W czwartek bank centralny Turcji podjął decyzję o niepodnoszeniu podstawowych stóp procentowych. Nie ma to jednak znaczenia, bowiem koszt pieniądza już od jakiegoś czasu jest podnoszony tylnymi drzwiami.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan za jednego ze swoich najważniejszych wrogów uważa wysokie stopy procentowe. Podkreśla, że spowalniają one wzrost gospodarczy, obniżają poziom życia kredytobiorcom, a nawet, co przeczy wszystkim teoriom ekonomicznym, powodują inflację. Polityk ten wielokrotnie naciskał na Turecki Bank Centralny (TBC), by ten trzymał stopy procentowe a niskim poziomie, co w sytuacji słabnącej liry i rosnącej inflacji jest coraz trudniejsze.
Koszty kredytów zależą w dużej mierze od kosztu pieniądza, po jakim banki pozyskują pożyczany kapitał, a ten w dużej mierze zależy od stóp procentowych banku centralnego. TBC tradycyjnie dostarczał bankom komercyjnym płynność poprzez dwa podstawowe instrumenty: tygodniowe pożyczki Repo (od listopada ich koszt jest stały i wynosi 8 proc.) oraz pożyczki overnight (oferowane na codziennych aukcjach, ich oprocentowanie zawiera się w przedziale wyznaczonym przez stopę depozytową - 7,25 proc. - i pożyczkową overnight - 9,25 proc.). Te trzy wartości wyznaczają podstawowe stopy procentowe TBC. Po czwartkowej decyzji banku centralnego nie uległy one zmianie, co jednak nie ma większego znaczenia, bowiem instrumenty oparte o te stopy wyraźnie straciły na znaczeniu.
Od połowy stycznia rośnie natomiast znaczenie instrumentu nazywanego "późnym oknem płynnościowym" (Late Liquidity Window – LLW). Pierwotnie był on pomyślany jako instrument ostatniej szansy przeznaczony dla banków, którym nie udało się uzyskać płynności poprzez pożyczki overnight. Był on odpowiednio droższy, niż pozostałe instrumenty, więc jego popularność była niewielka. Sytuacja zmieniła się na początku roku, kiedy kurki z podstawowymi instrumentami zostały zakręcone i banki komercyjne zostały niejako zmuszone do korzystania z LLW.
CBRT Funding Composition (15 March 2017) pic.twitter.com/tBfVdmYmHm
— CentralBankofTurkey (@CentralBank_TR) 15 marca 2017
Dzięki temu posunięciu średnioważony koszt funduszy TBC wzrósł od połowy stycznia z 8,3 proc. do 10,5 proc., czyli o 220 punktów bazowych. W ten sposób Bankowi Centralnemu udało się podnieść koszt pieniądza bez podnoszenia stóp procentowych. Można spodziewać się, że koszt ten będzie rósł nadal, ponieważ Bank Centralny Turcji podniósł w czwartek oprocentowanie pożyczek LLW z 11 do 11,75 proc.
Turecki Bank Centralny jest zmuszony do prowadzenia tak nieortodoksyjnej polityki pieniężnej właśnie z uwagi na naciski ze strony prezydenta kraju Recepa Tayyipa Erdoğana, któremu zależy na zadowoleniu Turków przed referendum w sprawie zmiany konstytucji, które odbędzie się 16 kwietnia.
Z drugiej strony od listopada 2016 r. ma miejsca skokowy spadek wartości liry tureckiej, która w dwa miesiące straciła w porównaniu do dolara około 20 proc. wartości. Spowodowało to wzrost cen dóbr importowanych, co w połączeniu z rosnącą ceną ropy naftowej spowodowało wzrost inflacji, która w lutym przekroczyła poziom 10 proc. W tej sytuacji podniesienie stóp procentowych w celu ratowania wartości waluty było koniecznością.
Dzięki tym posunięciom dzisiejsze nagłówki mogą mówić o tym, że stopy procentowe w Turcji pozostały bez zmian, prezydent Erdoğan jest zadowolony, a kurs liry jest względnie stabilny.






























































