REKLAMA

Pożegnanie z PRL-owskim reliktem. Rząd w końcu likwiduje adres zameldowania

Andrzej Prajsnar2026-08-02 12:00
publikacja
2026-08-02 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Szykują się duże zmiany. Adres zamieszkania ma bowiem zastąpić adres zameldowania. Rządowe plany mogą mieć spore nieruchomościowe znaczenie.

Pożegnanie z PRL-owskim reliktem. Rząd w końcu likwiduje adres zameldowania
Pożegnanie z PRL-owskim reliktem. Rząd w końcu likwiduje adres zameldowania
fot. Roman Ska / / Pexels

Ponad rok temu część krajowych mediów powieliła „fejk”, który później musiało dementować Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Chodziło o rzekome przywrócenie sankcji za niedopełnienie obowiązku meldunkowego. Po 12 miesiącach od tego dementi dowiedzieliśmy się, że zmiany prawne owszem nastąpią, ale ich kierunek będzie zupełnie inny. MSWiA na początku kwietnia br. poinformowało, że pracuje nad urzędową rezygnacją z adresu zameldowania, a także adresu do
doręczeń - na rzecz adresu zamieszkania w rejestrze PESEL
.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl przyglądają się tej sytuacji. Zapowiedzi zmian prawnych są bowiem ważniejsze z punktu widzenia branży nieruchomości niż może sądzić wiele osób. Najpierw warto jednak opisać konsekwencje obecnej, patowej sytuacji w zakresie meldunków.

Meldunki: wpierw PRL-owska represja, a potem długi pat?

W publicznej dyskusji dotyczącej obowiązku meldunkowego czasem pojawia się stwierdzenie, że system meldunków od początku był przejawem opresyjnej kontroli państwa nad obywatelami. A jak wyglądała rzeczywistość? Otóż, według przepisów wprowadzonych w połowie lat 70. (ustawa z 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach) trzeba się było zameldować w danej miejscowości najpóźniej przed upływem czwartej doby od dnia przybycia. Niezrealizowanie tego obowiązku zgodnie z art. 147 par. 1 kodeksu wykroczeń narażało na karę ograniczenia wolności, grzywny albo nagany.

Wspomniany artykuł 147 kodeksu wykroczeń ustawodawca uchylił 1 stycznia 2013 roku, ale już znacznie wcześniej zwracano uwagę, że ten przepis nie jest egzekwowany. Natomiast obowiązek meldunkowy istnieje do dziś, choć w formie znacznie złagodzonej względem PRL-owskiego odpowiednika. Ustawa z dnia 24 września 2010 r. o ewidencji ludności wyznacza bowiem trzydziestodniowy termin na zameldowanie się w miejscu pobytu stałego lub czasowego.

Wakacje na giełdzie

Meldunek a najem - wynajmujący wciąż wiedzą swoje

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl opisując statystyki GUS dotyczące migracji już wielokrotnie akcentowali fakt, że są one niepełne. Wiele osób nie dopełnia bowiem obowiązku meldunkowego. Przyczynia się do tego nieprzychylne stanowisko części właścicieli mieszkań na wynajem. Niektórzy wynajmujący wciąż uważają, że zameldowanie ma wpływ na eksmisję, czemu jednak przeczą kolejne wyroki sądów (przykład: Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z dnia 28 kwietnia 2026 r. - sygn. akt: III SA/Kr 292/26). Niemniej jednak, pierwszy meldunek młodej osoby w aktualnym miejscu zamieszkania dość często jest dokonywany dopiero po zakupie swojego pierwszego lokum (np. po kilku, a nawet kilkunastu latach od wyjazdu na studia).

O problemach z obowiązkiem meldunkowym mówi GUS. Komunikat Głównego Urzędu Statystycznego z 28 października 2024 r. wskazuje, że:

w przypadku migracji kompletność rejestrów ewidencyjnych pod względem liczby faktów należy uznać za niezadawalającą, nie odzwierciedlającą rzeczywistych rozmiarów zjawiska, bowiem osoby migrujące (zarówno w kraju - między gminami, jak i do/z innych krajów) często nie zgłaszają tego faktu w urzędach, zwłaszcza w odniesieniu do migracji czasowych, natomiast w odniesieniu do migracji stałych zgłoszenie bardzo często dokonywane jest z dużym opóźnieniem.

Samorządowcy już wcześniej apelowali o zmianę prawa

Obecna sytuacja jest problematyczna również dla samorządów, na co uwagę w przeszłości zwracało między innymi Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych (OPOS). Temat niedawno podnosił też Śląski Związek Gmin i Powiatów. Samorządowcy akcentują fakt, że aktualna sytuacja wpływa negatywnie na szereg czynności administracyjnych - w tym na przykład postępowanie egzekucyjne.

Warto odnotować, że Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych w przeszłości wysunęło postulat zastąpienia adresu zameldowania adresem zamieszkania. Taki adres miałby być spójny np. z miejscem zamieszkania w rozumieniu kodeksu cywilnego, rezydencją podatkową i adresem do korespondencji.

Nowe przepisy nieruchomościowo mogą zmienić wiele …

Jak mówią eksperci portalu RynekPierwotny.pl, na razie o planowanych przez MSWiA zmianach wiemy jeszcze niedużo. Wspomniany resort ogłosił, że dane o adresie zamieszkania będą automatycznie przesyłane do innych rejestrów. Co więcej, swoje miejsce zamieszkania będzie można zgłosić poprzez aplikację mObywatel. Właściciele nieruchomości zyskają jednak kontrolę nad tym, kto zgłasza ich lokum jako adres zamieszkania. Składanie nieprawdziwych oświadczeń o adresie zamieszkania będzie karane. Nowe rozwiązania mają być gotowe do wdrożenia w 2028 r.

Jeżeli planowane zmiany prawne uda się wprowadzić z sukcesem, to korzyści odniesie także szeroko pojęta branża nieruchomości. O czym mowa? Usprawnienie obecnego systemu skutkowałoby bardziej dokładnymi i realistycznymi statystykami na temat liczby oraz przeciętnego wieku mieszkańców gmin. To kwestia bardzo istotna w kontekście chociażby analiz lokalnej demografii i rynku nieruchomości, popytu na usługi publiczne oraz planowania przestrzennego. Nie zapominajmy też o korzyściach ze sprawniejszego i bardziej uporządkowanego prowadzenia niektórych postępowań sądowych oraz administracyjnych z udziałem osób fizycznych.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spółka Sebastiana Kulczyka wchodzi do Australii. „To hub do ekspansji w regionie Azji i Pacyfiku"

Ekspert i analityk portalu RynekPierwotny.pl.

Tematy

Komentarze (22)

dodaj komentarz
jan888
Zapewne za tą zmianą kryje fakt, że od teraz nie będzie sobie można usunąć adresu zameldowania w systemie internetowym, i w ten sposób uniknąć awiz (rozmaitego typu wezwań). I tak oto, w imię "troski o obywateli", na obywatelach zaciska się kolejna pętla.
miketheripper
To bardzo dobre pytanie, bo w Polsce nie ma jednej odpowiedzi – zależy od sytuacji prawnej budynku.

Najczęstszy przypadek to **wspólnota mieszkaniowa**.

Jeżeli blok ma wielu właścicieli mieszkań, to:

* właściciele są jednocześnie współwłaścicielami części wspólnych budynku i gruntu,
* koszty utrzymania, remontów,
To bardzo dobre pytanie, bo w Polsce nie ma jednej odpowiedzi – zależy od sytuacji prawnej budynku.

Najczęstszy przypadek to **wspólnota mieszkaniowa**.

Jeżeli blok ma wielu właścicieli mieszkań, to:

* właściciele są jednocześnie współwłaścicielami części wspólnych budynku i gruntu,
* koszty utrzymania, remontów, a także ewentualnego wyburzenia ponoszą proporcjonalnie do swoich udziałów.

Jeśli budynek zostanie uznany za nienadający się do użytkowania i zapadnie decyzja o rozbiórce, to:

* wspólnota musi zorganizować rozbiórkę,
* właściciele mieszkań finansują ją z funduszu remontowego lub poprzez dodatkowe wpłaty.

### A jeśli wspólnoty nie stać?

Wtedy zaczynają się problemy. Gmina **co do zasady nie ma obowiązku** sfinansowania rozbiórki prywatnego budynku.

Może dojść do sytuacji, że:

* właściciele muszą zaciągnąć kredyt,
* komornik może prowadzić egzekucję od właścicieli, jeśli nie zapłacą należnych kwot,
* w skrajnych przypadkach gmina może wykonać rozbiórkę zastępczo ze względów bezpieczeństwa, ale później dochodzi zwrotu kosztów od właścicieli.

### Co zostaje po wyburzeniu?

To, że blok zniknie, **nie oznacza utraty własności gruntu**.

Przykład:

* blok miał 40 mieszkań,
* po wyburzeniu nadal istnieje działka,
* dawni właściciele mieszkań stają się współwłaścicielami tej działki zgodnie ze swoimi udziałami.

Mogą wtedy:

* sprzedać działkę deweloperowi,
* wybudować nowy budynek,
* podzielić pieniądze ze sprzedaży.

### Wyjątek

Jeżeli cały blok należy do jednego właściciela (np. gminy, spółdzielni lub prywatnej firmy), to koszty rozbiórki ponosi ten właściciel.

Czyli w typowym polskim bloku z wyodrębnionymi mieszkaniami odpowiedź brzmi: **za wyburzenie płacą właściciele mieszkań, proporcjonalnie do swoich udziałów w nieruchomości wspólnej.**
miketheripper
To zależy od konstrukcji budynku, ilości gruzu, zawartości azbestu i lokalizacji, ale można oszacować rząd wielkości.

Przyjmijmy typowy blok z wielkiej płyty:

* 7 klatek,
* parter + 4 piętra (5 kondygnacji),
* około 70–105 mieszkań (10–15 na klatkę),
* powierzchnia użytkowa ok. **4 500–7 000 m²**.

Koszt
To zależy od konstrukcji budynku, ilości gruzu, zawartości azbestu i lokalizacji, ale można oszacować rząd wielkości.

Przyjmijmy typowy blok z wielkiej płyty:

* 7 klatek,
* parter + 4 piętra (5 kondygnacji),
* około 70–105 mieszkań (10–15 na klatkę),
* powierzchnia użytkowa ok. **4 500–7 000 m²**.

Koszt rozbiórki takiego budynku w Polsce może wynosić orientacyjnie:

* **2–5 mln zł** – prostsze przypadki.
* **5–8 mln zł** – jeśli dochodzi trudniejsza logistyka, segregacja odpadów, większa ilość żelbetu lub materiałów wymagających specjalnego postępowania.

Po sprzedaży złomu (stal zbrojeniowa, elementy metalowe) część kosztów może się zwrócić, ale zwykle nie pokrywa to większości wydatków.

### Ile przypada na jedno mieszkanie?

Jeżeli blok ma:

* 80 mieszkań i rozbiórka kosztuje 4 mln zł, to średnio wychodzi około **50 tys. zł na lokal**.
* 100 mieszkań i koszt wyniesie 5 mln zł, to również około **50 tys. zł na lokal**.

W praktyce udział zależy od metrażu mieszkania, bo koszty są rozliczane według udziałów w nieruchomości wspólnej.

### A jeśli działka jest mało atrakcyjna?

Tu dotykasz realnego problemu. W wielu małych miastach lub miejscowościach wartość działki po wyburzeniu może być bardzo niska. Wtedy właściciele:

* ponoszą koszt rozbiórki,
* a odzyskują niewielką część pieniędzy ze sprzedaży gruntu, albo nie znajdują kupca przez wiele lat.
miketheripper
Więc taki horyzont czasowy ma obecny rząd - przygotowuje regulacje prawne które zapewnią zwrot środków za wyburzanie nieruchomości.
prs
Tfuskowe maja na mysli..
..wincyj cudzoziemcow..
a_niedomagalczyk
Ten "relikt prl" jest już zbędny, bo Nowe Lepsze totalitarne państwo ma praktycznie możliwość lokalizacji poddanych w czasie rzeczywistym. No może poza nielicznymi jednostkami, które nie posiadają smartfonów i po mieście poruszają się w maseczkach piechotą.
antyoni
Chodzi tylko o to żeby kukiełkowy reżim ZOG mógł łatwiej doić podwładnych i szybciej ich łapać na rzeź za władcę. Thnx juice!
samsza
Jak tu teraz liczyć głosy w wyborach ?
Dobijemy frekwencyjnie ponad 100% ?, stąd ten rekord w 2023 r. ?
:)
panguzik
Czytając tytuł o pożegnaniu z reliktem PRL , myślałem że towarzysze Czarzasty i Miller znikają z naszej przestrzeni publicznej ...
torelek
Obudź się, Miller dawno się z polityki wycofał.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki