Podwyższenie kwoty wolnej do 60 tys. zł i wyższe progi PIT mogłyby pobudzić polską gospodarkę, ale jednocześnie mocno zwiększyć deficyt i zadłużenie państwa. Ekonomiści mBanku policzyli skutki trzech wariantów zmian i wskazali także na ryzyko dla ratingu Polski.


W polskiej debacie publicznej od miesięcy powracają pomysły zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT). Wśród najgłośniejszych propozycji wymienia się postulat podniesienia II progu podatkowego (spekuluje się o kwocie 140 tys. zł), a także przedwyborczą obietnicę podwyższenia kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł. W ostatnich dniach pojawił się także pomysł wprowadzenia pośredniej stawki podatku w wysokości 24%.
Pytanie o to, „ile nas to może kosztować”, zazwyczaj sprowadza się do wyliczenia prostego ubytku w budżecie. Ekonomiści mBanku postanowili jednak pójść krok dalej i w swojej najnowszej analizie przeanalizowali te pomysły w kontekście ich długofalowych skutków makroekonomicznych: wpływu na wzrost PKB, inflację, deficyt finansów publicznych, zadłużenie oraz rating kredytowy Polski.
Do analizy wykorzystano model Oxford Economics (model OE), w którym polska gospodarka osadzona jest w realiach globalnych. Choć model ten posiada swoje ograniczenia – odzwierciedla zmiany w PIT wyłącznie za pomocą tzw. efektywnej stawki podatkowej (relacji zapłaconego podatku do dochodów gospodarstw domowych) oraz zakłada brak automatycznej reakcji rządu w postaci cięcia wydatków – pozwala precyzyjnie uchwycić powiązania między impulsem fiskalnym a reakcją całej gospodarki.
Trzy warianty na stole – od 11,2 do kilkudziesięciu miliardów złotych
Analitycy mBanku wzięli pod lupę trzy konkretne scenariusze reformy opodatkowania dochodów osobistych, bazując na liczbach padających w debatach sejmowych oraz odpowiedziach Ministerstwa Finansów na interpelacje poselskie:

- Podniesienie II progu podatkowego z 120 tys. do 140 tys. zł (propozycja Polski 2050). Oficjalne szacunki wskazują na koszt 11,2 mld zł, co odpowiada obniżeniu efektywnej stawki podatkowej o około 0,4 p.p.
- Podwyższenie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł. Z oficjalnych danych MF wynika, że ubytek dochodów z PIT sięgnąłby aż 58,7 mld zł (około 2% dochodów gospodarstw domowych w 2027 r.). O tyle w symulacji obniża się efektywna stawka podatkowa.
- Kompleksowa reforma progów (kwota wolna 60 tys. zł + II próg 200 tys. zł). To wariant łączący wyższą kwotę wolną z podniesieniem drugiego progu do poziomu odpowiadającego ok. 40-krotności minimalnego wynagrodzenia (z zachowaniem proporcji między kwotą wolną a drugim progiem zbliżonej do 1:3,3). Taki krok oznacza zmniejszenie efektywnej stawki PIT aż o 3 punkty procentowe. Sam wyższy próg (200 tys. zł) zdaniem MF kosztowałby 27,4 mld zł.
Jakie byłyby makroekonomiczne konsekwencje wdrożenia poszczególnych opcji?
Scenariusz 1: Wyższy II próg podatkowy (140 tys. zł)
Model OE sugeruje, że uchwalenie projektu poselskiego Polski 2050 miałoby dość umiarkowane skutki makroekonomiczne. Podniesienie II progu podniosłoby PKB w 2027 roku o skromne 0,1 pkt proc., bez zauważalnej presji na wzrost inflacji (sugerowane wyniki znajdują się na drugim miejscu po przecinku).
Trzeba jednak pamiętać o ograniczeniach modelu: w rzeczywistości zmiany te odczują głównie zamożniejsi konsumenci, którzy mają niższą skłonność do powiększania wydatków wraz ze wzrostem dochodu, a w zamian więcej oszczędzają.
Ceną za tę zmianę są koszty fiskalne w postaci powiększenia rocznego deficytu o 0,2% PKB. W horyzoncie 2030 roku przełoży się to na wzrost długu publicznego o około 0,5 p.p. w stosunku do wielkości, jaką uzyskalibyśmy bez zmian.
Scenariusz 2: Kwota wolna 60 tys. zł
Zdecydowanie mocniejsze skutki może mieć realizacja postulatu podniesienia kwoty wolnej do 60 tys. złotych. Taki krok wywołałby stosunkowo szybką poprawę aktywności gospodarczej w pierwszym roku po jej wprowadzeniu oraz słabsze wyniki w kolejnych latach niż w scenariuszu bazowym.
Równolegle presja inflacyjna rozłożona byłaby równomiernie na kilka lat – wyższe wyniki pojawiałyby się systematycznie w całym horyzoncie prognozy, choć ich skala byłaby za mała, aby wywołać podwyżki stóp procentowych.
Rzeczywisty ciężar tej reformy ujawnia się w finansach państwa. Głównym skutkiem ubocznym jest wzrost deficytu – o prawie 1 p.p. w skali roku. W takim ujęciu do 2030 roku dług publiczny powiększy się o prawie 3 pkt proc.
Scenariusz 3: Połączona reforma (kwota wolna 60 tys. zł + próg 200 tys. zł)
Najbardziej ekspansywnym działaniem jest jednoczesna podwyżka kwoty wolnej oraz progów podatkowych. W takim wypadku wzrost PKB w 2027 byłby wyższy o prawie 1% w 2027 roku. Przez kolejne lata aktywność byłaby także wyższa niż w obecnych warunkach, choć efekt byłby coraz mniejszy, osiągając blisko 0,7% w 2030 r.
Silniejszy popyt przekładałby się jednak bezpośrednio na wyższą inflację CPI – wyniki długookresowe byłyby większe o 0,3 p.p. niż w obecnych warunkach, co prawdopodobnie wiązałoby się już z wyższym poziomem stóp w równowadze (modelowo mocno prawdopodobna jest podwyżka o ok. 25pb średnio w cyklu).
Deficyt zwiększyłby się o 1,2–1,5 p.p. do 2030 r., a konsekwencją byłby wzrost zadłużenia o 4,2 p.p. PKB w 2030 r.
Reakcja rynków i zagrożenie dla ratingu Polski
Każde podejmowane działanie fiskalne może mieć reperkusje w postaci reakcji rynków finansowych oraz agencji ratingowych. Sam model OE zawiera wskaźnik ilościowy (w Polsce jego wartość wynosi 14,33 pkt), który sugerowałby brak bezpośredniego zagrożenia dla oceny wiarygodności kredytowej. Jednak analitycy mBanku wskazują, że wskaźnik ten ma sporo mankamentów – działa z opóźnieniem i zbyt optymistycznie reaguje na krótkoterminowy wzrost PKB.
Zastosowanie autorskiego modelu decyzyjnego mBanku ukazuje znacznie bardziej niepokojący obraz. Przy działaniach z kwotą wolną prawdopodobieństwo ratingu A3 jest już jednak największe spośród możliwych decyzji, co sygnalizuje zagrożenie cięciem oceny kredytowej Polski przez agencje.
Groźny punkt wyjścia i klincz z Komisją Europejską
Ekonomiści mBanku podkreślają, że kluczowy w całej dyskusji jest punkt wyjścia. Wzrost zadłużenia odbywałby się wciąż przy najwyższym deficycie finansów publicznych w państwach UE. W przypadku znaczących zmian podatkowych liczby mogą zakręcić się wokół 8% w 2027 roku.
Taki scenariusz niesie ze sobą poważne zagrożenia makroekonomiczne:
- Wyższa premia za ryzyko: nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że premia za ryzyko fiskalne w polskim długu wzrośnie. To pociągnie koszty zadłużenia dodatkowo w górę, a być może także wywoła deprecjację złotego.
- Mniejsza odporność: wysoki deficyt drastycznie ogranicza pole manewru polityki fiskalnej i osłabia tarczę przed szokami makroekonomicznymi.
- Gospodarczy pat przez wymogi KE: Komisja Europejska będzie wymagać większej skali sanacji wydatków publicznych. Ponieważ możliwości cięcia wydatków sztywnych są mocno ograniczone, rozluźnienie dochodów podatkowych spotka się z koniecznością korekty wydatków inwestycyjnych. Przez wyższy mnożnik inwestycyjny prowadzić to będzie netto do wręcz niekorzystnych efektów na wzroście PKB.
W takich warunkach poszukiwanie sanacji fiskalnej może trwać lata – pod czujnym i niepokojącym okiem inwestorów oraz instytucji oceniających polską gospodarkę.
Oprac. JM






























































