Sprzedać w maju i odejść - tak trzeba było zrobić w 2024 r., inwestując na głównych indeksach z GPW. "Analiza wsteczna zawsze skuteczna", dlatego jak zawsze sprawdzamy hity i kity minionego roku na polskiej giełdzie i to, jak nasza giełda wypadła na tle świata.


W 2024 r. inwestujący na GPW wchodzili z rozbudzonymi apetytami, ponieważ wszystkie główne indeksy zaliczyły w 2023 r. imponujące dwucyfrowe stopy zwrotu. Jeszcze w pierwszej połowie roku WIG, mWIG40 i sWIG80 biły historyczne rekordy, a WIG20 zdawał się dopiero rozpędzać. Fiesta trwała do maja, kiedy swoje tegoroczne szczyty osiągnęły WIG20, WIG i mWIG40. Dwa miesiące dłużej w górę jechał sWIG80.
Z perspektywy końca roku widać, że inwestorzy mogli zarobić, stosując się do giełdowego powiedzenia „sell in may and go away” (z ang. "sprzedaj w maju i odejdź"). Kto tego nie zrobił, w kolejnych miesiącach obserwował coraz niższe notowania głównych indeksów. Mimo to, był to rok historycznych rekordów.
Rok rekordów do kosza
WIG wspiął się 89 657,97 pkt., a na rynku zaczęły się pojawiać prognozy dotyczące 100 000 pkt. WIG20 po raz pierwszy od początku 2018 r. był ponad poziomem 2600 pkt, który przekroczył o 0,53 pkt, z kolei mWIG40 swój rekord ustanowił na 6 732,07 pkt, a sWIG80 w lipcu zameldował się na równych 25 661 pkt i zawrócił. Druga połowa roku była już znacznie gorsza i w efekcie w całym 2024 r. stopa zwrotu głównych indeksów był już minimalna, a w przypadku WIG20 nawet ujemna.
Dochodowy WIG zyskał więc 1,42 proc., przy czym cenowy WIG20 spadł o 6,44 proc. Najlepszy był mWIG40 ze wzrostem o 5,83 proc., a sWIG80 - o 3,01 proc.. oba typu cenowego. Mamy zatem rok rekordów i niedosyt, jeśli chodzi o całoroczny wynik na głównych indeksach oraz zawód dotyczący flagowego WIG20, który w dodatku w wersji Total Return, a więc z dochodami z tytułu dywidend, także miał ujemną stopę zwrotu (-1,34 proc.), choć spółki z WIG20 wyjątkowo hojnie dzieliły się zyskami z akcjonariuszami.

Na słowo oddzielnego komentarza zasługuje indeks mierzący kondycję giełdy NewConnect. Rynek groszówek ma się coraz gorzej - pisałem kilka miesięcy temu i od tego czasu NCIndex, tylko pogłębił przecenę. Rok skończył spadkiem rzędu 23,5 proc., po tym jak pod kreską (-4,3 proc.) znalazł się także w 2023 r., gdy trwała hossa wszystkiego. Przypomnijmy jeszcze, że w 2022 r. spadł o 20 proc., a w 2021 r. o 21 proc. W sumie na 16 pełnych lat obliczania NCIndex aż 11 z nich kończył przeceną, z czego w 8 przypadkach wynosiła ona 20 procent lub więcej. To, rynek na którym się częściej traci, niż zarabia.
Świat na odjechał
Stopy zwrotu na GPW wyglądają jeszcze bardziej mizernie w porównaniu z wynikami indeksów na zagranicznych giełdach. Tam w oczy rzucała się hossa na Wall Street, dotycząca przede wszystkim spółek technologicznych, napędzających wzrost Nasdaqa (28,6 proc.). Powiększyło się grono spółek wycenianych na co najmniej 1 bilion dolarów o takie firmy jak: Berkshire Hathway, Broadcom czy wracająca do gigantycznej kapitalizacji Tesla.
Podnosiły one także notowania indeksu S&P500 (23,3 proc.), w którego skład weszły nowe firmy jak Palantir, CrowdStrike Holdings czy Super Micro Computer. Dow Jones (12,9 proc.) bił swoje historyczne rekordy, przekraczając po wyborach prezydenckich poziom 45 tys. pkt. Rewolucja AI nie tylko wspierała firmy z branży półprzewodników, ale również energii, niezbędnej do zaspokojenia popytu coraz większych centrów danych.
Indeksy wyraźnie rosły nie tylko w USA, gdzie kapitalizacja wszystkich spółek zaczęła być pod koniec roku ponad dwa razy większa od wielkości gospodarki kraju. Trzeba wspomnieć o Chinach, bo tam indeksy wreszcie odbiły po fatalnych kilku latach, zaliczając m.in. najlepszy tydzień od 1998 r. po ogłoszeniu we wrześniu bilionów juanów na stymulację gospodarki. W tym wypadku wypróżnił się technologiczny Hang Seng (17,7 proc.), czy A50 (17,5 proc.), skupiający duże spółki z Chin kontynentalnych.
Rok 2024 był także udany dla indeksów japońskich jak Nikkei 225 (28,5 proc.), mimo sierpniowego krachu związanego z carry trade na jenie. Inny krach z połowy roku nie przeszkodził argentyńskiemu Mervalovi wspiąć na nowy szczyty i zyskać w 2024 r. 173 proc. Wygląda na to, że wzrosty napędzane przez poprzednie lata szalejącą hiperinflacją powoli zaczynają być po części efektem reform prezydent Javiera Milei, odbudowującego zaufanie inwestorów zagranicznych, ale inflacja nadal robi swoje, tak jak na BIST100 w Turcji (31,5 proc.) .
Mimo wojny, rosła także giełda w Izraelu (TA35, 29,2 proc.), wiedziona na szczyt perspektywami gospodarczymi wyczekiwanego pokoju oraz odbudowy zniszczonych i zajętych terenów. Mgliste perspektywy wydaje się mieć gospodarka Rosji, o czym informowała szefowa Banku Centralnego Elwira Nabiullina. Ma to swoje konsekwencje na giełdzie i notowaniach liczonego w coraz słabszych rublach indeksu MOEX (7 proc.) i dolarowego RTSI (-17,6 proc.). Inwestorzy nie przejmowali się słabnąca gospodarką Niemiec, a DAX (18,8 proc.) jeszcze w grudniu poprawiał historyczne szczyty. Wydaje się, że lepiej napiętą sytuacją gospodarczą w Europie oddaje francuski CAC40 (-2,2 proc.), na którym odbijać się może także skomplikowana sytuacja polityczna w kraju.
Pierwsi będą ostatnimi
Wracając na krajowe podwórko, sprawdźmy, jak radziły sobie poszczególne branże na GPW w 2024 r. Warto przyjrzeć się temu wykresowi jako wróżbie na 2025 r. Okazuje się bowiem, że branża, która była najgorsza w 2023 r., w tym roku okazała się najlepsza. Jednak kondycja spółek z sektora gier na GPW nie jest tak dobra, jak pokazuje wykres WIG-Gry, za którego wzrostem stoi wyłącznie świetna kondycja CD Projektu.
Przypadek jednej mocnej spółki to także tegoroczna historia WIG-Odzież, który zyskał głównie dzięki CCC. Podobny scenariuszy dotyczył WIG-Informatyka, gdzie wzrosty były przede wszystkim zasługą Asseco, przy niewielkim wsparciu Vercomu. Nie można przejść też obojętnie wobec postawy indeksu WIG-Spożywczy, czyli de facto spółek ukraińskich. Tam kapitał może ustawiać się już pod zakończenie wojny. Z tonu spuścił WIG-Banki, którego 77 proc. z 2023 r. jest już niewyraźnym wspomnieniem. WIG-Nieruchomości także wygląda jakby hamował.
Cofał się za to WIG-Budownictwo i to nie tylko za sprawą spadku kursu Budimeksu (-22 proc.), czyli lidera branży i największej polskiej spółki budowlanej, ale szerokiej korekty także na innych emitentach. Co ciekawe indeks był liderem sektorowych stóp zwrotu w 2023 r. WIG-Górnictwo już drugi rok z rzędu jest na minusie z coraz słabszym KGHM-em i nierentowaną JSW, energetyka ciągle nie wie, jak będzie rozwiązany problem (?) węglowych aktywów, a paliwa i chemia odzwierciedlają coraz gorsze notowania odpowiednio Orlenu (-22,67 proc.) i Grupy Azoty (-24,29 proc.).
Narodowe czempiony maruderami WIG20
Mówiąc więcej o kondycji kursów poszczególnych spółek, zacznijmy od portfela WIG20. Przypomnijmy, że w 2024 r. jego skład zmienił się w wyniku rocznej rewizji z marca, kiedy Asseco zostało zastąpione przez Budimex. Liderem portfela pod względem stopy zwrotu został wspominany CD Projekt (67,69 proc.), gdzie inwestorzy zdają się inwestować pod następny cykl wydawniczy gier. Daleko w tyle na dwucyfrowych plusach utrzymały się PKO BP (28,18 proc.) i zeszłoroczny lider tego zestawienia, Alior Bank (17,73 proc.), który po raz pierwszy w 2024 r. wypłacił dywidendę.
