Turecka konstytucja szyta na miarę "sułtana" Erdoğana

W tureckim parlamencie trwają prace nad poprawkami do konstytucji, które całkowicie zmieniają ustrój państwa z systemu parlamentarnego na prezydencki. Proponowane zmiany zaprojektowane są tak, by wzmocnić władzę obecnego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana.

(fot. UMIT BEKTAS / FORUM)

Wprowadzenie w Turcji systemu prezydenckiego było marzeniem rządzącego krajem od 15 lat, najpierw jako premier, a później jako głowa państwa, Recepa Tayyipa Erdoğana. Jego spełnienie było do tej pory niemożliwe z uwagi na niewystarczającą liczbę miejsc w liczącym 550 miejsc jednoizbowym parlamencie. Do zmiany konstytucji potrzeba 367 posłów (2/3), a podległa Erdoğanowi Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zajmuje jedynie 316 miejsc.

Niespodziewanie, pod koniec ubiegłego roku, znalazła ona sojusznika w postaci najmniejszej partii w parlamencie, nacjonalistycznej MHP. Jej lider Devlet Bahçeli stwierdził nagle, że co prawda nie popiera zmian, ale uważa, że powinien się o nich wypowiedzieć naród, więc jego 39 posłów zagłosuje za reformą. Co prawda to za mało, by zdobyć większość 2/3 głosów i zmienić konstytucję w parlamencie, ale wystarczająco, by przekroczyć próg 2/5, czyli 333 głosów, co pozwala poddać zmiany pod referendum.

Cała władza w jednych rękach

Zmiany zakładają przede wszystkim znaczne wzmocnienie urzędu prezydenta, którego władza będzie jedynie w niewielkim stopniu ograniczona przez parlament. Zdaniem rządzących jest to sposób na zaprowadzenie porządku w coraz bardziej nękanym przez terroryzm kraju. Zdaniem Erdoğana zapobiegnie to także w przyszłości chaosowi, do którego prowadziły kruche rządy koalicyjne. Opozycja obawia się osłabienia mechanizmów kontroli i zastąpienie wadliwych, ale jednak demokratycznych rządów, czystym systemem autorytarnym.

Podstawową zmianą będzie przekazanie całej władzy wykonawczej w ręce prezydenta. Po zmianach to on będzie mianował ministrów, a także co najmniej jednego wiceprezydenta. Dostanie także prawo tworzenia i likwidowania ministerstw wedle własnego uznania. Stanowisko premiera zostanie zlikwidowane. Głowa państwa będzie rządzić przy pomocy dekretów, bez konieczności konsultacji swoich decyzji z parlamentem, ale tylko w obszarach związanych ze swoimi kompetencjami. Jeżeli parlament wprowadzi prawo sprzeczne z dekretem prezydenckim, dekret staje się nieważny. Ustawodawca będzie mógł więc teoretycznie studzić zapędy prezydenta, ale faktycznie ostatnie zdanie będzie należeć do niego, ponieważ głowa państwa będzie miała prawo veta.

Sam parlament także nie uniknie zmian. Liczba posłów zostanie zwiększona z 550 do 600, bierne prawo wyborcze nabywać się będzie już w wieku 18 lat, a nie 25, jak teraz. Będzie to jednak ciało symboliczne, którego kontrola nad władzą wykonawczą będzie ograniczona. Parlament straci prawo do interpelacji, czyli zadawania formalnych pytań rządowi, dzięki czemu możliwy był nadzór nad polityką gabinetu. Do tej pory mogły być one podstawą do wnioskowania o wotum nieufności i zmiany rządu. Teraz to będzie niemożliwe.

Sprawiedliwość po naszej stronie

Rola nadzorcza władzy sądowniczej także zostanie ograniczona. Zwiększony zostanie natomiast wpływ prezydenta na wymiar sprawiedliwości. Do tej pory wszystkie decyzje kadrowe w sądach i trybunałach podejmowała Wysoka Rada Sędziów i Prokuratorów. W jej skład wchodziło 22 członków wybieranych przez przedstawicieli najważniejszych trybunałów, Tureckiej Akademii Sprawiedliwości oraz sędziów i prokuratorów. Jedynie czterech członków wybierał prezydent.

Teraz liczba członków rady zostanie ograniczona do 12, z czego 5 będzie nominowanych bezpośrednio przez prezydenta. Do tego dochodzi jej przewodniczący w postaci ministra sprawiedliwości, także wybierany przez prezydenta. To oznacza, że żaden sędzia ani prokurator w Turcji nie będzie mógł być nominowany ani awansowany bez zgody ludzi z bezpośredniego otoczenia głowy państwa.

W sytuacji złamania prawa przez prezydenta możliwy będzie jego impeachment, jednak to będzie wymagało de facto 400 głosów w parlamencie, a zdobycie takiej większości będzie graniczyło z cudem. Ponadto całą procedurę impeachmentu nadzorować będzie Sąd Konstytucyjny, w którym 12 z 15 członków będzie nominowana przez prezydenta.

Zmianie ulegnie także sam system wyborczy. Głosowanie po zmianie konstytucji będzie odbywać się co 5 lat, a nie co 4, jak teraz. Do tego wybory parlamentarne i prezydenckie odbywać się będą tego samego dnia – pierwszy raz w listopadzie 2019 roku. To prowadzić może do pewnych nadużyć, ponieważ nowa konstytucja pozwala urzędującemu prezydentowi nie tylko na zachowanie członkostwa w partii, ale nawet na sprawowanie funkcji jej lidera. Oznacza to, że głowa państwa jednocześnie będzie szefem jednej z partii zasiadających w parlamencie – najprawdopodobniej największej, jeżeli jedno i drugie głosowanie odbywać się będzie tego samego dnia.

Przewodniczący partii ma decydujący wpływ na kształt list do wyborów parlamentarnych, co oznacza, że prezydent będzie miał kontrolę nad władzą ustawodawczą. Tak naprawdę nie zmieni to wiele w stosunku do obecnej sytuacji, ponieważ Recep Tayyip Erdoğan, choć zrzekł się członkowstwa w AKP po objęciu urzędu głowy państwa w 2014 r., nadal odgrywa decydującą w niej rolę. Zmiana konstytucji będzie więc legalizacją obecnego stanu rzeczy.

Prezydent aż do śmierci

Zgodnie z propozycjami, urząd prezydenta ma ulec takiemu przeobrażeniu, że wyzerowany zostanie zegar kadencji Recepa Tayyipa Erdoğana. Oznacza to, że 5 lat, które do tego czasu na stanowisku prezydenta spędzi obecna głowa państwa, nie będzie się liczyć do dwóch kadencji, które zgodnie z prawem można piastować ten urząd. W związku z tym, teoretycznie Erdoğan będzie mógł mieszkać w zbudowanym za 500 mln euro pałacu prezydenckim w Ankarze aż do 2029 r., kiedy będzie miał 75 lat.

Nowa konstytucja przewiduje jednak pewną furtkę w zasadzie dwukadencyjności. Jeżeli z jakichś powodów prezydent uzna, że konieczne są przyspieszone wybory, może je zwołać. Także odbywa się równolegle głosowanie do parlamentu i na prezydenta. Jeżeli zaistnienie takiej sytuacji skraca drugą kadencję głowy państwa, wtedy możliwe jest kandydowanie po raz trzeci. Teoretycznie więc Erdoğan może pozostać prezydentem Turcji aż do 2034 r., czyli łącznie 20 lat.

Naród tak chciał

Jedną z głównych zasad współczesnej demokracji jest wzajemna kontrola władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, która ma być gwarantem instytucji państwa prawa i uniemożliwiać przypadki nadużywania władzy. Nowa konstytucja Turcji tę zasadę w istotny sposób zaburzy, odbierając władzy ustawodawczej i sądowniczej kontrolę nad prezydentem, za to znacznie zwiększając władzę tego ostatniego nad dwoma pozostałymi.

Autorzy ustawy zasadniczej zdają się nie dostrzegać problemu. Mehmet Ucum, główny doradca prezydenta Turcji ds. prawnych, cytowany przez Al-Dżazirę stwierdził wręcz, że próba ustanowienia kontroli instytucjonalnej nad wolą ludzi jest zaprzeczeniem demokracji. Naród będzie miał szansę się z nim zgodzić. Po tym, jak poprawki zostały zaakceptowane przez parlament, referendum będzie mogło odbyć się już wczesną wiosną. Choć jego wyniki w kraju, gdzie większość mediów jest kontrolowana przez rząd, nie są trudne do przewidzenia.

Obecna głowa republiki Tureckiej, Recep Tayyip Erdoğan, jest świadom swoich potrzeb, atutów i słabości. Napisał konstytucję dla siebie, która pozwoli mu zaspokoić swoje ambicje i wzmocnić własną pozycję. Teraz pozostaje tylko przekonanie Turków, że ich marzenia są takie same.

Robert Szklarz

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 5 ~clex

ja czytam tłumaczenie tych zmian przez doradców Erdogana to jakbym słuchał Błaszczaka czy Ziobry

! Odpowiedz
1 0 ~zainteresowany

Od 2 dni nie mogę wejść na stronę bgżoptima. Na strony innych banków nie ma problemu. Macie podobny problem?

! Odpowiedz
0 4 ~żart

Czekamy na Turków (muzułmanów) "pod Wiedniem" (chrześcijanie).
Może się dogadamy.

! Odpowiedz
8 8 ~Adam_N

Bardzo dobrze, gdy PiS oderwiemy od koryta, wszyscy członkowie tej partii zostaną w karnym trybie deportowani do Turcji. Bardzo dobrze będą się czuli w tym kraju, m.in. ze względu na panujący tam konserwatyzm.

! Odpowiedz
11 12 ~wow

halo, kodziarze i trolle PO-wskie jeszcze nie pojechały do Turcji walczyć o demokrację? co z wami łajzy, ciamadany? tylko Polskę potraficie zatruwać?

! Odpowiedz
7 28 ~BarbaRosja

'' Jedną z głównych zasad współczesnej demokracji jest wzajemna kontrola władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, która ma być gwarantem instytucji państwa prawa i uniemożliwiać przypadki nadużywania władzy. ''
Długo nie trzeba będzie czekać a u nas też będą szyć konstytucję na miarę naszego sułtana , zresztą polski sułtan już grzebie przy ordynacji wyborczej

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 7 ~ghtt

Nasz nie musi się martwić o kadencje

! Odpowiedz
17 13 ~majestic

I bardzo dobrze. Narody Islamskie muszą mieć systemy totalitarne. Z tą dziczą trzeba krótko. Hameryka wprowadziła siłą systemy demokratyczne w Iraku, Libii i innych krajach. I jak to się skończyło? Wojnami domowymi, terroryzmem, napływem Islamistów do Europy i jednym wielkim bajzlem. Hameryka chciałaby wprowadzić "swój" porządek i ład także w Syrii.. całe szczęście Rosja na to nie pozwala.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 16 ~silesius

Tylko, że w Turcji "za pysk" chwytają islamiści (przecież Erdogan od lat dozbraja An-Nusre i ISIS- dowodem handel robią i bronią przez syna Erdogana, islamizuje prawo w Turcji). Jedyną zaletą tego jest to, że Turcja definitywnie się wypisała ze integracji z UE i niebawem to samo będzie z jej udziałem w NATO.

! Odpowiedz
2 6 ~aga

Kacapy nawet tutaj trollują .Mordujecie w Syrii bo macie tam bazę !!!

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil