Powojenny model wzrostu gospodarczego w Europie ulega erozji i jest mało prawdopodobne, by powrócił on do postaci, jaką znaliśmy kiedyś, ale Europa nadal dysponuje jednak znacznymi atutami, na których może się opierać - oceniła w środę szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde.


Lagarde zauważyła w przemówieniu wygłoszonym w Genewie podczas debaty Międzynarodowej Rady Biznesu Światowego Forum Ekonomicznego, że powojenny model gospodarczy Europy opierał się na trzech wzmacniających się wzajemnie filarach - otwartej gospodarce, przewadze w produkcji średnio zaawansowanej technologicznie, wynikającej częściowo z dostępu do stosunkowo taniej energii, oraz stabilnym ładzie światowym wspieranym przez amerykański parasol bezpieczeństwa.
Jednak, jak mówiła, wszystkie te filary obecnie słabną - tylko w ubiegłym roku na świecie wprowadzono ponad 2500 restrykcji handlowych, Chiny skutecznie konkurują z Europą w coraz większej liczbie sektorów, dostęp do taniej energii się skończył, a ład światowy się chwieje.
Niemniej, Lagarde podkreśliła, że Unia Europejska nadal dysponuje znaczącymi atutami, na których może się opierać - ma największą sieć umów handlowych, utrzymała światowej klasy potencjał produkcyjny i posiada dobrze wykwalifikowaną siłę roboczą, a także jest zintegrowanym rynkiem dla 450 mln konsumentów, czyli większym niż w przypadku jakiejkolwiek innej wysoko rozwiniętej gospodarki.
Szefowa EBC przekonywała, że UE ma doskonałe warunki, by w pełni wykorzystać potencjał nowych technologii - mieszka w niej około 6 proc. populacji świata, ale pochodzi z niej 15 proc. naukowców i prawie jedna piąta najczęściej cytowanych publikacji naukowych na świecie.

- Wyzwaniem jest przekształcenie tej wiedzy w sukces komercyjny oraz zapewnienie, by nowe technologie znalazły zastosowanie w całej gospodarce. Zbyt często bariery uniemożliwiające firmom rozwój hamują również ich upowszechnianie się - mówiła Lagarde.
Zwróciła uwagę, że Europa w znacznej mierze przegapiła pierwszą rewolucję cyfrową, bo korzyści gospodarcze wynikające z upowszechnienia technologii informacyjnych i komunikacyjnych trafiły w nieproporcjonalnie dużym stopniu do innych regionów.
- Nie możemy sobie pozwolić na powtórzenie tego scenariusza w przypadku sztucznej inteligencji (AI), czyli drugiej rewolucji cyfrowej - podkreśliła, dodając, że już teraz widać obiecujące oznaki inwestowania przez europejskie przedsiębiorstwa w sztuczną inteligencję. Przywołała dane, według których przedsiębiorstwa w strefie euro planują w tym roku przeznaczyć średnio około 9 proc. całkowitych inwestycji na sztuczną inteligencję.
Przekonywała, że aby Europa była w stanie stworzyć warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się i zwiększaniu skali tych inwestycji, konieczne jest usunięcie dwóch głównych przeszkód - fragmentaryzacji jednolitego rynku i fragmentaryzacji rynków kapitałowych.
Mówiąc o pierwszej, wyjaśniła, że przedsiębiorstwa nadal zbyt intensywnie konkurują w obrębie granic krajowych, co osłabia presję konkurencyjną, skłaniającą do wdrażania nowych technologii. Zaś o drugiej - że innowacyjne europejskie firmy często są w stanie sfinansować początkowy rozwój, ale w miarę rozszerzania działalności pojawia się zazwyczaj luka finansowa. W efekcie, około 12 proc. rozwijających się przedsiębiorstw z UE przeniosło siedzibę poza Unię, przede wszystkim do USA.
- Te dwie bariery wzajemnie się wzmacniają. Rozdrobnienie rynków zmniejsza korzyści płynące ze zwiększania działalności w Europie, a rozdrobnienie rynku finansowego utrudnia pozyskanie środków na taki rozwój. W rezultacie mniej firm osiąga skalę globalną, a nowe technologie rozprzestrzeniają się w gospodarce wolniej - podkreśliła Lagarde. (PAP)
bjn/ rtt/






























