Mimo sporego zamieszania z sukcesją miliardowego majątku Zygmunta Solorza, inwestorzy docenili poprawiające się raporty finansowe Cyfrowego Polsatu (14,68 proc.), a spółka w wyniku politycznej rozgrywki wokół TVN została „przy okazji” wpisana na listę spółek strategicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Na plusie w WIG20 były jeszcze pozostałe banki i PZU, któremu zaszkodziła wrześniowa powódź. LPP (-0,15 proc.) udało się rok skończyć na neutralnym poziomie, mimo marcowego załamania kursu po publikacji raportu Hindenburg Research.
Najgorzej w WIG20 poradził sobie kurs JSW (-50,73 proc.), którego akcjonariusze kolejny rok z rzędu nie doczekali się dywidendy i wszystko na to wskazuje, że nie zobaczą jej także w 2025 r. z uwagi na rekomendowane przez zarząd i przyjęte przez radę nadzorczą umorzenia z funduszu stabilizacyjnego. Na kursie najmocniej odbiły się jednak spadające ceny węgla, które przy wysokich kosztach, zwłaszcza pracowniczych, przełożyły się na brak rentowności w ostatnich okresach. W JSW także pojawiły się miliardowe odpisy.
W przypadku kursu Pepco przecena o 37 proc. starczyła tylko na miano drugiej najgorszej spółki w WIG20. W 2023 r. Pepco było najgorsze w portfelu blue chipów, ale wtedy „wystarczył” spadek o 34 proc. Może 2025 r. przyniesie poprawę wraz z możliwą pierwszą dywidendą. Nie zachwyciły kursy Budimeksu, o którym wspominaliśmy i narodowych czempionów, czyli energetycznego PGE (-30,1 proc.) i Orlenu (-22,7 proc.), który miał słabą drugą połowę roku naznaczoną licznymi odpisami i zamieszaniem z największymi inwestycjami, jak Olefiny III czy Możejki. Inny „państwowy” gigant - KGHM - także nie zachwycił formą, choć miał swoje momenty wiosną i jesienią, gdy kurs szybował wraz z ceną miedzi.
Przy największych spółkach z udziałem Skarbu Państwa wypada się na chwilę zatrzymać, bo to był rok wymiany zarządów i rad nadzorczych, które w nowym składzie swoje rządy rozpoczęły tradycyjnie od czyszczenia ksiąg, czyli robienia odpisów i jednocześnie audytów po poprzednikach. Zaskoczeniem okazały się słowa ministra aktywów państwowych, że gdy zakończy się większość kontroli, zarządy skupią się na rozwoju spółek. Na razie więc mieliśmy duże gorsze wyniki narodowych czempionów oraz rozpoczęte działania naprawcze np. w JSW czy PKP Cargo z mWIG40. Wszystko razem dało słabe stopy zwrotu państwowych spółek na GPW.
Ze szczytu na dno i setki procent w górę
Na szczęście nie tylko wokół narodowych czempionów z WIG20 świat się kręci i na GPW można było jednak nieźle zarobić w 2024 r. Zacznijmy przegląd szerokiego rynku jednak od tego, że na giełdzie także się traci. W przypadku spółki FON (-93 proc.), której kurs spadł najmocniej w ubiegłym roku, był to upadek z wysokiego siodła, bowiem kurs spółki w 2023 r. był wtedy najlepszy pod względem stopy zwrotu. Jej notowania to jednak przede wszystkim efekt spekulacyjnej gry i działań głównego akcjonariusza, o czym więcej w artykule „Jak Patro Invest zarobił na Fon?”.
Innym negatywnym bohaterem roku 2024 r. był kurs Woodpecker, który już na starcie nowego roku runął po źle odebranych przez rynek zmianach korporacyjnych w organach spółki. Kluczowe były jednak pogarszające się z miesiąca na miesiąc wyniki, które Woodpecker raportował. Większy popyt na akcje technologicznej firmy nie znalazł się nawet po przejściu z NewConnect na rynek główny.
Z innych głośnych i spektakularnych przecen należy bez wątpienia wymienić to, co działo się na akcjach gamingowej spółki People Can Fly, których kurs zaliczył nowe historyczne minimum. Po przeglądzie opcji strategicznych spółka nie pozyskała potrzebnego finansowania, podjęła decyzję o zwolnieniach oraz zawieszeniu dalszych prac nad nową grą ze względu na brak pieniędzy. Co ciekawe notowania jej akcji od debiutu w grudniu 2020 r. przez większość czasu pokazują spadki.
Jeszcze więcej negatywnych rzeczy działo się w Rafako, czyli jednej z najdłużej obecnie notowanych spółek na GPW. W grudniu sąd ogłosił upadłość raciborskiej firmy, a zarząd majątkiem przejął syndyk. Stopa zwrotu na Rafako byłaby jeszcze gorsza, gdyby nie spekulacyjna gra na akcjach i odbicie w końcówce roku z historycznych minimów o ponad 100 proc.
Odbicia na razie nie mogą doczekać się akcjonariusze 11 bit studios po wyprzedaży, jaka rozpoczęła się wraz z premierą pierwszej dużej gry w ramach zaplanowanego cyklu wydawniczego. Potem przyszło przesunięcie premiery tytułu „The Alters”, zmniejszenie zaangażowania w akcjonariat funduszy oraz porzucenie jednego ze znaczących projektów, co wiązało się ze sporym odpisem.
Zostawmy jednak maruderów i spójrzmy na inwestycyjne hity 2024 r. z GPW. Bez wątpienia był nim kurs CCC z mWIG40, który dał zarobić ponad 200 proc. przy zadowalającej płynności. Tutaj wzrost wynikał z fundamentów, a nie tylko spekulacyjnej gry. CCC mimo olbrzymiego kryzysu w poprzednich latach, potrafiło się podnieść, zrestrukturyzować, zdywersyfikować swój biznes, uporządkować strukturę zobowiązań i część z nich spłacić oraz przedstawić wiarygodną wizję rozwoju poprzez ekspansję swoich marek także za granicą.
To jednak kurs biotechnologicznej spółki NanoGroup znalazł się na szczycie zestawienia największych stóp zwrotu w 2024 r. na GPW. W ubiegłym roku spółka przeprowadziła udany zabieg autotransplantacji potwierdzający skuteczność jej autorskiego systemu NanOX. Potem zapowiedziała złożenie kilku wniosków patentowych, rozbudzając apetyty inwestorów akceptujących wyższe ryzyko, jakie wiąże się ze spółkami biotechnologicznymi.
Uwagę zwracała także spółka tzw. starej ekonomii, jaką jest Tarczyński, producent kabanosów i wędlin. Firma poprawia wyraźnie swoje wyniki, a kurs dzięki popytowi ze strony inwestorów, próbujących wycenić potencjał firmy wspiął się w 2024 r. na nowy historyczny szczyt. Kapitalizacja Tarczyńskiego przekroczyła 1,6 mld zł, a spółka nawet awansowała do sWIG80. To już kolejny rok, gdy spółki z branży mięsnej dają ponadprzeciętne stopy zwrotu. Przypomnijmy, że w 2023 r. w czołówce znalazło się Gobarto.
Być hitem i kitem jednocześnie
Pozostało jeszcze wspomnieć o jednym bohaterze 2024 r., który nie znalazł się na powyższych wykresach, ale bezsprzecznie zasługuje na miano zarówno hitu, jak i kitu minionego roku. Jest nim Grupa Żabka, której oferta publiczna przed debiutem na GPW okazała się prawdziwym sukcesem. Spółka przeprowadziło czwarte największe IPO pod względem wartości (6,45 mld zł) w całej historii polskiej giełdy i jednym z największych w Europie w 2024 r. Niestety niewypałem okazał się debiut i późniejsze notowania spółki na GPW, które wobec ceny emisyjnej spadły w tym roku o 10,4 proc., sprawiając olbrzymi zawód licznej rzeczy inwestorów, którzy liczyli na szybki zarobek, jak kilka lat temu na Allegro.
Hity i kity mijającego roku to tradycyjny przegląd portalu Bankier.pl najbardziej jaskrawych notowań spółek i indeksów z GPW na tle rynków światowych. Roczna statystyka pozwala spojrzeć na najlepsze i najgorsze akcyjne papiery inwestycyjne na krajowym rynku i poszukać przyszłorocznego lidera statystyk największych stóp zwrotu.
Jak było widać, w kilku przykładach, najgorsi w jednym roku potrafią być najlepsi w następnym i na odwrót. Bywa też tak, że najsłabszy wynik jest jeszcze gorszy za rok, a dobry - jeszcze lepszy. Warto spojrzeć na nasze podsumowania z ostatnich lata i sprowadzić co się sprawdza częściej. Pod linkiem znajdą Państwo artykuły z 2020, 2021, 2022 i 2023 roku.
Redakcja Bankier.pl życzy samych dodatnich stóp zwrotu, zarówno w nowym roku, jak i kolejnych latach.































































