REKLAMA
MSPO W KIELCACH

Tak lekarze z Miastka obeszli system. Szokujące ustalenia w sprawie szpitala

2026-08-12 09:25
publikacja
2026-08-12 09:25
Dodaj Bankier.pl w Google

Szpital Miejski w Miastku przez kilkanaście miesięcy wielokrotnie zawieszał działalność oddziału chirurgii. W tym samym czasie na oddziale wykonywano jednak zabiegi pacjentów przywożonych przez lekarzy prywatnej spółki neurochirurgicznej.

Tak lekarze z Miastka obeszli system. Szokujące ustalenia w sprawie szpitala
Tak lekarze z Miastka obeszli system. Szokujące ustalenia w sprawie szpitala
fot. Anna Shvets / / Pexels

Według ustaleń Wirtualnej Polski w samym 2024 r. przeprowadzono w ten sposób co najmniej 458 zabiegów. NFZ miał przez wiele miesięcy nie wiedzieć o zawieszeniach oddziału.

Sprawa jest kolejną odsłoną skandalu wokół działalności spółki Spine, o której WP informowała już wcześniej. Chodzi m.in. o sposób rozliczania wykonywanych przez jej lekarzy procedur. NFZ po przeprowadzonej kontroli nałożył na Szpital Miejski w Miastku ponad 13 mln zł kary. 

Oddział był formalnie zawieszony

Jak wynika z ustaleń WP, w latach 2024-2025 działalność oddziału chirurgii w Miastku zawieszano dziesięciokrotnie. Oficjalnie jako przyczynę wskazywano „siłę wyższą”. W dokumentach Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego pojawia się jednak bardziej konkretne wyjaśnienie – brak kadry lekarskiej.

Zawieszenie działalności oddziału oznacza, że nie powinien on w tym czasie udzielać świadczeń. O planowanym zawieszeniu należy poinformować wojewodę, a system ochrony zdrowia powinien zapewnić pacjentom możliwość uzyskania pomocy w innych placówkach.

Scammingout

W Miastku sytuacja wyglądała jednak inaczej. W okresach, gdy oddział formalnie nie działał, odbywały się tam zabiegi wykonywane przez neurochirurgów ze spółki Spine.

Jako przykład WP podaje kwiecień 2024 r. Szpital zgłosił zawieszenie chirurgii od 5 do 30 kwietnia. Tymczasem 12 kwietnia wykonano 28 zabiegów, 18 kwietnia – 10, a dzień później – 23. W kolejnym tygodniu przeprowadzono następne zabiegi: 25 i 26 kwietnia po 26 każdego dnia.

Powstaje więc zasadnicze pytanie: jak można było wykonywać zabiegi na oddziale, który formalnie nie funkcjonował? Według ustaleń WP pacjenci po zabiegach nie pozostawali w szpitalu na noc. Mimo to świadczenia miały być wykazywane jako pełne hospitalizacje. 

Jedni pacjenci byli odsyłani, inni przyjmowani

Jeszcze bardziej problematyczna jest kwestia tego, kto trafiał w tym czasie do szpitala.

Mieszkańcy Miastka i okolic, którzy potrzebowali pomocy chirurgicznej, nie mogli korzystać z zawieszonego oddziału. Powinni być kierowani do innych placówek. Jednocześnie pacjenci lekarzy ze spółki Spine przyjeżdżali do Miastka z różnych części Polski i byli tam przyjmowani na zabiegi.  

Z analizy dokumentacji medycznej wynika, że skierowania dla tych pacjentów często wystawiali sami operatorzy wykonujący później zabiegi. W Miastku nie funkcjonowała przy tym poradnia neurochirurgiczna, która mogłaby prowadzić kwalifikację do takich procedur.  

To oznacza, że formalnie zamknięty oddział nie był dostępny dla lokalnych pacjentów, ale działał dla określonej grupy chorych kierowanych przez współpracujących z placówką lekarzy.

NFZ przez wiele miesięcy nie wiedział

Szczególnie istotna jest rola Narodowego Funduszu Zdrowia. Z ustaleń WP wynika, że Fundusz przez wiele miesięcy nie wiedział o tym, że oddział chirurgii był zawieszany w dniach, w których wykonywano na nim zabiegi.

Co więcej, w niektóre dni szpital wykazywał liczbę hospitalizacji nawet czterokrotnie większą niż liczba dostępnych łóżek.  

NFZ później wykrył nieprawidłowości związane ze sposobem rozliczania zabiegów. Kontrola rozpoczęta w lutym 2026 r. zakończyła się w lipcu nałożeniem na szpital kary przekraczającej 13 mln zł. 

Fundusz wskazuje jednocześnie, że świadczenia wykonywane na oddziale chirurgii nie były rozliczane pojedynczo, lecz w ramach ryczałtu podstawowego systemu zabezpieczenia szpitalnego.  

To kolejny problem wokół spółki Spine

Sprawa zawieszania chirurgii jest związana z wcześniejszymi ustaleniami dotyczącymi działalności spółki Spine. Jak informowała WP, jej neurochirurdzy wykonywali w różnych szpitalach krótkie zabiegi dotyczące leczenia bólu kręgosłupa, które następnie miały być wykazywane jako znacznie droższe procedury wymagające pełnej hospitalizacji.

Według wcześniejszych ustaleń lekarze mieli otrzymywać 65 proc. wartości rozliczanego świadczenia, a stawki za pracę sięgały nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych za godzinę. Sprawą zajęły się prokuratura, CBA i NFZ.  

W przypadku Miastka konsekwencje finansowe są już bardzo poważne. Szpital otrzymał karę w wysokości ponad 13 mln zł, a jego sytuacja finansowa dodatkowo się pogorszyła.

Szpital przestał działać

Szpital Miejski w Miastku nie funkcjonuje już jako placówka udzielająca świadczeń. 1 sierpnia 2026 r. wygasły jego kontrakty z NFZ. Według WP rozważane są zwolnienia grupowe, a także możliwa likwidacja spółki. 

Historia Miastka pokazuje przy tym szerszy problem: system finansowania ochrony zdrowia opiera się nie tylko na prawidłowym wykonywaniu świadczeń, ale również na poprawnym ich kwalifikowaniu i raportowaniu. W tym przypadku formalnie zawieszony oddział miał jednocześnie pozostawać miejscem wykonywania setek procedur, a NFZ przez długi czas nie miał pełnej wiedzy o tym, co faktycznie dzieje się w placówce.  

oprac. KWS

Źródło:
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (67)

dodaj komentarz
andregru
"nałożył na Szpital Miejski w Miastku ponad 13 mln zł kary" dług się zwiększy a kto zapłaci ? Podatnicy i mieszkańcy a powinni burmistrz i Rada Nadzorcza .
bha
Cóż.... Po co wyjeżdżać za granicę jak u siebie można zarobić od jakiegoś już czasu Sporo więcej.
Jak to się zmieniło w tym Systemoo o 360 stopni w portfelach i na kontach u wielu.
Byle tylko budżet i kraj to wytrzymał dalej jeszcze finansowo??? bo już mają one na liczniku 2,2 Bilionowe zadłużenie ogólne i 270 Miliardowy
Cóż.... Po co wyjeżdżać za granicę jak u siebie można zarobić od jakiegoś już czasu Sporo więcej.
Jak to się zmieniło w tym Systemoo o 360 stopni w portfelach i na kontach u wielu.
Byle tylko budżet i kraj to wytrzymał dalej jeszcze finansowo??? bo już mają one na liczniku 2,2 Bilionowe zadłużenie ogólne i 270 Miliardowy w budżecie deficyt na - na karku do Spłaty i to na kolejne dekady i Wieki!!!.
Co tam też że już z 250 Miliardów złotych wydawanych na służbę zdrowie aż 82 % idzie z tej kwoty i to tylko średnio licząc na same pensje i opłaty!!!!!! w tym systemie.
Co tam wszystko........ Jakiś to Niby tam będzie dalej......... Niby.
darius19
brak wlasciciela. Wlasnosc podatnika czyli niczyja. Wifze sppro dobrze znanych nickow Putlera. Jiz sie zlatuja zeby macic i szczuc
kolorowy13
Tam działo się źle nie tylko za obecnego burmistrza, jeden z wcześniejszych burmistrzów chciał (czy raczej chciała) zrobić porządek, skończyło się to referendum i jej odwołaniem ze stanowiska
kolorowy13
Wygląda na to, że spine to tylko wierzchołek góry lodowej. Z tego artykułu wynika,że od lat działo się o wiele więcej w szpitalu w miastku
https://www.zawszepomorze.pl/artykul/28345,studium-upadku-szpitala-w-miastku-czyli-sami-swoi-i-niezdrowe-interesy
samsza
Warto przeczytać, zwłaszcza ci co nigdy nigdy nie poszliby do szpitala prywatnego, w którym wykupione byłyby przez NFZ usługi i mieliby zabezpieczenie medyczne jak do tej pory, odpadłyby tylko te kłopoty z dojeniem kasy ze szpitali, wspierane przez lokalnych kacyków partyjnych.
:)
to_i_owo
Generalnie oprócz odpowiedzialności zawodowej typu upomnienie powinna być odpowiedzialność karna. I to konkretnie, na lata i bez zawieszenia, szczególnie że to kwoty w milionach. I sądowy zakaz wykonywania zawodu
Inaczej tego nie zwalczą

Za duże pieniądze do podniesienia i za wysoka demoralizacja grupy zawodowej
jan-kowalski
To są m.in. (bo oczywiście nie wyłącznie) skutki przyjętego w latach 90-tych sposobu kształcenia (nie tylko lekarzy), opartego wyłącznie o testy (bo niby bardziej obiektywne, wyrównujące szanse itd.). W efekcie, dostać się na studia lekarskie i je przejść mogą ludzie, którzy ze względu na brak kompetencji moralnych czy etycznych,To są m.in. (bo oczywiście nie wyłącznie) skutki przyjętego w latach 90-tych sposobu kształcenia (nie tylko lekarzy), opartego wyłącznie o testy (bo niby bardziej obiektywne, wyrównujące szanse itd.). W efekcie, dostać się na studia lekarskie i je przejść mogą ludzie, którzy ze względu na brak kompetencji moralnych czy etycznych, czy chociażby zwykłego pozytywnego nastawienia do drugiego człowieka (co w przypadku tego typu zawodów powinno być punktem wyjścia, jeżeli chodzi o kwalifikację do dalszego kształcenia) nigdy nie powinni nawet móc o tym pomyśleć.
Z tego względu dla wielu (na szczęście nie wszystkich jeszcze) stał się to tylko zawód pozwalający, przy dobrym "ustawieniu się" (jak w opisanym w tekście przypadku) na zarabianie dużych pieniędzy. Bez jakiejkolwiek refleksji (ww. natury) nad konsekwencjami własnych działań.
Tacy "etycznie wyprani" medycy równie "dobrze" mogliby wykonywać każdą inną pracę, np. w rzeźni, w korpo przy sprzedaży np. odkurzaczy, czy przy pośrednictwie do tzw. produktów finansowych.
Tak się kończ umasowienie wyższej edukacji (z czego tak bardzo dumni byli rządzący nami w latach 90. i 2000., na czele z premierem J. Buzkiem, profesorem notabene, pożal się Boże) i odejście od relacji mistrz-uczeń.
To samo jest z młodymi prawnikami, którzy potem zostają sędziami, adwokatami, prokuratorami i decydują o ludzkim życiu (podobnie jak lekarze), często zza paragrafów nie dostrzegając człowieka, kierując się suchą literą prawa, logikę, racjonalności oraz tzw. poczucie sprawiedliwości mają za nic.
Dalej brnijmy w ten model, to na pewno będzie lepiej.

Powiązane: Gigantyczne pensje lekarzy - afera w ochronie zdrowia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki