REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Dziura Morawieckiego", Polska "stronk" i wolta Fedu. 10 najważniejszych wydarzeń 2023 roku w świecie pieniądza

Krzysztof Kolany2023-12-29 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2023-12-29 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Był to pierwszy od czterech lat w miarę spokojny rok. Rok bardzo udany dla inwestorów. Nie zabrakło jednak rys i pęknięć w światowym systemie finansowym, których skutki mogą w pełni zmaterializować się dopiero w roku 2024.

"Dziura Morawieckiego", Polska "stronk" i wolta Fedu. 10 najważniejszych wydarzeń 2023 roku w świecie pieniądza
"Dziura Morawieckiego", Polska "stronk" i wolta Fedu. 10 najważniejszych wydarzeń 2023 roku w świecie pieniądza
fot. Master1305 / / Shutterstock

Po kilku bardzo burzliwych latach wreszcie nie miałem większego problemu z ograniczeniem poniższej listy do 10 pozycji. Rok 2023 był czasem względnej stabilizacji w globalnej gospodarce, a największym zaskoczeniem był brak powszechnie zapowiadanej recesji. Skorzystali na tym inwestorzy, których portfele odrabiały straty po fatalnym roku 2022.

10. NBP kupuje złoto

Na koniec listopada pozycja „złoto monetarne” wyceniana była na 23,50 mld dolarów – wynika z danych o oficjalnych aktywach rezerwowych. Korzystając z danych LBMA, można policzyć, że na koniec listopada było to ok. 11,532 mln uncji. Był to już ósmy z rzędu miesiąc, w którym Narodowy Bank Polski zwiększał rezerwy złota.  

Pierwszych zakupów królewskiego kruszcu w 2023 r. dokonano w kwietniu, kiedy kupiono niemal 15 ton. W maju w skarbcach NBP złota było więcej o prawie 20 ton, natomiast w czerwcu dołożono prawie 14 ton. Najwięcej kruszcu w skarbcach NBP przybyło jednak w lipcu, kiedy do skarbców dodano 22,4 tony. Niespełna 15 ton kruszcu pojawiło się w sierpniu. Statystyki za wrzesień pokazały wzrost rezerw złota o kolejne 19,3 ton. W październiku przybyło kolejne 6,2 ton. W listopadzie przybyło kolejne 18,7 ton.

Łącznie w skarbcach NBP w 2023 roku przybyło ok. 130 ton złota, a polskie rezerwy kruszcu przewyższyły stan posiadania Wielkiej Brytanii. Przez ostatnie 11 miesięcy największymi nabywcami „barbarzyńskiego reliktu” były Ludowy Bank Chin oraz Narodowy Bank Polski. I wiele wskazuje na to, że nie jest to ostatnie słowo polskiego banku centralnego. -- Dokonujemy intensywnych zakupów złota, (...) chcemy dojść do 20 proc. rezerw w złocie, bo czasy są niespokojne – powiedział prezes NBP Adam Glapiński.

Wakacje na giełdzie

9. „Dziura Morawieckiego”

Według projektu budżetu w 2024 roku w kasie państwa zabraknie nominalnie rekordowych 164,8 mld złotych, a potrzeby pożyczkowe rządu sięgną astronomicznych 420,6 mld zł. Ma to być rok potężnego przyrostu wydatków państwa finansowanych pożyczkami zaciąganymi na rynkach finansowych i powiększające dług publiczny. O ile do wieszczonej przez niektórych „budżetowej katastrofy” jest nam jeszcze daleko, to jednocześnie stan finansów publicznych Polski w 2023 roku uległ poważnemu pogorszeniu.

Rok 2024 jedynie pogłębi ten problem. Niepokoją zwłaszcza galopujące koszty obsługi coraz większego długu publicznego. W tym i w przyszłym roku na odsetki dla wierzycieli Polski wydamy po ok. 66 miliardów złotych. Mówiąc wprost: nie stać nas na natychmiastową i równoczesną realizację większości przedwyborczych obietnic (podwyżka 500+, n-te emerytury, podwojenie kwoty wolnej PIT, „odkręcenie” "Polskiego ładu" w kwestii składki zdrowotnej dla przedsiębiorców itp., itd.).

Oliwy do ognia dolał nowy rząd Donalda Tuska, który zdecydował się powiększyć przyszłoroczny deficyt do 184 miliardów złotych, przy okazji nieco naciągając założenia makroekonomiczne. To rachunek wystawiony nam za „hojną” kampanię wyborczą. Jeśli za „hojność” w ogóle można uznać opłacanie swoich obietnic cudzymi pieniędzmi.

8. Libertariańska „rewolucja” w Argentynie

Największą wyborczą sensacją A.D. 2024 nie były wybory parlamentarne w Polsce, lecz prezydenckie w Argentynie. Pogrążony w permanentnym kryzysie gospodarczym kraj postanowił odsunąć od władzy zarówno skompromitowanych peronistów jak i nieudolną „prawicę”, przekazując władze Javierowi Mileiowi. Skrajnie wolnorynkowemu ekonomiście o libertariańskich poglądach.  Milei w kampanii wyborczej obiecywał likwidację banku centralnego, ale zaczął urzędowanie od drastycznej dewaluacji peso. Zlikwidował za to połowę ministerstw i zapowiada ostre cięcie subsydiów, socjału i wydatków na biurokrację.

Czas pokaże, czy wolnościowa kontrrewolucja w Argentynie się powiedzie, czy też zakończy podobnie jak inne tego typu zrywy. Na razie cieszą się inwestorzy, dla których powrót kraju do gospodarki rynkowej i ustabilizowanie finansów państwa może oznaczać okazję inwestycyjną dekady.

7. Płytka recesja w Europie

Rok temu recesja w strefie euro była scenariuszem bazowym dla większości ekonomistów i inwestorów. Kryzys energetyczny, załamanie w przemyśle, szalejąca inflacja zubożająca konsumentów oraz gwałtowne podwyżki stóp procentowych w EBC miały zagwarantować spadek PKB. Ten jednak był – przynajmniej jak dotąd – wyjątkowo płytki.

Pierwsze dwa kwartały 2023 roku przyniosły minimalne (po 0,1% kdk) przyrosty realnego PKB, a w trzecim kwartale gospodarka eurolandu skurczyła się tylko o 0,1% kdk. Zapewne także czwarty kwartał przyniesie wynik ujemny, na co wskazują odczyty PMI. Ale już druga połowa 2024 roku ma przynieść ożywienie. Póki co mamy jednak taką dziwną stagflację: zerowy wzrost gospodarczy, wysoką inflację, ale też najniższe w historii strefy euro bezrobocie i brak rąk do pracy podtrzymujący presję płacową i inflacyjną. Ekonomiści będą musieli poszukać nowego określenia na to zjawisko.

6. Siła (i problemy) gospodarki USA

Wiele prognoz z zeszłorocznej jesieni zakładało także recesję w największej gospodarce świata. Ta jednak okazała się nad wyraz odporna na najostrzejszy od 40 lat cykl podwyżek stóp procentowych. Pomimo realnego spadku sprzedaży detalicznej i regresu w produkcji przemysłowej PKB USA w III kwartale odnotował annualizowany wzrost o przeszło 5%! Zamiast recesji otrzymaliśmy więc dziwny boom gospodarczy przy bardzo niskiej stopie bezrobocia, rekordowej liczbie wakatów na rynku pracy oraz malejącej inflacji CPI. Było to chyba największe zaskoczenie makroekonomiczne 2023 roku.

Jednakże w roku 2024 siła Ameryki może okazać się iluzją wywołaną skrajnie ekspansywną polityką fiskalną ekipy Bidena. W tle mamy rekordowe statystyki bankructw, tlący się kryzys bankowy (o tym później), potencjalne kłopoty z refinansowaniem długu w 2024 roku (zarówno publicznego jak i prywatnego), redukcję rozdętych wydatków publicznych oraz mocno spolaryzowaną kampanię wyborczą przed jesiennymi wyborami prezydenckimi. Na to wszystko nakłada się problem monstrualnego długu publicznego i galopujących kosztów jego finansowania, które po raz pierwszy w historii mogą przekroczyć bilion dolarów rocznie. Dość powiedzieć, że przez ostatnie pół roku zadłużenie rządu federalnego powiększyło się o blisko 2,5 biliona dolarów, sięgając rekordowych  33,89 bilionów dolarów.

5. „Siódemka wspaniałych” i hossa na Wall Street

Wygląda na to, że dno bessy na nowojorskich giełdach zostało ustanowione już w październiku 2022 roku, gdy stało się jasne, że inflacja osiągnęła swój punkt kulminacyjny w obecnym cyklu. Ale ceny akcji na Wall Street na dobre zaczęły rosnąć dopiero od początku stycznia 2023 r. I przez pierwsze 10 miesięcy roku praktycznie cała zwyżka giełdowych indeksów była napędzana przez zaledwie 7 spółek, zwanych potocznie „Siódemką Wspaniałych” (w nawiązaniu do klasycznego westernu). Aż do października owa siódemka (Meta (dawnej Facebook), Apple, Amazon, Alphabet (dawny Google), Microsoft, Tesla) wygenerowała praktycznie całość zwyżki indeksu S&P500.

Zwyżka notowań „Wspaniałej Siódemki” była napędzana przez manię spekulacyjną wokół tematu algorytmów tzw. sztucznej inteligencji (AI).  Prym wiodła tutaj Nvidia, dostarczająca  „kilofy i łopaty” dla nowej gorączki złota. Wyniki finansowe producenta kart graficznych i dostawcy usług chmurowych zadziwiały nawet największych optymistów. Akcje Nvidii w 2023 roku podrożały o 240%.

Prawdziwa hossa na Wall Street eksplodowała jednak dopiero w końcówce roku, gdy rynek z entuzjazmem zaczął wyceniać zmianę polityki monetarnej Rezerwy Federalnej (o tym dalej). Od końcówki listopada do Świąt Bożego Narodzenia S&P500 zyskał 16% i niemal wyrównał szczyt poprzedniej hossy. Skokowo wzrosła też liczba walorów uczestniczących w hossie, a Dow Jones ustanowił nowy nominalny rekord wszech czasów.

4. Polska „stronk”

Jesienią 2022 roku polskie aktywa były chyba najbardziej znienawidzonymi aktywami na świecie. Nikt nie chciał nas tykać za sprawą wojny na Ukrainie, sięgającej pod 20% inflacji CPI, rozchwianych finansów państwa, gospodarczej dekoniunktury, nielubianej władzy skonfliktowanej z Brukselą i nieprzewidywalnej polityki monetarnej. W 2023 część z tych czynników ryzyka ustąpiła lub wyraźnie osłabła. Przede wszystkim znaczącej poprawie uległy parametry makroekonomiczne: spadły ceny energii, inflacja wyraźnie się obniżyła (choć wciąż jest stanowczo zbyt wysoka), stopy procentowe najprawdopodobniej są już realnie dodatnie ex ante, konsument napędza ożywienie gospodarcze, a do rachunku bieżącego powróciła nadwyżka.

Rok później sytuacja zmieniła się o 180 stopni. WIG i WIG20 znalazły się w pierwszej dziesiątce najmocniej rosnących indeksów giełdowych świata. Ten pierwszy ustanowił nowy rekord wszech czasów, a WIG20 od początku roku zyskał przeszło 30%. Nowe historyczne szczyty ustanowiły także  mWIG40 i sWIG80, także dowożące imponujące stopy zwrotu.

Do tego dołożyła się niewidziana od dekady siła złotego. W listopadzie kurs euro po raz pierwszy od marca 2020 roku znalazł się poniżej 4,35 zł. Analitycy zdążyli już obwieścić „erę mocnego złotego”, który w 2023 roku postanowił ostatecznie (oby!) porzucić okres covidowej słabości. Tak na rynku złotego jak i na GPW katalizatory hossy były dwa: wolta Fedu oraz zmiana władzy w Polsce, która wywołała zmasowany napływ kapitału zagranicznego. W 2023 roku złoty zyskał do euro 8,5% i był to pierwszy rok nominalnej aprecjacji polskiej waluty po trzech latach osłabienia PLN.

3. Globalna dezinflacja i bezprecedensowy spadek podaży pieniądza

Jedna rzecz bezapelacyjnie w tym roku poszła po myśli ekonomistów. Zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami po dwóch latach inflacyjnego tsunami wreszcie doszło do gwałtownej dezinflacji. Czyli generalnie do spowolnienia wzrostu cen w gospodarce. Lub – pisząc poprawnie – wolniejszego tempa spadku siły nabywczej pieniądza. W USA inflacja CPI wyhamowała z 9,1% do 3,1%. W strefie euro z 10,6% do 2,4%, a w Polsce z 18,4% do 6,6%. Nadal są to jednak odczyty stanowczo wysokie (zwłaszcza w Polsce i innych krajach naszego regionu), ale już przynajmniej zbliżone do nominalnych stóp procentowych bankach centralnych.

