REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dlaczego wojsko nie zestrzeliło rakiety? Ekspert tłumaczy

2026-07-30 18:55
publikacja
2026-07-30 18:55
Dodaj Bankier.pl w Google

Nasze wojsko i sojusznicy spisali się bardzo dobrze, podjęto właściwe decyzje – powiedział PAP ekspert ds. wojskowości mjr rez. pilot Michał Fiszer, odnosząc się do rakiety, która naruszyła polską przestrzeń powietrzną. Podkreślił, że decyzja o zestrzeleniu zawsze wiąże się z ryzykiem szkód na ziemi.

Dlaczego wojsko nie zestrzeliło rakiety? Ekspert tłumaczy
Dlaczego wojsko nie zestrzeliło rakiety? Ekspert tłumaczy
fot. Dennis Goodwin / /  imago sport / Forum

W nocy ze środy na czwartek, w związku z atakiem Rosji na Ukrainę, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16, ale obiekt zniknął z radarów. Premier Donald Tusk przekazał później, że najprawdopodobniej była to rosyjska rakieta Ch-101 oraz że była ona uzbrojona. Według szefa rządu „nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska”. Zapowiedział zbadanie zdarzenia, w tym reakcji państwa polskiego i instytucji obrony cywilnej. Podziękował też sojusznikom za solidarność.

W polskiej przestrzeni publicznej rozgorzała dyskusja, czy należało zestrzelić obiekt, który przekroczył naszą przestrzeń powietrzną. W rozmowie z PAP mjr Fiszer ocenił, że zarzut, że Polska pozostawała biernym obserwatorem rozwoju sytuacji, jest bezzasadny. Według niego pocisk, który spadł na południe od Lublina, był obserwowany przez Ukraińców, którzy wykonali na niego nieudany atak myśliwcem nad swoim terytorium i przekazali nam informacje o przelocie pocisku.

Jak mówił, polskie środki radarowe obserwowały jeszcze nad Ukrainą zarówno pocisk, jak i samolot myśliwski Sił Powietrznych Ukrainy. – Ten ostatni odszedł od celu na 20 sek. przed tym, kiedy przekroczyłby polską granicę. Dlatego strzał w kierunku Ukrainy z naszego myśliwca był dość ryzykowny. Rakieta mogłaby przechwycić ukraiński samolot zamiast pocisku – powiedział były pilot wojskowy. Dodał, że w ogóle strzelanie do pocisku, który nie leci bezpośrednio w kierunku dużych siedlisk ludzkich - jak miasto czy duża wieś - jest sprawą dość trudną.

Według niego nasze środki obrony powietrznej były w pełnej gotowości bojowej od rozpoczęcia zmasowanego ataku na Ukrainę. Podkreślił, że z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Łasku wysłano w rejon przygraniczny parę uzbrojonych myśliwców F-16C, a z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborku wystartowała para uzbrojonych MiG-29, które zamykały obszar od strony północnej. Mjr Fiszer powołał się również na doniesienia, według których, w rejonie operowała też para niemieckich myśliwców Eurofighter z Taktisches Luftwaffengeschwader 31 „Boelcke”, również z uzbrojeniem. Pełną gotowość bojową z rakietami na wyrzutniach, jak wskazał Fiszer, osiągnął też holenderski 802. Dywizjon przeciwlotniczych rakiet „Patriot” stacjonujący przy lotnisku Rzeszów Jasionka.

Ekspert przywołał również wypowiedź dowódcy operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Ireneusza Nowaka, który mówił o tym, że gotowość bojową osiągnęły również inne jednostki rakiet przeciwlotniczych. – Możliwe, że chodziło o 18. Pułk Przeciwlotniczy z Zamościa (Sitaniec) wyposażony w system przeciwlotniczy „Mała Narew”. Ale sądzę, że chodziło też o 37. Sochaczewski Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej im. gen. bryg. Tadeusza Błaszkowskiego z Sochaczewa-Bielic na systemach Patriot PAC-3 MSE, pełniący dyżur bojowy na lotnisku Bemowo w Warszawie – powiedział Fiszer.

Wakacje na giełdzie

Jak zauważył, ciekawostką jest, że operowanie myśliwców zabezpieczał polski samolot dozoru radiolokacyjnego SAAB 340 AEW&C z 44. Kaszubsko-Darłowskiej Bazy Lotnictwa Morskiego z Siemirowic, już wcześniej działający operacyjnie, np. we wrześniu 2025 r. – Wszystkie te środki były w gotowości i gdyby tor lotu pocisku zmierzał w kierunku miasta, to padłaby komenda jego zestrzelenia – podkreślił.

Taka decyzja – jak wskazał mjr Fiszer – nigdy nie jest prosta, bowiem wiąże się z ryzykiem powstania poważnych szkód na ziemi. Zauważył, że gdyby pocisk spadł na wieś, to spowodowałby prawdopodobnie śmierć ludzi, bo posiada potężną siłę rażenia. – Dlatego, moim zdaniem, Wojsko Polskie i sojusznicy spisali się bardzo dobrze. Podjęto właściwe decyzje, a rezultatem nie była śmierć przypadkowych ludzi zabitych szczątkami zestrzelonego pocisku, lecz jedynie spora dziura w lubelskim czarnoziemie – podsumował.

Kolejny rozmówca PAP - analityk wojskowy, zastępca redaktora naczelnego Defence24 Jakub Palowski wskazywał, że - pomimo tego, że za naszą granicą trwa wojna - w Polsce obowiązują procedury właściwe dla stanu pokoju. – Jak wynika z art. 18b ustawy o ochronie granicy państwowej, obcy wojskowy statek powietrzny może zostać zestrzelony, ale pod pewnymi warunkami. Jednym z nich jest przechwycenie. Jeżeli byłby to statek załogowy, musiałby zostać nawiązany kontakt radiowy. Jeżeli bezzałogowy, to niezbędna jest przynajmniej identyfikacja wzrokowa albo elektroniczna – tłumaczył.

Jak mówił, w czasie wojny zdarza się strzelać do celów w oparciu o ich identyfikację radarową, np. wykorzystując radiolokacyjny system „swój-obcy”; jednak w czasie pokoju, a nawet kryzysu, istnieje wymóg jednoznacznej identyfikacji obiektu. – Nisko lecąca rakieta manewrująca może w pewnych warunkach dawać podobny obraz radarowy do np. ukraińskiego MiG-29. Ponieważ nasza przestrzeń powietrzna pozostaje otwarta, teoretycznie nie można też wykluczyć, że z Ukrainy mógłby lecieć cywilny samolot odrzutowy, np. jakaś ewakuacja medyczna czy biznesmen uciekający przed mobilizacją – wskazał Palowski.

Tłumaczył, że decyzja o ewentualnym zestrzeleniu leży w gestii dowódcy operacyjnego; on i załogi mają łączność w czasie rzeczywistym. – Pilot może działać samodzielnie tylko w dwóch przypadkach: jeżeli zostałby zaatakowany – przy czym rakieta manewrująca, taka jak Ch-101, nie zaatakuje samolotu – albo gdyby to był wrogi, uzbrojony samolot wykonujący manewry sugerujące przygotowanie do ataku. Przepisy mówią jednak jasno, że jest to środek ostateczny – wskazał.

Jak dodał, istnieją też odrębne przepisy dotyczące zestrzeliwania przez naziemne systemy przeciwlotnicze. Zwrócił uwagę, że w tym przypadku nie ma ustawowego wymogu identyfikacji wzrokowej. – Tym niemniej i tak trzeba mieć pewność, do czego się strzela – zaznaczył Palowski. (PAP)

gru/ sdd/ dafa/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (24)

dodaj komentarz
carlito1
Czy w tym kartonowym domku cokolwiek działa? nie licząc wyłudziania kasy publicznej?
dasbot
95%+ wszystkiego co do nich leci jest zestrzeliwane, a dziennie leci tego setki. Jakiś leaker, czyli przebicie się przez system AD pojedynczych obiektów, zawsze się trafi, szczególnie, jak system jest przeciążony. To jest oczywiście pożywka dla prasy i „mędrców” w internecie, aby bić pianę, jako to UA wygrywa. Jest wręcz przeciwnie 95%+ wszystkiego co do nich leci jest zestrzeliwane, a dziennie leci tego setki. Jakiś leaker, czyli przebicie się przez system AD pojedynczych obiektów, zawsze się trafi, szczególnie, jak system jest przeciążony. To jest oczywiście pożywka dla prasy i „mędrców” w internecie, aby bić pianę, jako to UA wygrywa. Jest wręcz przeciwnie – są na deskach, liczeni po raz kolejny. Gdyby było inaczej, Moskwy już dawno by nie było, a przede wszystkim ważnych strategicznie zakładów, które tworzą ich MIC. To jest obiektywna rzeczywistość, bez względu kto komu kibucuje lub trzyma jego stronę………..Clown world.
dasbot
@pawel11a miało być. Dlaczego wklejacie posty w innym miejscu?...........Clown world.
prokur4
Trep trepowi oka nie wykole. Bredzenie wojskowego. Miasto, duża wieś do obrony , a mała wieś lub kilka zabudowań, sorry, trudno. Z drugiej strony bajanie, że odłamki mogłyby zabić ludzi. Gdzie tu sens. Wczoraj któryś tłumaczył, że nie zestrzelono, bo m.in.w powietrzu jest duży ruch lotniczy, tylko "zapomniał: dodać, że samoloty Trep trepowi oka nie wykole. Bredzenie wojskowego. Miasto, duża wieś do obrony , a mała wieś lub kilka zabudowań, sorry, trudno. Z drugiej strony bajanie, że odłamki mogłyby zabić ludzi. Gdzie tu sens. Wczoraj któryś tłumaczył, że nie zestrzelono, bo m.in.w powietrzu jest duży ruch lotniczy, tylko "zapomniał: dodać, że samoloty pasażerskie nie latają nisko nad ziemią. Te tłumaczenia są prymitywne i porażające i mają zamaskować tragiczną prawdę, że polska obrona przeciwlotnicza jest kiepska. Na koniec kierownik gada, że nic nie wskazuje. że Polska była celem rakiety, a ja się pytam, skąd taki wniosek. Strach się bać-serio.
dasbot
„Według niego pocisk, który spadł na południe od Lublina, był obserwowany przez Ukraińców, którzy wykonali na niego nieudany atak myśliwcem nad swoim terytorium i przekazali nam informacje o przelocie pocisku.” Oblałem się kawą ze śmiechu. Do zestrzeliwania pocisków manewrujących, balistycznych, czy szerzej wszystkiego co narusza „Według niego pocisk, który spadł na południe od Lublina, był obserwowany przez Ukraińców, którzy wykonali na niego nieudany atak myśliwcem nad swoim terytorium i przekazali nam informacje o przelocie pocisku.” Oblałem się kawą ze śmiechu. Do zestrzeliwania pocisków manewrujących, balistycznych, czy szerzej wszystkiego co narusza przestrzeń powietrzną, służą systemy AD (w idealnym świecie w pełni automatyczne). O ile się takie posiada. Każdy kto kupuje taką narrację jest ignorantem……..Clown world.
pilsener
Zgadza się, to jest pocisk o obniżonej wykrywalności, leci szybko i nisko, potrzebne są specjalne systemy - np. antyrakiety Patriot ale takich mamy mało i chronią tylko stolicę i kilka kluczowych miejsc.
dasbot
Bateria patriotyczna prawdopodobnie dałaby radę zestrzelić taki pocisk manewrujący, bo jest on poddźwiękowy, a więc przynajmniej parametr prędkości byłby spełniony. To teoria, bo w praktyce, aby uprawdopodobnić sukces zestrzelenia (lot na małej wysokości, a więc niewielka wykrywalność radarowa, a do tego zmienna trajektoria lotu) Bateria patriotyczna prawdopodobnie dałaby radę zestrzelić taki pocisk manewrujący, bo jest on poddźwiękowy, a więc przynajmniej parametr prędkości byłby spełniony. To teoria, bo w praktyce, aby uprawdopodobnić sukces zestrzelenia (lot na małej wysokości, a więc niewielka wykrywalność radarowa, a do tego zmienna trajektoria lotu) potrzebowałbyś sieci radarów (ile ich zostało na UA?), pokrycie ISR (tu pewnie USA dały cynk, ale bez szans, aby z kosmosu śledzić trajektorię lotu wszystkiego co było w powietrzu w czasie rzeczywistym podczas takiego zmasowanego ataku) no i przede wszystkim obrony warstwowej (sensory spięte z efektorami, a to wszystko w rygorze fuzji danych w czasie rzeczywistym). Gdzie w tym wszystkim jesteśmy, nie mówiąc o UA, która jest pod ostrzałem 24/7? Nigdzie. Jedyne co im się udało, to ogłupić masy przekazem MSM. Ta ustawka jest tego dowodem. Król jest nagi. Naprawdę nie życzmy sobie, aby się sprawdzić w wojennym rzemiośle z tymi, którzy wybili sobie na nim zęby i mają w seryjnej produkcji systemy uzbrojenia, które funkcjonują w innym paradygmacie technologicznym. I piszę to wszystko nie jako ich stronnik, tylko niezależny obserwator opierający się na danych z domeny publicznej. Powtarzam „ensilnia” razy – współpracować i handlować, nie wojować. Nie mamy czym i nie mamy po co, bo nie mamy nic, co inni by chcieli. Takie proste, a jak zawsze najtrudniejsze do zrozumienia przez większość, szczególnie tą polityczną + armię pojęcia nie mających dziennikarzy, którzy to relacjonują, a którym nie chce się przeczytać ze zrozumieniem, w jakiej rzeczywistości żyjemy……………Clown world.
samsza
W oficjalnym komunikacie tego nie ma, wiemy dlaczego.
Za to otrzymujemy opowieść od jakiegoś gościa, i nie twierdzimy że to prawda wykuta w tablicach od boga prawdy, mówimy że to słowa gościa "jak mówił", czyli mógł powiedzieć wszystko, zmyślenia też.
jan888
"decyzja o zestrzeleniu zawsze wiąże się z ryzykiem szkód na ziemi" - to po co nam w ogóle obrona przeciwpowietrzna i wojsko. Przecież rakieta nigdy nie trafia, a potem grzybiarze znajdują je w lesie ;).
tomkooo
przeczytaj sobie komentarz pawel11a na samym dole

Powiązane: Ataki hybrydowe i prowokacje Rosji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki