REKLAMA
SCAM CHECK

KONT(R)ATAKProcedury bezpieczeństwa PKO BP nie zatrzymały oszustwa. Klientka wypłaciła 96 tys. zł

Wojciech Boczoń2026-08-17 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-08-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Klientka PKO BP, która nigdy wcześniej nie brała pożyczki gotówkowej, jednego dnia zaciągnęła 80 tys. zł kredytu, otworzyła nowe konto i poprosiła, by tam wpłynęły pieniądze. Tłumaczyła, że chce zrobić mężowi niespodziankę. Wypłaciła gotówkę, a następnie opróżniła drugie konto z 16 tys. zł oszczędności. Bank nie zauważył w tych działaniach nic podejrzanego. Mąż przez 20 minut czekał na infolinii, próbując połączyć się z konsultantem, by wszcząć alarm.

Procedury bezpieczeństwa PKO BP nie zatrzymały oszustwa. Klientka wypłaciła 96 tys. zł
Procedury bezpieczeństwa PKO BP nie zatrzymały oszustwa. Klientka wypłaciła 96 tys. zł
fot. Damian Lemanski / / FORUM

Łącznie tego dnia z placówek banku wyszło 96 tys. zł. PKO BP tłumaczy, że klientka zachowywała się spokojnie i naturalnie. Rodzina pyta jednak, czy system bezpieczeństwa banku naprawdę powinien opierać się głównie na tym, czy osoba przy okienku wygląda na zdenerwowaną.

Pożyczka, nowe konto, gotówka

Sprawa zaczęła się od wielogodzinnego vishingu (manipulacji telefonicznej). Według relacji rodziny oszuści podszywali się pod pracowników banku oraz przedstawicieli instytucji publicznych. Mieli przesyłać spreparowane wiadomości, dokumenty i instrukcje, które uwiarygadniały całą historię. Klientka była przekonana, że wykonuje polecenia osób działających w jej interesie.

Tego dnia pojawiła się w oddziale PKO BP. Z ustaleń banku wynika, że zgłosiła zainteresowanie pożyczką gotówkową. Pracownikowi miała powiedzieć, że pieniądze chce przeznaczyć na zakup samochodu dla męża jako prezent z okazji rocznicy ślubu.

Poprosiła też o uruchomienie nowego konta, na które miały wpłynąć pieniądze z pożyczki. Kobieta tłumaczyła, że nie chce, aby środki z pożyczki trafiły na rachunek wspólny, bo zakup samochodu miał pozostać niespodzianką. Kredyt został przyznany, kobieta wypłaciła całą gotówkę. Oraz 16 tys. zł z drugiego rachunku.

Scammingout

Z formalnego punktu widzenia bank opisuje sprawę prosto: klientka przyszła do oddziału, przeszła obsługę, podpisała dokumenty i osobiście złożyła dyspozycje. PKO BP podkreśla, że dyspozycje zostały wykonane zgodnie z jej wolą.

Nie mamy wątpliwości co do prawidłowości samej procedury zaciągania pożyczki. Problem leży gdzie indziej - i tu nasuwa się ciąg pytań. Dlaczego w systemach banku nie zapaliła się czerwona lampka ostrzegawcza przy klientce, która nigdy wcześniej nie dokonywała tego typu operacji? Dlaczego – w dobie powszechnego wyłudzania pieniędzy metodą „na pracownika banku” – żaden z przeszkolonych do tego specjalnie konsultantów nie zauważył nic podejrzanego w dokonywanych operacjach?

Bank: klientka wyglądała normalnie

PKO BP w stanowisku dla Bankier.pl wskazuje, że w trakcie obsługi klientka „zachowywała się spokojnie i naturalnie”. Według banku była swobodna, uśmiechnięta i prowadziła rozmowę z pracownikiem w sposób typowy dla standardowej obsługi.

Bank dodaje, że kobieta nie prowadziła rozmów telefonicznych podczas obsługi, nie korzystała z telefonu w sposób mogący wskazywać na otrzymywanie instrukcji, a samo urządzenie nie było widoczne dla pracownika.

To ważna część odpowiedzi banku. PKO BP broni się tym, że pracownik placówki nie widział objawów manipulacji. Bank zaznacza też, że jego doradcy są szkoleni w rozpoznawaniu sygnałów mogących świadczyć o próbie oszustwa, w tym zachowań niewerbalnych. Według banku w wielu przypadkach pozwala to zatrzymać podejrzane transakcje.

Ale vishing często właśnie tak działa. Ofiara ma wyglądać normalnie. Ma mówić przygotowaną wersję. Ma zachowywać spokój, nie wzbudzać podejrzeń i nie ujawniać prawdziwego powodu wypłaty. W końcu w grze jest walka o oszczędności jej życia. Musi grać dobrze.

„To było dla niej całkowicie nietypowe”

Mąż klientki podkreśla w rozmowie z redakcją, że żona nigdy wcześniej nie korzystała z pożyczek gotówkowych.

„Żona nigdy wcześniej, ani w tym, ani w żadnym innym banku, nie brała pożyczki gotówkowej. Nie zakładała innych kont. W życiu wzięliśmy wcześniej dwa kredyty: jeden na lodówkę na raty, nie gotówkowy, a drugi to hipoteczny w PKO. Nigdy nie braliśmy kredytów gotówkowych” — przekazał redakcji.

Rodzina twierdzi, że już w reklamacjach wskazywała bankowi, że transakcje były nietypowe dla klientki. PKO BP odpowiada jednak, że samo złożenie wniosku o pożyczkę, nawet po raz pierwszy, otwarcie rachunku indywidualnego czy wypłata gotówki nie przesądzają o tym, że klient może być ofiarą oszustwa.

To prawda. Każda z tych czynności osobno może być całkowicie legalna i normalna. Klient ma prawo wziąć pożyczkę. Ma prawo założyć konto. Ma prawo wypłacić gotówkę. Problem polega na tym, że w tej sprawie nie chodzi o pojedynczą czynność. Chodzi o ich sekwencję.

Wysoka pożyczka gotówkowa. Nowe konto, aby pieniądze nie trafiły na rachunek wspólny. Wypłata 80 tys. zł w gotówce. Potem kolejna wypłata 16 tys. zł. Wszystko jednego dnia. Wszystko u klientki, dla której — według relacji rodziny — takie operacje były całkowicie nietypowe.

Bank uznał, że nie wystąpiły okoliczności wskazujące na ryzyko oszustwa. Rodzina uważa, że właśnie ten wniosek jest najbardziej niepokojący.

Infolinia w sytuacji alarmowej

Jest jeszcze jedna rzecz, o której należy wspomnieć. PKO BP wskazuje, że zgłoszenie męża klientki zostało zarejestrowane na infolinii 10 kwietnia o godz. 18:28. Dla porównania, ostatnia wypłata środków w placówce miała zostać wykonana o godz. 17:58. Bank argumentuje więc, że informacja o możliwym oszustwie dotarła już po zrealizowaniu dyspozycji wypłaty.

Mąż klientki relacjonuje jednak, że próbę kontaktu z bankiem podjął niezwłocznie po otrzymaniu powiadomienia z aplikacji o wypłacie środków. Według jego relacji około 20 minut czekał na połączenie z konsultantem. Redakcja widziała zrzut historii połączeń, z którego wynika, że telefon na infolinię wykonano o godz. 18:05.

To nie zmienia podstawowego faktu: telefon wykonano już po wypłacie gotówki. Nie ma sensu udawać, że bank mógł po prostu nacisnąć przycisk i cofnąć pieniądze. Można jedynie gdybać, że w ciągu tych kilku minut klientka nie zdążyłaby oddalić się daleko od placówki. Być może któryś z pracowników mógłby jeszcze zdążyć ją ostrzec. 

Sytuacja pokazuje natomiast inny problem. Gdy rodzina próbowała zgłosić podejrzenie oszustwa, trafiła na standardową ścieżkę infolinii. W sytuacji, w której liczą się minuty, około 20 minut oczekiwania na rozmowę z pracownikiem brzmi jak wieczność.

"Przykro nam, ale nie mamy sobie nic do zarzucenia"

PKO BP nie kwestionuje, że klientka padła ofiarą przestępstwa. W stanowisku przesłanym redakcji bank napisał: „Przykro nam, że klientka stała się ofiarą przestępstwa”.

Jednocześnie bank nie dopatrzył się nieprawidłowości po swojej stronie. Wskazuje, że miał obowiązek przyjąć i zrealizować dyspozycje klientki zgodnie z umową rachunku oraz ogólnymi warunkami prowadzenia rachunków. Wszystkie czynności — według banku — zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi procedurami.

To jest właśnie najbardziej niewygodny fragment tej sprawy.

Bo jeśli wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, a efektem była wypłata 96 tys. zł przez osobę działającą pod wpływem oszustów, to pytanie brzmi nie tylko, czy pracownik popełnił błąd. Pytanie brzmi, czy procedury są wystarczające wobec oszustw, w których klient nie klika w fałszywy link, nie podaje kodu BLIK i nie przelewa pieniędzy z aplikacji, tylko przychodzi do oddziału i własnoręcznie podpisuje dokumenty.

W takim scenariuszu klasyczne zabezpieczenia działają gorzej, bo formalnie wszystko wygląda poprawnie. Klient jest obecny. Dokument tożsamości się zgadza. Podpis jest własnoręczny. Dyspozycja jest jasna. Gotówka zostaje wydana.

A jednak cały proces może być finałem przestępstwa.

Co musi się stać, żeby bank zareagował?

PKO BP podkreśla, że bezpieczeństwo klientów jest jednym z jego priorytetów. Bank deklaruje, że jego systemy każdego dnia wykrywają ponad 98 proc. prób cyberataków i zatrzymują podejrzane transakcje o wartości kilku miliardów złotych rocznie. Wskazuje też na szkolenia pracowników, działania edukacyjne i współpracę z policją oraz Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości.

Tyle że ta historia pokazuje inny problem niż typowy cyberatak. Tu nie zawiódł login, hasło czy autoryzacja mobilna. Oszuści zaatakowali człowieka, a potem przeprowadzili go przez legalną, bankową ścieżkę.

Bank twierdzi, że klientka wyglądała naturalnie. Rodzina odpowiada, że cała sekwencja operacji była dla niej skrajnie nietypowa.

I to jest pytanie, które zostaje po tej sprawie: czy bankowe systemy bezpieczeństwa potrafią rozpoznać oszustwo wtedy, gdy klient robi dokładnie to, do czego został zmanipulowany — spokojnie, zgodnie z procedurą i własnym podpisem?

Jeśli taki ciąg zdarzeń nie zapala czerwonej lampki w największym banku w kraju, jednym z najbardziej scyfryzowanych i technologicznie rozwiniętych, to trzeba zapytać szerzej: jak podobne sytuacje mają wychwytywać mniejsze instytucje, w tym banki spółdzielcze, które nie dysponują porównywalnymi budżetami, systemami i zapleczem cyberbezpieczeństwa?

Bo problem nie kończy się na jednym oddziale i jednej rodzinie. To pytanie o całą bankową linię obrony przed oszustwami, w których przestępcy nie muszą pokonać systemu. Wystarczy, że przekonają klienta, by system wykonał za nich całą pracę.

Bankier.pl

Źródło:
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Dwukrotny finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019 i 2026). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (51)

dodaj komentarz
gm896
Mam taki koszmar, że przychodzę do banku wypłacić pieniądze lub chcę zrobić przelew i jakiś konsultant wspomagany botem, lub bot we własnej osobie mówi mi, że nie, bo: ... nie podoba mu się tembr mojego głosu, twarz nie przypomina tej ze zdjęcia albo podpis na dyspozycji nie pasuje do wzorca. Słowem: nie mamy pańskiego płaszcza, Mam taki koszmar, że przychodzę do banku wypłacić pieniądze lub chcę zrobić przelew i jakiś konsultant wspomagany botem, lub bot we własnej osobie mówi mi, że nie, bo: ... nie podoba mu się tembr mojego głosu, twarz nie przypomina tej ze zdjęcia albo podpis na dyspozycji nie pasuje do wzorca. Słowem: nie mamy pańskiego płaszcza, a jak mamy to nie damy bo pan to nie pan. Musi być jakiś kres tego szaleństwa. Jeden duży bank, w którym już nie mam konta, wymagał silnego hasła, ale ponadto dla mojego bezpieczeństwa pytał mnie tylko o np. 5,9 i 12 literę tego hasła. Efekt: całe hasło mógłbym wpisać z pamięci, a tak za każdym razem musiałem je gdzieś zapisać tekstem jawnym, ponumerować literki i dopiero wprowadzić hasło do maskowanego (sic) pola w przeglądarce.

O tym, że tego typu manipulacje są częste, mówi się wszędzie. Mówi się, na czym one polegają. Może przydałoby się jeszcze nagłaśniać sukcesy wymiaru sprawiedliwości w walce z takimi wyłudzeniami (nie tylko: "w akcji policji zatrzymano", ale np. "sąd skazał na 50 lat więzienia bez prawa do wcześniejszego zwolnienia"), ale powinna być gdzieś granica ubezwłasnowolniania klienta przez jego bank. Pani przyszła, złożyła dyspozycję, wszystko się zgadzało, no to dyspozycję wykonano. Jak inaczej miałaby wyglądać obsługa tego scenariusza, żeby procedury bezpieczeństwa były właściwie dopełnione? (1) Konsultant pyta: czy napewno chce Pani sprawić prezent meżowi, czy może zadzwoniła do Pani policja i zaprosiła do udziału w tajnej akcji? Albo (2): otworzyliśmy Pani konto i udostępniliśmy pożyczkę, ale przez tydzIeń nic nie może Pani zrobić z tymi pieniędzmi. W tym czasie proszę się zapoznać z naszą broszurą dot. cyberprzestępczości i zapraszamy na egzamin. Dostęp do środków odblokujemy po pomyślnie zdanym egzaminie.
klientpko
No dobra .Założyła nowe konto - wypłaciła pieniądze - każdemu wolno.Czy ktoś zrozumiał co stało się z tą kasą ? Ktoś ją napadł ,okradł zgwałcił czy zaniosła te pieniądze do domu .Ja nic z tego nie zrozumiałem.Sam robiłem przelewy na większe sumy ( z domu a nie w placówce banku !!! ) bo jestem właścicielem tych pieniędzy i założyłem No dobra .Założyła nowe konto - wypłaciła pieniądze - każdemu wolno.Czy ktoś zrozumiał co stało się z tą kasą ? Ktoś ją napadł ,okradł zgwałcił czy zaniosła te pieniądze do domu .Ja nic z tego nie zrozumiałem.Sam robiłem przelewy na większe sumy ( z domu a nie w placówce banku !!! ) bo jestem właścicielem tych pieniędzy i założyłem konto by móc swobodnie nimi dysponować bez obaw że za chwilę wpadną smutni panowie i zakują mnie we własnym domu w kajdanki.
eljot84
To raczej ta kobieta powinna pójść na przeszkolenie z obrony przed manipulacją. Ja 2x sprawdzam jakiegokolwiek pracownika podającego się za pracownika banku, zanim zacznę jakąkolwiek rozmowę. A w zasadzie to unikam kontaktu z pracownikami banku poza infolinią i chatem na zalogowanym koncie. Proste? Proste.
w_t
Brniemy w opary absurdu. Niech szanowni redaktorzy wskarzą procedury jakie powinny obowiązywać aby do takich sytuacji nie dochodziło a równocześnie dało się wziąć kredyt, pożyczkę, czy wypłacić pieniądze. Nie da się zabezpieczyć każdego przed skutkami jego własnych decyzji. Żaden bank nie jest w stanie tego zrobić a to co wymyślają Brniemy w opary absurdu. Niech szanowni redaktorzy wskarzą procedury jakie powinny obowiązywać aby do takich sytuacji nie dochodziło a równocześnie dało się wziąć kredyt, pożyczkę, czy wypłacić pieniądze. Nie da się zabezpieczyć każdego przed skutkami jego własnych decyzji. Żaden bank nie jest w stanie tego zrobić a to co wymyślają pismaki w tej sprawie jest tworzeniem sztucznej sensacji, żeby "znów się dobrze sprzedawało".
mitte_lin
Środki na ROR, czy koncie oszczędnościowym należą do właściciela! Tekst przemyca między wierszami, pewien nowy paradygmat, / tak wygodny dla Państwa. „Dla Twojego dobra”, ograniczymy możliwości Swobodnego dysponowania pieniędzmi oraz zaciągania kredytów i Pożyczek gdy tylko… i tutaj katalog może być dowolnie szeroki.
Mili Państwo,
Środki na ROR, czy koncie oszczędnościowym należą do właściciela! Tekst przemyca między wierszami, pewien nowy paradygmat, / tak wygodny dla Państwa. „Dla Twojego dobra”, ograniczymy możliwości Swobodnego dysponowania pieniędzmi oraz zaciągania kredytów i Pożyczek gdy tylko… i tutaj katalog może być dowolnie szeroki.
Mili Państwo, Kobieta równie dobrze mogła chcieć odejść od męża z nowo poznanym kochankiem, a reszta historyjki to bajka…
Tutaj nasyła się smutna konkluzja:
Tego typu artykuły mają nam s drukowy-wać w nasz umysł, uległość wobec „procedur bezpieczeństwa”, dla najwyższego dobra Obywatela.
sterl
Czyli założyła konto i po paru minutach dostała na nie 80000zł od banku beż żadnej historii konta bo to przecież nowe konto i w kilka minut później wypłaciła całą kwotę i bank nie widzi w tym nic dziwnego? nawet nie musiała zgłaszać tydzień wcześniej pobranie gotówki z tego konta powyżej 10000zł ? To wygląda jakby faktycznie pracownik Czyli założyła konto i po paru minutach dostała na nie 80000zł od banku beż żadnej historii konta bo to przecież nowe konto i w kilka minut później wypłaciła całą kwotę i bank nie widzi w tym nic dziwnego? nawet nie musiała zgłaszać tydzień wcześniej pobranie gotówki z tego konta powyżej 10000zł ? To wygląda jakby faktycznie pracownik banku do niej dzwonił i nią kierował ... ale przecież ta osoba co wzięła od niej pieniądze jest na prawdę i można ją złapać? i zapytać skąd miała te wszystkie informacje , zająć majątek jeżeli nie ma tej gotówki? Czyli nie musi niczego spłacać po prostu jej nie ma , nie istnieje a kredyt wziął kto inny ?
daniel_1
Dlaczego miała zgłaszać wypłatę?
Przecież to była pożyczka, więc bank wypłaca kwotę pożyczki w tym samym momencie.
xcdegh
Pozorem bezpieczeństwa tracimy systematycznie kontrolę nad własnymi pieniędzmi. A skąd wiadomo, że baba nie chciała po prostu wypłacić trochę kasy ze wspólnego konta, a jak sprawa się wydała, to twierdzi, że była zmanipulowana przez złodziei? Od dawna już nie chodzi o bezpieczeństwo środków klientów, tylko o kontrolę obywateli przez państwo.
samsza
Powstrzymywanie przez męża wydawania kasy przez żonę to znany paradygmat feministyczny, o przemocy ekonomicznej.
Zjawisko stare jak świat. Ma prawo kasę wydać, czy nie? Zdecydujcie się.
darius19
a jak tam u was towarzyszu oplacany za macenie

Powiązane: Kont(r)atak

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki