Listopadowe dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się nieco mocniejsze od oczekiwań większości ekonomistów. Największym zaskoczeniem był spadek stopy bezrobocia.


Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls) w listopadzie była o 199 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). To rezultat nieco wyższy od rynkowego konsensusu (180 tys.).
W sektorze prywatnym przybyło tylko 150 tys. etatów. Tutaj ekonomiści spodziewali się 153 tys. nowych miejsc pracy wobec zaledwie 85 tys. utworzony w październiku oraz 199 tys. (po rewizji z 246 tys.) we wrześniu.
W październiku przybyło 150 tys. miejsc pracy, choć spodziewano się przyrostu rzędu 180 tys. Natomiast za wrzesień BLS zaraportował aż 297 tys. nowych etatów (pierwotnie nawet 336 tys.) wobec oczekiwań na poziomie 170 tysięcy. Dziś wynik ten ponownie zrewidowano w dół - do 262 tys. W sierpniu w USA przybyło 227 tys. nowych miejsc pracy, choć pierwotnie informowano tylko o 187 tys. Później wynik ten obniżono do 165 tys. Raport BLS za lipiec pokazał przyrost zatrudnienia o 187 tys. (następnie zrewidowany do 236 tys.). Miesięczne korekty w danych NFP są nagminne i wynikają z dodatkowych raportów otrzymanych od firm i agencji rządowych.
Od maja 2020 roku w gospodarce USA przybyło blisko 26,49 mln etatów w sektorach pozarolniczych. Stało się to po tym, jak w marcu i kwietniu 2020 roku na skutek ogólnokrajowego lockdownu pracę straciło 22,16 mln Amerykanów. Tegoroczna średnia (241 tys.) jest jednak wyraźnie niższa od ubiegłorocznej, gdy w 2022 roku przeciętny przyrost zatrudnienia wyniósł 381 tys. miesięcznie.
Stopa bezrobocia nieoczekiwanie obniżyła się z 3,9% do 3,7%. Ekonomiści spodziewali się jej utrzymania bez zmian. Przekłada się to na 6,291 mln aktywnie poszukujących pracy (i gotowych ją podjąć) Amerykanów. To o 215 tysięcy mniej niż przed miesiącem.
Przeciętna stawka godzinowa w listopadzie wyniosła 34,10 USD i była o 0,35% wyższa niż miesiąc wcześniej. Oczekiwano wzrostu o 0,3% mdm. Średnia płaca godzinowa w Ameryce była też o 3,96% wyższa niż przed rokiem. Średni czas pracy wydłużył się z 34,3 do 34,4 godzin tygodniowo.
Rynek nie wie, co o tym myśleć
Listopadowe dane są trudne do jednoznacznej interpretacji. Z jednej strony dostaliśmy bardzo mocny raport aktywności zawodowej ludności (BAEL), który pokazał silny wzrost liczby pracujących przy spadku liczby bezrobotnych i biernych zawodowo. To by wskazywało na siłę amerykańskiego rynku pracy. Podobnie jak całkiem solidny wzrost średniej stawki godzinowej.
Z drugiej jednak strony rewizje statystyk NFP za poprzednie dwa miesiące z nawiązką rekompensują pozytywną niespodziankę z listopada. Niepokoić może też drugi z rzędu spadek zatrudnienia w handlu detalicznym (i to w dodatku w okresie bożonarodzeniowego szczytu!) oraz w transporcie i magazynowaniu. Z kolei silny przyrost liczby etatów +30 tys. po -32 tys. w listopadzie) w motoryzacji to prawdopodobnie pochodna jesiennego strajku w branży. Pomijając ten czynnik za ponad ¾ przyrostu zatrudnienia w sektorze prywatnym odpowiadał sektor medyczny oraz opieki społecznej.
Stąd też początkowa reakcja rynku w postaci umocnienia dolara i spadku cen złota szybko została wymazana. Do 14:50 notowania obu instrumentów niemalże powróciły do stanu wyjściowego. Do neutralnych poziomów zawróciły także notowania kontraktów terminowych na indeks S&P500.





























