Te ostatnie zdecydowały się nam zaaplikować niewidzianą od pokolenia terapię antyinflacyjną. Fed i EBC w 2022 roku porzuciły politykę niedodatnich stóp procentowych i na początku drugiej połowy roku „dojechały” ze stopami do najwyższych poziomów od ponad 20 lat, równocześnie prowadząc politykę ilościowego zacieśniania – czyli „odsączania” podaży pieniądza w systemie bankowym. Efekty było widać  także w realnej gospodarce: w  Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy od czasów Wielkiej Depresji z lat 30-tych XX wieku odnotowano spadek podaży pieniądza M3 w ujęciu rok do roku. Podobnie było w strefie euro. Za to w Polsce pieniądza wciąż radośnie przybywa w tempie ponad 8% w skali roku.

2. Kryzys bankowy w Stanach Zjednoczonych

W marcu wybuchł pierwszy od 2008 roku kryzys bankowy w Stanach Zjednoczonych. Upadły trzy dość znaczące banki regionalne: nowojorski Signature Bank oraz kalifornijskie Silicon Valley Bank i First Republic Bank. Zabawne, że podobnie w podczas „Paniki roku 1907” kryzys zażegnała wspólna interwencja  banku JP Morgan oraz (nieistniejącej jeszcze wtedy) Rezerwy Federalnej. W połowie marca Fed awaryjnie wpompował w system bankowy ponad 300 miliardów dolarów, prawdopodobnie ratując przed plajtą dziesiątki innych regionalnych banków. A na początku maja JP Morgan Chase bardzo okazyjnie nabył od państwa amerykańskiego aktywa upadłego First Republic Bank. Jak dotąd ta interwencja zakończyła sprawę, ale nie można być pewnym, czy problem nie wróci w nadchodzącym roku.

Jak zwykle do kryzysu doprowadziła polityka Rezerwy Federalnej połączona z chciwością i głupotą niektórych bankierów z sektora prywatnego (notabene Fed formalnie też jest bankiem prywatnym). Problem w postaci setek miliardów niezrealizowanych bankowych strat na portfelach obligacji skarbowych i hipotecznych wciąż pozostaje nierozwiązany. A tak na marginesie w tym samym czasie w Europie rozegrała się faktyczna plajta Credit Suisse, który nie wytrzymał rynkowej zawieruchy i został w trybie awaryjnym przejęty przez bank UBS.

1. Wolta Fedu i szaleństwo na rynkach długu

O ile rok 2023 przyniósł cykliczny szczyt stóp procentowych, to oczekiwania na rok 2024 mówią o rozpoczęciu cyklu obniżek. Po grudniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku niemal wprost ogłoszono, że na przyszły rok planowane są trzy obniżki stóp procentowych Fedu. A rynek wycenia już 5 albo nawet 6 cięć stopy funduszy federalnych (po 25 pb. każda).

Mamy więc do czynienia z długo oczekiwanym „gołębim zwrotem” (ang. Fed pivot) w polityce monetarnej banku centralnego USA. Ma to (i będzie miało) konsekwencje dla praktycznie wszystkich klas aktywów. Najostrzejszą reakcję widać było na rynku amerykańskiego długu skarbowego.  Rentowność obligacji 2-letnich od połowy października do połowy grudnia spadła z 5,25% do 4,3%. W przypadku papierów 10-letnich odnotowano spadek z przeszło 5% do niespełna 3,9%.

Wcześniej rentowności Treasuries sięgnęły najwyższych poziomów od kilkunastu lub nawet dwudziestu kilku lat. Względnie wysokie (nawet w ujęciu realnym!) rynkowe stopy procentowe tłumiły hossę na Wall Street, utrzymywały moc dolara oraz dołowały notowania surowców przemysłowych, powstrzymując przy tym rajd dolarowych cen złota. To wszystko z hukiem puściło jesienią ’23.

Realizacja poluzowania polityki Fedu będzie oznaczać przestawienie wajchy na rynkach finansowych. Jeśli Fed faktycznie zacznie ostro ciąć stopy procentowe, to znacząco osłabi dolara, podbije ceny surowców i metali szlachetnych i zasieje ziarno dla kolejnej fali inflacji w USA i na świecie. Reflacja albo recesja – to główny dylemat, z którym wchodzimy w rok 2024.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (17)

dodaj komentarz
tyros24
Propaganda Tuska jak zwykle szuka winnych aby wytłumaczyć wyborcom swoje wyborcze oszustwa.

Będzie jak zwykle "zielona wyspa" z czarną dziurą - " piniędzy nie ma i dla Polaków nie będzie"

Media TVP tylko papka propagandowa - Lis za rządów Tuska zarobił w TVP ponad 20 mln zł.

Media Tuska będą
Propaganda Tuska jak zwykle szuka winnych aby wytłumaczyć wyborcom swoje wyborcze oszustwa.

Będzie jak zwykle "zielona wyspa" z czarną dziurą - " piniędzy nie ma i dla Polaków nie będzie"

Media TVP tylko papka propagandowa - Lis za rządów Tuska zarobił w TVP ponad 20 mln zł.

Media Tuska będą nagłaśniać propagandę "***** ***" i jaką to kasę zarabiali niepokorni dziennikarze w TVP którzy nagłaśniali zdradę Tuska i to, że Tusk z Putinem pilnował aby nikt nie sypał piachu w tryby rozbiorowe Polski.
eugeniuszt
Teraz bezie wina Morawieckie. Brawo PO,KO,PSL,SLD i Tusk. Kłamstwa najlepiej wychodzą.
bha
Cóż... Od dekad mamy niestety coraz mocniejsze bezmyślne, krótkowzroczne i nieodpowiedzialne zadłużanie ogólne krajów, społeczeństw. Do tego dochodzi globalmy coraz większy wyszysk i coraz szersze latami żerowanie nie tylko na pracy innych, nararstająca bez umiaru coraz mocniej i mocniej rynkowa drożyżna szególnie mocna w detalu!Cóż... Od dekad mamy niestety coraz mocniejsze bezmyślne, krótkowzroczne i nieodpowiedzialne zadłużanie ogólne krajów, społeczeństw. Do tego dochodzi globalmy coraz większy wyszysk i coraz szersze latami żerowanie nie tylko na pracy innych, nararstająca bez umiaru coraz mocniej i mocniej rynkowa drożyżna szególnie mocna w detalu!!!,i wszystko to przkryte od lat jesy po płaszczykiem coraz szerszej obłudy że nie jest niby tak żle, a będzie niby tylko lepiej i jeszcze lepiej i co w tym wszystkim najważniejsze, że Niby dla wszystkich?????. Niestety to od dekad to zapatrzenie jak w obraz zaczynając od szczytów i wierzołków Gór zapatrzenie na Mamonę i Zyski coraz większe przepadziste zyski bez umiaru i coraz szersze i mocniejsze udawanie jarząbka i gra pozorów już od dekad że niczego dobrego raczej świat już nie doprowadzi!!!!!.Niestety
bha
https://commodity.com/data/debt-clock/
zops
Jednak wsparcie z kpo spożytkowano niecelowo, a należy zużytkować zgodnie z przeznaczeniem tych środków.
inwestor.pl
Ciekawe kiedy gawiedź się zorientuje, że to ona ten deficyt będzie musiała zapłacić?
polllo
Dziękujemy za podwyżki ! Za podwyżkę o 13,2% + 23% VAT oplaty paliwowej, oraz za podwyżkę o 250 złotych ZUS u dla przedsiębiorców. Niecierpliwie czekamy na podwyżki prądu oraz innych mediow od 1 lipca 2024 nasz ukochany europejski premierze ;-)
rozsadkunamtrzeba
Liczby nie kłamią. Na 2024 PIS zostawił 420 mld potrzeb pożyczkowych (w 2016 r. było 160 mld)
Przy dochodach budżetu 680 mld
To tak, jakby przy zarobkach 6.800 co miesiąc trzeba było pożyczać 4.200
Na same odsetki od długów PIS trzeba będzie zmarnować 70 mld (niewiele mniej niż całe wpływy z PIT)
Wszystkie dane z projektu
Liczby nie kłamią. Na 2024 PIS zostawił 420 mld potrzeb pożyczkowych (w 2016 r. było 160 mld)
Przy dochodach budżetu 680 mld
To tak, jakby przy zarobkach 6.800 co miesiąc trzeba było pożyczać 4.200
Na same odsetki od długów PIS trzeba będzie zmarnować 70 mld (niewiele mniej niż całe wpływy z PIT)
Wszystkie dane z projektu budżetu przygotowanego prze Morawieckiego
rozsadkunamtrzeba
Wszystkie dane z projektu budżetu przygotowanego i pozostawionego przez Morawieckiego

https://www.rp.pl/budzet-i-podatki/art39013141-projekt-budzetu-na-przyszly-rok-jest-kukulczym-jajem-dla-kolejnego-rzadu
mercadio
To z czego swoje jeszcze większe wydatki sfinansuje rząd Tuska?

Powiązane: Prognozy 2024, podsumowania 2023

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki