Ekologia przegra z koronawirusem? Niepewna przyszłość "Zielonego Ładu"

redaktor Bankier.pl

Kryzysy nie sprzyjają ogromnym wydatkom na ambitne projekty. Takim zaś jest postulat neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku. Czy ekologia może przegrać z wirusem i co oznacza to dla polskiej energetyki?

W 2019 roku za sterami Komisji Europejskiej zasiadła Ursula von der Leyen. Jeden z głównych postulatów? Mocny nacisk na ekologię i tzw. "Zielony Ład". Postawiony przed krajami członkowskimi cel jest ambitny - neutralność klimatyczna do 2050 roku. To jednak postulaty "Europy 2019 roku". 2020 rok przynosi zupełnie inne warunki. W odpowiedzi na pandemię koronawirusa gospodarka niemal staje, a kolejne państwa zaczynają ogłaszać ogromne programy pomocowe, które mają pomóc przetrwać firmom najgorsze chwile.

Póki co zwolennicy ekologicznego podejścia mają powody do radości - "wstrzymanie" gospodarki wpłynęło na ograniczenie emisji przez przemysł oraz pojazdy. W nieco dłuższym terminie pandemia koronawirusa staje się jednak realnym zagrożeniem dla ambitnych celów nakreślonych w "Zielonym Ładzie". Podczas gdy w czasie globalnej hossy rządy miały większą swobodę do zastanawiania się, jak uczynić gospodarkę bardziej ekologiczną, tak teraz głównym wyzwaniem jest ratowanie gospodarki przed zapaścią.

Koronawirus zmienił priorytety

Słowa o zapaści nie są przesadzone. Tymczasowe "wyłączenie" gospodarki to eksperyment, jakiego wspólnota europejska jeszcze nie przerabiała. Wiele wskazuje na to, że nawet jeżeli uporamy się z wirusem, to obudzimy się w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej. Przestoje, zwolnienia, połamane łańcuchy produkcji, pozamykane sklepy i zakłady - wszystko to realne problemy, z którymi obecnie muszą się mierzyć firmy, ale i pracownicy. Idące w biliony euro programy pomocowe pokazują, że skala obaw jest ogromna. Koronawirus może być pierwszą kostką domina, która wywoła kolejny wielki gospodarczy kryzys.

Dane pokazują spadek zapotrzebowania na prąd w czasie koronawirusowego "zamknięcia" gospodarki
Dane pokazują spadek zapotrzebowania na prąd w czasie koronawirusowego "zamknięcia" gospodarki (PSE)

Żyjemy obecnie w rzeczywistości, w której myśli skupiają się na tym, jak minimalizować straty, a nie gdzie dokładać kolejne obciążenia. A przecież takim obciążeniem jest polityka klimatyczna. Wystarczy powiedzieć, że szacunki samej KE mówią, iż osiągnięcie istniejących celów do 2030 roku będzie wymagało dodatkowych wydatków w wysokości 260 mld euro rocznie. Teraz, gdy rządy awaryjnie opracowują pakiety pomocowe, chęć na wydawanie kolejnych miliardów na ekologie może spaść.

Walka się opóźni?

To jednak nie jedyny aspekt klimatycznych kosztów. Poprzez system "opłat za emisję CO2" polityka klimatyczna wprost odbija się na europejskim przemyśle. W ten sposób traci on konkurencyjność na tle firm spoza UE, które takich kosztów ponosić nie muszą. Firmy już teraz narzekają na ten system, a przecież uprawnienia miały jeszcze podrożeć. W czasach kryzysu może się on stać jeszcze większym problemem. 

Ekologia przegra z koronawirusem? Niepewna przyszłość "Zielonego Ładu"
Ekologia przegra z koronawirusem? Niepewna przyszłość "Zielonego Ładu" (fot. Phil Noble / Reuters)

Póki co brak jasnych deklaracji unijnych decydentów, jednak wydaje się, że rewizja bądź opóźnienie części postulatów polityki klimatycznej, niebawem może stać się istotnym tematem w Brukseli. Niebawem, najpierw bowiem ugasić trzeba koronawirusowy pożar, do tej pory bowiem Europa w walce z pandemią wypada wyjątkowo słabo. Warto też zauważyć, że trzeszczeć, jak to zwykle bywa przy kryzysach, zaczyna również sama idea wspólnoty- Wciąż nie wiadomo, jak Europa będzie wyglądała po kryzysie. Proponowany przez Von der Leyen kurs na ochronę klimaty, znany jako Zielony Ład, obecnie wydaje się być passe. Zamiast obserwujemy rzeczy, które myśleliśmy, że nigdy nie wrócą: nieufność, zamknięcie granic i podejście, które na pierwszym miejscu stawia naród, a nie europejską wspólnotę - komentował w zeszłym tygodniu niemiecki "Spiegel". 

Wiele w europejskiej polityce klimatycznej będzie zależało od tego, w jakim stopniu kryzys dotknie społeczeństwo. Przypomnijmy bowiem, że walka z emisją gazów cieplarnianych była istotnym tematem nie tylko ze względu na samych postawę polityków, ale i presję społeczną. Idea dbania o planetę zdobywały coraz szersze społeczne poparcie i nowa unijna polityka była po części także odpowiedzią na te oczekiwania. Pytanie zatem, jak ten "ekotrend" w społeczeństwie przetrwa starcie z ewentualnym kryzysem. Koronawirus już zmienił priorytety gospodarcze, ale niebawem może i zmienić nastroje społeczne np. poprzez możliwy wzrost bezrobocia. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych na rynku pracy już obserwowany jest istny armageddon

Propozycje już padają

Pierwsze sugestie dotyczące rewizji unijnego podejścia już zresztą padły. I nie jest zaskoczeniem, że ową propozycję wysunięto z kraju, który nawet przed koronawirusem był głównym hamulcowym zmian, czyli Polski. Nasz rząd jeszcze w grudniu 2019 roku zabiegał o specjalne traktowanie w ramach nowej polityki klimatycznej ze względu na duże uzależnienie polskiego miksu energetycznego od węgla (blisko 80 proc.). Próbowaliśmy nawet blokować porozumienie, a do ostatecznego rozstrzygnięcia tej kwestii miało dojść w czerwcu 2020 roku. Wydaje się jednak, że do tych rozmów liderzy państw zasiądą w zupełnie innych nastrojach, niż do poprzednich. O ile w ogóle zasiądą.

Szansa na poluzowanie wytycznych została już zwietrzona. W ubiegłym tygodniu Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych, na Twitterze wprost zaproponował, by od 2021 roku znieść system ETS, w którego ramach odbywa się handel zezwoleniami na emisję CO2. Ministerstwo Klimatu proszone przez PAP o analizę sytuacji związanej z koronawirusem wskazało zaś w jednym ze scenariuszy, iż "z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić że pandemia koronawirusa spowoduje osłabienie gospodarki i koszty związane z systemem ETS staną się relatywnie jeszcze większym obciążeniem dla podmiotów".

Ulga instant, czyli uprawnienia już potaniały

Warto dodać, że ministerstwo w tym samym komentarzu zauważyło także, że wywołane koronawirusem osłabienie gospodarki, może spowodować tak jak to było w czasie ostatniego spowolnienia gospodarczego, nadwyżkę uprawnień - a co za tym idzie - spadek ich cen. I tak się rzeczywiście dzieje. Jeszcze w pierwszej połowie marca za uprawnienie do emisji tony CO2 płacono blisko 24 euro, teraz ceny spadły w okolice 17 euro, momentami były nawet niższe.

Zezwolenia na emisję CO2 mocno w ostatnim czasie potaniały
Zezwolenia na emisję CO2 mocno w ostatnim czasie potaniały (CIRE)

To bardzo istotne wsparcie dla polskich spółek energetycznych, dla których prawa do emisji CO2 stanowią istotną część kosztu. Dodatkowo potrzeba mniej prądu, więc i mniej uprawnień, choć to akurat niesie za sobą i niższe przychody. Szansę dostrzegli i inwestorzy, WIG-Energia był jednym z najmocniejszych indeksów na GPW w ostatnich dwóch tygodniach.

OZE prędzej czy później i tak zdominuje rynek

Ulga związana ze spadkiem cen uprawnień ma jednak wymiar krótkoterminowy. Szerszy wymiar ma propozycja wiceministra Kowalskiego, to jednak podejście dla Brukseli zapewne zbyt radykalne. Bardziej prawdopodobny wydaje się kurs opóźnienia pewnych zmian, niż kompletnego odejścia od założonych celów. Szczególnie że wydaje się, że rozwój OZE w długim terminie jest po prostu naturalnym kierunkiem rozwoju dla ludzkości. Technologia staje się coraz tańsza, a gdy rozwiązany zostanie problem magazynowania energii, postulaty odejścia od paliw kopalnych w energetyce przestaną być tylko "mrzonką" (póki co wciąż to na źródłach konwencjonalnych np. węglu spoczywa rola stabilizatora systemu).

Węgiel zresztą i tak w tym wyścigu radzi sobie coraz słabiej. Oczywiście swoje robi tu polityka fiskalna, która faworyzuje OZE względem węgla, jednak warto zauważyć, że polskie górnictwo załamuje się pod własnym ciężarem. Mimo iż ceny polskiego węgla poszybowały rekordowych poziomów i kompletnie oderwały się pod tym względem od cen poza naszymi granicami, sektor górniczy (jako całość) zaliczył w zeszłym roku stratę. Oczywiście są i wyjątki, przykładowo Bogdanka potrafiła wypracować zysk. W PGG i Tauron Wydobycie sytuacja jest jednak fatalna.

Górnictwo samo prosi się o dekarbonizację

Rosnące koszty sprawiają, że nawet subsydiowanie branży za sprawą drogiego węgla nie pomaga. Wydobycie tony węgla (dane niestety bez rozbicia na rodzaje) w 2019 roku kosztowało średnio niemal 346 zł co jest poziomem najwyższym w historii. W przeciwną stronę podąża efektywność wydobycia, która spadła już do poziomu sprzed dekady. Przeciętny pracownik sektora górniczego w 2019 roku wydobył 809 tony, w porównaniu z 854 tonami w rekordowym pod tym względem 2016 roku.

- Te 854 tony na głowę i tak wyglądają żałośnie w porównaniu z ponad 10 tys. ton, który wydobywa przeciętny górnik w głębinowych kopalniach węgla w USA. W 2018 w podziemnych kopalniach w USA pracowało  32 tys. ludzi, ale wydobyto w nich 346 mln ton węgla. W Polsce 80 tys. ludzi wyfedrowało 60 mln ton - komentują analitycy portalu WysokieNapięcie.pl. Historie z blokowaniem importu i rosnącymi zwałami węgla z przełomu roku nie były przypadkowe. Po prostu nasz węgiel jest kosmicznie drogi ze względu na wysokie koszty.

Węgiel drożeje, a górnictwo mimo to traci
Węgiel drożeje, a górnictwo mimo to traci (WysokieNapiecie.pl)

Wydaje się zatem, że stopniowe odchodzenie od węgla byłoby w Polsce konieczne, nawet gdyby nie unijna presja. Nie możemy zatem liczyć jedynie na to, że Unia w końcu da sobie spokój, bo po pierwsze nie da, a po drugie dekarbonizacja leży także w naszym interesie. I nawet jeżeli ktoś nie uznaje interesu ekologicznego, to coraz istotniejszy staje się i będzie się stawał ten ekonomiczny. Bo o ile jeszcze niedawno mogliśmy argumentować, że węgiel jest tani, to jednak wraz z kolejnymi latami szala będzie przechylać się jednak na korzyść OZE

Jak znaleźć złoty środek? Na pewno nie w obecnym stylu

Jak zwykle w takich sytuacjach kluczowe jest znalezienie złotego środka. Po pierwsze w cieniu ewentualnego krachu gospodarczego naturalną wydaje się presja, by ulżyć gospodarce właśnie poprzez poluzowanie ekologicznego pasa, nie może to być jednak pełne odejście od już obranego już kierunku. I to nie tylko ze względu na ekologie, ale i na ekonomię, bo w długim terminie rozwój OZE jest nam po prostu na rękę. "Zielony" system należy zreformować i odpowiednio wyważyć, a nie z niego rezygnować.

Po drugie istotne jest tempo dekarbonizacji. Z jednej strony górnictwo nam coraz bardziej ciąży, z drugiej strony to ogromny sektor gospodarki, którego nie można ot tak zamknąć. Zresztą mamy część świeżych bloków węglowych (zbudowanych przy ogromnych nakładach), z których zbrodnią byłoby nie skorzystać. Więcej na ten temat pisałem w tekście "Rezygnacja z węgla do 2035 roku? To absurd!".

Tutaj potrzebna jest ewolucja, a nie rewolucja. Póki co widać jednak degenerację, przypomnijmy bowiem, że jeszcze oficjalnie wciąż w planach mamy budowę nowej elektrowni węglowej (której nikt nie chce nam sfinansować i pewnie dlatego z niej zrezygnujemy), a rząd potulnie przytakuje na każde tupnięcie nogą związków zawodowych (W PGG klepnięto podwyżki, choć spółka przy rekordowo wysokich cenach węgla przynosi straty). To nie rozwiązywanie problemów, a pogłębianie ich. Zamiast sukcesywnie reformować górnictwo, doprowadzamy do sytuacji, że najefektywniejsza kopalnia w Polsce zmniejsza produkcję, by tonące zakłady mogły fedrować węgiel, który i tak szedł na zwały. A przecież te wydarzenia, będące parodią gospodarowania, to przykłady ledwie z ostatnich dwóch miesięcy.

Energetyczne obiecanki-cacanki

Po trzecie w końcu musimy zacząć realizować założenia, które sami sobie ustalamy. W tekście "Stracona dekada polskiej energetyki" szeroko opisywałem, w jaki sposób zmarnowaliśmy ostatnie 10 lat. Plany, które sami na siebie w 2010 roku nałożyliśmy, kompletnie nie zostały wykonane. Choć dostrzegano już wtedy, że dekarbonizacja będzie coraz istotniejszym trendem, my produkcję z węgla przez tę dekadę... zwiększyliśmy. Mieliśmy mieć atom już w 2018 roku, póki co jednak wciąż nie możemy zdecydować się choćby na to, gdzie elektrownia jądrowa miałaby powstać.  

W 2010 roku postanowiliśmy ograniczać produkcję energii z węgla. Strategia została jednak tylko na papierze, a produkcja z węgla i tak wzrosła. I to przede wszystkim z węgla brunatnego, który w dobie dekarbonizacji jest najdroższym źródłem energii
W 2010 roku postanowiliśmy ograniczać produkcję energii z węgla. Strategia została jednak tylko na papierze, a produkcja z węgla i tak wzrosła. I to przede wszystkim z węgla brunatnego, który w dobie dekarbonizacji jest najdroższym źródłem energii (Bankier.pl)

To właśnie z tych zaniedbań rządów PO-PSL oraz PiS, ale także i wcześniejszych rządów, wynikają problemy polskiej energetyki. Minister Tchórzewski tłumaczył kiedyś, iż to nie nasza wina, tylko Sowietów, że nie mamy rozwiniętej sieci elektrowni jądrowych (jak Francja), tylko stoimy węglem. Tyle że od upadku komuny minęło już 30 lat, a Polska energetyka wciąż nie może pełną parą ruszyć z transformacją. Zamiast myśleć wyprzedzająco, gasimy pożary. To, że jesteśmy w tym miejscu i to przed nami stoją największe wyzwania związane z "Zielonym Ładem", to zasługa właśnie m.in. tych zaniedbań i tego krótkowzrocznego myślenia. 

Adam Torchała

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 3 jarunia

Zmianami klimatu interesuję się od lat 80-tych. Jak byłem na Spitsbergenie i badaliśmy tam cofanie się lodowców, po powrocie do Polski twierdzili, że to przypadek, bo nadchodzi przecież nowe zlodowacenie. Tak to jest z nauką młode barany

! Odpowiedz
7 20 abcx

"rozwój OZE w długim terminie jest po prostu naturalnym kierunkiem rozwoju dla ludzkości" - na razie to bzdura, OZE są kilka razy droższe i bez stymulacji cenami do emisji przegrywają z kretesem pod względem ceny energii. Miejmy nadzieję że w przyszłości pojawi się OZE które będzie tańsze od źródeł konwencjonalnych bo inaczej nie ma to sensu ekonomicznego

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 3 bankierorzel

Sławomir Orzeł tel. 691 839 383
Szanowni Państwo, mam patent i działający prototyp palnika zasilanego wodą i OZE. Nie mam potencjału aby pokonać prawno-administracyjne wymagania potrzebne do uruchomienia małych ciepłowni dla domów i zakładów pracy. Odblokowanie tego typu barier w gospodarce uruchomi wzrost np. można ograniczyć zapotrzebowanie na gaz z importu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 3 plutarch

Na czym polega palnik zasilany wodą?? Zamieniam się w słuch.

! Odpowiedz
28 7 plutarch

Czy Pani Malwina Wrotniak - red. naczelna Bankier.pl odpowie na moje pytanie, które wysłałem do Redakcji pod własnym imieniem i nazwiskiem?

! Odpowiedz
2 15 polak2

Adam nie kasuj postów ……...…….. ostatno podali w Warszawie pyły 500% a samochodów mniej

! Odpowiedz
3 26 polak2

Na ulicach Warszawy samochodów mniej a Pyły podano w piątek 500% przekroczono ???
Znaczy to nie samochody tylko niewidzialna ręka ??????????????

! Odpowiedz
19 5 andre_van_danswijk

Smog a ocieplenie klimatu to różne problemy. Żeby bardziej zamieszać - diesel, w porównaniu z benzyną, bardziej przyczyna się do smogu (więcej lokalnych zanieczyszczeń), a mniej do ocieplenia (mniej pali, przez co emituje mniej CO2).

! Odpowiedz
63 9 plutarch

Drogi Bankier.pl, czemu puszczacie bezkarnie wszystkie denialistyczne komentarze (z dużo ilością plusów - przypadek) ????????????????? Widać, komuś bardzo zależy, żeby podwazyć naukowy konsensus o antropogenicznym pochodzeniu globalnego ocieplenia. ("nas tam nie ma")

! Odpowiedz
8 60 1984

Naukowy? Przestaw dane IPCC nt. emisji poszczególnych gazów majacych wpływ na ocieplenie oraz efekt netto. Będziesz zdziwiony jak wielki jest tam udział metanu, ozonu i innych gazów z jakimi UE jakoś nie chce walczyć. Czepiła sie CO2 ale też wybiórczo bo ten ze spalania gazu ziemnego i ropy naftowej w małych instalacjach z niewyjaśnionego powodu nie powoduje ocieplenia. I to ma być nauka? Chyba na poziomie Grety co do szkoły miała pod górkę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIG 1,08% 46 412,32
2020-05-25 17:15:01
WIG20 0,88% 1 644,74
2020-05-25 17:15:00
WIG30 1,09% 1 901,33
2020-05-25 17:15:01
MWIG40 1,72% 3 321,53
2020-05-25 17:15:01
DAX 2,87% 11 391,28
2020-05-25 17:37:00
NASDAQ 0,43% 9 324,59
2020-05-22 22:03:00
SP500 0,24% 2 955,45
2020-05-22 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.