Włosi mają coraz większy problem ze spłatą kredytu hipotecznego

2020-05-30 23:05
publikacja
2020-05-30 23:05

38 procent Włochów ma kłopoty ze spłatą kredytu mieszkaniowego w czasach pandemii - podkreślono w raporcie sporządzonym przez bank centralny. Jak się zauważa, nawet raty, które do niedawna wydawały się umiarkowane, dla wielu osób są teraz nie do udźwignięcia.

/ fot. Thomas Andre Fure / Shutterstock

W przypadku osób samozatrudnionych problem z kredytem ma 52 procent z nich. Odsetek ten wzrasta do prawie dwóch trzecich (64 proc) wśród pracowników handlu i gastronomii, czyli tych, którzy finansowo ucierpieli z powodu restrykcji i kwarantanny.

W raporcie centralnego banku włoskiego zaznaczono, że mimo programu zapomóg i różnego rodzaju wsparcia połowa rodzin w kraju stanęła w obliczu spadku przychodów. W rezultacie tego Włosi mają nie tylko problem ze spłatą rat kredytu mieszkaniowego, ale także z opłatami związanymi z posiadaniem samochodu. Na to uskarża się jedna trzecia ankietowanych.

Kurczą się też oszczędności. 40 procent uczestników sondażu przyznało, że pieniądze, jakie mają, wystarczą im tylko na trzy miesiące wydatków na podstawowe potrzeby.

Włoski bank centralny przypomniał, że istnieje fundusz, który umożliwia zawieszenie spłatę kredytu na półtora roku. Dotyczy to tych, którzy wzięli pożyczkę na swoje pierwsze mieszkanie lub dom. Fundusz ten został ostatnio wzmocniony na mocy dekretów rządu w sprawie pomocy w związku z kryzysem na tle pandemii.

Banki otrzymały już 100 tysięcy wniosków o skorzystanie z tej możliwości. Dotychczas, jak podano w raporcie, pozytywnie rozpatrzono 32 tysiące próśb. Bank centralny podkreślił, że można dalej składać takie wnioski, gdyż są środki na realizację tego celu.

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

sw/ sp/

Źródło:PAP
Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (46)

dodaj komentarz
marynapilecka
Jestem osobą , która ma zamiar kupić mieszkanie dla siebie w średnim mieście.

Uważam, że teraz to lepiej poczekać, bo wzrosty się zatrzymały (domów, działek i mieszkań).

Coraz więcej ciekawych ofert w mieszkaniach np. po remoncie w cenie, w której wcześniej wnuczek (fliper) sprzedawał mieszkanie babci
Jestem osobą , która ma zamiar kupić mieszkanie dla siebie w średnim mieście.

Uważam, że teraz to lepiej poczekać, bo wzrosty się zatrzymały (domów, działek i mieszkań).

Coraz więcej ciekawych ofert w mieszkaniach np. po remoncie w cenie, w której wcześniej wnuczek (fliper) sprzedawał mieszkanie babci nigdy nieremontowane.

Nawet gdyby nie było spadków (w co wątpię przez zwiększenie podaży, dla przykładu Oferty OLX -04.2019 Najem= 30 098 Sprzedaż = 25 587, OLX -06.2020 Najem= 49 368 Sprzedaż = 31 749) to będzie / już jest większy wybór.

Pamiętajcie inflacja stopuje, ceny nieruchomości spadają, kiedy bezrobocie rośnie - zawsze.

Ja na razie wynajmuje (zaraz negocjuje niższy czynsz i właściciel się zgodzi - dużo niewynajętych mieszkań w mieście + dużo za kredytowanych niewynajętych).

Do tej pory nie byłam zdecydowana gdzie chce mieszkać, teraz już wiem.

Mimo tego czekam jeszcze trochę z zakupem bo widzę, że ciekawych ofert przybywa...

Pozdrawiam kupujących dla siebie do mieszkania!
jkl777
Fajne bzdury wypisujesz. Posluchaj dobrej rady i wynajmuj mieszkanie. Zaoszczedzone pieniadze na odsetkach od kredytu, podatkach za nieruchomosc, remontach, wyposazeniu lokalu itd. odkladaj nawet na glupi fundusz obligacji. Za 30 lat bedziesz miec pieniadze na zakup mieszkania za gotowke (bo tylko tak sie kupuje z sensem mieszkanie),Fajne bzdury wypisujesz. Posluchaj dobrej rady i wynajmuj mieszkanie. Zaoszczedzone pieniadze na odsetkach od kredytu, podatkach za nieruchomosc, remontach, wyposazeniu lokalu itd. odkladaj nawet na glupi fundusz obligacji. Za 30 lat bedziesz miec pieniadze na zakup mieszkania za gotowke (bo tylko tak sie kupuje z sensem mieszkanie), albo na wynajem do konca zycia. Myslisz, ze to przypadek, ze na starosc ludzie pozbywaja sie mieszkania za dozywotnia rente? Prawda jest taka, ze mieszkania na wlasnosc obciazana hipoteka sa kompletnie nieoplacalne dla zwyklego czlowieka. Na tym moga zarabiac firmy, ktore wrzuca wszystko w koszt prowadzonej dzialalnosci a i tak zysk bedzie smieszny i ratowany raczej korzyscia skali.
kerad_
Lepiej nie kupuj, bo to spowoduje wzrost popytu, a jak rośnie popyt to ceny rosną :-)
lampeduza
jeśli nie ma się grubego konta , istnieją dwie opcje: kredyt hipo albo najem. Generalnie preferuję hipo, bo na przyszłość zostaje jakiś majątek, a najem ? na starość zostajesz bez majątku.
po_co
Bez jakiego majątku ? Najem to zwykły koszt, tak jak abonament na telefon czy telewizję. Kupiłeś już łącza światłowodowe i stacje BTS w końcu zostaniesz bez majątku ?

Jeżeli Twoim życiowym osiągnieciem jest zakup nieruchomości za dwukrotną jej wartość to coś skopałeś w swoim życiu tak czy inaczej.
wonsz odpowiada po_co
2 warianty:
1. Przez 30 lat spłacam kredyt hipoteczny - rata wynosi 3000 zł za mieszkanie warte w chwili kupna 800.000 zł. Spłaciłem 1.080.000. Załóżmy, że stał sę wielki krach - wartość mojego mieszkania sparła o połowę, do wartości, którą uznajesz za rzeczywistą, i wynosi po 30 latach 400.000. Po 30 latach
2 warianty:
1. Przez 30 lat spłacam kredyt hipoteczny - rata wynosi 3000 zł za mieszkanie warte w chwili kupna 800.000 zł. Spłaciłem 1.080.000. Załóżmy, że stał sę wielki krach - wartość mojego mieszkania sparła o połowę, do wartości, którą uznajesz za rzeczywistą, i wynosi po 30 latach 400.000. Po 30 latach jestem zatem 680.000 zł do tyłu.

2. Przez 30 lat płacę za to samo mieszkanie czynsz najmu wynoszący 2000 zł. Zapłaciłem 720.000 i tyle jestem do tyłu.
Jak widać, na kredycie jestem 40.000 do przodu.

Ratę kredytu i czynsz najmu wziąłem od jakiegoś usera, z którym parę dni temu gadałem na tym forum o podobnym dylemacie - gość wynajmuje mieszkanie warte wg niego 800k w Wawie, płaci ok. 2000 czynszu, kredytu - gdyby bank chciałby sfinansować mu 100% zakupu - miałby ok. 3000 zł. Dla mnie osobiście to przykład z księżyca, bo płacę 1900 zł raty za nieruchomość, którą mógłbym wynajść za 3000-4000 zł - i jestem ok. 400.000 zł do przodu po 30 latach na samej różnicy w comiesięcznych wydatkach, bez uwzględnienia tego, ile moja nieruchomość będzie warta za 30 lat.

Także generalnie skłaniam się ku poglądowi, że większym osiągnięciem życiowym jest mieszkanie na kredyt, niż fobia przed kalkulatorem, ryzykiem i bankami.
marynapilecka
Dokładnie, tak do tego dochodzi mniejszy koszt, ja wynajmuje 1100 (sama opłata dla właściciela), a rata wyjdzie mi 700-900 zł :)

Oczywiście jeśli zmieniasz miasta co rok to wynajem ma sens..lub jak chcesz przed kupnem wybadać miejsce / miasto czy ci się podoba (to mój przypadek)...tylko wtedy

Jak masz zamiar
Dokładnie, tak do tego dochodzi mniejszy koszt, ja wynajmuje 1100 (sama opłata dla właściciela), a rata wyjdzie mi 700-900 zł :)

Oczywiście jeśli zmieniasz miasta co rok to wynajem ma sens..lub jak chcesz przed kupnem wybadać miejsce / miasto czy ci się podoba (to mój przypadek)...tylko wtedy

Jak masz zamiar mieszkać dłużnej to najem to tylko nabijanie kabzy właścicielowi i po 30 latach jesteś nadal dziadem bez majątku , spłaciłeś tylko czyjś kredyt :(

Biorąc mieszkanie nawet na 5-10 lat możesz bez problemu sprzedać je z niespłaconym do końca kredytem...(pamiętając ze wkład własny to 30% ) i odzyskać kasę.

W wypadku rośnięcia gospodarki raty są coraz lżejsze, bo to 700 zł za 10-20 lat będzie warte mniej przy inflacji która z małymi okresami spadku (może własnie teraz) lub postoju (na pewno teraz)...rośnie...

Dlatego jak chcesz mieszkać w jakimś miejscu dłużej lub na stałe z rodziną to najem jest bez sensu.
marynapilecka odpowiada wonsz
Krach trwa max kilka lat, więc później następuje przyspieszanie, inflacja rośnie z pensją i rata spada. Więc długoterminowo to nie ma znaczenia i kredyt i tak lepiej wyjdzie (z dużym wkładem własnym).
po_co odpowiada wonsz
Żebyś mnie źle nie zrozumiał "skopałeś coś w swoim życiu" to nie jest wycieczka personalna.
To ma zwrócić uwagę ludzi na szerszy problem, kredyt ładnie brzmi, a w dodatku kredyt który finansuje "majątek" to już w ogóle strzał w dziesiątkę.

Tylko, że zakładając wartość nieruchomości
Żebyś mnie źle nie zrozumiał "skopałeś coś w swoim życiu" to nie jest wycieczka personalna.
To ma zwrócić uwagę ludzi na szerszy problem, kredyt ładnie brzmi, a w dodatku kredyt który finansuje "majątek" to już w ogóle strzał w dziesiątkę.

Tylko, że zakładając wartość nieruchomości na poziomie 720 tys. zł to kredyt na tą nieruchomość przy racie 3000 zł miałby wartość ok. 600 tys. zł. Resztę trzeba by dopłacić z kieszeni. Więc jest tak jak napisałem wyżej, nabywa się nieruchomość za niemal dwukrotność jej wartości. To wszystko przy założeniu, że gospodarka stoi w miejscu i zarówno cena nieruchomości nie ulega zmianie ale co najważniejsze rata kredytu jest stała (oraz że stopy procentowe są wyjściowo niskie, bo obecnie całkowity koszt kredytu to 3-4%, jeżeli stopy wynoszą 4% to wartość mieszkania spłaca się już 3 krotnie).

Wynajem daje wolność, nie jest to najlepsze rozwiązanie dla każdego ale przede wszystkim w sytuacjach kryzysowych - patrz obecnie - wypowiadasz umowę najmu i zostajesz z oszczędnościami lub z niczym. W przypadku kredytu tutaj jest nieciekawie bo stracisz nieruchomość i jeszcze zostaniesz z długiem.

To jest jednak bardzo fałszywy i roszczeniowy obraz. BIorąc kredyt powinno się go tak skalkulować aby ponieść jak najmniejsze koszty więc w sytuacji o któej piszesz, jeżeli kredyt daje Ci możliwość zredukowania kosztów o 2000 zł to te pieniądze powinny wędrować na poczet jego spłąty i wtedy tak budujesz majątek. W innej sytacji trwonisz go tylko wolniej.
marynapilecka odpowiada po_co
Kredyt też można zabezpieczyć, maja odłożone raty na 1-2 lata do przodu (na początku nie nadpłacać tylko tworzyć poduszkę finansową).

Wtedy takie zawirowania rynku cie nie dotyczą (bynajmniej jeśli nie są jakąś kompletna katastrofa, ale wtedy raty nie maja już znaczenia).

Kiedy nie masz kasy to najemca
Kredyt też można zabezpieczyć, maja odłożone raty na 1-2 lata do przodu (na początku nie nadpłacać tylko tworzyć poduszkę finansową).

Wtedy takie zawirowania rynku cie nie dotyczą (bynajmniej jeśli nie są jakąś kompletna katastrofa, ale wtedy raty nie maja już znaczenia).

Kiedy nie masz kasy to najemca też cię wyrzuci lub narobisz sobie wielkich długów.

Kiedy już spłaciłeś cześć mieszkania (+30% wartości już wpłacone) to możesz zawsze je sprzedać, aby oczyścić konto.

Mowie tu o rozsądnej sytuacji kredytowej osoby, która nie bierze pod korek, lecz 10-20% swoich dochodów.

Bo nie oszukujmy się nierozsądny gołodupiec, nigdy ani nie będzie dobrym wynajmującym (zawsze dla właściciela kończy się to problemami), ani nie będzie dobrym kredytobiorca.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki