Dolar w Rosji jest najdroższy od marca 2022 roku, a jego notowania w ostatnich dniach gwałtownie rosną. Kreml robi jednak dobrą minę do złej gry i twierdzi, że nie widzi problemu.


W środę notowania dolara w Rosji sięgnęły 113,75 rubli, zwyżkując aż o 5,6%. Dzień wcześniej kurs USD/RUB wzrósł o blisko 4%, notując przy tym 12. Wzrostowych sesji z rzędu. W rezultacie notowania dolara względem rubla są obecnie najwyższe od marca 2022 roku, gdy trwała pierwsza faza rosyjskiej zbrojnej napaści na Ukrainę.
Tak silny dzienny wzrost notowań na normalnym rynku walutowym bardzo znaczący. Ale rynek rubla od lutego ’22 nie jest normalnym rynkiem walutowym ze względu na częściowe odcięcie Rosji od światowego systemu bankowego oraz wyrugowanie zachodnich inwestorów z moskiewskiej giełdy. Ta zresztą też mocno spada. Od maja wyrażony w lokalnej walucie indeks MOEX zaliczył regres o blisko 30% i dziś znalazł się najniżej od przeszło roku.
- Rynek oczekuje na reakcję władz finansowych na dewaluację rubla – powiedział jeden z brokerów cytowany przez agencję Reuters. Jeszcze niedawno analitycy oczekiwali, że do końca roku kurs dolara może sięgnąć 115-120 rubli. Teraz te prognozy wydają się być mocno niedoszacowane.
Tym bardziej, ze rosyjskie władze zdają się bagatelizować problem z walutą. Anton Siłuanow, rosyjski minister finansów stwierdził, że nie można mówić czy dany kurs wymiany jest dobry czy zły. Ponadto Kreml argumentuje, że słaby rubel sprzyja rosyjskim eksporterom.

Równocześnie jednak podnosi i tak już wysoką inflację, którą w Rosji w październiku oficjalnie oszacowano na 8,5%. Latem sięgała ona nawet 9,1% i była najwyższa od lutego 2023 roku. Osłabiający się rubel dodatkowo dorzuci kilka kopiejek do inflacyjnego koszyka. Bank Rosji szacuje, że osłabienie rubla o 10% podnosi roczną dynamikę CPI o pół punktu procentowego.
Zresztą sam Bank Rosji prowadzi bardzo restrykcyjną politykę monetarną, w październiku podnosząc główną stopę procentową z 19% do 21%. To nawet wyższy poziom od „awaryjnych” 20% wprowadzonych w marcu 2022 roku, aby zatrzymać panikę na krajowym rynku walutowym.
Zdaniem części specjalistów do osłabienia rosyjskiej waluty przyczyniły się sankcje USA nałożone przed kilkoma dniami na Gazprombank - główny bank obsługujący rosyjski sektor energetyczny – co zakłóciło niektóre płatności za eksport energii.
Rosja na ekonomicznej wojnie
Rosyjska gospodarka od wielu miesięcy funkcjonuje w trybie wojennym. Wydatki na armię stanowią co najmniej 40% budżetu państwa, a sektor zbrojeniowy pracuję pełną parą na potrzeby rosyjskiej machiny wojennej na Ukrainie. Produkcja militarna w połączeniu z masowym poborem rekruta sprawiła, że w Rosji trudno jest znaleźć siłę roboczą, a gospodarka operuje w warunkach pełnego wykorzystania siły roboczej i innych czynników produkcji. To generuje napięcia inflacyjne i osłabienie krajowej waluty nawet pomimo bardzo wysokich realnych stóp procentowych (tj. jeśli wierzyć w oficjalne statystyki inflacji CPI).
Przeczytaj także
Według badań Banku Centralnego 73% przedsiębiorstw odczuwa braki kadrowe, a stopień wykorzystania mocy produkcyjnych w fabrykach, według Rosstatu, przekroczył 80%, co również jest historycznym rekordem. Szefowa Banku Centralnego Rosji ostrzega przed stagflacją – sytuacją, w której wzrost gospodarczy zostaje zahamowany, a inflacja utrzymuje się na wysokim poziomie.
- Rosyjska gospodarka przestawiona na wojenne tory wydaje się dochodzić do ściany i za chwilę kumulacja problemów może doprowadzić do jej załamania – pisała niedawno agencja Bloomberg. Tyle tylko, że w warunkach rosyjskich taka sytuacja może trwać latami, zanim system gospodarczy wreszcie się załamie.
KK






























































