, lecz „wysoko wyceniany”. Taką frazę szwajcarzy utrzymali w grudniowym komunikacie i podtrzymali gotowość do interwencji na rynku walutowym. Ponadto analitycy ankietowani przez Reutera są przekonani, że w 2018 roku mocno ujemny frankowy Libor pozostanie bez zmian.
Przeczytaj także
Deprecjacja franka sprawiła, że temat zadłużonych w szwajcarskiej walucie zniknął z polskiej debaty publicznej. Na koniec października suma zobowiązań z tytułu kredytów mieszkaniowych denominowanych lub indeksowanych do CHF zmalała do 114 mld zł a liczba aktywnych umów kredytowych spadła do 0,5 mln. Choć frankowcy się nie poddają i wygrywają w sądach, to temat frankowych hipotek przestał być priorytetem władzy, zaś ustawowe rozwiązanie „kwestii CHF” spadło z politycznej agendy.

9. Dobra koniunktura w polskiej gospodarce
Dla polskiej gospodarki to był najlepszy rok od sześciu lat – całoroczny wzrost produktu krajowego brutto zapewne solidnie przekroczy 4 proc. Wzrost PKB jest napędzany przez rosnącą najszybciej od niemal dekady konsumpcję oraz wciąż wysoki wzrost eksportu. Dzięki utrzymującej się nadwyżce handlowej Polska gospodarka ma szansę osiągnąć pierwszą po 1995 roku nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących.
Kulą u nogi polskiej gospodarki pozostawała niska dynamika inwestycji – zarówno państwowych jak i prywatnych. Jednakże dzięki opóźnieniom w wydatkach inwestycyjnych oraz potężnemu wzrostowi dochodów z podatku VAT (+22 proc. rdr) aż do końca października budżet państwa mógł pochwalić się bezprecedensową nadwyżką. Niestety, na cały 2017 rok Ministerstwo Finansów przewiduje deficyt. Niedobór w skali całego sektora finansów publicznych ma sięgnąć aż 50 miliardów złotych, co stanowi 2,6 proc. PKB. Będzie to prawdopodobnie jeden z największych deficytów w UE, podczas gdy już w 2016 roku aż 11 z 27 krajów Unii odnotowało nadwyżkę fiskalną. Deficytowy scenariusz potwierdziły dane za listopad - po 11 miesiącach roku nadwyżka zamieniła się w 2,4 mld zł niedoboru.
Mimo kłopotów z inwestycjami i dyskusyjną kondycją finansów publicznych Polacy cieszyli się z najniższego od 26 lat bezrobocia i nominalnych płac rosnących w najszybszym tempie od przeszło 5 lat. Dzięki temu nastroje polskich konsumentów osiągnęły wcześniej nienotowane poziomy, co przełożyło się na dwucyfrowy nominalny wzrost sprzedaży detalicznej.
8. Exodus giełdowych spółek mimo hossy na WIG20
Od początku 2017 roku flagowy indeks GPW urósł o 26 proc. Sceptycy twierdzą jednak, że siła WIG20 jedynie maskuje kryzys warszawskiego parkietu. Coś jest na rzeczy, ponieważ wzrosty na WIG20 faktycznie zakończyły się w sierpniu, mWIG40 rósł tylko w styczniu i lutym (+12 proc. YTD), a sWIG80 spadał przez większość roku, niemal całkowicie wymazując wzrosty z pierwszych tygodni roku.
Miarą kryzysu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie jest statystyka debiutów i delistingów. Mimo trzech dużych IPO (Play, Dino i GetBack) do 20 grudnia 2017 roku na rynku głównym odbyło się tylko 7 debiutów (i cztery transfery z NewConnect). Za to rok 2017 był rekordowy pod względem wycofywania giełdowych emitentów. Relatywnie niskie wyceny wielu mniejszych i średnich spółek, tani kredyt i przesadne regulacje unijne zachęcają do zdejmowania spółek z giełdy. W rezultacie GPW najprawdopodobniej zanotuje największy odpływ spółek od 14 lat, więc po dekoniunkturze po pęknięciu bańki internetowej.
7. Upadki banków we Włoszech i Hiszpanii
Rok temu europejski sektor bankowy znajdował się na skraju zapaści. Załamanie systemu udało się odroczyć, doraźnie łatając dziury w kapitałach najszybciej nabierających wody instytucjach. Włoski Banca Monte dei Paschi di Siena po raz trzeci od początku kryzysu został uratowany za pieniądze podatników. Italski gigant – UniCredit – wyratował się dzięki sprzedaży Pekao i gigantycznej emisji akcji. W marcu Deutsche Bank inwestorów poprosił o osiem miliardów euro.
Gdy już wydawało się, że najbardziej palące problemy europejskich banków zostały rozwiązane, na rynek niczym grom z jasnego nieba spadła informacja o „wymuszonej restrukturyzacji” (czytaj: upadłości) hiszpańskiego Banco Popular. Szósty największy bank w Hiszpanii został przejęty przez Banco Santander za symboliczne 1 euro. Posiadacze akcji Banco Popular stracili cały zainwestowany kapitał. Kilkanaście dni później rząd Włoch uratował przed bankructwem faktycznie niewypłacalne Veneto Banca i Banca Popolare di Vizenza, gwałcąc w ten sposób unijną dyrektywę BRRD zabraniającą bail-outów. Koszt dla włoskich podatników sięgnął 17 mld euro. Włoskie bail-outy faktycznie uśmierciły europejską unię bankową.
6. Powrót inflacji
Rok 2017 przyniósł powrót inflacji w krajach rozwiniętych po deflacyjnym epizodzie z lat 2014-16. W Stanach Zjednoczonych inflacja CPI przekroczyła 2 proc., w strefie euro wzrosła z zera do ok. 1,5 proc., a w Polsce sięgnęła najwyższego poziomu od 5 lat (2,5 proc.). Globalnie inflacja CPI podniosła się z niemal 0 do 2 proc. rocznie. To wciąż stosunkowo niewiele, ale już gołym okiem widać zmianę trendu i odwrócenie tendencji deflacyjnych.
O presji inflacyjnej mówią już praktycznie wszystkie badania koniunktury (PMI, ISM, ZEW) – przedsiębiorstwa i konsumenci oczekują coraz szybszego wzrostu cen towarów i usług. Tendencje te są podsycane przez drożejące surowce, a zwłaszcza ropę naftową (Brent), która przez ostatnie sześć miesięcy podrożała o blisko 40 proc.
5. Eurodolarowe zaskoczenie
Rok 2017 był rokiem euro, które po kilku słabszych latach znokautowało dolara, zyskując do amerykańskiej waluty przeszło 12 proc. Rajd eurodolara z 14-letniego dołka (poniżej 1,04) w styczniu do przeszło 1,20 w lipcu był jednym z największych finansowych zaskoczeń A.D. 2017. Rok temu najlepsi analitycy pracujący dla największych światowych banków prognozowali dalsze umocnienie dolara. Niektórzy z nich zakładali nawet, że po raz pierwszy od 2002 roku dolar będzie droższy niż euro. Europejska waluta odżyła z dwóch powodów.
Po pierwsze, istotnie obniżyło się ryzyko polityczne, co było znakomicie widać po wynikach pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji. Sukces ulubieńca finansjery Emmanuela Macrona i porażka antyunijnej Marine Le Pen oddaliły obawy o rychły rozpad strefy euro. Nie odbyły się także przedterminowe wybory we Włoszech, zaś w wyborach do Bundestagu Alternatywa dla Niemiec uzyskała wynik niższy od oczekiwań. Po drugie, oddaliło się widmo kryzysu bankowego w Europie, które jeszcze rok temu było jak najbardziej realne.
4. Hossa na Wall Street
Od początku 2017 toku (stan na 19.12) S&P500 urósł o blisko 20 proc., Dow Jones o 25 proc., a Nasdaq o blisko 30 proc. Średnia przemysłowa Dow Jonesa dokonała niewiarygodnej sztuki, 70 razy w ciągu roku ustanawiając rekord wszech czasów i bijąc dotychczasowy rekord z roku 1995 (69 historycznych rekordów).
W mojej ocenie wydarzenia na Wall Street stanowią przejaw zbiorowego szaleństwa, a nie zdrowej fundamentalnie hossy. Wyceny amerykańskich spółek osiągnęły poziomy notowane tylko w czasach bańki internetowej, przy c/z dla indeksu S&P500 rzędu 26. Inwestorzy kupują każdy dołek, kompletnie nie zwracając uwagi na ryzyko. Kupują, bo wierzą, że za dzień, tydzień czy miesiąc akcje będą jeszcze droższe.
Mówią, że wzrost cen akcji to pochodna rosnących zysków spółek i wzrostu gospodarczego na świecie oraz uchwalonej przez Kongres obniżki podatków w USA. Ale to nieprawda. Cała hossa oparta jest na fundamencie zbiorowego szaleństwa wywołanego przez obłędną politykę monetarną największych banków centralnych, które od lat utrzymują zerowe (lub wręcz ujemne) stopy procentowe i za wykreowane z powietrza biliony euro, jenów i dolarów kupują aktywa finansowe, podbijając ich ceny ponad granice absurdu.
3. Mania kryptowalutowa
Inwestycyjnych emocji w 2017 roku dostarczyły kryptowaluty pod wodzą bitcoina, którego notowania wzrosły z niespełna tysiąca do 19 000 dolarów. Bitcoinowa bańka przewyższyła swymi rozmiarami słynną holenderską manię tulipanową z XVII wieku. W grudniu wystartowały pierwsze kontrakty terminowe na bitcoina, otwierając drogę do spekulacji na tym instrumencie (zarówno na wzrosty jak i na spadki!) dla wielkiego kapitału bankowego i finansowego.
Kryptowaluty, które jeszcze rok temu były domeną nielicznej garstki pasjonatów i wczesnych inwestorów, stały się tematem numer jeden nie tylko w świecie finansów. Informacje o kolejnych rekordach BTC trafiły do mediów głównego ścieku (ang. mainstream), co przyciągnęło na rynek miliony niedoświadczonych inwestorów z całego świata. Pojawiły się wręcz anegdoty, jak to taksówkarz opowiada zarządzającemu funduszem o wielkiej hossie na bitcoinie.
2. Fed podnosi stopy procentowe
Mogą Państwo uznać to za banał, ale w mojej ocenie najsilniejsza od 11 lat podwyżka stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy od początku kryzysu finansowego członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku wywiązali się ze swych niewiążących zobowiązań sprzed roku. Trzy podwyżki (po 25 pb. każda) podniosły stopę funduszy federalnych do przedziału 1,25-1,50 proc. Po raz pierwszy we współczesnej historii główna stopa procentowa w Rezerwie Federalnej zrównała się ze stopę referencyjną Narodowego Banku Polskiego.
Stopy procentowe w USA wciąż utrzymywane są na bardzo niskich poziomach i nadal są niższe od oficjalnie raportowanej inflacji CPI. Niemniej jednak Fed jest pierwszym dużym bankiem centralnym, który zdecydował się rozpocząć proces normalizacji polityki pieniężnej. Oprócz podnoszenia stóp Fed zadecydował także o rozpoczęcie „zwijania” QE, czyli redukcji swej sumy bilansowej napompowanej w latach 2008-13 z ok. 800 mld do 4,5 biliona dolarów.
1. Śmierć zmienności
Najpopularniejszym tegorocznym zagraniem inwestycyjnym w wykonaniu dużych graczy było shortowanie zmienności. Indeks VIX jesienią osiągnął historyczne minimum, odnotowując w 2017 roku 47 z 56 najniższych kursów zamknięcia w swej 27-letniej historii. Do 20 grudnia odnotowano jedynie 8 (słownie: osiem) sesji, podczas których S&P500 na koniec dnia zmienił swą wartość o przynajmniej 1 proc.
S&P500 odnotował także bezprecedensową długą serię bez spadku o choćby 3 proc. względem szczytu – ostatnią korektę na Wall Street widziano w lutym 2016. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się też, aby S&P500 zamknął na plusie każdy kolejny miesiąc w roku, notując serię 14-wzrostowych miesięcy z rzędu! To, co wydarzyło się w 2017 roku, w świetle historycznych statystyk należy uznać za zdarzenie skrajnie nieprawdopodobne.
































































