REKLAMA

Prognoza walutowa. Analitycy nie przekonali się do "ery mocnego złotego"

Krzysztof Kolany2023-11-27 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2023-11-27 06:00

Jesienne umocnienie polskiej waluty zaskoczyło analityków niczym przysłowiowa już zima drogowców. Nikt nie spodziewał się spadku kursu euro poniżej 4,40 zł. Teraz trzeba będzie zrewidować prognozy. Chyba że rynek jednak wycofa się z „ery mocnego złotego”.

Prognoza walutowa. Analitycy nie przekonali się do "ery mocnego złotego"
Prognoza walutowa. Analitycy nie przekonali się do "ery mocnego złotego"
fot. Aleksander_Gwiazda / / Shutterstock

To, co przez poprzednie dwa miesiące wydarzyło się na rynku złotego, było szokiem. Od połowy września do 21 listopada kurs euro spadł z niemal 4,70 zł do 4,35 zł. 35-groszowa przecena euro była efektem zmasowanego napływu zagranicznego kapitału do Polski. Ten kapitał widać nie tylko na rynku walutowym, ale też na GPW, gdzie WIG niedawno ustanowił nowy rekord wszech czasów. WIG20 tylko przez ostatni miesiąc zyskał prawie 11%, ustępując jedynie argentyńskiemu Mervalowi.

Polsko-argentyńskim podobieństwem jest też to, że w obu przypadkach run na krajowe aktywa został wywołany wynikami wyborów. W Argentynie było to zwycięstwo w wyborach prezydenckich  libertarianina Javiera Mileia, który obiecał skrajnie rynkowy kurs i prywatyzację państwowych przedsiębiorstw. W Polsce ugrupowania, które przejmą władzę w wyniku październikowych wyborów (oględnie rzecz ujmując), aż tak prorynkowe nie są, ale inwestorzy dali się skusić wizją zażegnania sporu z Komisją Europejską i lepszym zarządzaniem spółkami pod polityczną kontrolą Skarbu Państwa.

Reklama

Taka narracja wsparła złotego i pozwoliła naszej walucie zakończyć covidową chorobę. Po marcu 2020 kurs euro trwale utrzymywał się powyżej 4,40 zł, co w latach 2005-19 przytrafiało się nam tylko przejściowo i jedynie podczas najgorętszych faz światowych kryzysów finansowych. Teraz po 44 miesiącach wróciliśmy do stanu sprzed pierwszego covidowego lockdownu.

- Tym samym zamykamy okres pandemiczny na tej parze walutowej wielką klamrą i zaczynamy inną erę – mocnego złotego. Konsekwencje makroekonomiczne nie są jednoznaczne, ale na pewno udrożnienie kanału kursowego pomoże NBP w realizacji celu inflacyjnego - ocenili ekonomiści Pekao.

Nadeszła era mocnego złotego?

Zwykle tego typu sformułowania lubią się mścić na swoich autorach i nierzadko stanowią znakomity sygnał z kontrariańskiego punktu widzenia. Aby nie było tak i tym razem. Jak na razie analitycy są w lekkim szoku i w przeważającej większości jeszcze nie zdążyli zrewidować swoich prognoz dla złotego.

Pospiesznej rewizji prognoz nie muszą dokonywać eksperci Cinkciarz.pl oraz BNP Paribas, którzy od miesięcy stawiali na euro po 4,40 zł na koniec 2023 roku. Wszystko wskazuje na to, że są bliscy zaliczenia dobrego trafienia. Podobnie jak analitycy ze Swedbanku, którzy jeszcze w lipcu typowali poziom 4,40 zł, ale później podnieśli go do 4,45 zł.

Mediana prognoz na koniec okresu
  IV kw. 23 I kw. 24 II kw. 24 III kw. 24 2024
EUR 4,45 zł 4,50 zł 4,50 zł 4,45 zł 4,43 zł
USD 4,24 zł 4,22 zł 4,15 zł 4,10 zł 4,07 zł
GBP* 5,17 zł 5,19 zł 5,15 zł 5,17 zł 5,17 zł
CHF* 4,64 zł 4,64 zł 4,59 zł 4,49 zł 4,43 zł
Źródło: Bloomberg. Stan na 17.11.2023  r. *obliczenia własne 

Jednakże generalnie prognozy walutowych ekspertów zakładają, że na koniec roku zobaczymy notowania wyższe od obecnych. Mediana prognoz dla kursu euro na koniec 2023 roku wynosi 4,45 zł. To o 16 groszy mniej niż cztery miesiące temu, gdy publikowaliśmy poprzednią edycje prognoz walutowych. Istotnemu obniżeniu uległy też prognozy na rok 2024. Jeszcze cztery miesiące temu rynkowy konsensus zakładał, że na koniec przyszłego roku zobaczymy euro po 4,70 zł. Czyli bardzo drogo. Teraz mowa jest o 4,43 zł – czyli historycznie nie nisko, ale też niewiele wyżej niż obecnie.

Sporo do przemyślenia będą mieli najwięksi złotowi „niedźwiedzie”. Jeszcze na początku tego roku analitycy z JP Morgan Chase wieszczyli nam euro po 5 zł. W kwietniu nieco spuścili z tonu (do 4,95 zł), a w lipcu przepowiadali 4,55 zł. Ich najnowsza (z października) prognoza to 4,40 zł i jest to obecnie jedna z czterech najbardziej optymistycznych dla złotego prognoz w bazie Bloomberga. Wciąż jednak są tam takie, które zakładają euro od 4,60 zł w górę (m.in. Santander, Nomura, Unicredit) po nawet 4,80 zł (Capital Economics). Te predykcje w najbliższych dniach i tygodniach zapewne będą rewidowane w dół.

Prognozy dotyczące roku 2024 rozciągają się od 4,25 zł za euro (Cinkciarz.pl i BNP Paribas) po 4,70 zł (UniCredit i Nomura) i 4,75 zł w przypadku Capital Economics. Ponad 70% projekcji mieści się w przedziale 4,35-4,65 zł. Czyli zakresie, w jakim kurs EUR/PLN przebywał od połowy kwietnia. Ten szeroki przedział rynkowego konsensusu jest wyraźnie niższy niż w lipcu, gdy wynosił on 4,50-4,70 zł. A jeszcze w kwietniu zakres ten wynosił 4,60-4,80 zł. Widać zatem, jak tegoroczne umocnienie złotego odcisnęło swoje piętno na prognozach analityków.

Problematyczna kwestia dolara

Od ponad roku trwa globalna korekta notowań dolara amerykańskiego, który pod koniec września 2022 roku był najmocniejszy od przeszło 20 lat. Patrząc przez pryzmat indeksu dolara, „zielony” wciąż pozostaje mocny jak na historyczne standardy. I to widzimy także na polskim rynku, gdzie jeszcze na początku października dolar kosztował ponad 4,40 zł. Teraz są to okolice 4 złotych.

Patrząc w szerszej perspektywie, dolara notowanego z czwórką z przodu nie widywaliśmy zbyt często. Po roku 2004 z takimi epizodami mieliśmy do czynienia przez krótkie okresy w latach 2016-17, wiosną 2020 oraz przez prawie cały rok ubiegły i większość roku bieżącego. Jest to zatem najdłuższy we współczesnych dziejach złotego okres, gdy dolar kosztuje więcej niż 4 złote.

I zdaniem większości analityków ten okres się jeszcze przedłuży. Bardzo nieliczni progności zakładają, że kurs USD/PLN spadnie poniżej 4 złotych w perspektywie pierwszego półrocza 2024 roku. Dla późniejszych kwartałów takich prognoz jest więcej, ale w horyzoncie całego przyszłego roku dominują predykcje o dolarze notowanym powyżej 4 zł. W dodatku są one sporządzane przy założeniu, że dolar delikatnie osłabi się względem euro – kurs EUR/USD ma pójść w górę z obecnych 1,09 do 1,11.

Prognozowane na koniec 2024 roku notowania dolara rozciągają się w paśmie od 3,63 zł (Cinkciarz.pl) po 4,27-4,28 zł (Capital Economics, Commerzbank, XtB). Mediana leży obecnie na wysokości 4,07 zł, a więc na poziomie nieco wyższym od obecnego i wciąż powyżej psychologicznej granicy 4 złotych.  

Bankier.pl

Warto jednak wziąć poprawkę na fakt, że w ostatnich 2-3 latach obserwujemy wysoką zmienność na parze euro-dolar. Ruchy o kilkanaście procent w górę czy w dół na najważniejszej parze walutowej świata w ostatnich kwartałach nie należały do wyjątkowych. Stąd też jakiekolwiek prognozy dla kursu USD/PLN obarczone są ponadnormatywnym ryzykiem. Większość z nich w ostatnich dwóch latach kompletnie się nie sprawdziła. Nikt nie prognozował dolara za ponad 5 zł. Tak jak mało kto przewidział tak silny wzrost notowań eurodolara, jaki miał miejsce po wrześniu 2022 r.

Frank pozostanie mocny

Znacznie mniej emocji budzą prognozy dla franka szwajcarskiego. W opinii niemal wszystkich analityków para euro-frank ma oscylować wokół parytetu 1 do 1, z maksymalnym odchyleniem o 6% w obie strony. Oznaczałoby to utrzymanie status quo obowiązującego od blisko dwóch lat. Taką stabilizację widzimy też na wykresie. Rozpoczęty w kwietniu 2018 roku trend aprecjacji franka względem euro zdaje się powoli wyczerpywać. Warto odnotować, że miesiąc temu kursowi EUR/CHF nie udało się pogłębić historycznego minimum z września 2022 roku. W tym ujęciu zakres 0,95-1,05 franka za jedno euro wydaje się dość bezpiecznym założeniem.

Przy założeniu, że frank nadal będzie kosztował mniej więcej tyle co euro, to w całym horyzoncie prognozy notowania pary frank-złoty powinny pozostać w pobliżu 4,50 zł. Nie należy jednak zapominać, że w przypadku pary frank-złoty od 15 lat obowiązuje trend wzrostowy. Helwecka waluta sukcesywnie wyznacza coraz wyższe szczyty (2009, 2011, 2015, 2020, 2022), po których z reguły następują długie okresy względnej stabilizacji.

Właśnie w takim okresie znajdujemy się od ponad roku. Przez ostatnie 12 miesięcy kurs CHF/PLN wahał się w zakresie 4,50-4,90 zł i cały czas były to poziomy wyższe niż odnotowane kiedykolwiek wcześniej przed wybuchem wojny na Ukrainie.

Chyba najmniej emocji na rynku budzi teraz kwestia funta brytyjskiego. Po zeszłorocznym jesiennym załamaniu szterling odzyskał nieco werwy i jego notowania ustabilizowały się w przedziale 1,20-1,30 USD. Ale dzięki tegorocznej sile złotego w listopadzie notowania funta po raz pierwszy od stycznia 2021 roku spadły poniżej 5 złotych. Rynkowy konsensus zakłada jednak, że to tyko chwilowa aberracja. W perspektywie następnych kwartałów szterling na polskiej ziemi ma kosztować 5,15-5,20 zł.

Na koniec zwyczajowo przypomnę, że w niniejszym artykule mówiliśmy o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się dość często. Należy też pamiętać, że kursy walut bywają bardzo zmienne i w trakcie kwartału mogą znacząco odchylać od poziomów prognozowanych na jego koniec.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Sprawdź kredyt hipoteczny w Citi Handlowy!

Sprawdź kredyt hipoteczny w Citi Handlowy!

Komentarze (21)

dodaj komentarz
tomek323
Realna wartość $ na dziś to 2 zł, wszystko co wyżej to strach; € nie ma żadnej określonej wartości...
hesus777
To dlatego złotówka cały czas się umacnia ? Chyba z braku przekonania
simonsoft8
moc NBP umacnia złoto bo ma złotówka
bha
Chyba Niby mocny złoty?,szczególnie przy coraz mocniejszym dominującym,panującym na rynku monopolu i coraz mocniej niestety bardziej dojnych detalicznych cenach, które cóż u wielu wielu etc. osób powodują coraz szybsze pustoszejące u nich portfele, konta debety. Taki Niby mocny???.
jenak
Polak buduje elektrownie atomowe, a Niemiec (I gospodarka str. ojro) wszystkie kasuje. Na samym początku kryzysu energetycznego.

Kogo forex wybierze?

Niemiec wypłaca socjal jak leci. Polak ma zaledwie 1/4 tej szczodrości, jeśli w ogóle.

Kogo, forexiuniu, wybierzecie?
jenak
Te JP Morgany jakieś cienkie były, wieszcząc na koniec br. poziomy złocisza vs. bucks na poz. 5 zł.



Trzeźwe myślenie, dedukcja, taka choćby na bazie Holmesa, kluczem do sukcesu.



Zejdźmy do podstaw.
jenak
No, ale była tu na forumie jedna taka analityczka, która konsekwentnie od początku roku stawiała na siłę złotego.

Wyliczała zresztą wiele argumentów, które za nią (siłą) przemawiają.


To elementarne, Watsonie, dodawała.
beju
wpływ wyniku wyborów na kurs jest przesadzony w "wolnych" mediach czyli w tym także, jest to informacyjna manna dla lemingów
damamad
A dla kogo była informacyjna manna w mediach reżimowych?

Powiązane: Prognozy 2024, podsumowania 2023

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki