Polska gospodarka blisko dużego wyczynu

Niewiele brakuje, by rachunek obrotów bieżących, mierzący przepływy dochodów i kapitału między krajem a zagranicą, był w tym roku dodatni za całe 12 miesięcy roku. Byłaby to pierwsza taka nadwyżka od 1995 r. Choć nie będzie to bardzo łatwe.

Po październiku relacja rachunku bieżącego do PKB wyniosła +0,1 proc. Są to dane ciągnione za kolejne 12 miesięcy. Wprawdzie w tym roku ten wskaźnik już był na plusie, ale licząc za cały rok kalendarzowy ostatnie dodatnie saldo miało miejsce w 1995 roku. Wtedy Polska była zupełnie innym krajem – nie tak bardzo mocno związanym z zagranicą. Żeby saldo utrzymało się na plusie do grudnia, w ostatnich dwóch miesiącach nie może nominalnie być niższe niż -558 mln euro. Nie będzie to bardzo łatwe, ponieważ w zeszłym roku w dwóch ostatnich miesiącach wynik wyniósł -895 mln euro, a dwa lata temu aż -3237 mln euro.

Bilans płatniczy, rachunek bieżący [suma 12-miesięczna w proc PKB]
Bilans płatniczy, rachunek bieżący [suma 12-miesięczna w proc PKB] (SpotData)

To czy rachunek bieżący będzie na minimalnym plusie czy minimalnym minusie nie ma oczywiście znaczenia innego niż symboliczne. Liczy się fakt, że saldo jest blisko zera, czyli polska gospodarka jest bardzo zrównoważona zewnętrznie. To głównie zasługa wysokiej nadwyżki handlowej, która licząc towary i usługi sięga aż 4,3 proc. PKB. Wymiana handlowa zapewnia nam zatem silny strumień dochodów netto. Z drugiej strony te dochody z wymiany handlowej są niwelowane na rachunku bieżącym przez wysoki wypływ kapitału z odsetek i dywidend, który sięga aż 4 proc. PKB. Jest to efekt wysokich zasobów kapitału zagranicznego w Polsce. Warto dodać, że w ostatnich latach więcej wypływało też z Polski różnego rodzaju transferów bieżących, co wynika z dużej imigracji – Ukraińcy wysyłają do domu sporo gotówki.

Zbilansowany wynik rachunku bieżącego oznacza, że Polska ma bardzo niskie uzależnienie od przepływów kapitału zagranicznego. Bo jak na rachunku występuje deficyt, to trzeba go czymś sfinansować i robi się to przyciąganiem inwestycji bezpośrednich lub portfelowych. Jeżeli deficyt jest głęboki, to trzeba przyciągać dużo kapitału zagranicznego i kraj staje się podatny na wahania w przepływach tego kapitału. Tak było w latach 2007-2008, kiedy deficyt na rachunku bieżącym był bardzo duży, a zatrzymanie napływu kapitału w wyniku kryzysu finansowego było bolesne dla gospodarki. Szczególnie dużą skalę zjawisko to przyjęło w Węgrzech czy na Rumunii, gdzie zatrzymanie napływu kapitału wywołało wręcz recesję.

Zbilansowane saldo obrotów bieżących oznacza de facto, że inwestycje w Polsce finansujemy w całości oszczędnościami krajowymi (oszczędnościami rozumianymi jako niekonsumowany dochód w danym okresie). Do tego to się sprowadza. Saldo na rachunku bieżącym to jest koniec końców wypadkowa relacji inwestycji krajowych i oszczędności krajowych. Oszczędności mamy coraz wyższe, ale jednocześnie inwestycje bardzo niskie. Kiedy inwestycje ruszą, saldo zapewne się pogorszy, choć punkt wyjściowy jest na tyle dobry, że pogorszenie nie będzie stanowiło problemu dla stabilności gospodarki.

IM

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
16 12 sel

Po prostu firmy w Polsce przestały inwestować,a do inwestowania potrzebny był import techologi sprzętu i surowców ,a teraz spada drastycznie..import bo nie ma inwestycji..

! Odpowiedz
17 24 kapitaneo

Poważny portal a pisze jakąś bajkę o Ukraińcach wysyłających miliard $ albo dwa do domu.
Dziwnym trafem nie wspomina w tym akapicie o transferze na Zachód w wysokości 60-80 mld zł rocznie w postaci cen transferowych, opłat licencyjnych, usług prawnych, odsetek dla spółek matek z siedzibą na zachodzie.
Od kiedy Polska zobowiązała się do całkowitego otwarcia swojego rynku wytransferowano na Zachód ponad 600 mld zł. Niezła sumka, co?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
51 22 borma

Wiekszosc , bo 75% eksportu bylo do Niemiec. Tak przynajmniej czytalen na bankier.pl. Czy ten trend sie utrzyma? Czy nie podniosa sie glosy , ze Niemcy nas chca wykupic? Czy nasze zadania reparacji tego trendu nie zmienia? Mowiac szczerze zachowujemy sie w Europie jak pijany zajac w kapuscie. Jestesmy udreka EU. Tak jak WB mieli dosyc , tak powoli nas maja dosyc.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
33 68 niepelnosprawny_org

czyli najlepszy rzad od 1995 roku? ba, nawet lepiej... a to dopiero poczatek, bo pan Morawiecki bardziej wspomoze gospodarke...

! Odpowiedz
11 17 tommytommy

Czy Ty naprawdę uważasz, że jak zmienił się rząd to gospodarka magicznie wystrzeliła w górę z dnia na dzień? Dobry stan gospodarki to wynik kilku czynników, między innymi ciężkiej pracy ludzi przez ostatnich kilka lat. Rząd obecnie marnuje sznasę jaką dostał, dobra koniunktura nie zdarza się często, zamiast to wykorzystać to tylko rozdaje pieniądze, żeby kupić sobie głosy. Mogliśmy mieć w tym roku dwa razy lepszy wzrost ale ci socjaliści, z Morawieckim na czele, nie potrafią wprowadzić najprostszych reform prorozwojowych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 11 xyon odpowiada tommytommy

Nie da sie w 2 lata naprawić kraju po tym co zostawili POprzednicy. Nie ma co wymieniac afer ale 150mld ZRABOWANE z OFE i podwyzszenie vatu do 23% to tylko świadczy jak tragiczne były finanse (teoretycznego) Państwa Polskiego. Nie jestem za PISem ale na dzien dzisiejszy to jedyna opcja, żeby odsunąc komunistów i złodzieji od władzy.
Tak naprawde PIS rozdaje kase na 500+ z uszczelnienia VATu, nie dokłada nic wiecej. Kwestia czasu a obniża podatki - głęboko w to wierze.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 rttyuiop odpowiada xyon

nie chwal dnia przed zachodem....., na razie słonko bardzo mocno grzeje, ale prędzej czy później przywędrują chmury i to będzie prawdziwy test dla obecnej ekipy,

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl