REKLAMA

Pierwszy kwartał w mieszkaniówce na małym plusie. Kryzys czai się za rogiem

Marcin Kaźmierczak2020-06-16 11:10redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-06-16 11:10
Pierwszy kwartał w mieszkaniówce na małym plusie. Kryzys czai się za rogiem
Pierwszy kwartał w mieszkaniówce na małym plusie. Kryzys czai się za rogiem
fot. FStockLuk /

Wzrost liczby oddanych do użytku mieszkań i wydanych pozwoleń na budowę, przy jednoczesnym spadku liczby rozpoczętych budów. Tak kształtuje się obraz budownictwa mieszkaniowego w I kw. 2020 r. według danych Głównego Urzędu Statystycznego. Choć pierwsze symptomy regresu są już widoczne, dopiero drugi kwartał pokaże jak mocno mieszkaniówka zakaziła się koronawirusem.

Najlepszy pierwszy kwartał w dekadzie

W pierwszym kwartale 2020 r. oddano do użytku 49 523 mieszkania. Tym samym był to najlepszy pierwszy kwartał w ostatniej dekadzie. W porównaniu z I kw. 2019 r. oddanych mieszkań było o 4,5 proc. więcej. W relacji dwuletniej wzrost wyniósł 10,3 proc. To w szczególności efekt rekordowych pod tym względem stycznia i lutego.

Łączna powierzchnia oddanych do użytku mieszkań nieznacznie przekroczyła 4,5 mln mkw. Była tym samym o 5,1 proc. większa od osiągniętej w analogicznym okresie 2019 r. Średnia powierzchnia lokali oddanych do użytku przez inwestorów indywidualnych wyniosła 133,1 mkw. W przypadku mieszkań oddanych przez deweloperów było to 52,7 mkw.

To jednak deweloperzy odnotowali w I kw. 2020 większy wzrost liczby oddanych do użytku lokali w relacji rocznej. Ich udział w rynku wyniósł 62 proc. i był o 1,3 pp. wyższy niż w I kw. 2019 r. Udział lokali oddanych przez inwestorów indywidualnych zmniejszył się o 0,2 pp. W przypadku mieszkań spółdzielczych spadek wyniósł 0,6 pp., a komunalnych 0,5 pp. Największe dysproporcje pod tym względem miały miejsce w województwach: mazowieckim, zachodniopomorskim i dolnośląskim, gdzie udział deweloperów przekroczył 73 proc.

Nie zabrakło jednak województw, w których dominującą pozycję miały lokale oddawane do użytku przez inwestorów indywidualnych. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w woj. świętokrzyskim, gdzie inwestorzy indywidualni oddali 71,8 proc. lokali mieszkalnych.

10 sprawdzonych sposobów, jak polepszyć zdolność kredytową

Poradnik

10 sprawdzonych sposobów, jak polepszyć zdolność kredytową

Pobierz poradnik bezpłatnie lub kup za 10 zł.
Masz pytanie? Napisz na [email protected]

Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Jeśli chcesz fakturę, to wypełnij dalszą część formularza:
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Podaj kod w formacie xx-xxx!
Pole wypełnione niepoprawnie!

Budowa domu jednorodzinnego oddanego do użytku w I kw. 2020 r. trwała średnio 47 miesięcy, podczas gdy budynki wielorodzinne oddawano średnio po 24 miesiącach.

Urzędy przyspieszyły, budowlańcy niekoniecznie

W I kw. 2020 r. wydano także więcej pozwoleń na budowę niż w analogicznym okresie 2019 r. Ich liczba wyniosła 59 092 Wzrost wyniósł 3,1 proc. Urzędy wydały jednak o 11,8 proc. mniej pozwoleń na budowę niż w I kw. 2018 r. i o 2,1 proc. mniej niż w I kw. 2017 r. Kwartalnie spadek wyniósł 12,3 proc., choć tendencję spadkową dało się zauważyć także w I kw. 2019 r. Wówczas, w porównaniu z IV kw. 2018 r. liczba wydanych pozwoleń na budowę spadła o 10,3 proc.

Deweloperzy w I kw. 2020 r. otrzymali 60,6 proc. ze wszystkich wydanych pozwoleń na budowę. Średnia prognozowana powierzchnia mieszkania w budynkach wielorodzinnych wyniosła 54,5 mkw. Przeciętny dom jednorodzinny, dla którego wydano pozwolenie na budowę w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2020 r. miał prognozowaną powierzchnię użytkową oscylującą wokół 131,5 mkw.

W I kw. 2020 r. rozpoczęto budowę 52 543 mieszkań. W relacji rocznej to wynik o 2,5 proc. gorszy, ale jednocześnie o 9,5 proc. lepszy niż przed dwoma laty.

O wyhamowaniu obserwowanej od miesięcy tendencji wzrostowej w budownictwie mieszkaniowym może jednak mówić spadek liczby rozpoczętych budów w relacji kwartalnej, który wyniósł 20,3 proc. Dla porównania, w ostatnich trzech latach (2017-2019) pierwszy kwartał zawsze przynosił wzrost tego wskaźnika.

Efekt koronawirusa najwcześniej w drugim kwartale

Choć pierwsze symptomy zastoju w mieszkaniówce związane ze spadkiem liczby rozpoczynanych budów widać już w danych za I kw. 2020 r., odpowiedź na temat skali wpływu koronawirusa na budownictwo mieszkaniowe dadzą najwcześniej dane za II kw. 2020.

Zapowiedź regresu dały już kwietniowe wyniki opublikowane przez GUS. Liczba mieszkań oddanych do użytku w kwietniu 2020 r. wyniosła 13 722 i była o 17 proc. niższa niż rok wcześniej.

W porównaniu z marcem, w kwietniu jeszcze wyraźniej spadła liczba wydanych pozwoleń na budowę. Deweloperzy i inwestorzy indywidualni otrzymali 16 758 pozwoleń – o 26,6 proc. mniej w kwietniu 2019 r. Biorąc pod uwagę wszystkie miesiące, był to najniższy wynik od stycznia 2017 r.
Jeszcze znaczniejszy regres odnotowano w przypadku rozpoczętych budów. Kwiecień 2020 r. z rozpoczętymi pracami przy budowie 13 647 mieszkań był pod tym względem najgorszym czwartym miesiącem roku od sześciu lat.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Twoje Finanse - Biznes w Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim.

Tematy
Zamów kartę flotową BP Komfort Prepaid i odbierz 200 zł w prezencie

Zamów kartę flotową BP Komfort Prepaid i odbierz 200 zł w prezencie

Komentarze (20)

dodaj komentarz
bt5
Do Bronxbandit: wiem że jest masa ludzi usiłujacych patrzeć optymistycznie. ale póki co 1. zasypało internet, i pocztę ofertami deweloperów , 2. ofert pracy na moje doświadczone oko jest mniej niż za wielkiego dołowania gospodarki w PL w latach około 2000 roku. 3. budzet państwa jest prawdobodobnie w większych kłopotach niż za słynnej Do Bronxbandit: wiem że jest masa ludzi usiłujacych patrzeć optymistycznie. ale póki co 1. zasypało internet, i pocztę ofertami deweloperów , 2. ofert pracy na moje doświadczone oko jest mniej niż za wielkiego dołowania gospodarki w PL w latach około 2000 roku. 3. budzet państwa jest prawdobodobnie w większych kłopotach niż za słynnej kiedyś dziury Bauca. Załóżmy że da się wyjść z tych kłopotów, ale to będzie trwało latami. A kwesti polskich zarobków szkoda nawet komentować , ceny bywaj w PL już wyższe niż na zachodzie , doznałem szoku w markecie gdy zobaczyłem masło orzechowe za 18.99zł , to conjamniej 2 razy drożej niż na zachodzie. A jak firmy by musiały z powodu braku rak do pracy podnieśś te niskie polskie zarobki , to nie - wymuszaja sprowadzanie na masowa skale dziadów zza granicy.
kqq
Poluzowanie polityki pieniężnej NBP łagodzi negatywne skutki pandemii, ograniczając skalę spadku aktywności gospodarczej oraz wspierając dochody gospodarstw domowych i firm. W efekcie przyczyni się do ograniczenia spadku zatrudnienia oraz pogorszenia sytuacji finansowej firm, oddziałując w kierunku szybszego ożywienia gospodarczego Poluzowanie polityki pieniężnej NBP łagodzi negatywne skutki pandemii, ograniczając skalę spadku aktywności gospodarczej oraz wspierając dochody gospodarstw domowych i firm. W efekcie przyczyni się do ograniczenia spadku zatrudnienia oraz pogorszenia sytuacji finansowej firm, oddziałując w kierunku szybszego ożywienia gospodarczego po zakończeniu pandemii. Działania NBP ograniczają ryzyko obniżenia się inflacji poniżej celu inflacyjnego NBP w średnim okresie oraz – poprzez pozytywny wpływ na sytuację finansową kredytobiorców – oddziałują w kierunku wzmocnienia stabilności systemu finansowego.
PKB może być niższy, inflacja nie spadnie, pieniędzy na rynku nie zabraknie a będzie nawet nadmiar - czegoś takiego nigdy nie było, to grozi rzeczywiście wybuchem inflacji a za nią podążą i ceny innych produktów i pensje pracowników - tzw. efekt drugiej rundy.
Spirala inflacyjna nakręca się, to będzie miało też wpływ na mieszkaniówkę.
jacekdr64
Rozumiem, że niektórzy piszą na zlecenie. Inni znowu chyba myślą, że uda im się zaklinanie rynku. I znowu te emocje....
marynapilecka
W którą stronę zaklinanie masz na myśli?
jasiek2017 odpowiada marynapilecka
Na spadki po 30-40%
bt5
Mieszkaniówka już w 2019 dawała sygnały wyczerpania realnych wzrostów (no może z wyjatkiem wzrostu cen ofertowych), ilość transakcji nie rosła, zjawisko castingów na najemców było w Polsce śladowe w odróżnieniu od zachodnich rynków mieszkaniowych gdzie jest norma. Do napędu rynku mieszkaniowego potrzebne sa 3 rzeczy: rosnace zarobki,Mieszkaniówka już w 2019 dawała sygnały wyczerpania realnych wzrostów (no może z wyjatkiem wzrostu cen ofertowych), ilość transakcji nie rosła, zjawisko castingów na najemców było w Polsce śladowe w odróżnieniu od zachodnich rynków mieszkaniowych gdzie jest norma. Do napędu rynku mieszkaniowego potrzebne sa 3 rzeczy: rosnace zarobki, rosnace zatrudnienie, zwiększanie akcji kredytowej. Zarobki praktycznie rosły tylko menagerom, zatrudnienie wyhamowało już w IV kwartale 2019, a obecnie niskie stopy spowodowały że bankom nie opłaca się udzielanie kredytów, to każdy sobie może sam pomyśleć że jakby hipotetycznie był bankierem to zawracał by sobie głowę dawaniem kredytów przy tak niskich odsetkach - tylko absolutnie pewnym i dobrze zarabiajacym to tak - i tylko takim się teraz daje hipoteki i konsumpcyjne zreszta też. Więc zakupy mieszkań za kredyty spadna. A i zakupy przez bogaczy pod wynajem to też nie jest zawsze i wszedzie pewny biznes jak się widzi jak się zwieksza ilośc mieszkan do wynajmu na ogłoszeniach. delikatnie mówiac perspektyw poprawy rynku pracy i zarobków Polaków nie widać więc trudno żeby rynke mieszkaniowy sobie tak funkcjonował w oderwniu od przeciętnych realiów gospodarczych.
marynapilecka
Popieram i dodaje podaż drastycznie wzrasta:

OLX
Data / Wynajem / Sprzedaż

19 06 16 / 31895 / 26422
20 06 16 / 51011 / 33112

Już widać że jest więcej ofert, jeszcze z mocno życzeniowymi cenami za metr na rynku wtórnym (ludzie żyją jeszcze fantazją z 2019)

Deweloperzy obniżają po cichu, aby wysprzedać
Popieram i dodaje podaż drastycznie wzrasta:

OLX
Data / Wynajem / Sprzedaż

19 06 16 / 31895 / 26422
20 06 16 / 51011 / 33112

Już widać że jest więcej ofert, jeszcze z mocno życzeniowymi cenami za metr na rynku wtórnym (ludzie żyją jeszcze fantazją z 2019)

Deweloperzy obniżają po cichu, aby wysprzedać mieszkania przed spuchniętym rykniem wtórnym.

Jeżeli musicie kupić teraz, mocno negocjujcie ceny na spotkaniach z dewami...szczególnie dziur w ziemi (nie polecała bym teraz).

Pozdrawiam Kupujących Mieszkania dla siebie!
bronxbandit
@bt5 znowu komentarz podszyty trochę myśleniem życzeniowe i jednostronna analiza.
Banki komercyjne działają tylko i wyłącznie dla zysku, dla kasy dla wyniku i dla korzyści swoich akcjonariuszy i niczego więcej. A rolą państwa jest takie organizowanie polityki, gospodarki i wszelkich działań by banki pracowały nie tylko i wyłącznie
@bt5 znowu komentarz podszyty trochę myśleniem życzeniowe i jednostronna analiza.
Banki komercyjne działają tylko i wyłącznie dla zysku, dla kasy dla wyniku i dla korzyści swoich akcjonariuszy i niczego więcej. A rolą państwa jest takie organizowanie polityki, gospodarki i wszelkich działań by banki pracowały nie tylko i wyłącznie dla swoich prywatnych korzyści ale też dla dobra gospodarki, społeczeństwa, systemu finansowego i każdego innego dobra pblicznego. Dlatego istnieje coś takiego jak bank centralny i RPP. I właśnie dlatego by banki nie szły jak najłatwiejszą drogą że kupią sobie miliardy samych obligacji i nic więcej nie muszą robić bo przy wysokiej stopie procentowej mają one wtedy zysk bez ryzyka i zupełnego wysiłku, dlatego RPP tak obniżyła poziomy stóp procentowych i dlatego NBP pośrednio na rynku wtórnym skupuje obligacje skarbu państwa aby obniżyć rentowność tych obligacji czyli nie dawać zarabiać prywatnym bankom komercyjnym za nic nierobienie tylko posiadanie obligacji. Banki przy nikłym zysku na obligacjach będą wręcz zmuszone do finansowania gospodarki w inny sposób jeżeli same chcą zarabiać i mieć dobre wyniki. I dlatego będą zmuszone bo polityka RPP na nich wymusi dawanie kredytów zarówno mieszkaniowych hipotecznych jak i dla firm. Mniej więcej o to też chodziło w tak drastycznym cięciu stóp procentowych i zamyśle że zjechały one do zera procent.
Teraz kiedy gospodarka będzie wracać do normy banki też będą luzować wymagania które podniosły. Obniżone stopy procentowe i skup obligacji spowodował że banko teraz już nie opłaca się kupować obligacji, banki mają nadpłynność, nie wiedzą co zrobić z kasą i tak naprawdę nie chcą kasy ludności i dokładnie to widać w oprocentowaniu lokat na pół procenta czy 1% maksymalnie. Stworzenie taich warunków dla zwykłej ludności to się nazywa opresja finansowa państwa, ale tak od 10 lat robią wszyscy a Polska z rozmachem dołączyła teraz do tego grona.
Zerowe stopy procentowe będą latami trzymane na tak niskich poziomach, Z zarobioną kasą nie będzie co zrobić a inflacja na oficjalnych poziomach 3-4% a tak naprawdę bliżej 6-7% rocznie zrobi swoje zwłaszcza że mamy potwierdzenie w moco ujemnych realnych stopach procentowych, jednych z najwyższych na świecie i europie. Jak Polacy co rocznie realnie będą traciś około 6% w każdym roku przetrzymywania pieniędzy na rachunkach to za chwilę będą i chcieli i musieli coś z tymi pieniędzmi zrobić. Jaki mają wybór? Giełda - ogromne ryzyko i nie bez przyczyny posługujemy się powiedzeniem banan GPW, złoto, srebro - fatalnie, zerowa płynność, ogromny spred, jak kupisz to kilkanaście procent jesteś od razu w plecy, a weź to sprzedaj to zobaczysz. Obligacje - wyzerowane już jak depozyty. Waluty - ogromne ryzyko, też drukują na potęgę i nie wiadomo jak dla niektórych walut się to skończy. No i co zostaje? Tylko dobra trwałego użytku bo tylko one trwale rosną i w długim terminie zabezpieczają przed opresją finansową.
Co do zarbków o których piszesz to one jednak będą trwale rosły, przekonasz się. Teraz był strach, chwilowy zostój i wykorzystywanie sytuacji przez firmy które modlą się tylko o mega bezrobocie bo to dla nich same korzyści, to dużo podaż zdesperowanych pracowników którzy godzą pracować się taniej, ale tak nie będzie, demografia zrobi swoje, każdy rok w Polsce działa na korzyść polskich pracowników, co roku z rynku pracy będzie odchodzić dziesiątki tysięcy pracowników w skutek demografi, przechodzenia na emerytury, mniejszej liczy osób wchodzących na rynek pracy itp. Aby miał kto pracować pensje muszą w Polsce rosnąć. Tym bardziej jak Ukraińcy mają tu mniej przyjeżdżać jak wielu tak twierdzi. Demografi jest korzystna dla społeczeństwa dlatego płacę mimo wszystko będą rosły, inflacja wcale nie będzie spadać, nawet jak PKB zdołuje, a opresja finansowa i mocno ujemne stopy procentowe zrobią swoje. Kto zostanie z pieniędzmi na rachunku poniesie ogromne straty wprost proporcjonalne do wielkości przetrzymywanej tak gotówki.
pstrzezek
Bankier błagam - zmieńcie tą czcionkę w nowym układzie bo wali po oczach. Chyba że chcecie w ten sposób zwiększyć objętość waszych tekstów :)
marcin321
Z ciekawości staram się znaleźć o jakiej czcionce już czytam w kilku komentarzach, co jest u was nie tak?

Powiązane: Budowa domu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki