Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wyniosła w listopadzie 2,2 proc. w ujęciu rocznym - poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Inwestorzy czekają teraz na wieczorną decyzję Fedu.


Niespodzianki nie było. W ubiegłym miesiącu ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w największej gospodarce świata wzrosły o 2,2 proc. w ujęciu rocznym i 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym. To wyniki, które idealnie wpasowują się w rynkowy konsensus. Dla porównania, miesiąc temu amerykańscy statystycy raportowali odpowiednio 2 proc. r/r i 0,1 proc. m/m.
Z raportu BLS wynika, że inflacja bazowa – a więc pomijająca ceny żywności czy benzyny, która w listopadzie podrożała o 7 proc. – nieznacznie wyhamowała (1,7 proc. w listopadzie wobec 1,8 proc. w październiku). W efekcie podstawowy wskaźnik inflacji CPI (2,2 proc.) przekracza cel inflacyjny Fed (2 proc.), zaś wskaźnik inflacji bazowej pozostaje poniżej tego poziomu.
Dane o wzroście cen w USA interpretowane są w kontekście dalszych posunięć Rezerwy Federalnej – tym bardziej, że kolejna decyzja o stopach procentowych w USA oraz seria prognoz członków FOMC światło dzienne ujrzy już dzisiaj (20.00 czasu polskiego). Więcej na ten temat przeczytasz w artykule „Czego spodziewać się po grudniowym Fedzie”.
Rynki walutowe oczywiście nie czekają na wieczór i reakcję na dane z USA widać było tuż po 14.30. Chwilę po publikacji raportu, kurs EUR/USD wystrzelił z 1,1735 do dziennych maksimów na poziomie 1,763 USD.
Analizę treści komunikatu FOMC opublikujemy dziś po 20.00. Pół godziny później rozpocznie się konferencja prasowa z udziałem przewodniczącej Janet Yellen.
Michał Żuławiński


























































