Stracona dekada polskiej energetyki

Mija dziesięć lat od przyjęcia "Polityki energetycznej dla Polski do roku 2030". Już wówczas zwracano uwagę na problemy, które dyskutowane są i teraz przy tworzeniu nowej polityki. Niestety przez minioną dekadę zrobiono niewiele, podstawowe założenia nie zostały zrealizowane, a polska energetyka wciąż jest na zakręcie.

"Polski sektor energetyczny stoi obecnie przed poważnymi wyzwaniami. Wysokie zapotrzebowanie na energię, nieadekwatny poziom rozwoju infrastruktury wytwórczej oraz transportowej paliw i energii, znaczne uzależnienie od zewnętrznych dostaw gazu ziemnego i niemal pełne od zewnętrznych dostaw ropy naftowej oraz zobowiązania w zakresie ochrony środowiska, w tym dotyczące klimatu, powodują konieczność podjęcia zdecydowanych działań zapobiegających pogorszeniu się sytuacji odbiorców paliw i energii" - czy ten cytat brzmi znajomo? Świetnie pasowałby do "Polityki Energetycznej Polski 2040" (tzw. PEP 2040), którą Polska musi przyjąć do końca tego roku. I rzeczywiście pochodzi z PEP-u, tyle że tego przyjętego przed dekadą, pod koniec 2009 roku (tzw. PEP2030).

Plany były wówczas ambitne, choć nie brakowało opinii, że powinny być one ambitniejsze, szczególnie w kontekście zaostrzania przez Unię Europejską polityki klimatycznej. Wprawdzie nie podnoszono jeszcze tak głośno tematu neutralności klimatycznej czy kompletnego odejścia od węgla, ale już wówczas wiadomo było, że trendy dekarbonizacyjne będą najważniejszym wyzwaniem dla naszej energetyki. Odpowiedzią miało być redukowanie węgla w miksie i zastępowanie go OZE, energetyką jądrową oraz częściowo gazem.

Węgla miało być mniej, a jest więcej

Niestety, papier i rzeczywistość to dwie różne bajki i choć perspektywa była pisana na dwadzieścia lat (do 2030 roku), już teraz - po ledwie dekadzie - można uznać ją za kompletną porażkę. Przyklepując w 2009 roku PEP2030, zakładano, że przez kolejną dekadę udział węgla (kamiennego i brunatnego) w naszym miksie spadnie z 87,7 proc. do 65,8 proc. Tymczasem według obecnych planów (PEP2040 - projekt z 2019 roku) udział węgla w miksie w 2020 roku ma wynieść 78,1 proc. Nie wykonano zatem nawet połowy dekarbonizacyjnego planu. Co więcej, nominalnie produkcja z węgla zamiast spaść między 2010 a 2020 rokiem ze 112,9 TWh do 102,7 TWh, wzrośnie do 128,8 TWh. To przede wszystkim zasługa węgla brunatnego, a więc jeszcze mniej ekologicznego od węgla kamiennego.

W latach 2010-2020 mieliśmy dekarbonizować energetykę. Wyszło na odwrót
W latach 2010-2020 mieliśmy dekarbonizować energetykę. Wyszło na odwrót (Bankier.pl)

Przypomnijmy jeszcze raz, że już w 2009 roku dostrzegano potrzebę dekarbonizacji w związku z polityką UE i wpisano ją do polityki energetycznej naszego kraju, tymczasem przez ostatnią dekadę poszliśmy w zupełnie drugą stronę.

Elektrownia jądrowa na "wieczne jutro"

Nie tylko to się nie udało. Według PEP2030 w 2020 roku mieliśmy już produkować 10,5 TWh z elektrowni jądrowych. Powstały nawet dwie spółki: PGE EJ1 oraz PGE EJ2, prezes Aleksander Grad zgarniał 55 tys. miesięcznie, ale projekt w zasadzie nie ruszył. Jeszcze za Platformy termin otwarcia pierwszej polskiej "atomówki" opóźniono z 2019 do 2031 roku. Teraz Prawo i Sprawiedliwość mierzy w 2033 rok. Czy to realny termin? Wystarczy powiedzieć, że jeżeli chodzi o elektrownię jądrową, to nadal jesteśmy "w piaskownicy".

Kolejna porażka ostatniej dekady to kwestia odnawialnych źródeł energii, czyli tzw. OZE. W przyjętej w 2009 roku PEP2030 zakładano, że w 2020 roku udział OZE w miksie wyniesie 19,3 proc. - Pozytywnym efektem rozwoju OZE będzie zmniejszenie emisji CO2 oraz zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski, poprzez m.in. zwiększenie dywersyfikacji energy mix - tłumaczono. Tymczasem w 2020 roku będziemy walczyć o wypełnienie wynikającego z dyrektywy unijnej absolutnego minimum, czyli 15 proc. (razem z transportem). Procedowany obecnie PEP2040 zakłada, że w 2020 roku udział OZE sięgnie 15,2 proc., tyle że w 2018 roku udział OZE w naszym miksie spadł do 8 proc. Na zagrożenia w tej kwestii zwracała uwagę zresztą Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z listopada 2018 roku.

Czy nowy PEP powtórzy losy poprzednika?

Warto zwrócić uwagę, że gdy w 2009 roku przyklepano PEP2030, to wówczas dominowały nastroje, że nasza energetyka mocno stoi na węglu, ale rozpoczynamy proces zmian i za 10-15 lat już będzie dużo bardziej przystosowana do klimatycznej polityki UE. Teraz wygląda to podobnie, są plany, są zapowiedzi, mamy iść w gaz, ruszyć z kopyta z programem jądrowym, pozyskiwać energię wiatrową na morzu oraz zmniejszyć udział węgla w miksie w 2030 roku do 62 proc. Jednocześnie jednak z boku buduje się Ostrołękę C i niemal zabija lądową energetykę wiatrową. Pozostaje mieć nadzieję, że koniec końców z morza zapowiedzi w najnowszym PEP-ie uda się zrealizować coś więcej, niż przez ostatnią dekadę.

Różnice między starą Polityką Energetyczną Państwa, a nową
Różnice między starą Polityką Energetyczną Państwa, a nową (Ministerstwo Energii)

A powodów do niepokoju i znaków zapytania nie brakuje. Europa powoli odchodzi od gazu i energetyki jądrowej, pytanie więc, czy wkrótce i one nie trafią na cenzurowane i nie staną się np. węglem czwartej dekady XXI wieku. Szczególnie, że gaz to też emisyjne paliwo kopalne i dodatkowo musimy go importować. Z kolei budowa elektrowni jądrowej to dodatkowo bardzo długi proces, co rodzi energetyczną lukę, którą trzeba czymś pokryć. Więcej o problemach związanych z reformą energetyczną pisaliśmy w artykule "Rezygnacja z węgla do 2035 roku? To absurd!".

Choć wspomniana reforma to poważne wyzwanie, polskie rządy w końcu muszą przestać mówić, a zacząć robić, tym razem bowiem gra na czas może po prostu nie przejść. Problemy z cenami prądu już mamy, a jeżeli kurs obrany przez Brukselę będzie utrzymywany (a póki co nic nie zapowiada zmiany), to problem będzie narastał. Droższy prąd, to nie tylko wyższe rachunki dla Kowalskich, ale i dla firm, które już na ten element narzekają. Nawet zatem jeżeli uda nam się znowu ubłagać UE w kwestii udziału OZE (tak jak to było np. z rynkiem mocy), bezlitosny może okazać się jej aparat fiskalny w postaci przede wszystkim praw do emisji CO2 (subsydiujący jednocześnie OZE). 

Adam Torchała

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 2 wojt1305

Ani słowa o fotowoltaice i programie "Mój prąd"?

! Odpowiedz
0 4 histeryk

a jest o czym pisać?

! Odpowiedz
6 1 wojt1305 odpowiada histeryk

Tak, bo jest to (z wielu powodów) genialny ruch rządu i otwiera drogę do rewolucji w energetyce.

! Odpowiedz
5 16 ajwaj

To duzo wiecej stracone w energetyce niz 10 lat,
cale 30 lat Magdalenki > POPISSLDPZPR itd stracone. Zadnych inwestycji na miare potrzeb.
A potrzeb i realnych prognoz geniusze energ. jak w/w Tchórzewski PIS nie zna. "Bilans" z energ. jadrowa majac jedynie tlusta dyr. el. jadrowej to infantylne fejki

W/w nic sie nie zgadza, a bedzie jak zwykle > dozynanie zbudowanej przez "ojców" energetyki, najwiekszy import wegla rosyjskiego, IMPORT energii el. m.in. z Bialorusi, Wegier + dalszy rozwój "DYREKCJI" elektrowni atomowej z "zapracowynymi" czlonkami aktualnie korytowej sekty,, masakra na cenach energii m.in. gazu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 6 ajwaj

A propos rury z gazem z wysychajacych "Norweskich zlóz"
Abstrahujac od faktu wiekszych potrzeb zach. Europy na gaz, i redukcji wlasnego tam wydobycia, ceny, mozliwosci itp..

Cudowna rura "Baltic pajpa" musiala by sie przeciac z NordStram " > co nie ?

PISy-Kaczynski & Co za infantylna nawalanke w mld. € koncerny SHELL, OMV, ENGIE, UNIPER, WINTERSHALL > NS2, rura OPAL itd. (GAZPROM nie wspomne, bo rusofrenicy na ten dzwiek traca przytomnosc) spodziewa sie pewnie wspólpracy?
No i niech bedzie PISa "przy nadziei" :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 6 ajwaj odpowiada ajwaj

INTERIA

""Kiedy wzrosną rachunki za energię elektryczną?

Sztuczne utrzymywanie niskich cen energii kosztowało budżet państwa 4 mld zł. Nie wiadomo, czy zostanie podtrzymane w 2020 r. Za zaniżone rachunki zapłacą podatnicy, czyli wszyscy."" itd.

https://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/kiedy- wzrosna-rachunki-za-energie-elektryczna,2634078,4141

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 4 sel

To może w ogóle przewroty były niepotrzebne i wystarczyły ustawy Wilczka i solidne wzięcie się do roboty jak Chiny 30 lat temu? a nie szukanie frajerów przez te 30 lat którzy będą pracować za nas? czytaj za teraz czarną burżuazję?

! Odpowiedz
2 4 sel odpowiada ajwaj

To nie są sztucznie zaniżone ceny tylko sztucznie nabite koszty przez miśki z dojnej zmiany bo surowce staniały to energia elektryczna powinna być teraz jak w Chinach 3 razy tańsza niż jest Polsce .

! Odpowiedz
1 13 silvio_gesell

Pan Torchała pisze zawsze najbardziej inteligentne artykuły. To jest bardzo potrzebne co Pan robi, panie Adamie.

! Odpowiedz
8 16 --__hubert__---__--__--__--__-

Zaprosiłem firmę zajmującą się PV , przyjechali zrobili wycenę dla 3KW z panelami monokrystalicznymi wycena 24 tys - ( dofinansowanie max 5 tys ) czyli wykładam na stół 19 tys . Wchodzę na chiński portal sprawdzam cenę i mam z dostawą 9 tys zł , biorę ekipę płacę za montaż i tak jestem do przodu bez żadnego dofinansowania. Dzięki temu zwrot z inwestycji szybszy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
TAURONPE 1,53% 1,72
2019-12-06 14:46:45
WIG -1,05% 55 747,17
2019-12-06 14:48:00
WIG20 -1,43% 2 062,22
2019-12-06 15:03:45
WIG30 -1,03% 2 367,58
2019-12-06 15:03:00
MWIG40 -0,23% 3 808,07
2019-12-06 14:48:45
DAX 0,68% 13 143,28
2019-12-06 15:03:00
NASDAQ 0,05% 8 570,70
2019-12-05 22:03:00
SP500 0,15% 3 117,43
2019-12-05 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.