ArcelorMittal ogłosił drugą turę cięcia produkcji stali w Europie. Tym razem chodzi o aktywa zlokalizowane w Niemczech i Francji.
ArcelorMittal ogłosił w środę, że zredukuje produkcję w swoich hutach we francuskiej Dunkierce oraz w Eisenhüttenstadt w Niemczech. Rozszerzone zostaną także przestoje w niemieckiej Bremie oraz hiszpańskiej Asturii. Akcje koncernu tanieją na środowej sesji o 4,2 proc.
To druga tura cięć w Arcelorze. Największy producent stali na świecie na początku maja ogłosił, że czasowo redukuje produkcję stali w Europie o ok. 3 mln ton w skali roku. W związku z tym zaplanowano m.in. tymczasowe wstrzymanie prac wielkiego pieca i stalowni w krakowskim oddziale spółki. Przed tygodniem zaś firma poinformowała, że wstrzymuje nabór w Polsce.
Rynek słabego popytu
ArcelorMittal ponownie podkreślił, że rynek stali boryka się z problemami. Przez przedstawicieli spółki został on nazwany "rynkiem słabego popytu". - To była dla nas ciężka decyzja, ale biorąc pod uwagę słabość rynku, taka ostrożność wydaje się konieczna. To rozwiązanie tymczasowe, z którego wycofamy się, gdy sytuacja na rynku ulegnie poprawie - powiedział Geert van Poelvoorde, szef sekcji produktów płaskich Arcelora na Europę
Warto wspomnieć, że poczynania Arcelora mogą być również próbą oddziaływania na Unię i kraje europejskie. Problemem bowiem jest nie tylko popyt, ale i stal importowana z Rosji. Jednocześnie brak jest odpowiednich zabezpieczeń, które wyrównywałby szanse europejskich producentów z tymi spoza UE, którzy nie muszą płacić za uprawnienia do emisji CO2. W efekcie rynek zalewany jest tańszą stalą ze wschodu, z którą Arcelorowi - z powodu wyższych kosztów - ciężko rywalizować.

Tania stal z Rosji
Problem dotyczy nie tylko stali. Efekt jest taki, że ekologiczna polityka unijna wprawdzie ogranicza emisję w UE, ta sama produkcja odbywa się jednak poza granicami wspólnoty. Warto także dodać, że to nie koniec paradoksu walki z CO2. Najczęściej nierówne zasady gry wypychają produkcję z krajów, które produkują bardziej ekologicznie, do mniej ekologicznych. W skrajnych przypadkach może to oznaczać nawet, że nierówna polityka walki z CO2 może nie tyle obniżać ogólnoświatową emisję dwutlenku węgla, a ją podnosić. Produkcja odbywa się bowiem na starszych, bardziej trujących instalacjach. Zmienia się tylko miejsce emisji, nie jest to UE, a np. - jak w przypadku stali - Rosja.
Temat ten był wielokrotnie poruszany na tegorocznym Europejskim Kongresie Gospodarczym. - Jeżeli nie przeniesiemy obciążeń związanych z polityką klimatyczną także na inne kraje, to gospodarczo będziemy ginąć. Konieczne jest więc wprowadzenie podatku od tzw. śladu węglowego. Jeżeli jest importowany produkt, przy którego produkcji wyemitowano dużo CO2, to powinniśmy w Europie oczekiwać z tego tytułu opłaty - stwierdził na jednym z paneli minister energii Krzysztof Tchórzewski. To jego zdaniem pozwoliłoby wyrównać zasady gry i pozwolić konkurować europejskim spółkom mimo opłat za CO2. Więcej na tematy dotyczące energetyki i CO2, które poruszono na EKG, można przeczytać w artykule "Energetyka specjalnej troski".
Adam Torchała


























































