Średnio o 1,7 proc. w porównaniu do marca spadły w kwietniu ceny transakcyjne nieruchomości w Wielkiej Brytanii. To największy miesięczny spadek od 2009 r. – donosi „The Guardian”. Brytyjczycy za mieszkanie lub dom płacili w kwietniu średnio 218 902 funty (ok. 1,08 mln zł).
Kwiecień okazał się drugim miesiącem z rzędu ze spadkiem średniej ceny transakcyjnej nieruchomości w Zjednoczonym Królestwie. Po obniżce o 0,7 proc. w marcu w kwietniu spadek przyspieszył i według raportu Nationwide, jednej z czołowych firm udzielających kredytów hipotecznych na Wyspach, wyniósł w relacji miesięcznej 1,7 proc. Choć w porównaniu z kwietniem 2019 r. za mieszkanie lub dom Brytyjczycy płacili więcej, to wzrost w relacji rocznej przyhamował do 1,7 proc.
Po raz ostatni miesięczny spadek średniej ceny transakcyjnej przekroczył 1,5 proc. w lutym 2009 r. Wówczas za nieruchomości na Wyspach płacono jednak znacznie mniej - średnio 147 746 funtów (ok. 725 tys. zł wg obecnego kursu).
Koronawirus odstraszył kupujących
Na notowany w kwietniu spadek cen transakcyjnych wpłynął przede wszystkim odpływ klientów, którzy przełożyli w czasie decyzje zakupowe. Część z nich została do tego zmuszona za sprawą zamrożenia rynku nieruchomości 23 marca na blisko siedem tygodni. Zgodnie z decyzją brytyjskiego rządu agenci nieruchomości nie mogli wówczas wystawiać nowych ogłoszeń, a prezentacje mieszkań mogły odbywać się jedynie wirtualnie.
Według danych brytyjskiego urzędu podatkowego - HM Revenue and Customs, liczba transakcji na rynku nieruchomości w kwietniu 2020 r. spadła w porównaniu z analogicznym okresem 2019 r. o 53 proc. Taka sytuacja może utrzymywać się w najbliższych miesiącach. Jak bowiem informuje w swoim raporcie Nationwide, potencjalni klienci planują czekać z transakcją średnio sześć miesięcy.

Mieszkania tańsze o 30 proc. w dwa lata?
Tymczasem analitycy z firmy EY Item Club przewidują, że ceny domów i mieszkań spadną w ciągu najbliższych kilku miesięcy o 5 proc.
– Aktywność potencjalnych nabywców zostanie ograniczona z uwagi na rosnące bezrobocie i obawę o utratę pracy – podkreśla w rozmowie z „The Guardian” Howard Archer, główny doradca ekonomiczny EY Item Club.
Podobną obniżkę cen transakcyjnych nieruchomości w 2020 r. na brytyjskim rynku, oscylującą wokół 5 proc., przewidywał przed miesiącem Lloyds Banking Group. W dłuższej perspektywie do 2022 r., według tych szacunków, ceny mieszkań i domów w Zjednoczonym Królestwie mogą spaść nawet o 30 proc. Według analityków Lloyds'a stanie się tak, jeśli stopa bezrobocia na Wyspach wzrośnie w najbliższym czasie co najmniej do 8 proc.
Marcin Kaźmieczak





























































