Od 8 lipca Państwowa Inspekcja Pracy ma nowe uprawnienia, które pozwalają inspektorom przekształcać umowy cywilnoprawne, w tym kontrakty B2B i umowy zlecenia, w umowy o pracę. Pierwsze interpretacje pokazują, że nie liczy się sama nazwa umowy, ale przede wszystkim sposób, w jaki praca jest faktycznie wykonywana. "Gazeta Wyborcza" opisuje dziś kolejne przypadki zapytań, które napłynęły do PIP od firm z różnych branż.


Branża IT
Jednym z pierwszych obszarów, w których pojawiły się pytania do Głównego Inspektora Pracy, jest branża IT. Firma działająca w sektorze informatyki i telekomunikacji zwróciła się do PIP z dwoma pytaniami dotyczącymi swoich kontraktów. To ważne, bo właśnie w IT B2B jest bardzo popularnym sposobem współpracy. Opisywaliśmy te pytania, w ślad za “Gazetą Wyborczą”, w teście: B2B czy etat? PIP wydał pierwszą interpretację dla branży IT.
Agencje pracy zadały pytanie PIP
Kolejny opisany przez “GW” przypadek dotyczy agencji pracy tymczasowej, która zbudowała aplikację, w której chętni do pracy mogą wybierać zlecenia od klientów tej agencji. Pytanie firmy brzmiało: czy takie "łapanie pojedynczych zleceń przez aplikację" to legalne umowy cywilnoprawne (umowy-zlecenia), a nie etat? W tym przypadku PIP uznał, że ta praca ma cechy etatu. Dlaczego? Pracownicy na tych “zleceniach” byli nadzorowani przez kierowników i brygadzistów (chodziło np. o wykładanie towaru, inwentaryzacje czy sprzątanie), mieli wyznaczony czas i miejsce pracy oraz mimo zapewnień, że można wysłać zastępstwo za siebie (co jest cechą umów cywilnoprawnych), system wtedy kasował jego umowę, a zadanie trafiało ponownie do puli w aplikacji.
Firmy doradcze i marketingowe
O interpretacje PIP wystąpiły również firmy z innych branż – m.in. doradczej i marketingowej. Firma zatrudniła na zleceniu współpracowników, którzy, pracując na własnym sprzęcie i bez wskazania czasu i miejsca, mieli szukać dla niego nowych klientów i umawiać spotkania. PIP uznała, że jak najbardziej jest to typowa umowa-zlecenie. “Kluczowe było według niego niewystępowanie zależności kierowniczej i poleceń. Szef nie wtrąca się po prostu w to, jak handlowcy zdobywają klientów, nie dyktuje im metod działania, ani nie wydaje codziennych poleceń służbowych. Komunikacja ograniczy się jedynie do wskazania celów. A to przeczy definicji etatu. Poza tym pracownicy nie mają narzuconych godzin pracy ani obowiązku siedzenia w biurze, a umowa skupia się na konkretnych wynikach, a nie na samym "byciu w gotowości do pracy" w wyznaczonym miejscu” - czytamy.
Opiekunowie dzieci
Jednak gdy o interpretacje wystąpiła instytucja organizująca dowóz dzieci z niepełnosprawnościami do szkół od września do czerwca, chcąca podpisać z opiekunami umowy-zlecenia, dostała informację, że pełne podporządkowanie, stały czas i miejsce pracy i brak możliwości zastępstwa oznacza, że należy podpisać umowę o pracę. W przypadku kierowców dowożących te dzieci odpowiedź PIP była taka sama.

Jak komentuje Robert Nogacki, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Skarbiec, "o kwalifikacji decyduje przewaga cech wykonywania pracy, nie nazwa umowy. Nowe przepisy nie zmieniły więc definicji stosunku pracy; zmieniły adres, pod którym się o niej rozstrzyga". Zwraca też uwagę, jak PIP podeszła do tzw. klauzuli zastępstwa.
Mecenas Marcin Wojewódka dodaje, że “największe ryzyko widać dziś przy prostych pracach operacyjnych wykonywanych w sklepie, magazynie, produkcji, transporcie, gastronomii czy obsłudze klienta. Tutaj PIP w pierwszej kolejności może nakazywać zmianę kontraktu B2B czy zlecenia w etat. Ale co ważne, pierwsze decyzje PIP nie oznaczają, co wiele osób sugerowało, końca umów-zleceń czy stosowania umów B2B. Bo tam, gdzie ewidentnie nie ma cech etatu, inspekcja wyraźnie to mówi i nie domaga się żadnych zmian" - dodaje Wojewódka w rozmowie z GW.
Więcej szczegółów w "GW".
oprac. KWS


























































