Średnio 223 tys. funtów wydawali w kwietniu Brytyjczycy na zakup mieszkania lub domu. To o 3,7 proc. więcej niż przed rokiem. Eksperci przewidują jednak, że ceny nieruchomości spadną w najbliższych miesiącach o 5 proc. – informuje portal thisismoney.co.uk.
Choć Wielka Brytania od ponad dwóch miesięcy boryka się z epidemią koronawirusa, ceny nieruchomości tkwią w miejscu. Jak w swoim raporcie informuje Lloyds, jedna z czołowych firm udzielających kredytów hipotecznych w Zjednoczonym Królestwie, w kwietniu ceny transakcyjne nieruchomości na Wyspach wzrosły względem marca średnio o 0,7 proc. (nominalnie średnio o 3,3 tys. funtów). W relacji rocznej wzrost wyniósł 3,7 proc.
Według scenariusza nakreślonego przez Lloyds Banking Group w najbliższych miesiącach ceny nieruchomości w Wielkiej Brytanii powinny spadać. Dla 2020 r. eksperci przewidują obniżkę sięgającą 5 proc. W kolejnych dwóch latach stawki płacone za mieszkania i domy, według aktualnych prognoz, mają ponownie rosnąć od 2 do 2,5 proc.
Na prognozowany spadek cen po odmrożeniu gospodarki wpływ może mieć kilka czynników. Przede wszystkim potencjalni kupujący, jak i sprzedający wciąż, w trosce o zdrowie, mogą ograniczać swoją aktywność i zwlekać z przeprowadzeniem transakcji. Głębokość zmian cen nieruchomości będzie zależała także od tego, kiedy obostrzenia zostaną zniesione oraz jak bardzo wzrośnie stopa bezrobocia.
Jeśli sprawdziłby się najlepszy scenariusz dla sprzedających nieruchomości w Wielkiej Brytanii, zakładający stopę bezrobocia na poziomie 5,9 proc., ceny mieszkań w 2020 r. powinny obniżyć się jedynie o ok. 2,2 proc. W kolejnych dwóch latach na tamtejszym rynku zapanowałyby ponownie wzrosty na poziomie 6,8 proc. Jeśli z kolei mielibyśmy do czynienia ze scenariuszem zakładającym wzrost stopy bezrobocia do 7-8 proc., spadek cen nieruchomości powinien być znacznie głębszy. W 2020 r. wyniósłby 10 proc. Do 2022 r. ceny mieszkań i domów spadłyby aż o 30 proc.

MKZ





























































