W 2026 r. wzrost PKB Polski w granicach 3,5-4 proc. jest do osiągnięcia, a parametry gospodarki nie wskazują na ryzyko jej przegrzania, nawet jeśli ruszy koniunktura w Europie – ocenia wiceprezes PFR Mikołaj Raczyński. Złoty, mimo lekkiego nominalnego osłabienia, nadal jest bardzo mocną walutą.


„W bieżącym roku wzrost PKB Polski w granicach 3,5-4 proc. jest do osiągnięcia i pewnie po ostatnich danych przesuwamy się bliżej górnej granicy tego przedziału. Jestem cały czas pod wrażeniem, jak polska gospodarka, mimo trudnego otoczenia zewnętrznego, utrzymuje wzrost na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli sytuacja w Europie Zachodniej się poprawi lub konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie lub w Ukrainie zakończą się, to będzie potencjał do dalszego przyspieszenia gospodarki” – powiedział PAP Biznes wiceprezes PFR ds. inwestycji Mikołaj Raczyński.
Dlatego też pozostaję optymistą, jeśli chodzi o 2027 r. Nic raczej dzisiaj nie wskazuje, żeby wzrost miałby istotnie spowalniać. Jednocześnie niewiele wskazuje, żeby gospodarka miała się w takiej sytuacji „przegrzać”, nawet gdyby ruszył popyt w otoczeniu Polski – dodał.
Za brakiem ryzyka przegrzania gospodarki przemawia w ocenie Raczyńskiego m.in. stabilna inflacja w perspektywie średnioterminowej, która ma szansę utrzymać się w przedziale wahań celu NBP.
Ważniejsza jednak dla wiceprezesa PFR jest stabilna sytuacja w rachunku bieżącym.
„Saldo C/A pokazuje bardzo dobre zbilansowanie gospodarki, co jest istotne w kontekście tego, że w górę poszły ceny surowców energetycznych. W 2022 r. obserwowaliśmy w takich warunkach duży deficyt rachunku bieżącego. Dziś takiej reakcji gospodarki już nie widać” – powiedział.

Raczyński wskazuje także na niższy poziom wykorzystania mocy wytwórczych, gdzie widać przestrzeń, żeby gospodarka dalej się rozwijała równomiernie.
„Zwłaszcza, że w polskiej gospodarce duże pokłady drzemią we wzroście produktywności. Mamy dużo małych firm i będzie następował proces ich konsolidacji, co wynika z wielu czynników od kwestii sukcesji po próbę łączenia sił, budowanie silniejszych podmiotów, też żeby radzić sobie na globalnych rynkach z konkurencją z Chin czy Turcji” – powiedział Raczyński.
Co ze złotym?
Wiceprezes PFR ocenia, że mimo ostatniego, lekkiego nominalnego osłabienia złoty pozostaje bardzo mocną walutą.
„Umocnienie, które obserwowaliśmy od II połowy 2023 roku, cały czas się utrzymuje i złoty nadal należy do grona najsilniejszych walut ostatnich lat, więc jakieś drobne osłabienie w ogóle mnie nie martwi. W kontekście konkurencyjności polskiego eksportu widać, że przedsiębiorcy jako całość poradzili sobie z silniejszym złotym. To jest też dobry punkt startowy” – ocenia Raczyński.
Wiele firm wykorzystało ten okres do poprawy efektywności i dostosowania swoich modeli biznesowych. Dzięki temu ewentualne, umiarkowane osłabienie złotego byłoby dla nich dodatkowym wsparciem konkurencyjności. Takie hipotetyczne osłabienie nie stanowi też ryzyka inflacyjnego, gdy wiemy, że CPI utrzyma się w dopuszczalnym paśmie wahań – dodał.
Według Raczyńskiego wpływ na złotego w nieco dalszym horyzoncie będą miały przyszłoroczne wybory parlamentarne, tak jak poprzednie były czynnikiem, który spowodował jego umocnienie.
„Inwestorzy będą patrzeć na to, co może się dziać się politycznie po 2027 r.” – skonkludował.
Rafał Tuszyński (PAP Biznes)
tus/ pr/




























































