REKLAMA

"Gotówkowa krucjata" NBP trwa. Gotówki w obiegu wciąż przybywa

Michał Żuławiński2021-04-21 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-04-21 06:00
NBP

Narodowy Bank Polski zdecydowanie opowiada się za utrzymaniem roli gotówki w płatnościach Polaków. Najnowsze dane o potwierdzają, że gotówkowego pieniądza w obiegu przybywa w Polsce w tempie szybszym niż na Zachodzie.

- Mamy konserwatywne, klasyczne podejście. Tak naprawdę tego od nas nie oczekuje gospodarka. Nie ma w ogóle takiej potrzeby. Jesteśmy w kompletnie innej sytuacji. Nasze banki nie mają braku płynności, jest duża nadpłynność, napływają środki unijne. Nie ma żadnej potrzeby, żeby trzeba było +drukować pieniądze+. Takiej potrzeby nie ma i w ogóle nie widać, kiedy ona by miała nastąpić" – mówił Glapiński wiosną 2016 r., tuż przed objęciem funkcji prezesa banku centralnego.

W kolejnych latach Glapiński wielokrotnie czynił rozróżnienia między konserwatywną polityką NBP a niestandardowymi działaniami zachodnich banków centralnych. Obraz wyłaniający się z jego comiesięcznych konferencji był następujący – Polska „przeżywa cud gospodarczy” i w zdrowy sposób goni Zachód, który nie wyszedł w pełni z problemów poprzedniego kryzysu.

Wszystko zmieniła oczywiście pandemia, po której nawet „konserwatywny” wcześniej NBP (wraz z kluczową dla jego działań RPP) bez większego wahania obniżył stopy procentowe niemal do zera oraz uruchomił program luzowania ilościowego (QE) o całkiem pokaźnej skali. Dołóżmy do tego wielokrotne zapewnienia, że stopy w Polsce nieprędko wzrosną i otrzymujemy niemalże kopię retoryki Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego czy Banku Anglii. Niemalże.

Niczym w serii komiksów o Asteriksie i Obeliksie, gdzie przed zakusami Rzymian broniła się „jedna, jedyna osada zamieszkała przez nieugiętych Galów”, nawet po pandemii Narodowy Bank Polski zachował redutę, której zaciekle broni i która odróżnia go od zachodnich banków centralnych. Mowa o gotówce, w obronie której wielokrotnie stawali przedstawiciele NBP, z prezesem Glapińskim na czele. Stanowisko polskiego banku centralnego widać w czynach, zapowiedziach i twardych danych. (Na miano drugiej „reduty konserwatyzmu w NBP” zasługiwać może zapowiedź dalszego zwiększania rezerw złota, czemu poświęciliśmy liczne osobne publikacje – ostatnio przy okazji informacji z Węgier).

500 i 1000 plus

Wprawdzie decyzja o wprowadzeniu do obiegu banknotu o nominale 500 zł zapadła jeszcze za prezesury Marka Belki (jego podpis widnieje na pierwszych egzemplarzach tych banknotów), jednak Adam Glapiński nie tylko utrzymał, ale i wzmocnił tę „progotówkową” postawę. Warto dodać, że banknot z Janem III Sobieskim był opracowywany w momencie, w którym Europejski Bank Centralny wycofywał swoją pięćsetkę, pod pretekstem walki z szarą strefą, terroryzmem i innymi nielegalnymi działaniami.

W styczniu bieżącego roku prezes NBP nieoczekiwanie oznajmił, że w perspektywie kilku lat w portfelach Polaków (lub miejscach, w których trzymają oszczędności, w tym w słynnych bieliźniarkach przytaczanych przez Glapińskiego) zagości banknot o nominale 1000 zł. Wprawdzie proponowanie kobiety na ten banknot wpisuje się w „postępowy” globalny trend, jednak nie można zapominać, że Jadwiga Andegaweńska jest po pierwsze świętą, a po drugie nie zastąpi żadnego władcy (jak chcą zwolennicy akcji „kobiety na banknoty” w USA) tylko dostanie swój banknot.

Innym z widocznych oznak „gotówkowej krucjaty” w wykonaniu NBP było powołanie Rady ds. obrotu gotówkowego. Ciało to ma charakter opiniodawczo-doradczy i ma za zadanie przygotować Narodową Strategię Bezpieczeństwa Obrotu Gotówkowego.

- Uznaliśmy, że potrzebne są dodatkowe, bardziej skoordynowane działania, dzięki którym Polacy będą mieli zapewnione bezpieczeństwo posługiwania się gotówką - to, że płatności gotówkowe będą powszechnie akceptowane, a dostęp do wypłat gotówkowych nie będzie w żaden sposób ograniczony lub w istotny sposób utrudniany – mówił pod koniec stycznia prezes NBP.

NBP kontra MF

NBP nie czeka jednak na powstanie strategii i działania na rzecz obrony gotówki prowadzi już teraz. Kilka dni temu informowaliśmy o wniosku banku centralnego do Ministerstwa Finansów dotyczącego uwzględnienia w projekcie zmian w ustawie o usługach płatniczych obowiązku akceptowania płatności gotówkowych. Obie instytucje stoją po przeciwnych stronach barykady, ponieważ sam fiskus oraz stojący na jego czele Tadeusz  Kościński wielokrotnie pozytywnie wypowiadali się o rozwoju płatności bezgotówkowych, które ograniczają szarą strefę.

- NBP stoi na stanowisku, że każdy z nas ma prawo podjąć decyzję, w jaki sposób gromadzi oszczędności, w formie gotówki, na rachunkach w banku czy w jeszcze innej formie. Każdy ma prawo wpłacać pieniądze do banków oraz je z nich wypłacać. Tak więc wartość gotówki w obiegu to wynik suwerennych decyzji Polaków, a NBP chodzi właśnie o to, żeby każdy mógł sam swobodnie decydować, w jakiej formie gromadzi oszczędności i w jakiej dokonuje płatności – mówił Adam Glapiński.

Innym aspektem „gotówkowego konserwatyzmu” NBP jest brak entuzjazmu wobec idei cyfrowego pieniądza banku centralnego – w tym wypadku cyfrowego złotego, który byłby emitowany przez bank centralny tak samo jak gotówka, lecz bez fizycznej postaci. Więcej na temat najnowszego hitu w bankowości centralnej pisaliśmy w tym artykule.

- Przyglądamy się badaniom innych banków centralnych i cały szereg osób, analityków się tym u nas zajmuje. Przyglądamy się, rozważamy, śledzimy publikacje międzynarodowe na ten temat. Rozmawiamy z przedstawicielami innych banków. Trudno coś jednoznacznie powiedzieć. Nie da się przesądzić obecnie, czy i kiedy banki centralne zdecydują się na wprowadzenie takiej formy pieniądza. Gdyby się to okazało korzystne, to oczywiście byśmy to wprowadzali. Na razie przeważają raczej negatywne wnioski - powiedział prezes NBP.

- Kiedy już w Polsce nie będzie nikogo, kto chciałby płacić gotówką, to także NBP podpisze się pod pomysłem, aby wycofać gotówkę z obiegu. Dopóki jednak tak się nie stanie, będziemy wspierać Polaków w tym, aby mieli nieutrudniony dostęp do gotówki i aby jej akceptacja była zapewniona – stwierdził z kolei niedawno Krzysztof Kowalczyk, zastępca dyrektora departamentu emisyjno-skarbcowego NBP.

Przybywa głównie dużych nominałów

Ilościowe spojrzenie na kwestię gotówki w Polsce zawierają dane udostępniane przez sam NBP. Wprawdzie w poprzednich analizach tych danych przyjmowaliśmy perspektywę roczną, jednak tym razem za punkt odniesienia przyjmiemy koniec 2019 r. – jak widać wyraźnie na poniższym wykresie, obecny w latach poprzednich trend wzrostu wartości papierowego i metalowego (choć monety to tylko niespełna 2 proc. wartości gotówki) pieniądza w obiegu wyraźnie przyspieszył.

Najbardziej, bo aż o 106 proc. względem końca 2019 r., wzrosła liczba banknotów 500 złotowych. Mimo tych wzrostów, łączna wartość pięćsetek to wciąż „zaledwie” 21,4 mld zł. Dla porównania, wartość wszystkich banknotów 100 zł w obiegu to 168 mld zł, zaś banknotów 200 zł to 122 mld zł.

Częściej spotykanych w portfelach Polaków setek i dwusetek również przybyło w niespotkanym wcześniej tempie. Banknotów z Władysławem Jagiełłą było o 22,6 proc. więcej niż pięć kwartałów temu. Z kolei banknoty z Zygmuntem Starym zanotowały przyrost o 70,4 proc. względem końca 2019 r. Wyraźnie widać więc, że popularnością cieszą się banknoty o dużych nominałach, co może mieć związek z podnoszonym przez prezesa Glapińskiego poglądem o „ucieczce” Polaków w kierunku gotówki.

- W marcu stwierdziliśmy ogromny wzrost zapotrzebowania uczestników rynku na gotówkę. Mieliśmy run na bankomaty, na okienka bankowe. Popyt na pieniądz materialny wzrósł o 24 proc. Zaspokoiliśmy ten popyt. W szczególności był popyt na banknoty 100 i 200 zł. Ze względu na ich okresowy brak, w pewnym momencie zaczęliśmy wprowadzać banknot 500 zł – powiedział Adam Glapiński w lipcu 2020 r. prezentując sprawozdanie z działalności NBP.

Z kronikarskiego obowiązku dodać można, że na koniec I kwartału 2021 r. wzrosła również liczba banknotów o niższych nominałach. W ich wypadku skala nie była jednak tak duża – w porównaniu z końcem 2019 r. dynamika wynosiła odpowiednio: 12,7 proc. dla 50 zł oraz 5,8 proc. dla 10 zł. „Ginącym gatunkiem” okazuje się być dwudziestozłotówka, której w omawianym okresie ubyło o 0,5 proc.

W sumie wartość wszystkich banknotów znajdujących się w obiegu na koniec pierwszego kwartału 2021 r. wyniosła 327 mld zł. To oczywiście najwyższa wartość w dotychczasowej historii i o 24 proc. więcej niż na koniec 2019 r., przed wybuchem pandemii. Dane NBP można porównać z analogicznym opracowaniem EBC – w przypadku banknotów euro zaobserwowano wzrost o ok. 10 proc. Warto jednak zauważyć, że mówimy tu o dużo wyższych kwotach (wartość banknotów euro w obiegu to 1,4 biliona euro), a ponadto europejską walutą (również w formie fizycznej) płaci się nierzadko poza państwami strefy euro.

Dla pełnego obrazu do kwot tych dodać można wartość monet, która od lat pozostaje jednak marginalna. Na koniec pierwszego kwartału 2021 r. w obiegu znajdowały się monety o wartości 5,5 mld zł. To o 7,3 proc. więcej niż przed wybuchem pandemii. Najmocniej, bo o 10 proc. wzrosła liczba sztuk najcenniejszej monety, czyli pięciozłotówki.

W efekcie łączna wartość gotówki w Polsce przekroczyła 332 mld zł. To o 23,7 proc. więcej niż na koniec 2019 r. oraz aż 101 proc. więcej niż zaledwie 5 lat temu (165 mld zł w I kw. 2016 r.).

Drukowanie a inflacja

Sądząc po komentarzach pod poprzednimi artykułami o gotówce, wiele osób wiąże wzrost liczby monet i banknotów w obiegu z inflacją. Z całą pewnością będzie tak też teraz, tym bardziej, że mierzona wskaźnikami CPI i HICP inflacja w Polsce wyraźnie przyspieszyła.

Oczywiście nie można do końca pominąć wpływu spadku siły nabywczej pieniądza na to, że chcący się posługiwać gotówką Polacy potrzebują coraz większej liczby banknotów o coraz wyższych nominałach. Jasnym jest, że 20 lat temu za 100 zł można było kupić więcej niż dziś, szczególnie gdy mowa o podstawowych produktach i usługach. Równocześnie przeciętne wynagrodzenie brutto na początku 2000 r. wynosiło niespełna 1900 zł (a więc mniej niż dziś płaca minimalna równa 2800 brutto!), podczas gdy obecnie jest to ponad 5000 zł.

Wzrost liczby banknotów sam w sobie nie musi być jednak wprost związany z inflacją, szczególnie w krótkim okresie. W czasie wybuchu pandemii wynikał on głównie raczej ze zmiany preferencji użytkowników pieniądza. Innymi słowy, ceny dóbr i usług i tak by wzrosły, nawet gdyby ludzie woleli płacić elektronicznie, przez co NBP nie musiałby zlecać dodrukowania kolejnych serii banknotów. W czasach elektronicznego pieniądza i płatności bezgotówkowych zależność brzmi raczej: "ceny wzrosły, więc będą drukować", aniżeli "drukują, więc ceny wzrosną".

Warto też dodać, że gotówka w obiegu to jedynie fragment ogólnej podaży pieniądza, którą polski bank centralny od lat potrafi zwiększać bez konieczności uruchamiania maszyn drukarskich. Tym bardziej, że NBP odpowiada jedynie za część podaży pieniądza, a reszta kreowana jest poprzez banki komercyjne, tylko do pewnego stopnia powiązane z bankiem centralnym i regulacyjnym aparatem państwa. Więcej na ten temat w artykułach „Polskiego pieniądza przybywa najszybciej od 12 lat” oraz „Polacy mieli dość gotówki. Puchną konta, lokaty się kurczą”. Kolejne dane o podaży pieniądza NBP poda już w ten piątek o 14:00.

Jeżeli nie dojdzie do fundamentalnych zmian w systemie finansowym, to nadal przyjdzie nam żyć w inflacyjnej rzeczywistości, w której do wzrostu cen oraz nominałów lub liczby banknotów w naszych portfelach musimy się przyzwyczaić. To szczególnie bolesne w otoczeniu niskich stóp procentowych, bowiem bez podjęcia dodatkowego ryzyka, z każdym miesiącem wartość naszych pieniędzy spada.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Karta kredytowa nr 1 w Polsce wg plebiscytu Złoty Bankier 2021! RRSO: 7,44%

Karta kredytowa nr 1 w Polsce wg plebiscytu Złoty Bankier 2021! RRSO: 7,44%

Komentarze (33)

dodaj komentarz
stachsgh
Drukują i drukować będą bo jest duża inflacja i widać to gołym okiem i wszędzie
https://www.youtube.com/watch?v=oVrdIXQ2g30
passenger
Jakby NBP miał tradycjonalistyczne podejście, to od lat biłby polską srebrną bulionówkę, ze srebra wydobywanego przez KGHM!!!
Drukowanie papieru, czy to tradycyjne, czy w formie zapisów elektronicznych, to niestety "nowa ekonomia"
jas2
Po co drukować monety ze srebra, skoro można z tańszego aluminium, żelaza, miedzi czy niklu?
Od tego wartość monet nie wzrośnie a jedynie wzrosną koszy ich produkcji.
dariuszpiasecki
Są dwa główne powody: po pierwsze ucieczka od trzymania pieniędzy z bankach (bo co po dodatkowo płacić), po drugie wzrost szarej stefy, który zapewne przyspieszy kiedy jeszcze bardziej zwiekszą podatki w tzw. Nowym Ładzie podatkowym. Wszystkiemu winna jest destrukyjna polityka PIS - najniższe w Europie realne stop procentowe Są dwa główne powody: po pierwsze ucieczka od trzymania pieniędzy z bankach (bo co po dodatkowo płacić), po drugie wzrost szarej stefy, który zapewne przyspieszy kiedy jeszcze bardziej zwiekszą podatki w tzw. Nowym Ładzie podatkowym. Wszystkiemu winna jest destrukyjna polityka PIS - najniższe w Europie realne stop procentowe czyli wysoki podatek inflacyjny, rozdawnictwo i dodruk.
ouroboros
PLN utopią w inflacji przyśpieszając projekty "odbudowy" za pieniądze z powietrza, a jak już będą widzieć niezadowolenie to pojawi się bezpieczna waluta cyfrowa nbp. Wtedy chwycą za genitalia i będą wyciskać tyle ile chcą i kiedy chcą. Szczęśliwy ten co w budżetówce lub korpo.
lebero654
Przecież gdzieś trzeba upychać "kadzionne". Na rachunku bankowym trzymają idioci. A sztabki złota też mogą dostać nóżek i schować się w jakimś sejfie albo innym nagrobku.
the_mind_renewed
Wy wiecie jak jest przyjemnie potrzymać w ręce prawdziwą uncje metalu szlachetnego, to jest magiczny moment i uczucie, a nie tracący w każdej minucie bilet bankowy.! Nie mogę biletami się jarają.

Nie rozumiem, jak można się zachwycać biletami państwowej piramidy finansowej. To Ponzi scheme w najczystszym wydaniu. Masakra
the_mind_renewed
Widzę że dużo nie lubi potrzymać a to jak u młodej za pindę złapać.
demeryt_69
"NBP odpowiada jedynie za część podaży pieniądza, a reszta kreowana jest poprzez banki komercyjne" - pieniądze w bankach to chyba nie to samo co pieniądze w obiegu, nie?

Powiązane: Wojna z gotówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki