Kryzys walutowy w Turcji na 10 wykresach

Turcja przeżywa jeden z najbardziej "widowiskowych" kryzysów walutowych w historii. Przedstawiamy na kilku wykresach przyczyny tego krachu oraz zagrożenia, które za sobą niesie.

[Aktualny kurs USD/TRY sprawdzisz tutaj]

Spadek nie zaczął się w sierpniu

Chociaż pod koniec ubiegłego tygodnia lira potężnie osłabiła się wobec dolara - w czym spory udział miała eskalacja konfliktu dyplomatycznego z USA - to warto pamiętać, że w trendzie spadkowym turecka waluta jest już od około 5 lat. Przez ten czas lira dość mocno reagowała na wszelkiego rodzaju szoki zewnętrzne i wewnętrzne, które ostatecznie sprawiły, że za dolara trzeba dziś płacić 6,40 liry, gdy jeszcze w połowie sierpnia 2013 r. było to 1,96. Tak duża wrażliwość na wydarzenia polityczne takie jak afera Rezy Zerraba, a szczególnie na kurs dolara i wysokość stóp procentowych ustalanych przez Fed jest wynikiem wielu lat nierozważnej polityki monetarnej i gospodarczej.

(Bankier.pl)

Lata wzrostu...

Opowieść o Turcji należy zacząć od podkreślenia, że kraj ten od 2001 r., czyli od dojścia do władzy założonej przez obecnego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana partii Sprawiedliwośći i Rozwoju (AKP), rozwija się w dynamicznym tempie około 7 proc. rocznie. Partia ta przejmowała władzę w momencie głębokiego kryzysu gospodarczego i walutowego i dzięki reformom zaleconym przez ekonomistę Banku Światowego Kemala Dervişa szybko weszła na ścieżkę wzrostu. Przez te wszystkie lata znalazły się na niej tylko dwie przeszkody - światowy kryzys gospodarczy w 2009 r. i nieudana próba wojskowego zamachu stanu w 2016 r.

 Roczny wzrost PKB w Turcji w latach 2000-2018
Roczny wzrost PKB w Turcji w latach 2000-2018 (tradingeconomics)

... ale za wysoką cenę

Dynamiczny rozwój gospodarczy Turcji od samego początku rządów AKP był oparty na kredytach zagranicznych. Trend ten wyraźnie przyspieszył po światowym kryzysie gospodarczym, kiedy amerykański bank centralny zaczął zalewać rynki tanim dolarem. Turcja chętnie korzystała z taniego kapitału zagranicznego i w ogromnych ilościach zaczęła zapożyczać się za granicą, głównie w amerykańskim dolarze.

Warto zwrócić uwagę, że relatywnie niewiele w Turcji za granicą pożyczał bezpośrednio rząd. Znacznie chętniej z zagranicznego długu korzystały przedsiębiorstwa oraz banki, głównie te należące do państwa. Dzięki pożyczkom realizowano szeroko zakrojone inwestycje, także te publiczne, ale również rozdmuchaną konsumpcję coraz szybciej bogacącego się społeczeństwa.

Dziś zadłużenie zagraniczne Turcji sięga ponad 50 proc. PKB, co sprawia, że kraj potrzebuje relatywnie dużej ilości obcych walut do rolowania i spłaty pożyczek. Udział jest tak duży, że każda informacja o wzmocnieniu dolara, podniesieniu stóp procentowych w USA czy jakimkolwiek innym zacieśnieniu amerykańskiej polityki pieniężnej Fed, a takich informacji ostatnio nie brakuje, natychmiast znajduje silne odbicie w kursie liry, której kurs jest przez to niezwykle wrażliwy na szoki.

(Bankier.pl)

Nierównowaga goni nierównowagę

Jednym z najpoważniejszych problemów Turcji jest ogromny deficyt na rachunku obrotów bieżących (ciągła linia na wykresie), który sięga obecnie około 5,5 proc. PKB. Sytuacja ta jest powodowana przede wszystkim nierównowagą w handlu zagranicznym, czyli po prostu nadwyżką importu nad eksportem. Do tej pory była ona równoważona przez inwestycje zagraniczne, jednak w coraz mniejszym stopniu są one w stanie zaspokoić rosnące potrzeby.

Główne przyczyny takie stanu rzeczy to wątpliwości inwestorów dotyczące sytuacji w Turcji, szczególnie po nieudanej próbie puczu w lipcu 2016 r., która znacznie zwiększyła obawy inwestorów zagranicznych, dotyczące chociażby ewentualnej konfiskaty ich majątku przez coraz silniejszego Erdoğana. Obecne załamanie na pewno tylko wzmocni sceptycyzm inwestorów wobec Turcji, co sprawi, że będzie ona jeszcze bardziej uzależniona od zagranicznych pożyczek przy jego finansowaniu, a kurs liry jeszcze bardziej wrażliwy na informacje z zewnątrz.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że pomimo znaczącego spadku wartości liry w ostatnich dwóch latach deficyt na rachunku bieżącym jeszcze się pogłębił. W normalnych warunkach słaba lira powinna uczynić turecki eksport bardziej atrakcyjny, ale też zniechęcić do importu, co powinno wyrównać bilans w handlu zagranicznym. W tym wypadku nic takiego się nie stało, co także budzi obawy wobec tureckiej waluty.

(TCMB)

Turcy wolą wydawać, niż oszczędzać

Jak już było wspomniane, ostatnie lata to okres dynamicznego rozwoju Turcji dzięki ekspansji kredytowej. Wartość udzielonych pożyczek rosła jednak o wiele szybciej niż wartość złożonych przez Turków w instytucjach finansowych depozytów. To sprawiło, że wskaźnik kredytów do depozytów przekroczył uznawaną za bezpieczną wartość 1 i dziś wynosi około 1,17. To oznacza, że tureckie banki potrzebują finansowania swojej działalności na rynkach finansowych, szczególnie zagranicznych.

(Bankier.pl)

Takie uzależnienie rodzi duże obawy dotyczące ich wypłacalności w przypadku dużego szoku, takiego jak chociażby znaczny spadek wartości tureckiej liry. Potencjalna niestabilność tureckiego sektora bankowego rodzi duże obawy inwestorów względem Turcji. Obecnie to właśnie możliwość wybuchu kryzysu bankowego jest największym zagrożeniem dla tureckiej gospodarki.

(Bankier.pl)

Kryzys zagraża państwu

Jak już było powiedziane wcześniej, Turcja swój model wzrostu zbudowała na zadłużeniu prywatnym, a nie publicznym. To oznacza, że finanse publiczne nad Bosforem są w dobrej kondycji, a wskaźnik długu do PKB nie przekracza 30 proc. To jednak nie oznacza, że państwo nie jest zagrożone bankructwem, a wartość CDS-ów, czyli kosztu ubezpieczenia tureckiego długu, wynosi prawie 450 punktów bazowych, co jest jedną z najwyższych wartości na świecie.

Tak duża wątpliwość inwestorów w zdolność spłaty jej zobowiązań wynika z przekonania, że w momencie przekształcenia kryzysu walutowego w kryzys bankowy i dalej w kryzys gospodarczy, państwo musiałoby wziąć obowiązek spłaty zobowiązań instytucji finansowych na siebie, co przy gwałtownym spadku wartości liry może przekraczać możliwości rządu i tureckiego podatnika.

(Bankier.pl)

Bank centralny pod butem "sułtana"

Turcja w tym momencie wymaga przede wszystkim zdecydowanej interwencji banku centralnego, który powinien podnieść stopy procentowe, by powstrzymać nadmierną ekspansję kredytową tureckich banków, doprowadzić do równowagi wskaźnik kredytów do depozytów, zmniejszyć uzależnienie sektora instytucji finansowych od zagranicy, przywrócić zaufanie inwestorów, a także powstrzymać inflację, która sięga już prawie 16 proc. przy celu inflacyjnym wynoszącym 5 proc.

(Bankier.pl)

Ostatnie lata pokazują jednak, że turecki bank centralny nie jest w pełni niezależny, a jest raczej pod wpływem prezydenta Erdoğana, zadeklarowanego przeciwnika podnoszenia stóp procentowych. Jest to zrozumiałe, ponieważ wzrost kosztów kredytu dotknąłby wielu jego wyborców, zresztą tak samo jak kryzys bankowy. Dziś 51 proc. Turków ma dług na kartach kredytowych, co jest jednym z najwyższych wskaźników na świecie.

(tradingeconomics)

Ostatnie interwencje TCB były albo zbyt mało zdecydowane, albo zbyt późne, albo nie było ich w ogóle. Nawet biorąc pod uwagę politykę podnoszenia stóp tylnymi drzwiami. Kolejne posiedzenie banku centralnego odbędzie się 13 września. Pytanie brzmi, czy po takim czasie jakakolwiek interwencja, jeżeli nawet nastąpi, będzie mogła coś jeszcze zmienić. Wydaje się, że obecnie spekulanci będą mieli wolną rękę do działania, a żadne podwyżki stóp lub ich brak nie pokrzyżują im planów przez najbliższy miesiąc.

Dlaczego Turcja jest taka ważna?

Turcja jest jedną z największych gospodarek świata należącą do prestiżowej grupy G20. Niestabilność jej sektora bankowego może się odbić czkawką w całej Europie, szczególnie że największą ekspozycję na instytucje finansowe z tego kraju wykazują banki z krajów takich jak Hiszpania czy Włochy, które także mają swoje problemy gospodarcze. Tym samym Turcja może stać się kostką domina, która upadając, doprowadzi do daleko idących konsekwencji w europejskim sektorze finansowym.

Erdoğan całą winę za obecną sytuację obwinia Donalda Trumpa, który zaostrzył wobec Turcji kurs. Faktycznie, turecka gospodarka była wrażliwa już wcześniej, a amerykański prezydent po prostu wiedział, gdzie uderzyć, by wymusić na Ankarze ustępstwa m.in. w sprawie przetrzymywanego pastora Andrew Brunsona. Na razie jednak wygląda na to, że na żadne ustępstwa nie można liczyć, co oznacza, że sytuacja będzie się nadal zaostrzać.

Robert Szklarz

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 3 caesar_m

Autor niby zauważa a jednak ignoruje fakt że zadłużenie dotyczy głównie prywatnych czy pseudo-prywatnych banków, oraz zakłada że Erdogan będzie ratował banki . A niby po co i dlaczego? Ratują prywatne banki skorumpowane , słabe rządy uzależnione od wielkiej finansjery. Tak jak ktoś napisał - Turcja jest prawie samowystarczalna gospodarczo (żywność, surowce , energetyka), w razie gdyby co do czego - Erdogan już dawno przeprosił się mocno z Putinem. Więc sankcje i zapaść bankowości tureckiej uderzą przede wszystkim w Hiszpanię, Włochy ale jak dobrze walną również w Niemcy czyli czyli w całą UE. Raczej wariant gracki (a tym bardziej libijski) się nie powtórzy - bo Turcja jest zbyt silna gospodarczo , militarnie i zbyt stabilna politycznie. Raczej w grę wchodzi wariant islandzki - banki poupadają, rząd przewalutuje ustawowo zobowiązania kredytów w upadłych bankach z USD i Euro na liry oraz zamrozi spłaty i odsetki do czasu zakończenia upadłości , depozyty drobnych ciułaczy w jakimś stopniu opłaci. Efektem będzie wzrost poparcia dla Erdogana (jak w Islandii) oraz olbrzymie problemy strefy Euro , o co tak naprawdę spekulantowi z USA chodzi....Tyle że krótkowidz z Białego domu nie widzi że może stracić największego , bardzo silnego i strategicznie położonego sojusznika militarnego w tym rejonie. Już de facto stracili atomowy Pakistan, a sama Arabia Saudyjska po pierwsze może nie wystarczyć a po drugie może Saudowie mogą jednak przewartościować sojusze biorąc po uwagę choćby islam... A jeśli Turcja wesprze silnie Hamas etc to w Telavivie mogą nastać gorące lata.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 1 somalia

Autor pisze bzdury , ekonomia trzymana silną ręką ,samo wystarczający pod względem żywności , mocny przemysł ciężki , budowlany i lekki cła zaporowe na produkty z importu , chińskiej odzieży brak, co do kryzysu to gangsterzy USA próbują usunąć prezydenta Erdogana, nie pierwszy raz,

! Odpowiedz
4 2 histeryk

Taka była wola suwerena.

! Odpowiedz
33 30 trooper

"Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo. Mój śp. brat mówił wielokrotnie, że chciałby, żeby o Polsce tak mówiono. Ten rodzaj wielkości jest do zdobycia. To wymaga najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit. I to we wszystkich dziedzinach. " Jarosław Kaczyński, 7 Czerwca 2014

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
24 25 igła

To Europa ma problem a nie Turcja. Jak pan Erdogan się wkurzy to otworzy obozy dla imigrantów, a nawet zapewni im transport do granicy z Grecją lub Bułgarią.
Kto zatrzyma taką masę ludzi ?

! Odpowiedz
4 7 wektorwg

A po co

! Odpowiedz
2 147 mrvodnik

Brawo Pani Robercie. Wciąż czytam Bankiera, bo raz na jakiś czas pojawia się tu merytoryczny tekst z faktami a nie opiniami.

Ten się do nich zalicza.

Jeśli założy Pan bloga z Panem Adamem to od razu subskrybuję :)

! Odpowiedz
150 105 trooper

Jak tak się czyta o Turcji i erdohanie, to jakbym czytał o Polsce i Kaczyńskim.

! Odpowiedz
145 103 mb-1

Tylko 3 lata wstecz. Zmiany Turcji zaszły dalej niż w PL, ale jesteśmy na dobrej drodze. Glapa na siłę trzyma niskie st. %, bo pogrąży wyborców na granicy zdolności kredytowej, GUS w koszyku ma jakieś pierdoły do obliczenia oczekiwanego wskaźnika inflacji. Boom gospodarczy i manko w finansach publicznych, bo pieniądze idą na kupowanie głosów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
24 37 greatmongo odpowiada mb-1

tyle, ze u nas nie ma zadluzania sie w obcej walucie z drobnym wyjatkiem frankowiczow.

Mamy tez w miare silny eksport. Do tego jesteśmy dużo dużo bardziej stabilnym krajem

! Odpowiedz