Środowy ranek na rynku walutowym upływał pod znakiem lekkiego osłabienia złotego i wyczekiwania na wieczorny protokół z posiedzenia Rezerwy Federalnej - tzw. "minutek" Fedu. Notowania dolara pozostawały blisko wielomiesięcznych minimów, za to najciekawsze przetasowania mogą szykować się na franku szwajcarskim, który trafił na celownik globalnych graczy.


O godzinie 9:40 w środę 19 sierpnia kursy walut względem polskiego złotego prezentowały się w następujący sposób:
- EUR/PLN: 4,3290 zł
- USD/PLN: 3,7331 zł
- CHF/PLN: 4,6055 zł
- GBP/PLN: 5,0595 zł
W środę przed godz. 10 rano na rynku głównej pary walutowej EUR/USD oraz w relacji do złotego amerykańska waluta wciąż dryfowała w pobliżu wielomiesięcznych minimów. Inwestorzy z wyczekują zaplanowanej na godzinę 20:00 publikacji protokołu z lipcowego posiedzenia FOMC (tzw. minutes), licząc, że znajdą w nim wskazówki dotyczące przyszłego kształtowania się stóp procentowych w USA.
Sentymentu wokół amerykańskiej gospodarki nie poprawiają rosnące ceny surowców energetycznych. Notowania ropy naftowej odmiany Brent przekroczyły poziom 91 USD za baryłkę po wygaśnięciu tymczasowego zawieszenia broni między USA a Iranem i powrocie obaw o transport w Cieśninie Ormuz.
Kolejnym czynnikiem kształtującym sentyment na rynkach są rosnące rentowności obligacji. Inwestorzy analizują obecnie, czy wraz z utrzymującymi się wysokimi kosztami pożyczek, nie wpłyną one negatywnie na globalny wzrost gospodarczy - wskazali analitycy XTB w porannym raporcie.

Równolegle utrzymuje się ciągły wzrost notowań euro i funta w relacji do polskiej waluty. Kurs EUR/PLN zyskuje trzecią sesję z rzędu - od poniedziałkowych 4,31 zł i wtorkowych 4,32 zł dotarł rano do poziomu 4,33 zł. Podobną ścieżkę stopniowego umocnienia przemierza funt brytyjski, za którego rano trzeba było zapłacić 5,06 zł (wobec 5,03 zł na początku tygodnia).
Frank nowym faworytem w transakcjach carry trade?
W centrum uwagi globalnych rynków walutowych znalazł się jednak frank szwajcarski. Jak poinformowała agencja Reutera, interwencje walutowe w Japonii doprowadziły do wyraźnego wzrostu zmienności na jenie, co zmusza inwestorów do poszukiwania bezpieczniejszych walut do finansowania transakcji typu carry trade (polegających na pożyczaniu nisko oprocentowanej waluty i lokowaniu środków w wyżej oprocentowane aktywa). Naturalnym zastępcą jena staje się właśnie frank szwajcarski - stwierdzają autorzy artykułu.
Za przetasowaniem mają przemawiać warunki rynkowe. Stopa procentowa w Szwajcarii wynosi 0% (wobec 1% w Japonii), a zmienność franka jest znacznie niższa niż pobijającego swoje rekordy zmienności jena. Dodatkowo Bank Szwajcarii od dawna otwarty jest na osłabienie własnej waluty, aby ulżyć krajowemu eksportowi, podczas gdy władze w Tokio dążą do umocnienia jena.
- Japończycy chcą silniejszego jena, a Szwajcarzy słabszego franka, więc taki zwrot ma pełny sens - ocenił w rozmowie z agencją Reutera Chris Turner, globalny szef rynku walutowego w ING. Z kolei analitycy Rabobanku podnieśli swoje celowe prognozy dla pary EUR/CHF do poziomu 0,95, spodziewając się dalszej globalnej przeceny helweckiej waluty.
Ewentualna wyprzedaż franka na rynku międzynarodowym przyniosłaby ulgę szwajcarskiemu bankowi centralnemu, ponieważ silny kurs CHF przez lata ciążył wzrostowi gospodarczemu Szwajcarii.
W relacji do polskiego złotego helwecka waluta wzrosła rano do 4,6051 zł, odrabiając wtorkowe spadki poniżej poziomu 4,60 zł.
MM


























































