Włochy ratują banki. To cios w serce unii bankowej

analityk Bankier.pl

Niespełna trzy tygodnie po faktycznych narodzinach europejskiej unii bankowej wypada ogłosić jej zgon. Miejscem śmierci są Włochy, a nóż w serce sztandarowego projektu eurokratów wbiły władze tego kraju do spółki z organami UE.

Lato we Włoszech coraz częściej kojarzy się nie z wakacjami i beztroskim plażowaniem, lecz z kryzysem bankowym. Tak było rok temu („Banki ściągają Włochy w przepaść” – pisałem w lipcu 2016 r.), tak jest i teraz. Wszystko wskazuje na to, że wokół włoskich banków będzie coraz goręcej.

Europejski Bank Centralny ogłosił w piątek, że banki Veneto Banca i Banca Popolare di Vizenza „upadają lub prawdopodobnie upadną”. W ten sposób instytucja, na czele której stoi Włoch Mario Draghi, podsumowała wielomiesięczne wysiłki włoskich władz, które przez długi czas starały się utrzymać tonące banki na powierzchni.

(YAY Foto)

Do tego momentu sytuacja przypominała tę z początku czerwca, kiedy EBC oficjalnie orzekł, że hiszpański Banco Popular Espanol również znajduje się na krawędzi. Wtedy jednak Jednolita Rada do spraw Restrukturyzacji i Uporządkowanej Likwidacji (Single Resolution Board, SRB), europejski organ zajmujący się bankami znajdującymi się nad przepaścią, postanowiła po raz pierwszy wykorzystać w praktyce zasady stanowiące trzon europejskiej unii bankowej. Ich myślą przewodnią jest zaniechanie ratowania banków przy wykorzystaniu środków publicznych. W związku z tym hiszpański Banco Popular został przejęty za… 1 euro przez dużego lokalnego gracza (Banco Santander, większościowy akcjonariusz BZ WBK), a po kieszeni, zamiast podatników, oberwali akcjonariusze i wierzyciele.

We Włoszech sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Niestety.

Włoska robota

Odpowiadając na decyzję EBC, SRB przyznała, że dwóch włoskich banków nie da się uratować przy pomocy działań regulatorów, nie powiedzie się także pozyskanie środków z sektora prywatnego. W przeciwieństwie do decyzji, która „zaorała” hiszpański bank, tym razem SRB nie zdecydował się na uruchomienie europejskiej procedury likwidacji i przekazała decyzję władzom włoskim.

- Żaden z tych banków nie pełni kluczowej roli w systemie, a ich upadłość nie miałaby wyraźnego wpływu na stabilność finansową. W rezultacie banki będą likwidowane według standardowych włoskich procedur – pisała w uzasadnieniu SRB.

Owe „standardowe procedury”, nad którymi włoski rząd w pocie czoła pracował w weekend, przyniosły efekt zbliżony do mechanizmów, które w Europie powszechnie stosowano w szczycie kryzysu (a które doprowadziły do prac nad mechanizmem uporządkowanej likwidacji banków). Mówiąc wprost: za problemy banków zapłacą podatnicy. Włoski budżet wyłoży 5,2 mld euro na to, aby Intesa Sanpaolo mógł przejąć „zdrowe” aktywa od Banca Popolare di Vicenza i Veneto Banca. Na potencjalne straty wynikające ze „złych” aktywów rząd Italii zarezerwował kolejnych 12 mld euro.

W sumie ratowanie dwóch relatywnie niewielkich banków może pochłonąć 17 mld euro. Ostateczna cena, jaką zapłacą Włosi, a być może mieszkańcy wszystkich państw strefy euro, może być jednak znacznie wyższa.

(fot. Alessandro Bianchi / Reuters)

Chodzi o zasady

Przed jakimikolwiek dalszymi rozważaniami należy ustalić sprawę kluczową – w przypadku ratowania włoskich banków nie mamy do czynienia z naruszeniem europejskich reguł, ponieważ od początku przewidywały one możliwość zastosowania takiej ścieżki. Co więcej, zgodę na udzielenie pomocy publicznej wydała Komisja Europejska. Całą sytuację można uznać za wielki triumf Rzymu, który od dawna naciskał, by europejskie władze pozwoliły na ratowanie banków ze środków budżetowych.

Alternatywa dla realizowanego obecnie scenariusza byłaby prosta – problemy banku uderzyłyby w jego akcjonariuszy i wierzycieli, a w ostateczności także posiadacze depozytów, czyli zwykłych ludzie (od kwoty objętej gwarancją). Więcej na ten temat w artykule: „Kiedy nasza lokata pokryje straty banku?” (warto przeczytać, ponieważ dyrektywa BRRD o upadłości banków obowiązuje także w Polsce).

W testowanym przed kilkunastoma dniami „wariancie hiszpańskim” Banco Santander przejął upadający Banco Popular za 1 euro, ale wziął też na siebie ciężar zobowiązań wynikających ze „złych” aktywów. Po środki na ten cel największy bank w kraju (i jeden z największych w Europie) poszedł na giełdę po 7 mld euro. Akcjonariusze Banco Popular zostali z akcjami wartymi zero (ich notowania zostały zdjęte z giełdy), a posiadacze większości obligacji (część została przejęta przez Santander) najpewniej nigdy nie zobaczą swoich pieniędzy (pozostała im żmudna droga sądowa i wystąpienie przeciwko zarządowi banku). We Włoszech posiadacze akcji również ponieśli stratę, a rolę giełdy jako źródła kapitału przejął budżet państwa, jednak to nie wszystko.

Obligacje pod strzechy

To właśnie kwestia obligacji może stać za odmiennymi procedurami zastosowanymi we Włoszech i Hiszpanii. Specyfiką włoskiego rynku bankowego jest to, że wiele obligacji emitowanych przez banki jest w posiadaniu zwykłych Włochów. Mechanizm, który przyczynił się do powstania tej sytuacji, był prosty: włoskie banki potrzebowały kapitału, a włoscy klienci (szczególnie ostatnio, w otoczeniu niskich stóp procentowych) szukali okazji do nieco wyższego zysku od tego, który oferowały lokaty. Możemy tylko przypuszczać, czy na pewno wszystkie te osoby znały różnicę między lokatą a obligacjami, czy też po prostu stwierdziły, że zaniosły pieniądze do banku na atrakcyjny procent”.

Problem polityczny, który powstałby w wyniku np. zamiany obligacji na akcje (o znacznie mniejszej i zmiennej wartości) lub wręcz ich umorzenia, byłby zapewne potężny. Włoskie władze dobrze wiedzą, czego się boją – pod koniec 2015 r., jeszcze za rządów premiera Matteo Renziego, cztery regionalne banki zostały zrestrukturyzowane przy wykorzystaniu posiadaczy obligacji. Efekt? Nagłówki o samobójstwie emeryta, który stracił oszczędności życia w Banca Eturia, lotem błyskawicy obiegły całe Włochy. Nie bez znaczenia dla słupków poparcia jest także likwidacja miejsc pracy w tym sektorze – z całą pewnością dosypanie publicznych pieniędzy sprawia, że bank Intesa Sanpaolo, nowy właściciel dwóch problematycznych banków, nie będzie musiał ciąć aż tak głęboko, jak bez nich.

(fot. Alessandro Bianchi / FORUM)

- Interwencja banku Intesa Sanapaolo umożliwia uniknięcie społecznych konsekwencji, które wyniknęłyby z administracyjnej likwidacji obu banków. Interwencja ochroni miejsca pracy, oszczędności dwóch milionów gospodarstw domowych oraz działalność ok. 200 000 przedsiębiorstw, które zatrudniają trzy miliony osób w obszarach o najwyższym tempie wzrostu gospodarczego w kraju – czytamy w oświadczeniu banku Intesa Sanpaolo.

Na początku poniedziałkowej sesji akcje Intesy drożeją o 3%. Trudno się dziwić – bank zrobi dobry interes, wykorzystując państwowe pieniądze w celu przejęcia dobrych aktywów od swoich konkurentów (sam wyłoży tylko... 1 euro). Zadowoleni mogą być także posiadacze obligacji, bo dzięki temu, że powierzyli środki źle zarządzanemu bankowi, zarobią solidny procent. Stratna będzie „jedynie” milcząca większość włoskich podatników.

- Ci, którzy nas krytykują, powinni pokazać lepszą alternatywę. Ja takiej nie widzę – powiedział z kolei reporterom włoski minister gospodarki Pier Carlo Padoan.

Cios w serce unii bankowej

Unia bankowa, której siłę niektóre media z dumą ogłaszały po udanym „wygaszeniu” hiszpańskiego Banco Popular, nie przetrwała nawet trzech tygodni i poległa w starciu z relatywnie niewielkimi Banca Popolare di Vicenza i Veneto Banco. Relatywnie niewielkie oczywiście jak na skalę Włoch i strefy euro, bowiem przy wielkości aktywów na poziomie odpowiednio 34 i 28 mld euro, oba banki plasowałyby się w czołowej piątce największych banków w Polsce.

Mówiąc górnolotnie – ojczyzna europejskiej bankowości (słowo „bank” pochodzi od włoskiego „banco”, czyli ławy, przy której pracowali złotnicy i handlarze wymieniający oraz pożyczający pieniądze) zadała cios w serce regulacjom, które miały uczynić europejską bankowość XXI wieku bardziej odporną na kryzysy.

"Zabójstwo Cezara", mal. Vincenzo Camuccini (1805)
"Zabójstwo Cezara", mal. Vincenzo Camuccini (1805) (Wikimedia Commons)

Jakkolwiek działanie włoskiego rządu jest zgodne z obowiązujący prawem, to całkowicie przeczy duchowi regulacji, które miały oszczędzić Europie kolejnych kryzysów bankowych łatanych przy pomocy pieniędzy podatników. Nie bez winy jest Komisja Europejska, która przyłożyła rękę do tego procederu poprzez udzielenie zgody na pomoc publiczną. Nietrudno domyślić się, że kolejne rządy, którym przyjdzie zmierzyć się z problemami krajowego sektora bankowego, również wystąpią do Brukseli o uczynienie dla nich wyjątku. Jak pokazuje historia, Unia Europejska potrafi uchwalać wspaniałe regulacje (np. regułę deficytu budżetowego na poziomie maksymalnie 3% PKB zapisaną w kryteriach w Maastricht), których potem równie pięknie nie przestrzega. Takie działania to nic innego, jak proszenie się o następny kryzys i to taki, którego nie będzie się już dało załatać żadnym zastrzykiem publicznych pieniędzy.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 1 norbert_norbert

Wochy ratuja banki ? A kto uratuje Polakow ? Przekret na franka kosztuje Panstwo Polskie 20 mld PLN rocznie. Polska jest zadluzana na program 500+ na kwote 19 mld + do tego takie programy "pomocowe developerom (zbyt) i bankom (odsetki)" jak "mieszkanie +" a gdzie skutki spoleczne takiego zakredytowania wszystkich Polakow ? Czy znany jest ten raport "skutkow spolecznych braku rozwiazania problemu pseudo-kredytow psudo-waloryzowanych kursem waluty" przygotowany na zamowienie kancelarii Rezydenta Dudy dot. ustawy anty-frankowej ?
https://www.bankowebezprawie.pl/skutki-spoleczne-kancelaria-prezydenta/

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 3 senape09


Pan napisał pół prawdy i pół bzdury. Tak nie robi dobry dziennikarz. Oprócz tego że już wcześniej sami Niemcy uratowali swoje banki na koszt podatnika, co miał zrobić teraz włoskie państwo? Pozwolić na bankructwo i zostawić klientów bez grosza? Santander kupił za 1 Euro wraz z pasywami ale Intesa tego nie chciała - także dlatego że już dużo straciła w funduszu dla uratowania banków. Nie było alternatywy. Tylko podatnicy teraz. Kto miał kupić na lepsze warunki te padające banki? Pan lub jaka inna mądrala? I do tego podtytule nieuczciwe. Nie mówiąc o komentarzach.... po prostu padają ręce z powodu głębokiej ignorancji i prostactwa polskiego typowego czytelnika. Pan potrzebuje pójść do szkoły etyki pracy zanim pisze zrównoważony artykuł... Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 11 karbinadel

Obywateli ścigają za parę setek euro i ustanawiają chore limity transakcji gotówkowych, a drugą ręką wywalają miliardy na reanimację bankowych trupów

! Odpowiedz
0 30 samsza

Artykuł jasny i prosty. Brakuje jedynie nazwiska beneficjenta, który zrobił interes życia, bo zapewniam środki z tych banków nie rozpłynęły się w powietrzu.

! Odpowiedz
2 17 ~Kres

Włosi żyją na kredyt. Banki upadają bo nie mają za co spłacać zobowiązań. To samo Holandia. Zadłużenie gospodarstw domowych to odpowiednio 140% i 210%. Wystarczy podnieść stopy procentowe i mamy kryzys. Inflacja w strefie euro rośnie szybciej od płac. A oni ciągle drukują walutę. W końcu będą musieli dewaluowac euro. Co to oznacza.....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 32 ~Hmm

No bo to Pierwsza Prędkość..

! Odpowiedz
1 42 ~ZSRR_bis

Mają rację, lepiej żeby potem zbankrutował cały kraj, niż pojedyncze banki. Przynajmniej wszystkim będzie przykro po równo.

! Odpowiedz
21 30 bundfut

Z tymi problemami zachodu w porównaniu do naszego nieskrępowanego rozwoju to jest tak:

Oni na zachodzie będa mieli "straszliwy kryzys" - w związku z tym będą musieli zrezygnować z 3-ciego samochodu porzadnej marki w rodzinie, trudno - dzieci teraz będą pożyczać czasem BMW od taty a czasem Mercedesa od mamy,

My mamy "wspaniałą prosperity niezagrożoną i wspieraną PowerPointem" i będziemy mogli w związku z tym sobie dumnie nawet 3-cią skibkę chleba posmarować smalcem, a może nawet masłem i obłożyć szynką.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 49 open_mind

„To cios w serce unii bankowej” Tak przy okazji to najlepsze przetłumaczenie słowa Unia na zachodni obecny system to po prostu niezastąpione rosyjskie słowo BOLSZEWIZM.

! Odpowiedz
6 19 open_mind

Zastanawiam się kiedy nastąpi atak zachodnich Bolszewików na pałac królewski w Londynie, i wypełni się scenariusz jak z rodziną cara Romanowa. Lewactwo już jest bardzo blisko tego wydarzenia, co ja piszą Bolszewia zachodnia.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil