REKLAMA

Franki w sądach – nie ma jednej linii

Michał Kisiel2017-07-28 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2017-07-28 06:00
Franki w sądach – nie ma jednej linii
Franki w sądach – nie ma jednej linii
fot. yayfoto/bankier / / Bankier.pl

Przegląd spraw dotyczących kredytów opartych na franku szwajcarskim pokazuje, jak bardzo zróżnicowane rozstrzygnięcia zapadają na salach sądowych. Trudno jest mówić w tym przypadku o krystalizującej się „linii orzecznictwa”, a specjaliści wskazują na kilka powodów takiego stanu rzeczy.

Prezentując prawne batalie kredytobiorców, przedstawiliśmy obraz sytuacji z dwóch perspektyw. W pierwszej części oddaliśmy głos bankom, które dość oszczędnie wypowiadają się o sprawach, w których uczestniczą. W drugiej omówiliśmy wyniki przeglądu próbki sądowych orzeczeń, które pozyskaliśmy z różnych źródeł.

fot. yayfoto/bankier / / Bankier.pl

W niektórych kategoriach spraw „frankowych” kredytobiorcy zdają się zyskiwać przychylność sądów. W innych zapadają bardzo zróżnicowane rozstrzygnięcia. Trudno mówić o wyraźnej przewadze którejkolwiek ze stron albo o ustalonej linii orzecznictwa.

Niejednolite orzecznictwo

Mogłoby się wydawać, że kredytobiorcy walczący indywidualnie z bankami w sądach w dużej mierze znajdują się w podobnym położeniu. Wielu z nich ma niemal identyczne umowy kredytowe, zawierające te same sformułowania określające zasady waloryzacji zobowiązania, pobierania opłat za ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. W tym kontekście dziwić może fakt, że sądy gotowe są wydawać zupełnie sprzeczne ze sobą wyroki. Prawnicy angażujący się w tego rodzaju procesy widzą co najmniej kilka przyczyn takiego stanu rzeczy.

- W postępowaniach sądowych, gdzie oceniane są na pozór podobne sprawy, istotne są niuanse nie tylko procesowe, ale także dotyczące stanów faktycznych. Każda taka sprawa badana jest w oparciu o znacznie szersze spektrum okoliczności niż tylko brzmienie postanowienia umowy. W indywidualnych sprawach sąd ocenia także m.in. okoliczności zawarcia umowy, jej treść, a także umowy pozostające w związku z analizowanym kontraktem. Wynika to wprost z przepisów Kodeksu Cywilnego - wyjaśnia mec. Krzysztof Gajewski z Kancelarii Prawnej WMG.

- Wielu kredytobiorców, dostrzegając w swojej umowie zapis wpisany do rejestru klauzul niedozwolonych i wytaczających powództwa, uważa, że sprawa jest przesądzona. Nie oznacza to jednak, że w konkretnym postępowaniu i w konkretnej umowie sąd uzna klauzulę za abuzywną. O tym decydują w dużej mierze okoliczności dogłębnie analizowane w ramach sprawy - dodaje mec. Anita Wnuk z Kancelarii WMG.

- W mojej ocenie zróżnicowane podejście sądów do frankowych spraw wynika z kilku przyczyn. Pierwszą z nich jest z pewnością poziom argumentacji prawnej po stronie powoda, z czym bywa różnie. Sprawy frankowe są skomplikowane i wymagają głębokiej specjalizacji w zakresie prawa cywilnego, bankowego oraz wspólnotowego. Do ich prowadzenia niezbędna jest także znajomość polskiego oraz europejskiego orzecznictwa w sprawach konsumenckich – z czym także niestety bywa różnie i to zarówno po stronie pełnomocników, jak i niektórych sędziów – wskazuje dr Janusz Malanowski, radca prawny z kancelarii Malanowski i Wspólnicy.

 - Po drugie, zróżnicowane podejście sądów wynika także z samej specyfiki tych spraw, w których występuje jednostka – konsument z roszczeniami przeciwko wielkiej korporacji, cieszącej się do niedawna jeszcze szczególnymi względami prawnymi. Dla niektórych składów orzekających banki wydają się wciąż pozostawać instytucjami zasługującymi na szczególną ochronę prawną, choć podejście takie nie ma już dziś żadnego uzasadnienia. Do tego należy dodać, że sprawy frankowe, jak i spory konsumenckie w ogóle wciąż stanowią stosunkowo nową kategorię spraw rozpatrywanych przez polskie sądy. W związku z tym linia orzecznicza się dopiero kształtuje i niewiele jest w tym zakresie orzeczeń prawomocnych a te, które już zostały wydane, mogą także w niektórych przypadkach budzić istotne wątpliwości. Być może dobrym remedium na tę sytuację byłoby rozważenie utworzenia wyspecjalizowanych jednostek w sądach powszechnych, które powołane byłyby do rozpoznawania spraw konsumenckich, w tym spraw frankowych – komentuje Malanowski.

Na inne wątki zwraca uwagę Mariusz Korpalski, radca prawny w Komarnicka Korpalski Kancelaria Prawna. - Po pierwsze, naturalne oczekiwanie na wykładnię sądów wyższych instancji i Sądu Najwyższego. Naturalne, bo sądy stoją w obliczu zalewu spraw „frankowych” i siłą rzeczy muszą wypracować jednolitą wykładnię dla oceny kilkunastu wzorów umownych powielonych setki tysięcy razy. Po drugie, działa tu cokolwiek oportunistyczny mechanizm „odstraszania” powoda. Polega to na oddalaniu powództwa i oczekiwaniu na efekt zniechęcenia innych powodów w podobnych sprawach. Mechanizm ten jest obserwowany zarówno w sprawach z powództwa klientów, jak i w sprawach z powództwa banku. Po trzecie, sądy z nieznanych mi przyczyn nie stosują zasady uwzględniania z urzędu bezskuteczności częściowej umowy (np. TSUE: C-243/08, Pannon GSM, nb 33-35, C-472/10, Invitel, nb 41-44) oraz nieważności bezwzględnej całej umowy (np. uch. SN III CZP 26/05, wyr. SN: II CNP 82/08, V CSK 283/06) – zauważa Korpalski.

Potrzebny pełny obraz

Kancelarie prawne chętnie chwalą się wygranymi sprawami, a podobną strategię obierają ostatnio także banki. Na razie niejednolite orzecznictwo nie zniechęca zdeterminowanych by bronić swoich racji. Rozstrzygnięcia poznajemy ze sporym opóźnieniem, nierzadko wyrywkowo, co utrudnia stworzenie pełnego obrazu „stanu gry” w sądowych bataliach.

Będziemy nadal śledzić informacje o wyrokach, które zapadły w sprawach związanych z kredytami opartymi na frankach szwajcarskich. Zachęcamy do dzielenia się danymi i uzupełniania listy orzeczeń.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Komentarze (10)

dodaj komentarz
ak47bis
Komu służą sądy w Polsce? Na pewno nie ubogim obywatelom!
chybajedynymyslacy
Rozwiazanie umowy nie oznAcza koniecznosci oddania mieszkania - co za bzdura. Przedmiotem umowy jest pozyczka, wiec musisz ja zwrocic w calosci, mieszkanie jest tylko zabezpieczeniem umowy.
glos_rozsadku
a kto jest właścicielem mieszkania jak nie bank?
Po 2 to nie jest pozyczka tylko kredyt.
Po 3 uważasz, że banki mają umorzyć gościom długi i chaty zostawić? Czyli jak ktoś spłacił łącznie 100 tys. rat za swoje M4 to ma je dostać za te 100 tys. zł?
go_ral odpowiada glos_rozsadku
a kto jest wpisany w akt notarialny bank czy ty?

frankowicze wiedzieli jakie jest ryzyko, nie powinni dostac ani grosza za swoja glupote
arkadiusz58
Ogrom sędziów to albo tumany niedouczone albo mają w tym interes aby nie uwzględniać abuzywności umów choć to czyste bezprawie.
slaw007
Jeżeli sądy w Polsce byłyby uczciwe i podchodziłyby do sprawy obiektywnie to orzecznictwo wyglądałoby w ten sposób, że w przypadku stwierdzenia występowania w danej umowie klauzuli abuzywnej, sąd nakazywałby usunięcie nielegalnego zapisu w całości i w konsekwencji, pociągałoby to za sobą całkowite unieważnienie Jeżeli sądy w Polsce byłyby uczciwe i podchodziłyby do sprawy obiektywnie to orzecznictwo wyglądałoby w ten sposób, że w przypadku stwierdzenia występowania w danej umowie klauzuli abuzywnej, sąd nakazywałby usunięcie nielegalnego zapisu w całości i w konsekwencji, pociągałoby to za sobą całkowite unieważnienie całej umowy w przypadku braku możliwości jej dalszego wykonywania, albo utrzymanie umowy w mocy bez nielegalnego zapisu, co byłoby swoistą karą dla banku za stosowanie niedozwolonych praktyk (co je zgodne z dyrektywą UE).
Nasze kochane sądy nazywane pieszczotliwie "demokratycznymi" szukają natomiast "niuansów", tak aby klienta najzwyczajniej w świecie udupić i odstraszyć pozostałych potencjalnych petentów, co jest zaskakująco na rękę bankom, w których opracowuje się obecnie nowe sposoby orżnięcia obywateli, których nie broni żadna instytucja nadzoru, ani prawo. Cytując słynnego Sienkiewicza jest to kwintesencja państwa istniejącego teoretycznie. Wisienką na tym torcie jest zrobienie na końcu z ofiar oszustwa idiotów w mediach, miedzy innymi na forum bankier.pl
glos_rozsadku
jakby sąd rozwiązał umowę frankową, to wtedy frnakowicz musi oddać chatę bankowi
slaw007 odpowiada glos_rozsadku
Gdyby w Polsce obowiązywało prawo takie jak w Stanach Zjednoczonych to wszyscy frankowicze oddaliby swoje chaty bankowi natychmiast, bez konieczności bujania się po sądach.
glos_rozsadku odpowiada slaw007
ale za okres uzytkowania chaty musieliby zaplacic jak za wynajem. Czyli rat zaplaconych by bank nie oddal.
slaw007 odpowiada glos_rozsadku
Oczywiście. Dokładnie tak jak ma to miejsce za Oceanem.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki