Część Twojej emerytury trafi bezpośrednio do Twoich rodziców? Stowarzyszenie „Rozwój Plus” zaprezentowało raport o kryzysie demograficznym, proponując rewolucyjną Emerytalną Składkę Rodzinną oraz nową pensję rodzicielską. Choć pomysł ma podnieść świadczenia seniorów posiadających dzieci, eksperci już punktują jego poważne luki.


Stowarzyszenie "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego zaprezentowało raport zatytułowany "Demografia Polski. Opis kryzysu, skutki, przeciwdziałanie". O problemach demograficznych Polski wiadomo nie od dziś, ale jak dotąd nie udało się ich skutecznie rozwiązać. Nie pomogło nawet słynne 500+. Deklarowanym celem rządowego programu "Rodzina 500+" było zwiększenie dzietności (co zresztą rząd zdementował, ale dopiero jesienią 2020 roku).
Według autorów raportu, coraz mniejsza liczba pracujących nie będzie w stanie sfinansować świadczeń dla starszych pokoleń. Wśród proponowanych rozwiązań mających przeciwdziałać temu kryzysowi znalazła się nowa pensja rodzicielska dla rodziców dzieci w wieku 0–3 lata (która miałaby zastąpić dotychczasowe programy, takie jak 800+ dla dzieci w tym wieku, "Aktywny Rodzic" czy "kosiniakowe") oraz kluczowa zupełna nowość - Emerytalna Składka Rodzinna.
Emerytalna Składka Rodzinna (ESR), polegająca na przekazywaniu 1/4 składki emerytalnej pracującego bezpośrednio na konto emerytalne rodzica, co będzie skutkować wzrostem wysokości emerytur osób posiadających dzieci - czytamy w raporcie.
Jak miałaby działać Emerytalna Składka Rodzinna?
W praktyce 1/4 składki emerytalnej każdego pracującego dziecka miałaby trafiać bezpośrednio do jego rodziców – po 1/8 dla matki i ojca. Wysokość samej składki odprowadzanej przez pracownika nie uległaby zmianie, a pozostałe 3/4 trafiałoby na jego własne, indywidualne konto emerytalne.
Środki te zasilą konta emerytalne rodziców niezależnie od tego, czy wciąż pracują, czy są już na emeryturze. W przypadku obecnych emerytów ich świadczenie rosłoby na bieżąco o realnie dopisane kwoty składek, które byłyby raz w roku przeliczane na podstawie tablic dalszego trwania życia GUS.

Zasady programu przewidują kilka istotnych reguł oraz mechanizmów zabezpieczających:
- osoby bezdzietne: przekazują 1/4 swojej składki żyjącym rodzicom, jednak po ukończeniu 50. roku życia chroni je tzw. „bezpiecznik”. Składka jest wtedy stopniowo przekazywana z powrotem na ich własne konto, osiągając 100% zwrotu w wieku 60 lat.
- śmierć rodziców: w przypadku śmierci jednego z rodziców cała 1/4 składki dziecka trafia do drugiego; w razie śmierci obojga rodziców, pełna kwota wraca na indywidualne konto emerytalne dziecka.
Ile mogą zyskać emeryci?
Wysokość dopłat zależy bezpośrednio od zarobków dziecka, przy założeniu, że składka emerytalna wynosi obecnie 19,52% podstawy wynagrodzenia. Z wyliczeń "Faktu", opartych na odprowadzaniu składki rodzinnej przez 20 lat i przeliczeniu jej według tablic GUS dla 65-latków prognozy wyglądają następująco:
- przy dziecku zarabiającym pensję minimalną (4 806 zł brutto) rodzic otrzyma rocznie 1 407,20 zł, co przełoży się na dodatkowe 127 zł brutto miesięcznie do emerytury,
- jeśli dziecko zarabia 8 000 zł brutto, roczna wpłata wyniesie 2 342,40 zł, podwyższając emeryturę rodzica o 210 zł brutto miesięcznie,
- w przypadku zarobków na poziomie 12 000 zł brutto rodzic może liczyć na zgromadzenie 70 272 zł dodatkowego kapitału emerytalnego, co zwiększy jego świadczenie o 316 zł brutto miesięcznie.
Wychowanie większej liczby pracujących dzieci, które będą zasilać konta rodziców swoimi składkami, odpowiednio pomnoży te korzyści.
Dekada z 500+. Drogo, bezproduktywnie i demoralizująco
Mija 10 lat od kiedy rządzący wprowadzili program „Rodzina 500+”. W sensie ekonomicznym była to spektakularna klęska interwencjonizmu państwa: ilość dotowanego dobra spadła pomimo potężnych nakładów zachęcających do jego „produkcji”. Miał jednak także inne, nie zawsze negatywne konsekwencje.
Pomysł budzi jednak istotne wątpliwości natury technicznej i systemowej.
- Proponowane dzielenie składki na ubezpieczenie emerytalne wiąże się z szeregiem technicznych trudności, które należałoby rozstrzygnąć wdrażając ten mechanizm. Wymagałoby to przede wszystkim jednego systemu emerytalnego - wskazuje w "Fakcie" dr Antoni Kolek z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.
- Dzisiaj wiele grup społecznych nie płaci składek, więc trudno sobie wyobrazić sytuację, w której rodzic sędziego, żołnierza, policjanta, rolnika, medalisty olimpijskiego czy duchownego nie będzie mógł skorzystać z tego rozwiązania - dodaje.
Oprac. JM




























































