Szwajcarzy zrywają z euro. Stopy ścięte do –0,75%

główny analityk Bankier.pl

Szwajcarski Bank Narodowy porzucił politykę obrony minimalnego kursu wymiany euro na franka. Równocześnie SNB obniżył docelowy przedział dla trzymiesięcznego Liboru o 50 pb, do pomiędzy -1,25 a -0.25%. Na 13.15 zaplanowano konferencję prasową z udziałem prezesa SNB Thomasa Jordana. Będziemy ją relacjonować na żywo.

Decyzja Szwajcarskiego Banku Narodowego dla wielu była zaskoczeniem. Przez pół godziny po zerwaniu minimalnego kursu wymiany euro (1,20 franka) rynek dla szwajcarskiej waluty praktycznie nie istniał.

O 11:30 za dolara płacono 0,8880 franka, co przy kursie USD/PLN na poziomie 3,67 dawało cenę helweckiej waluty rzędu 4,13 zł.


Bezpośrednio po decyzji SNB na rynku zapanował chaos i na niektórych platformach pojawiły się bardzo wysokie kursy franka – nawet znacząco powyżej 4,50 złotego. Bloomberg wskazał nawet na kurs rzędu 4,9561 zł.

Komentarz eksperta

analityk Bankier.pl
Kredytobiorcy chwytają się za serce

Jedna decyzja SNB wystarczyła, aby kredytobiorcy spłacający zobowiązania we franku złapali się za serce. Skokowy wzrost kursu helweckiej waluty spowoduje nagłe zwiększenie obciążeń kilkuset tysięcy gospodarstw domowych w Polsce. O tym, jakie będą realne konsekwencje tego ruchu przekonamy się wkrótce, gdy cena franka szwajcarskiego się ustabilizuje - na razie rynki finansowe szaleją zaskoczone pierwszym, i miejmy nadzieję ostatnim, tegorocznym czarnym łabędziem.

Dla kredytobiorców w niektórych bankach pocieszeniem nie może być fakt, że jednocześnie obniżeniu ulegnie LIBOR 3M CHF. Część kredytodawców zabezpieczyła się przed przeniesieniem oszczędności wynikających z ujemnych stóp procentowych na kredytobiorców umieszczając w umowach zapis, że w takim przypadku oprocentowanie wynosi zero.

Po godzinie 11.00 powróciły notowania pary euro-frank. Kurs euro spadł do ok. 1,04 franka, co oznacza spadek o ponad 13% względem wcześniejszego minimalnego kursu wymiany ustalonego na poziomie 1,20 franka za euro.

W uzasadnieniu decyzji o porzuceniu sztywnego kursu euro SNB napisał: „Minimalny kurs wymiany został wprowadzony w okresie nadzwyczajnego przewartościowania franka i ekstremalnie wysokiej niepewności na rynkach finansowych. Ten nadzwyczajny i tymczasowy (podkreślenie od red.) środek miał na celu ochronę szwajcarskiej gospodarki. Chociaż kurs franka wciąż jest wysoki, przewartościowanie się zmniejszyło.”

„Euro znacząco osłabiło się wobec dolara amerykańskiego i to w konsekwencji spowodowało osłabienie franka wobec dolara. W tych okolicznościach SNB uznał, że utrzymywanie minimalnego kursu wymiany franka wobec euro nie jest już dłużej uzasadnione.”

W ten sposób Szwajcarzy postanowili odciąć się od tonącego okrętu, jakim w ostatnich miesiącach stało się euro. Frank powiązany z euro słabł wobec dolara i innych walut, co było niepożądane dla szwajcarskiej gospodarki, ponieważ skutkowało wzrostem kosztów importu. Ale przecięcie bezpośredniego linku do euro doprowadziło także do skokowego umocnienia franka wobec dolara. Stąd też cena helweckiej waluty w Polsce przekroczyła barierę 4 złotych.


Komentarz eksperta

główny ekonomista Bankier.pl
Czarny czwartek dla frankowców

W sytuacji załamania kursu trudno zachować spokój. Jedyne co mogą zrobić frankowcy,to nie panikować i czekać na rozwój wypadków. Ten kto nie musi niech nie kupuje teraz waluty. Obecnie grają spekulanci - zachowajmy zimną krew i nie dajmy im zarobić. Złoty powinien obronić kurs na poziomie ok. 4,1 zł. Niestety, musimy się z tym pogodzić, że przez najbliższe kilka miesięcy cena franka nie spadnie poniżej 4 zł. Raty kredytów wzrosną o ok. 25%, bo część wzrostu kursu rekompensują ujemne stopy procentowe narzucone przez SNB.

Przeczytaj więcej 

- Dzisiejsza decyzja Narodowego Banku Szwajcarii była zupełnie nieoczekiwana. Zwłaszcza, że przedstawiciele SNB wielokrotnie zapewniali, że obrona tzw. capa ustanowionego we wrześniu 2011 r. w odpowiedzi na nadmierne umocnienie się franka spowodowane szturmem inwestorów w stronę tzw. bezpiecznych przystani, to świętość. Był to podstawowy element polityki prowadzonej przez SNB, do której dołączyła w grudniu decyzja o wprowadzeniu ujemnej stopy depozytowej z dniem 22 stycznia b.r. - komentuje Marek Rogalski, analityk walutowy DM BOŚ.

- Z polskiej perspektywy decyzja SNB ma olbrzymie konsekwencje. Po pierwsze, dotyka gospodarstwa domowe zadłużone we franku (około 600 tys.). Skokowy wzrost kursu szwajcarskiej waluty stawia ich w ciężkiej pozycji. Po drugie, naraża polski sektor bankowy, który będzie musiał stawić czoło potencjalnemu popsuciu portfela kredytów walutowych. Widać to po ostrym spadku notowań części banków na GPW - komentuje Piotr Lonczak, analityk Cinkciarz.pl.

Po decyzji SNB złoty zdecydowanie osłabł także względem euro i dolara. O 11:50 za euro trzeba było zapłacić ponad 4,33 złotego, czyli aż o 8 groszy więcej niż w środę. Dolar kosztował ponad 3,70 złotego i był najdroższy od marca 2009 roku.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 3 ~tom


Witamy na HARRY CLARK Loan Service Company, (spersonalizowane uslugi dla wszystkich potrzeb finansowych) My, zapewnic pozyczki na bardzo niskim oprocentowaniu w wysokosci 3%, oferujemy pozyczki osobiste, konsolidacji zadluzenia pozyczki, venture capital, Biznes Pozyczka, edukacyjne pozyczki, Home Loan, a pozyczki z jakiegokolwiek powodu i pilnych potrzeb !. na maksymalny okres 10 lat. Czy zostaly odrzucone przez bank? Czy ty zlych kredytów? Czy masz niezaplacone rachunki? Czy jestes zadluzony? Czy trzeba zalozyc firme? Martwic sie nie wiecej jak my tutaj, aby zaoferowac Panstwu niskie kredytu stopy procentowej. Nasze pozyczki waha sie od 2000 USD do 50, 000,000.00, USD, takze pozyczyc w USA dolarów euro i funtów !! skontaktuj sie z nami poprzez e-mail; harryclark353@gmail.com

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 3 ~mm

Banki obracają naszymi pieniędzmi i na nas przerzucą ewentualne koszty: niższe oprocentowanie lokat, wyższe opłaty za prowadzenie konta, przelewy itp. Frank z kursu 2,30 w 2001 r. przeszedł przez kurs 2,00 w 2008 r., ale dopiero w 2011 r. przekroczył granicę 3,00. Zatem był czas zastanowić się i przewalutowań kredyt. Tym bardziej, ze w sierpniu 2011 r. frank osiągną kurs 3,95, by potem spaść poniżej 3,40. Zatem były symptomy i wzrostu i był czas na reakcję, ale? No właśnie. Co do przeliczników kursowych banków to zgoda. To nieuzasadnione wzbogacanie się banków, ale kurs NBP to kurs rynkowy. Trudno są lata tłuste i są lata chude. Tak już jest.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 6 ~tomek

Do tych wszystkich, którzy hejtują frankowiczów: 1. Otóż osoby, które wzięły kredyt nie są idiotami i zdawały sobie sprawę z ryzyka walutowego, ALE frank w ciągu 10 lat zdrożał prawie 250% !!! Tego nawet najlepsi profesorowie i praktycy ekonomii nie mogli przewidzieć. 2. Banki wprowadzały do umów niedozwolone zapisy, które pozwalały bankom na dowolne przeliczanie kursu franka bez górnej granicy. Jest już szereg prawomocnych wyroków sądowych w tej sprawie. Pozwy zbiorowe przeciwko bankom dotyczą ustalenia, że te niedozwolone klauzule nie obowiązują kredytobiorców w każdej indywidualnej umowie jako uznane ze niezgodne z prawem co do zasady.3. Nikt nie chce nawet złotówki od Państwa. Chodzi o to, aby to banki wzięły na siebie część ciężaru w związku ze wzrostem kursu franka, a nie obciążały nim tylko zwykłego, biednego konsumenta – samemu bogacąc się na tym bezprawnie -> patrz wyroki sądu. Na Węgrzech to się udało, więc i u nas by mogło.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 4 ~pln

Trzeba było brać kredyt z złotówkach skoro zarabia się w złotówkach. Jest korzyść ale kosztem ryzyka i właśnie teraz jest to ryzyko poniesione. Współczuję.

! Odpowiedz
1 0 ~tomek

Do tych wszystkich, którzy hejtują frankowiczów: 1. Otóż osoby, które wzięły kredyt nie są idiotami i zdawały sobie sprawę z ryzyka walutowego, ALE frank w ciągu 10 lat zdrożał prawie 250% !!! Tego nawet najlepsi profesorowie i praktycy ekonomii nie mogli przewidzieć. 2. Banki wprowadzały do umów niedozwolone zapisy, które pozwalały bankom na dowolne przeliczanie kursu franka bez górnej granicy. Jest już szereg prawomocnych wyroków sądowych w tej sprawie. Pozwy zbiorowe przeciwko bankom dotyczą ustalenia, że te niedozwolone klauzule nie obowiązują kredytobiorców w każdej indywidualnej umowie jako uznane ze niezgodne z prawem co do zasady.3. Nikt nie chce nawet złotówki od Państwa. Chodzi o to, aby to banki wzięły na siebie część ciężaru w związku ze wzrostem kursu franka, a nie obciążały nim tylko zwykłego, biednego konsumenta – samemu bogacąc się na tym bezprawnie -> patrz wyroki sądu. Na Węgrzech to się udało, więc i u nas by mogło.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 5 ~ZNAWCA

NIKT NIE MUSI ROBIC ZRZUTKI CZY SKLADKI DLA FRANKOWCOW !!!! FENOMENALNY ORBAN POKAZAL CO ROBI SIE Z LICHWA I LICHWA PO CZESCI WZIELA NA SIEBIE WINE NO I KOSZTY TEZ ! A W POLSCE? MOZE W WYBORACH LISTOPADOWYCH NA GRUZACH DWORU RUDEGO WYPLYNIE POLSKI ORBAN KTORY CHWYCI LICHWE ZE AZ PEJSY BEDA FURCZALY A ZYSKI Z BANKOW W POLOWIE CHOCIAZ POZOSTANA W KRAJU I BEDA INWESTOWANE W POLSKA GOSPODARKE A NIE CHOWANE NA CAJMAN ISLAND CZY W INNYCH CIEMNYCH ZAKAMARKACH GLOBU!!!!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 4 ~mir

Winę i koszty to lichwa weźmie na siebie w ten sposób, że spokojni i uczciwi kredytobiorcy w walucie narodowej za to zapłacą. Jeszcze raz biedni zapłacą za fanaberie bogatych.

! Odpowiedz
1 1 ~kolozosiedla

Międzynarodowy system walut oparty na bankach centralnych właśnie zaczął się walić. Wracamy do płatności muszelkami.

! Odpowiedz
1 8 ~Mandos_the_Ainur

Wyrazy sympatii i otuchy ślę moim Rodaczkom i Rodakom, którzy mają kredyty denominowane w walutach obcych, zwłaszcza w CHF /choć właściwie to są kredyty indeksowane kursem walut, bo bank przecież nie przelewał waluty na rachunek podmiotu sprzedającego nieruchomość osobie finansującej tę nieruchomość kredytem w obcej walucie/.W listopadzie napisałem na portalu długi post nt tego, iż przewiduję stopniowe słabnięcie złotego do franka (w okresie 2016-18 kurs, jak pisałem, może osiągnąć poziom 4,16 zł lub ciut więcej). Nie sądziłem,że ta prognoza spełni się tak szybko na skutek tej decyzji SNB. Prawdę mówiąc, po cichu już wtedy przewidywałem,że jeśli problemy eurozony będą się pogłębiać, to Szwajcarzy w końcu zdecydują się 'oderwać' od euro /w ub.stuleciu taki numer zrobili z powiązaniem CHF do USD i potem też się nagle oderwali od niego/, ale sądziłem, że jednak to przypadnie na owe lata 2016-18 lub bliżej 2020, gdy wzrośnie udział pozaeuropejskich rynków w odbiorze eksportu Szwajcarii (jak wspomniałem w listopadzie, blisko połowa generowanego PKB to produkcja eksportowa, w tym spora część to zaawansowane, wysoko przetworzone towary o możliwej do uzyskania wysokiej marży a Szwajcaria już pracuje na wzrostem udziału Chin oraz tamtejszego regionu Azji w swoim eksporcie oraz - w mniejszym stopniu-nad wzrostem udziału USA jako rynku zbytu). Co zatem mogło skłonić SNB do tego iście pokerowego zagrania (tj. zniesienia sztywnego kursu do euro) już teraz? Sądzę, że nie tylko przyczyny dziś nakreślone przez prezesa SNB /czyli m.in. przewidywana dalsza deprecjacja euro za sprawą szykowanego QE w wersji europejskiej- sam nawiasem skreśliłem euro jako środek oszczędności już w czerwcu ub.roku/. Być może także fakt, iż od pewnego czasu rosła im bańka na rynku nieruchomości, co nie tylko dawało się we znaki mieszkańcom Helwecji, ale także - z racji tego, iż jest to relatywnie mały kraj- ta bańka w przyszłości mogłaby mocno tąpnąć całą gospodarką /kiedyś już tak się stało i skutki odczuwali przez kilka lat/. Co w tej sytuacji? Cóż, ujemne stopy mogą w perspektywie już kilku tygodni ustabilizować kurs CHF względem innych walut, w tym na parze CHF/PLN, choć na pewno nie poniżej 4 zł za franka. Poziom rzędu 5 zł -raczej nam nie grozi. Niemniej jednak, przy obecnym i spodziewanym poziomie kursu franka do złotego (4,10-4,40) jest to już problem nie tylko kredytobiorców frankowych, lecz wręcz kondycji całego kraju. I nie chodzi mi o banki -one zarabiają nie tylko na portfelach kredytów hipo (jeśli jakieś niespłacane sprzedadzą, to stratę odbiją sobie na np wysokomarżowych kredytach i pożyczkach gotówkowych/. Ale bardziej chodzi o kondycję finansową kredytobiorców: większe raty , to ubytek w dochodzie rozporządzalnym = mniejszy udział całej grupy na popyt konsumpcyjny oraz pośrednio na inwestycyjny w kraju. Na dodatek, w przypadku osób, które zaciągały kilka lat temu kredyty przy rekordowo tanim franku (np 2,50) może zaistnieć sytuacja, że zabezpieczenie kredytowaną nieruchomością /jej wycena/ jest za małe względem pozostałego do spłaty kredytu wg obecnych kursów, czyli.. oprócz wyższej raty, dojdzie np ekstra składka na polisę dodatkowego zabezpieczenia. To znowu bije w portfele ludzi. Dlatego decydenci polityczni powinni jednak wypracować jakieś rozwiązanie , które raz na zawsze przetnie tę fatalną spiralę zmian. Oczywiście takie rozwiązanie, którego koszty solidarnie poniosą jedynie kredytobiorcy i banki kredytujące ,bez obciążania wszystkich podatników - po prostu, symetria korzyści i strat, czy zysków i kosztów, powinna być zachowana pomiędzy strona tych umów kredytowych; nie można akceptować sytuacji, że ryzyko obciąża jedną ze stron tych umów, czyli kredytobiorców, którzy są po prostu stroną słabszą /jako osoby fizyczne o dużo niższym potencjale finansowym niż jakikolwiek bank/.A do kredytobiorców złotówkowych apeluję: zaprzestańcie Państwo krytyki, niekiedy w ostrych słowach, pod adresem ziomków walutowych /bo mam tu na myśli także euro-kredyty/. Mnie też kiedyś kredytobiorcy frankowi objeżdżali w komentarzach do moich postów /lata chyba 2011-12/ ,gdy pisałem już wówczas,że nie ma szans na franka poniżej 3zł a w długim terminie należy liczyć się z poziomem 4 zł i więcej. Pamiętajcie, w jedności siła- bo od tego zależy ,czy jako naród i państwo wreszcie wyciągniemy się z grzęzawiska niewydolności systemowej państwa i przestaniemy służyć za neokolonię dla bogatych krajów Zachodu oraz niektórych bogacących się krajów Azji, czy też na kolejne dekady pozostaniemy w tym stanie marazmu jako kraj i naród... Pozdrawiam wszystkich.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 6 ~kurra

Szwajcarzy mądrze przewidują,że będzie potężna dewaluacja euro poprzez stymulus Mariana na Dragach, więc zgodnie z rozumem opuścili wiązanie swojej cennej waluty ze śmieciowym papierem. Proste. Czy to oznacza,że Niemcy wrócą do marki? to powinno być pytanie jakie zadawać powinni sobie prowadzący "Telewizji śniadaniowej".

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
CHF -0,10% 3,6564
2017-10-23
CHF/PLN -0,05% 3,6460
2017-10-23 13:32:00
USD/PLN 0,19% 3,5994
2017-10-23 13:34:00
EUR/PLN 0,01% 4,2262
2017-10-23 13:34:00
EUR/USD -0,31% 1,1741
2017-10-23 13:34:00

Porównywarka kantorów internetowych

za

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl