REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Związkowcy powalczą z umowami śmieciowymi?

Łukasz Piechowiak2012-07-03 12:19główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2012-07-03 12:19
Dodaj Bankier.pl w Google
Euro 2012 już się skończyło. Przyszedł czas na powrót do starych problemów. Związkowcy zapowiedzieli, że wcale się nie pogodzili z przedłużeniem wieku emerytalnego. Oprócz zmian w ustawie emerytalnej, chcieliby także „oskładkowania” umów śmieciowych. Czy pomysły związkowców to rzeczywiście recepta na polskie problemy z pracą?

Rząd przekonywał obywateli, że podniesienie wieku emerytalnego do 67 roku życia to konieczność. Inaczej, z uwagi na niż demograficzny, nie da się utrzymać obecnego systemu emerytalnego. Ustawa wzbudzała liczne kontrowersje, ale ostatecznie udało się ją uchwalić. Niestety, prócz podniesienia wieku emerytalnego, nie wprowadza ona żadnych istotnych zmian, a co za tym idzie, już za kilka lat znów będziemy musieli powrócić do tematu reformy ZUS-u.

Co innego w przypadku „oskładkowania” tzw. umów śmieciowych. Sprawa dotyczy umów zlecenia i o dzieło na podstawie, których pracuje ponad 800 tys. osób w całej Polsce. Dla nich, lepszym określeniem jest „elastyczne umowy”, gdyż preferowane są one przez pracodawców oraz ogromną rzeszę pracowników. Dzieje się tak z uwagi na ich niskie koszty i dużą łatwość rozwiązywania ich w razie potrzeby. W przypadku umowy o dzieło pracodawca nie płaci za pracownika żadnego ZUS-u, a co za tym idzie – może mu więcej zapłacić na rękę. Umowy zlecenia są obciążone składkami do ZUS, ale tylko po stronie pracownika.

Dlaczego pracownicy i pracodawcy wybierają elastyczne umowy?


Pracodawca, który oferuje pracownikowi płacę minimalną, musi wydać na jego wynagrodzenie łącznie 1800 zł. Pracownik otrzymuje tylko 1111 zł netto wynagrodzenia. Gdy, pracownikowi zaoferuje się umowę zlecenia i przeznaczy na jego wynagrodzenie 1800 zł, to nawet po obciążeniu ZUS-em, otrzyma on na rękę ponad 1330 zł, czyli prawie 20% więcej niż, gdyby posiadał umowę o pracę na kwotę 1500 zł brutto. Dla osób zarabiających najmniej, jest to duża podwyżka. Niestety, elastyczne umowy nie dają możliwości wzięcia urlopu. Takiego pracownika, łatwiej też jest zwolnić.

»Jak się liczy wynagrodzenie na umowie-zleceniu?

Ten pierwszy problem zwykle wymaga „dogadania” się z pracodawcą. Bardzo rzadko zdarza się, by pracownikowi odmówiono wolnego. Z kolei łatwość rozwiązania umowy o dzieło lub zlecenia to duży komfort dla pracodawcy, który w razie problemów z koniunkturą nie musi się martwić odprawami i długimi okresami wypowiedzenia. Ma to też swoje dobre strony dla pracowników, którzy szybko mogą zmienić pracę na lepszą. O ile ten argument trafia do młodych pracowników, o tyle jest trudny do zaakceptowania przez starszych, którzy w razie zwolnienia mają większe trudności ze znalezieniem nowego zatrudnienia.

Zastępowanie umów o pracę innymi formami umów jest nielegalne


Co istotne i należy to podkreślić. Nie można zastępować umowy o pracę umowami zlecenia lub o dzieło. Prawo tego zabrania. Jeżeli pracownik przychodzi do zakładu pracy w określonych godzinach, korzysta ze sprzętu pracodawcy oraz ma swoje stanowisko pracy, to podpisanie z nim innej umowy, niż o pracę, jest nielegalne. Problem polega na tym, że jeżeli PIP zacznie skutecznie kontrolować te umowy, to istnieje duże zagrożenie, że pracodawcy stracą dużo pieniędzy na wypłatę zaległych składek i wzrosną ich koszty zatrudnienia. W efekcie, osoby zatrudnione na zleceniu po prostu stracą pracę i bardzo możliwe, że bardzo długo nie znajdą żadnej innej.

Stąd prosty wniosek, że to nie umowy zlecenia i o dzieło stanowią problem, ale umowa o pracę, która w rzeczywistości jest o wiele za droga właśnie z uwagi na jej „oskładkowanie”. ZUS trzeba płacić, ale związkowcy muszą pamiętać, że zlikwidowanie „umów śmieciowych” tak naprawdę przesunie obecnie objętych skromną, ale zawsze ochroną pracowników, do szarej strefy. Tam panuje „wolna amerykanka” i jeżeli pracodawca nie zapłaci im wynagrodzenia w terminie, to będą mieli mierne szanse na odzyskanie swoich pieniędzy. Jeżeli naprawdę zależy im na uzdrowieniu rynku pracy, czyli zapewnieniu godziwych zarobków jak najszerszej liczbie gotowych do podjęcia pracy obywateli, to powinni lobbować w kierunku zmniejszenia kosztów pracy, a nie odwrotnie.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
 
Zobacz też:
»  Działki warte miliardy złotych
»  Trybunał zbada zasady działania Polskiego Związku Działkowców
»  Będziemy bogatsi od Węgrów, ale za Litwinami
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kraków i Warszawa wyżej od Barcelony. Polski boom na najem krótkoterminowy
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Wierzbno
Panie Piechowiak, na umowach cywilnoprawnych nie ma żadnej ochrony, a w niektórych branżach są wręcz niebezpieczne, bo kształtują nieograniczoną odpowiedzialność za błąd. Problemem są tylko składki przy umowach o pracę - bo to, że pracownik ma prawo do zwolnienia, urlopu i innych profitów, to mu się należy chociażby dlatego, że musi Panie Piechowiak, na umowach cywilnoprawnych nie ma żadnej ochrony, a w niektórych branżach są wręcz niebezpieczne, bo kształtują nieograniczoną odpowiedzialność za błąd. Problemem są tylko składki przy umowach o pracę - bo to, że pracownik ma prawo do zwolnienia, urlopu i innych profitów, to mu się należy chociażby dlatego, że musi się podporządkować służbowo i być w dyspozycji pracodawcy. A wiem to lepiej od Pana, bo pracowałem na takiej pseudoumowie o pracę. Niemcy utrudniają jak mogą umowy cywilnoprawne i bardzo dobrze. Poza tym chyba sam Pan wie, jaki scoring w bankach mają umowy cywilnoprawne.
~mil
Związkowcy, to dla Was powinny być umowy śmieciowe. Siedzicie na ciepłych posadkach i szukacie czegoś aby zaistnieć.
Czy zarobiliście choć jedną złotówkę sami?
Dlaczego nie atakujecie rządu o obniżenie kosztów pracy.
~36tf
Owszem, może siedzą na "ciepłych" posadkach (w Najjaśniejszej każdą pracę biurową zaczyna się tak nazywać - nasze miejsce w szyku jest już za Murzynami), ale za moją zgodą - płacę 40 zł/mc i zgadzam się na to. Mój przedstawiciel natomiast ma mnie reprezentować - i w ten sposób zarabiać tą nie jedną nawet zlotówkę, nie zazdroszczę Owszem, może siedzą na "ciepłych" posadkach (w Najjaśniejszej każdą pracę biurową zaczyna się tak nazywać - nasze miejsce w szyku jest już za Murzynami), ale za moją zgodą - płacę 40 zł/mc i zgadzam się na to. Mój przedstawiciel natomiast ma mnie reprezentować - i w ten sposób zarabiać tą nie jedną nawet zlotówkę, nie zazdroszczę mu. To jego praca. Obniżanie kosztów pracy - które i tak do najwyższych w Europie nie należą - jest tylko w interesie prywaciarzy. Niech atakuje rząd taka organizacja jak lewiatan, bcc i dziesiątki innych organizacji "pracodawców' ktorzy zresztą na tym polu wykazują niebywałą aktywność. Zresztą nie mam zludzeń - jeśli "koszty pracy" rząd obniży np. o 400 zł, to nie znaczy że ja te 400 zł dostanę do ręki. Polski "pracodawca" zechce się najprawdopodobniej "podzielić" z pracownikiem 200/200.
~slaw
"Jeżeli pracownik przychodzi do zakładu pracy w określonych godzinach, korzysta ze sprzętu pracodawcy oraz ma swoje stanowisko pracy, to podpisanie z nim innej umowy, niż o pracę, jest nielegalne."
Jak to się ma do takich firm jak np. Jobman czy Interkadra które podpisuja umowy zlecenia z ludzmi, a później wysyłają ich
"Jeżeli pracownik przychodzi do zakładu pracy w określonych godzinach, korzysta ze sprzętu pracodawcy oraz ma swoje stanowisko pracy, to podpisanie z nim innej umowy, niż o pracę, jest nielegalne."
Jak to się ma do takich firm jak np. Jobman czy Interkadra które podpisuja umowy zlecenia z ludzmi, a później wysyłają ich do pracy w charakterze kasjera , do takich firm, marketów jak np.Carrefour itp. Czy to jest legalne? Proszę o odpowiedź.
~arek
Kontrola PIP małych pracodawców polega na likwidacji miejsc pracy. Pracodawca dostaje mandat od 1 tys do 30 tysięcy złotych, a następnie wszystkich zwalnia i likwiduje miejsce pracy. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie się narażał na takie kary. Braki w teczkach osobowych, szkolenia BHP pracowników i pracodawcy, okresowe badania Kontrola PIP małych pracodawców polega na likwidacji miejsc pracy. Pracodawca dostaje mandat od 1 tys do 30 tysięcy złotych, a następnie wszystkich zwalnia i likwiduje miejsce pracy. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie się narażał na takie kary. Braki w teczkach osobowych, szkolenia BHP pracowników i pracodawcy, okresowe badania lekarskie, zła wentylacja, brak apteczki lub instrukcji pierwszej pomocy, kara się należy. Nie zatrudniać pracowników. Tych co nie zatrudniają pracowników Państwowa Inspekcja Pracy nie może kontrolować. Socjalizm pełną gębą.
~klocunia
pomijajac problem umów i zwiazkowcow nasuwa mi sie jedno pytanie
co robi PIP? moze by sie wziął za kontrolę pracodawców.
~fghg
złodzieje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~Robsi
Związkowcy niech się wezmą do pracy, darmozjady ...

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki