Wakacje z bankami. Monetarny przewodnik po Trójmorzu

analityk Bankier.pl

Dlaczego właściwie Chorwacja chce porzucić własną walutę? Który kraj przypomina Polskę sprzed lat? Gdzie euro jest jeszcze mniej chciane niż u nas? Na czym polegają węgierskie eksperymenty i dlaczego Bułgaria tak skutecznie obniża zadłużenie? Wszystko to i wiele więcej w „Monetarnym przewodniku po Trójmorzu”.

Kiedy myślimy i mówimy o bankach centralnych, nasza uwaga najczęściej koncentruje się na tych największych: Rezerwie Federalnej, Europejskim Banku Centralnym, Banku Anglii czy Banku Japonii. Z oczywistych względów interesują nas też posunięcia Narodowego Banku Polskiego. Jednocześnie, nieco w cieniu pozostają inne banki centralne naszego regionu. Wakacje to dobry moment, aby te zaległości nadrobić. Tym bardziej, że do odkrycia jest naprawdę sporo „ekonomicznych (i nie tylko) atrakcji”.

Skoro wakacje to morze, a skoro morze, to w obecnym sezonie politycznym kierunek może być tylko jeden - Trójmorze. O inicjatywie dwunastu członków Unii Europejskiej z Europy Środkowej najczęściej pisano w kontekście geopolityki, bezpieczeństwa energetycznego, rozwoju infrastruktury czy ogólnej współpracy gospodarczej. Warto jednak pamiętać, że między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym rozciąga się obszar, na którym banki centralne poszczególnych państw stosują szereg nowatorskich (i nie tylko, jak okaże się pod koniec) rozwiązań z zakresu polityki monetarnej czy nadzoru nad rynkiem finansowym.

Państwa wchodzące w skład Trójmorza: Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, Austria i Słowenia
Państwa wchodzące w skład Trójmorza: Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, Austria i Słowenia (Infogr.am)

Zapraszam zatem na monetarną wycieczkę po bankach centralnych Trójmorza. Jak na rasowych turystów przystało, zatrzymamy się w każdym z krajów i z bliska przyjrzymy się temu, co ma najciekawszego do zaoferowania.


Wakacje z bankami. Monetarny przewodnik po Trójmorzu - Spis treści

Chorwacja – między kuną a euro (treść poniżej)

Czechy – twarda obrona korony

Słowacja – pod Tatrami stawiają na ostrożność

Estonia, Litwa, Łotwa – inflacja na peryferiach

Bułgaria – lew przywiązany do euro

Rumunia – w ślad za Polską

Słowenia – zapomniany kryzys euroentuzjastów

Austria – złota zmiana

Węgry – aktywni bratankowie

Polska – bastion bankowego konserwatyzmu


 Chorwacja – między kuną a euro

Zaczniemy od Chorwacji, jednego z dwóch obok Polski liderów Trójmorza i naturalnie jednego z ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków. Nie będziemy mówić o adriatyckich plażach czy architekturze Dubrownika, lecz o jedynym w naszym regionie kraju, który tak poważnie myśli o wejściu do strefy euro i to pomimo dręczącego ją wciąż kryzysu.

W czasie, gdy NBP likwidował Biuro Integracji ze Strefą Euro, jego chorwacki odpowiednik rozpoczął przygotowanie raportu o przewidywanych skutkach integracji najmłodszego stażem członka UE ze strefą euro (w 2009 r. w Polsce powstał podobny dokument), który ma stanowić podstawę dla debaty publicznej na ten temat. Motywy stojące za stanowiskiem Narodowego Banku Chorwacji nie są jedynie czysto polityczne (choć premier i prezydent zgadzają się z szefem banku centralnego i również popierają przyjęcie euro), ale mają konkretne podłoże gospodarcze. Jest nim „euroizacja”.

Tym nieco dziwnym terminem (powstałym przez analogię do „dolaryzacji”) w sensie ścisłym określa się sytuację, w której kraj niebędący członkiem strefy euro jednostronnie przyjmuje tę walutę (przykłady to np. Czarnogóra czy Kosowo). W Chorwacji kwestie walutowe nie są posunięte aż do tego stopnia, ponieważ istnieje kuna chorwacka (notabene jej nazwa pochodzi od futer kun, którymi handlowano na tych ziemiach przed setkami lat), lecz mimo to nawet sam bank centralny dostrzega chorwacką euroizację, przejawiającą się w wysokim (ponad 80%) udziale euro w wartości depozytów oraz długów w krajowym systemie bankowym. Wątpliwości niech rozwieją poniższe wykresy z najnowszego raportu Narodowego Banku Chorwacji:

Po lewej: udział depozytów denominowanych w walutach zagranicznych (linia szara – udział w oszczędnościach, linia czerwona – udział w podaży pieniądza M4). Po prawej: struktura kredytów według walut (warto zwrócić uwagę na zanik kredytów frankowych).
Po lewej: udział depozytów denominowanych w walutach zagranicznych (linia szara – udział w oszczędnościach, linia czerwona – udział w podaży pieniądza M4). Po prawej: struktura kredytów według walut (warto zwrócić uwagę na zanik kredytów frankowych). (Narodowy Bank Chorwacji)

Raportowany przez chorwacki bank centralny udział walut obcych (głównie euro) w strukturze depozytów znacząco odbiega od spotykanego nie tylko w Polsce czy na Węgrzech, lecz nawet w Bułgarii i Rumunii.

Udział depozytów denominowanych w walutach obcych w strukturze depozytów.
Udział depozytów denominowanych w walutach obcych w strukturze depozytów. (Narodowy Bank Chorwacji)

Brak zaufania do kuny ma swoje korzenie w burzliwych latach 90., na które przypada rozpad Jugosławii, wojna na Bałkanach i rządy prezydenta Franjo Tudmana. Komu jak komu, ale Polakom nie trzeba tłumaczyć, że tego typu okoliczności, skutkujące dodatkowo zapaścią gospodarczą, po pierwsze w dużej mierze uniemożliwiają jakiekolwiek oszczędzanie, a po drugie skłaniają do wyboru stabilniejszych walut zachodnich. Mimo wysiłków prowadzonych przez rząd i bank centralny, również w XXI wieku i po wejściu do UE, Chorwaci wciąż pozostawali przywiązani do euro. Nawet obecnie większość społeczeństwa zakłada, że kuna będzie słabnąć względem euro, a do zmiany decyzji nie przekonują ich atrakcyjniejsze warunki na lokatach w krajowej walucie.

Oczekiwania Chorwatów względem kuny na najbliższe 12 miesięcy. Czerwony: znaczne osłabienie; beżowy: umiarkowane osłabienie; szary: umiarkowane umocnienie; niebieski: znaczne umocnienie. Czarna linia: krocząca średnia ważona (odpowiedzi umiarkowane z wagą 0,5%, odpowiedzi znaczące z wagą 1).
Oczekiwania Chorwatów względem kuny na najbliższe 12 miesięcy. Czerwony: znaczne osłabienie; beżowy: umiarkowane osłabienie; szary: umiarkowane umocnienie; niebieski: znaczne umocnienie. Czarna linia: krocząca średnia ważona (odpowiedzi umiarkowane z wagą 0,5%, odpowiedzi znaczące z wagą 1). (Narodowy Bank Chorwacji)

Ekonomiczne wybory Chorwatów rzutują na warunki prowadzenia przez ich bank centralny polityki monetarnej. W przeciwieństwie np. do Polski, w Chorwacji na pierwszy plan nie wybijają się najwyższe w UE stopy procentowe (w tym lombardowa na poziomie 2,5%; ), lecz utrzymywanie względnie stabilnego kursu kuny wobec euro.

Obecnie euro kosztuje 7,4 kuny wobec 7,3 kuny na początku 2008 r. i od tamtej pory kurs nigdy nie wyszedł poza zakres 7,07-7,72 kuny. Dla porównania na parze EUR/PLN w tym czasie oglądaliśmy zarówno 3,20 zł, jak i 4,90 zł.

- Osiągnięcie zapisanego w mandacie banku centralnego celu w postaci utrzymywania stabilności cen jest w kraju o wysokiej euroizacji czymś innym niż w innych krajach. Oczekiwania inflacyjne są ściśle powiązane z kursem walutowym, a ryzyko walutowe jest integralną częścią ryzyka kredytowego istniejącego w systemie - przyznaje Narodowy Bank Chorwacji.

Zdaniem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, chorwacki bank centralny stosuje tzw. kurs zbliżony do pełzającego, chociaż sami Chorwaci oficjalnie deklarują kurs płynny kierowany (spokojnie, pojęcie to wróci, gdy wybierzemy się do Czech). Tak czy owak, władze monetarne starają się nie dopuścić do tego, by kurs kuny względem euro wypadł z pewnego przedziału. Co istotne, działania te tyczą się jedynie pary EUR/HRK – w przypadku wszystkich innych par, Narodowy Bank Chorwacji uznaje prymat sił popytu i podaży.

W tym miejscu warto dodać, że nawet gdy w Chorwacji postanowiono rozwiązać problem kredytów frankowych, to rozwiązaniem, po które sięgnięto było ich przewalutowanie na… euro. Zmiana wszystkich zobowiązań po prostu na kuny wiązałaby się z poważnym naruszeniem rezerw walutowych kraju (w 2015 r. szacowano ubytek o 30%). Gdyby bank centralny nie rzucił na rynek wystarczającej ilości europejskiej waluty, wówczas jej kurs znacząco wzrósłby, ze względu na wzmożony popyt ze strony banków komercyjnych. W efekcie poszkodowani zostaliby też Chorwaci, którzy zarabiają w kunach, a spłacają kredyty w euro. Ponadto przewalutowanie jedynie z franków na kuny stwarzałoby kontrowersje w postaci nierównego traktowania gospodarstw domowych zadłużonych we franku i w euro (a przecież obie grupy ponoszą ryzyko walutowe).

W kwietniowym raporcie Narodowy Bank Chorwacji przyznaje, że, chociaż stosuje szereg rozwiązań i postępuje według wskazań Europejskiej Rady Ryzyka Systemowego (ESRB), to walka z „euroizacją” wciąż pozostaje niezwykle wymagającym wyzwaniem. Jak stwierdza bank, „euroizacja to zjawisko, które łatwo nie ustępuje. Można dbać o stabilność monetarną i finansową, jednak ciężko zmienić skłonność ludzi do oszczędzania w obcej walucie”.

Funkcjonujący w tej niełatwej sytuacji Narodowy Bank Chorwacji skłania się ku stanowisku, że łatwiej i korzystniej będzie doprowadzić kraj do wejścia do strefy euro, aniżeli przeprowadzić ”deeuroizację” i mozolnie budować pozycję kuny. Podobny wniosek formułują także ośrodki zewnętrzne – zdaniem agencji Fitch, to właśnie Chorwacja jest krajem, który potencjalnie najwięcej zyskałby na wprowadzeniu euro.

– Często cytuję pewien wers z piosenki Boba Dylana: “Gdy nie masz nic, to nie masz nic do stracenia” (fragment utworu “Like a Rolling Stone” – przyp. red.). Skoro nie mamy niezależnej polityki pieniężnej, to co możemy stracić wchodząc do unii monetarnej? – wielokrotnie publicznie powtarzał Boris Vujčić, prezes Narodowego Banku Chorwacji.

Sporą rolę do odegrania w tym procesie mają jednak władze polityczne, po stronie których leży wypełnienie newralgicznych kryteriów konwergencji. Jako największa przeszkoda na drodze do strefy euro jawi się bowiem obecnie zdecydowanie najwyższy wśród państw „nowej Unii” poziom długu publicznego w relacji do PKB (86,4% wobec dopuszczalnego maksimum w wysokości 60%). Pewne światło nadziej w tej kwestii daje wyjście w czerwcu 2017 r. z procedury nadmiernego deficytu oraz prognozowany 3-procentowy wzrost gospodarczy.

Zdaniem prezesa banku centralnego, po uchwaleniu budżetu na 2018 r. z niskim deficytem, przed Chorwacją otworzy się droga do przystąpienia do mechanizmu ERM II. W tej „poczekalni przed wejściem do strefy euro” kraj musi spędzić przynajmniej dwa lata i w tym czasie okiełznać inflację oraz wahania kursu względem euro (co przecież akurat Chorwaci potrafią robić dobrze).

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 57 natgal

Fajny tekst, ale długi

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 1,9% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,8% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil