W czerwcu inflacja w Polsce wyniosła 4,4 proc. To mniej niż w maju, ale wciąż wyraźnie powyżej celu inflacyjnego NBP.


Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2021 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku wzrosły 4,4 proc. - wynika z komunikatu Głównego Urzędu Statystycznego.
Wynik ten jest wyraźnie niższy niż w maju (4,7 proc.), lecz wyższy niż w kwietniu (4,3 proc.), marcu (3,2 proc.) i lutym (2,4 proc.). Jest natomiast zgodny z oczekiwaniami analityków (4,4 proc.), którzy bazowali na wstępnych danych GUS-u opublikowanych dwa tygodnie temu. Względem poprzedniego miesiąca koszyk dóbr konsumpcyjnych podrożał o 0,1 proc., czego również się spodziewano.
W porównaniu do czerwca 2020 r. towary zdrożały o 3,8 proc., zaś usługi o 6,1 proc. Dla porównania miesiąc wcześniej towary drożały o 4,1 proc., zaś usługi o 6,8 proc. rocznie.
Szerokie wzrosty cen, choć na stacjach największe
W czerwcu 2021 r. żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 2 proc., napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe o 1,7 proc., użytkowanie mieszkania i nośniki energii o 5,9 proc., a wyposażenie gospodarstwa domowego o 2,6 proc.

Wśród innych kategorii w górę także zdrowie (2,6 proc.), łączność (4,2 proc.), rekreacja i kultura (4,8 proc.), edukacja (5 proc.) oraz restauracje i hotele (5,7 proc.) i inne towary i usługi (1,4 proc.).
Na minus powróciła kategoria odzież i obuwie (-0,5 proc.), która miesiąc wcześniej przerwała wieloletnią spadkową passę. Najmocniej w górę poszła natomiast obniżająca w pierwszych miesiącach roku inflację kategoria transport (16,5 proc.), co ma związek z wyższymi cenami paliw niż przed rokiem.
- W porównaniu z miesiącem analogicznym poprzedniego roku wyższe ceny w zakresie transportu (o 16,5 proc. ) oraz mieszkania (o 5,1 proc. ) podniosły ten wskaźnik odpowiednio o 1,41p. proc. i 1,27 p.proc. Niższe ceny w zakresie odzieży i obuwia (o 0,5 proc.) obniżyły ten wskaźnik o 0,02 p.proc – dodaje GUS.
W najnowszym raporcie GUS-u znajdziemy też informacje o wzrostach cen w węższych kategoriach produktów i usług. Liderujące do niedawna miesiącu usługi finansowe (47,6 proc. r/r w kwietniu i tylko 3,9 proc. r/r w czerwcu ) już nie prowadzą, co jest efektem zmiany bazy (rok temu byliśmy już po fali podwyżek w bankach wywołanej obniżką stóp procentowych).
Obecnie najwyższą dynamiką roczną cechują się paliwa (27,3 proc., z czego benzyna 29 proc., diesel 26,4 proc., a LPG 18,4 proc.). oraz wywóz śmieci (24,9 proc.), o którym bardzo często mówi ostatnio prezes NBP. Wyraźnie droższy niż przed rokiem był także drób (21,1 proc.).
Inflacja została obliczona zgodnie z wagami bazującymi na strukturze wydatków polskich gospodarstw domowych w 2020 r. Więcej na ten temat pisaliśmy w marcu, gdy GUS prezentował nowy skład „koszyka inflacyjnego”. Z kolei więcej na temat tego, jak w ogóle mierzona jest inflacja, pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”.
Nawet po czerwcowym spadku inflacja CPI znajduje się daleko powyżej dopuszczalnego odchylenia od celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego. NBP definiuje „stabilność cen” jako wzrost koszyka CPI o 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy w obie strony.
Glapiński tonuje nastroje
Inflacja to główny temat debaty ekonomicznej zarówno w Polsce, jak i na świecie – za przykład służyć mogą ostatnie dane o inflacji w USA, która przekroczyła 5 proc. Pod każdą szerokością geograficzną punkt sporny jest ten sam – czy obecna wysoka inflacja to tylko przejściowa konsekwencja otwarcia gospodarki i realizacji odroczonego popytu, czy też wzrost cen ma korzenie w bardziej fundamentalnych i długofalowych procesach gospodarczych.
Bankierzy centralni na całym świecie póki co w większości prezentują pierwszą z opinii („wysoka inflacja jest przejściowa”). Przykład takiego stanowiska niezmiennie prezentuje Adam Glapiński. Prezes NBP stwierdził ostatnio, że gdyby nie czynniki jednorazowe (ceny paliw, energii elektrycznej, wywozu śmieci etc.) to inflacja byłaby w celu NBP. Dodatkowo szef banku centralnego stwierdził, że obecna „inflacja nie ma negatywnego wpływu na portfele Polaków”. Z kolei o negatywnych skutkach walki z inflacją w tym momencie w Sejmie mówiła wiceprezes Marta Kightley.
NBP wyraźnie zmienia jednak podejście do inflacji, co widać choćby w projekcjach makroekonomicznych. Ich ostatni odcinek opublikowano na początku obecnego tygodnia – wynika z nich, że inflacja będzie wyraźnie wyższa, niż sądzono, choć podobnie miał się będzie PKB. Więcej na ten temat w artykule „NBP: gospodarka przyspieszy, ale inflacja też”.
Zdaniem ekonomistów Pekao, do końca tego roku inflacja utrzyma się w przedziale 4,5 proc. - 5 proc.
Prognozujemy, że do końca roku inflacja powinna oscylować w przedziale 4,5-5,0%.
— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) July 15, 2021
Wzrostu inflacji w lipcu dopatrują się także ekonomiści mBanku.
Inflacja w czerwcu potwierdzona na poziomie 4,4%. Bazowa 3,5% (jutro publikacja NBP). Ciekawostki: spadek cen w łączności (-0,1pp na bazowej), pogłębienie spadków cen odzieży i obuwia, drgnęły ceny w restauracjach i hotelach (ale jakoś mało...). Lipcowa inflacja będzie wyższa. pic.twitter.com/u6Yt1tHgQl
— mBank Research (@mbank_research) July 15, 2021
Warto dodać, że niektóre banki centralne reagują na inflację – właśnie szybkim wzrostem tego wskaźnika motywowane były podwyżki stóp procentowych w Czechach i na Węgrzech. Szef NBP twierdzi jednak, że kierowana przez niego instytucja wzorować się będzie nie na bankach centralnych z regionu, lecz na najważniejszych graczach, takich jak amerykańska Rezerwa Federalna czy Europejski Bank Centralny.
Wszystkim zainteresowanym tematyką inflacyjną polecamy także artykuł „10 wykresów z raportu NBP o inflacji, które warto zobaczyć”. Osoby, które chcą ochronić się przed inflacją, zainteresować może z kolei rekordowa passa sprzedaży obligacji detalicznych Skarbu Państwa, o której pisaliśmy w środę.
Kolejne dane przed nami
Już w piątek poznamy dwa kolejne raporty dotyczące inflacji. O 11:00 Eurostat poinformuje o wzroście cen w poszczególnych państwach UE (Polska jest w czołówce, lecz fotel lidera ponownie należy ostatnio do Węgier, gdzie inflacja rośnie). O 14:00 z kolei NBP przedstawi dane o inflacji bazowej, czyli wskaźniku pomijającym m.in. ceny żywności i energii, na który baczną uwagę zwracają bankierzy centralni i ekonomiści.
Wstępne dane o inflacji w lipcu poznamy w piątek 30 lipca. Finalny odczyt opublikowany zostanie 16 sierpnia. Obie te publikacje będą miały miejsce przed kolejnym posiedzeniem decyzyjnym Rady Polityki Pieniężnej, która z wakacji wróci dopiero 24 sierpnia.































































