Setki samolotów objęte akcją serwisową i to w samym środku sezonu wakacyjnego? Jak poinformowała Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego Boeing 737 MAX znów w tarapatach - fotele pasażerów mogą być nieprawidłowo zamontowane i wymagają pilnej naprawy.


Jak podaje CNN, fotele mogą spowodować obrażenia pasażerów i członków załogi podczas awaryjnego lądowania. Co więcej, istnieje duże prawdopodobieństwo zablokowania dróg ewakuacji, co znacząco opóźni lub/i prawie uniemożliwi wyjście z maszyny. Chodzi o sposób umieszczenia foteli w prowadnicach.
Prowadnice mogłyby nie utrzymać zespołów siedzeń i spowodować ich wypięcie przy zwiększonym obciążeniu, turbulencjach lub awaryjnym ladowaniu - podano w komunikacie.
W każdym samolocie znajduje się do 69 zestawów siedzeń, które zamontowano na szynach. Naprawa jednej z nich zgodnie z wytycznymi Amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa Cywilnego zajmuje jedną godzinę i nie wymaga części zamiennych. To oznacza, że podczas ośmiogodzinnej zmiany 9 pracowników wprowadziłoby poprawki w zaledwie jednej maszynie. Usterki dotyczą na pewno 453 maszyn zarejestrowanych w samych Stanach Zjednoczonych. Nie podano jednak terminu, do którego linie lotnicze muszą usunąć usterkę.
Europejskie, arabskie czy azjatyckie organy regulacyjne jeszcze nie wydały odpowiednich decyzji odnośnie do samolotów znajdujących się pod ich jurysdykcją. Zwykle jednak ich decyzje pokrywają się z tymi już wydanymi przez amerykańskich odpowiedników.
Boeing zmaga się z problemami związanymi z bezpieczeństwem od początku 2024 roku, kiedy to podczas lotu z prawie nowej maszyny 737 MAX linii Alaska Air wypadł panel zamykający drzwi.

opr. aw



























































