Po styczniowym rekordzie wszech czasów i późniejszej głębokiej korekcie analitycy ankietowani przez Reutersa po raz pierwszy od końca 2023 roku obniżyli ceny dla złota. Większość nadal jednak spodziewa się wsparcia ze strony banków centralnych i obaw o narastające długi państw. Czy obecna przecena to ostatnia okazja na wejście w rynek przed kolejną falą wzrostów?


Najnowsza ankieta agencji Reuters, przeprowadzona wśród 29 analityków i inwestorów pokazuje zmianę rynkowego sentymentu. Po raz pierwszy od 11 kwartałów eksperci zredukowali swoje prognozy cenowe dla złota. Obecna ich mediana wynosi 4 509 USD za uncję w 2026 r., co oznacza spadek z szacowanych trzy miesiące temu 4 916 USD/oz. Z kolei średnia z prognoz spadła do 4 610 USD za uncję wobec 5 100 USD w poprzednim badaniu.
Jeszcze w styczniu cena złota sięgnęła absolutnego rekordu na poziomie 5 595 USD za uncję. Późniejszy II kwartał przyniósł jednak najsilniejszy spadek od 2013 roku. Z kolei czerwiec przyniósł przecenę szlachetnego metalu o ponad 12 proc. i był to miesiąc najgorszy od października 2008 roku. Choć dzięki wzrostom ze stycznia i lutego złoto notuje obecnie umiarkowany spadek od początku roku (-6%). Obecne poziomy w okolicy 4000-4100 USD/oz. wywołuje falę spekulacji na temat momentum cen złota.
Co wpływa na ceny złota?
Cena determinowane jest teraz przede wszystkim przez konflikt na Bliskim Wschodzie i blokadę Cieśniny Ormuz, która przekłada się na ceny ropy naftowej. Wysokie ceny energii podsyciły oczekiwania inflacyjne, co zmusiło rynek do gwałtownej rewizji oczekiwań względem amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed). Zamiast oczekiwanych wcześniej obniżek stóp procentowych, inwestorzy zaczęli wyceniać wyższe prawdopodobieństwo podwyżek.
Eksperci ze światowej Rady Złota uspokajają, wskazując na strukturalny popyt azjatycki oraz konsekwentne zakupy banków centralnych jako twardą poduszkę cenową dla złota. Piszą, że obecne poziomy cenowe (około 4100 USD/oz.) są w dużej mierze dokładnym odzwierciedleniem globalnego konsensusu makroekonomicznego. Zakłada on scenariusz umiarkowanego wzrostu światowej gospodarki, powolnego spadku wciąż lepkiej inflacji oraz oczekiwań na bardzo ostrożne zacieśnianie polityki pieniężnej przez główne banki centralne.

Światowa Rada Złota: jesteśmy w punkcie zwrotnym
Gwałtowne spadki cen złota i przebicie ważnych barier psychologicznych zelektryzowały rynki finansowe w połowie roku. Najnowszy raport Światowej Rady Złota wskazuje jednoznacznie, że po okresie wzmożonej zmienności znaleźliśmy się w newralgicznym momencie, w którym rynek nabiera tchu przed kolejnym, potencjalnie potężnym ruchem cenowym, a kierunek tego wybicia zdefiniuje koniunkturę na kolejne kwartały.
Analitycy zwracają uwagę na fakt, że przy braku nowych,
silnych impulsów, notowania kruszcu w drugiej połowie roku powinny poruszać się
w relatywnie wąskim trendzie bocznym, oscylując wokół poziomu 4100 dolarów za
uncję z marginesem wahań na poziomie zaledwie pięciu procent, a każdy istotny wstrząs może stanowić
katalizator, który wyrwie złoto z obecnej konsolidacji i pchnie jego wycenę na
nowe, wyższe tory, otwierając drogę do poziomów 4500, a przy bardzo mocnych
sygnałach nawet 5000 dolarów za uncję.
Również analitycy ankietowani przez Reutersa uważają, że główne czynniki
strukturalne wpływające na cenę złota, takie jak napięcia geopolityczne,
zadłużenie rządu i dewaluacja walut, pozostają nienaruszone. „Pomijając
krótkotrwałe zakłócenia, uważamy, że strukturalne podstawy do rajdu cen złota
się nie zmieniły” – powiedział Suki Cooper, analityk Standard Chartered. „Ceny
złota szukają poziomu oparcia, zanim będą mogły skupić się na kolejnym
katalizatorze wzrostu” – dodał.
Niższe, ale wciąż wysokie oczekiwania
Warto zauważyć, że mimo iż ankieta Reutersa przyniosła spadek mediany i średnich prognozowanych cen złota, wciąż pokazuje jak wysoko cenią kruszec w obecnych czasach analitycy. W 2025 roku złoto zyskało około 65%, bijąc ponad 50 nowych rekordów wszech czasów i zmuszając banki inwestycyjne do ciągłego podnoszenia celów (styczniowy konsensus z 2025 r. wynosił zaledwie 2 800 – 3 200 USD). Dziś ceny powyżej 4 500 USD są rynkowym standardem, podczas gdy jeszcze kilka lat temu uważano je za nierealną.
Złota abstrakcja stała się rynkowym faktem
Autorzy raportu In Gold We Trust (IGWT) przypominają sceptykom, że w 2020 roku ich cel 4 800 USD na koniec dekady wydawał się abstrakcją — dziś rynek po prostu go osiągnął. Dla inwestora indywidualnego wnioski są jednoznaczne: rola złota uległa trwałej ewolucji. Złoto przestało być wyłącznie „polisą ubezpieczeniową” na wypadek konfliktów zbrojnych. Stało się strategicznym aktywem chroniącym kapitał przed degradacją systemów pieniężnych.
Spadki od styczniowych szczytów, jak pokazały korekty z lat 2018, 2020 czy 2022, mogą okazać się jedynie kolejnym przystankiem w wieloletnim trendzie wzrostowym. W modelu IGWT dla obecnej dekady ścieżka dla cen złota pozostaje w korytarzu wyznaczonym jeszcze w 2020 r. z cenami sięgającymi około 4 900 USD w scenariuszu „miękkiego lądowania” i ok. 6 500 USD w scenariuszu deprecjacji i fragmentacji walut do końca 2030 r.
Banki centralne zdecydują?
Co jednak jeśli polityka monetarna banków centralnych faktycznie ulegnie zaostrzeniu? Wyższe stopy procentowe to niesprzyjające otoczenia dla złota, ale czy skala ewentualnych podwyżek jest w stanie zatrzymać silny trend, czy tylko go wyhamować? W ostatniej ankiecie Światowej Rady Złota respondenci z banków centralnych w zdecydowanej większości (89%), uważają, że globalne rezerwy złota banków centralnych wzrosną w ciągu najbliższych 12 miesięcy. To jednak nieco mniej niż w roku ubiegłym, gdy takie przeświadczenie wyraziło aż 95% ankietowanych (przy mniejszej liczbie odpowiedzi).
Banki centralne tracą cierpliwość. Zaskakujący raport Światowej Rady Złota
Najnowszy raport Światowej Rady Złota po raz kolejny udowadnia, że banki centralne nie tracą apetytu na najstarszą walutę świata. Tegoroczne badanie „Central Bank Gold Reserves Survey”, przeprowadzone wśród rekordowej liczby bankierów, wskazuje, że coraz więcej z nich jest gotowych zwiększać własne rezerwy złota, a niemal 90 proc. uważa, że ogólne rezerwy złota w bankach centralnych wzrosną w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Intrygujące są też dane o miejscach przechowywania kruszcu i sposobach na jego zakup poniżej ceny rynkowej.
Bankierzy nie ukrywają, że ich polityka monetarna oraz strategie zarządzania portfelem są obecnie dyktowane przez ekstremalne napięcia geopolityczne oraz globalne obawy o inflację i stopy procentowe. Znaczenie złota w czasach zawirowań i wielkich kryzysów uznało za kluczowe aż 90% badanych ankiety WGC, co stanowi najwyższy wynik w całej historii tego badania.
Co piąty ankietowany deklaruje, że złoto stanie się kluczowym elementem dywersyfikacji w obliczu słabnącej roli dolara amerykańskiego. To właśnie zjawisko dedolaryzacji, szczególnie widoczne w krajach rynków wschodzących, stanowi największe zaskoczenie tegorocznego badania.Bankierzy centralni otwarcie przyznają, że obawy o wpływ polityki zagranicznej USA na bezpieczeństwo rezerw skłaniają ich do poszukiwania alternatyw, wśród których rezerwy złota królują bezapelacyjnie, spychając tradycyjne waluty rezerwowe na boczny tor.
Hossa na złocie zaczęła się o zwiększonych zakupów przez banki centralne i jeśli miałaby się kiedyś skończyć, przynajmniej w tym cyklu, to pewnie także z powodu ich decyzji, czyli wyraźnie mniejszych zakupów, a na to, przynajmniej na bazie ankiet WGC, na razie się nie zanosi.





























































