Komisja Europejska poinformowała we wtorek, że monitoruje sytuację energetyczną na Węgrzech i w Rumunii i po ograniczeniu pracy elektrowni jądrowych z powodu rekordowo niskiego poziomu wody w Dunaju. Bruksela zapewniła, że obecnie nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw energii.


Rzeczniczka KE ds. energii Anna-Kaisa Itkonen powiedziała na konferencji prasowej w Brukseli, że Komisja jest gotowa w każdej chwili zwołać unijną grupę koordynacyjną ds. energii elektrycznej. Dodała też, że KE pozostaje w stałym kontakcie z krajowymi władzami oraz Europejską Siecią Operatorów Systemów Przesyłowych Energii Elektrycznej (ENTSO-E).
Jesteśmy gotowi zwołać grupę koordynacyjną ds. energii elektrycznej ad hoc, gdy tylko sytuacja będzie tego wymagała. Na razie nie obserwujemy jednak problemów z bezpieczeństwem dostaw energii – powiedziała Itkonen.
Zauważyła też, że elektrownie jądrowe dysponują planami awaryjnymi, a państwa członkowskie mogą korzystać z regionalnych mechanizmów solidarności oraz transgranicznej wymiany energii.
Problemy z chłodzeniem reaktorów na Węgrzech i w Rumunii
Itkonen podkreśliła, że skutki zmian klimatu i coraz częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych są już uwzględniane w unijnych przepisach dotyczących przygotowania na kryzysy w sektorze elektroenergetycznym oraz planowaniu infrastruktury energetycznej. Zdaniem Brukseli obecna sytuacja pokazuje jednak skalę wyzwań, jakie fale upałów i susze stwarzają dla rynku energii.
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy o niezawodność energetyki jądrowej, którą zachwalała wcześniej m.in. szefowa KE Ursula von der Leyen, rzeczniczka zaprzeczyła, jakoby obecne problemy podważały rolę atomu w europejskim miksie energetycznym. - Podtrzymujemy stanowisko, że energia jądrowa jest bezpiecznym, niezawodnym i produkowanym w UE źródłem czystej energii. To nie energetyka jądrowa zawodzi, lecz ekstremalne zjawiska klimatyczne wpływają na zdolności produkcyjne – zaznaczyła.

Groźba paraliżu energetycznego nad Dunajem?
W poniedziałek premier Węgier Peter Magyar poinformował, że jedyny działający blok elektrowni jądrowej w Paksu będzie prawdopodobnie pracować z ograniczoną mocą do poniedziałku lub wtorku, co pozwoli uniknąć całkowitego wyłączenia siłowni w okresie wysokiego zapotrzebowania na energię. Jednocześnie ostrzegł, że dalszy spadek poziomu Dunaju nadal stwarza ryzyko zatrzymania pracy elektrowni i zaapelował do mieszkańców o ograniczenie zużycia energii w godzinach wieczornego szczytu.
Problemy z niskim poziomem wody dotknęły również rumuńską elektrownię jądrową w Cernavodzie. Tam operator zdecydował o utrzymaniu pracy drugiego reaktora, uznając, że warunki pozwalają na jego dalszą eksploatację, podczas gdy pierwszy blok pozostaje wyłączony do czasu poprawy sytuacji hydrologicznej.
KE poinformowała, że monitoruje również sytuację w Bułgarii, jednak dotychczas nie informowano o zakłóceniach w pracy tamtejszej elektrowni Kozłoduj.
Magyar: Musimy rozważyć inne technologie chłodzenia elektrowni w Paksu
Premier Węgier Peter Magyar przyznał we wtorek, że konieczne jest przeprowadzenie analizy, mającej ustalić, jakich inwestycji i działań modernizacyjnych zaniechano w ciągu ostatnich 15–20 lat w elektrowni jądrowej w Paksu. Dodał, że należy również rozważyć zastosowanie innych technologii chłodzenia.
Magyar przekazał w zamieszczonym na Facebooku nagraniu sprzed elektrowni, że ok. godz. 1.30 w nocy brakowało zaledwie „kilku milimetrów” do całkowitego wyłączenia elektrowni, jednak „następnie poziom wody przestał spadać i do rana podniósł się o 1,5 cm”.
- Obecnie poziom wody znajduje się trzy centymetry powyżej punktu krytycznego – stwierdził premier. - Wszystko zależy od tego, czy w drugiej połowie tygodnia faktycznie wystąpią spodziewane w Niemczech i Austrii opady deszczu – powiedział Magyar w kontekście ewentualnego ponownego uruchomienia wyłączonych części elektrowni jądrowej.
Poinformował, że ponowne uruchomienie wyłączonych bloków zajmie „kilka dni”.
Premier przekazał również, że sytuacja w zakresie zaopatrzenia Węgier w wodę i energię jest obecnie stabilna. - Radzimy sobie dobrze, ale musimy liczyć się z jeszcze dwoma lub trzema trudnymi dniami – powiedział.
Stwierdził też, że po przetrwaniu obecnych trudności należy wyciągnąć wnioski. - Trzeba przeanalizować, co zostało zaniedbane lub co poszło nie tak w ciągu ostatnich 15–20 lat. Musimy przyjrzeć się temu, jakie inwestycje i działania rozwojowe zostały pominięte oraz gdzie konieczne jest opracowanie nowej strategii – powiedział.
- Musimy wszystko zbadać i zmienić podejście – podsumował premier.
Elektrownia w Paksu dysponuje czterema blokami o łącznej mocy wynoszącej ok. 2000 MW. Moc bloku nr 1 została zmniejszona o 254 MW 27 lipca. Dzień później elektrownia ograniczyła moc bloku nr 3 o 237 MW, a w środę 29 lipca blok ten został tymczasowo całkowicie wyłączony. 30 lipca ograniczono moc bloku nr 2 o 50 proc. i obecnie jest to jedyny pracujący blok elektrowni.
Siłownia wytwarza blisko połowę energii elektrycznej na Węgrzech. Woda z Dunaju jest wykorzystywana do chłodzenia obiektu.
Z Budapesztu Jakub Bawołek
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)
jowi/ kar/





























































