Zarząd spółki Centrum Medyczne Enel-Med 24 września 2026 r. w godzinach wieczornych powziął informację o incydencie bezpieczeństwa IT i naruszenia poufności danych - podała spółka w komunikacie. Spółka podjęła działania zabezpieczające sieć, systemy spółki i dane klientów.


"Niezwłocznie podjęto działania zmierzające do ograniczenia negatywnych skutków przedmiotowego zdarzenia oraz zawiadomiono Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości oraz CESIRT prowadzony przez Centrum e-Zdrowia. Incydent został również zgłoszony do Cert Polska oraz Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych" - napisano.
Dodano, że incydent nie wpływa w istotny sposób na operacyjne działanie spółki, a Enel-Med podjął natychmiast działania zabezpieczające sieć, systemy spółki i dane klientów.
UODO zapowiada kontrolę
Prezes UODO zapowiedział w piątek kontrolę po nowym wycieku danych medycznych. Chodzi o potencjalny incydent cyberbezpieczeństwa dotyczący firmy tworzącej oprogramowanie do zarządzania m.in. medyczną dokumentacją.
„Incydent jest efektem ataku na aplikację Medyc" - podał w komunikacie Urząd Ochrony Danych Osobowych. Prezes UODO Mirosław Wróblewski zapowiedział, że skontroluje firmę Qbusoft tworzącą oprogramowanie Medyc.

Działania związane z incydentem prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, poinformował o tym w czwartek wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Dodał, że CSiRT CeZ (Cyber Security Incident Response Team Centrum e-Zdrowia) i Ministerstwo Zdrowia opracowały zalecenia bezpieczeństwa dla dostawców oprogramowania w ochronie zdrowia — w związku z sytuacją zagrożenia cyberprzestrzeni oraz atakami na podmioty medyczne i dostawców oprogramowania medycznego. Zalecenia zostały przekazane do dostawców w celu implementacji 16 września 2026 r.
W czwartek o cyberataku poinformował Odwykowo-Psychiatryczny Ośrodek Leczniczy w Inowrocławiu. „Z przykrością informujemy, że system naszego podmiotu przetwarzającego, tj. Qbusoft Sp. z o.o. z siedzibą w Olsztynie (producenta oprogramowania Medyc), padł ofiarą cyberataku, w wyniku którego doszło do naruszenia poufności Pani/Pana danych osobowych" – czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie placówki.
Jak podano, wśród danych objętych incydentem mogły znaleźć się m.in. dane kontaktowe i numery PESEL.
W sierpniu Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że w wyniku cyberataku na firmę MyDr wyciekły dane 19 mln Polaków, m.in. o lekach i receptach. Firma jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. Dane, które wyciekły, dotyczą 12 tys. podmiotów medycznych korzystających z platformy MyDr.
Szef BBN: Trzeba ustalić, kto odpowiada za bezpieczeństwo
Trzeba ustalić, kto i według jakich standardów sprawdza bezpieczeństwo systemów medycznych — napisał w piątek na portalu X Bartosz Grodecki, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Odniósł się w ten sposób do informacji o incydencie cyberbezpieczeństwa dot. oprogramowania Medyc do zarządzania m.in. medyczną dokumentacją.
„Trzeba ustalić, kto i według jakich standardów sprawdza bezpieczeństwo systemów medycznych, którym placówki powierzają dane pacjentów, a także kto później weryfikuje, czy wymagany poziom bezpieczeństwa jest utrzymywany" - napisał Grodecki.
Działania związane z tym incydentem prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości; kontrolę zapowiedział prezes UODO.
„W przypadku Medyc potwierdzono wykorzystanie podatności w aplikacji. Sprawcy twierdzą, że przejęli dane nawet 5 mln pacjentów i 8 mln zdjęć. Te liczby wymagają jeszcze oficjalnego potwierdzenia. To zmienia perspektywę. Pytanie nie dotyczy już wyłącznie bezpieczeństwa jednej firmy" - napisał szef BBN.
Grodecki zauważył, że „jeżeli z jednego rozwiązania korzystają setki podmiotów leczniczych, bezpieczeństwo jego dostawcy przestaje być wyłącznie sprawą prywatnej firmy. Staje się elementem bezpieczeństwa całego sektora ochrony zdrowia i odporności państwa". (PAP)





























































