Rozpoczyna się proces, który wstrząśnie Turcją

Na początku grudnia w Nowym Jorku rozpocznie się proces biznesmena Rezy Zarraba oskarżonego o łamanie sankcji nałożonych na Iran. Może on rzucić nowe światło na skandal największy skandal korupcyjny w Turcji ostatnich lat, który już teraz prowadzi do poważnych napięć w relacjach tego kraju ze Stanami Zjednoczonymi.

17 grudnia 2013 r. był dniem, który na zawsze miał odmienić Turcję. Z samego rana policja w nalotach na prywatne mieszkania aresztowała 52 osoby, w tym członków rodzin trzech ministrów, pewnego pochodzącego z Iranu miliardera oraz prezesa największego państwowego banku. U tego ostatniego znaleziono 4,5 mln dolarów poupychane w pudełkach po butach, a to zaledwie ułamek gotówki skonfiskowanej tego poranka.

Było to ukoronowanie niemal rocznego śledztwa, podczas którego nagrano setki rozmów, w tym najwyższych urzędników państwowych, nie wyłączając premiera, zbierając dowody rozpracowujące największy skandal finansowy w historii Republiki. Jego ujawnienie kosztowało stanowiska 10 ministrów i doprowadziło do konfrontacji dwóch najbardziej wpływowych osób w kraju, Recepa Tayyipa Erdoğana i Fethullaha Gülena, z czego skutkami Turcja zmaga się do dzisiaj. 

Potrzeba matką wynalazku

Światowy kryzys finansowy był stosunkowo łaskawy dla Turcji. PKB nie ucierpiał jakoś szczególnie mocno na skalę europejską, a wysokość długu publicznego pozostawała pod względną kontrolą. Miało to swoje zalety, ale też wady. Zubożała zagranica przestała kupować tureckie towary, ale bogacący się Turcy nie przestali kupować zagranicznych.

Efektem był potężny deficyt na rachunku obrotów bieżących, czyli głównie nadwyżka importu nad eksportem. W 2011 r. sięgała ona wartości prawie 9 proc. PKB. Powodowało to znaczną niestabilność w gospodarce, zrażało zagranicznych inwestorów oraz osłabiało walutę, przez co sprowadzane z zagranicy dobra stawały się coraz droższe, ku niezadowoleniu wyborców. A wybory zbliżały się nieubłaganie. Zmniejszenie tej luki stawało się koniecznością.

(ekonomi.gov.tr)

Krajem chętnym do przyjęcia tureckiego eksportu, nawet mającego na celu jedynie podkręcenie statystyk, był w tym czasie Iran. Był on w tym czasie obłożony sankcjami przez Stany Zjednoczone, które chciały odciąć kraj od światowego systemu finansowego oraz dostępu do twardych walut, które mogłyby służyć do importu technologii nuklearnych. Obostrzenia w handlu okazały się dość skuteczne i bardzo uciążliwe dla Ajatollahów. Doszło wręcz do tego, że w tureckich bankach zamrożone były płatności za irańską ropę naftową i gaz ziemny. Persowie bardzo tych pieniędzy potrzebowali.

Złoty biznes dla dobra kraju

W sankcjach, którymi obłożony był Iran, była pewna furtka. Mianowicie obostrzeniami nie obłożono obrotu złotem, które dla rządzących krajem było tak samo dobre jak waluty obce. W tej sytuacji opracowano mechanizm nazywany "gaz za złoto". Był on bardzo prosty. Turcy kupowali od Iranu gaz ziemny, za który płacili przelewem w lirach na konto w tureckim banku. Następnie handlarze kupowali za te pieniądze kruszec na tureckim rynku i wywozili go do Iranu bezpośrednio, lub za pośrednictwem Dubaju, gdzie złoto mogło zostać zamienione na dolary zanim trafiło do Ajatollahów.

Złoto wykorzystywane do operacji pochodziło przede wszystkim ze Szwajcarii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Republiki Południowej Afryki i Ghany. Turcja była już wówczas ważnym centrum handlu złota, a w tym czasie jej znaczenie wzrosło jeszcze bardziej. Większość obrotu kruszcem między Iranem i Turcją zdominował jeden człowiek, irańsko-turecki biznesmen Reza Zarrab (znany też pod nazwiskiem Rıza Serraf). Szczyt jego operacji przypadł na rok 2012, kiedy wartość eksportu do Iranu była trzykrotnie, a do Zjednoczonych Emiratów Arabskich dwukrotnie wyższa, niż zazwyczaj.

(ekonomi.gov.tr)

Interes kręcił się aż do połowy 2013 r., kiedy sankcje na Iran zostały zacieśnione i objęto nimi złoto. Jednak nawet wtedy próbowano nadal pompować handel między krajami, zastępując kruszec żywnością. Mogła ona być przedstawiana jako pomoc humanitarna. Problem w z nią polegał jednak na tym, że była ciężka w stosunku do niesionej wartości. Wynikały z tego zabawne nieporozumienia w dokumentacji ujawnione w podsłuchach. Na przykład jeden transport o masie 140 tys. ton miał zostać załadowany na statek o pojemności 5 tys. ton, a w innym jako miejsce pochodzenia pszenicy wskazano Dubaj, gdzie zboże to nie rośnie.

Partnerstwo publiczno-prywatne

Cały mechanizm był całkowicie legalny, ponieważ wykorzystywał lukę w sankcjach, a handel odbywał się między firmami prywatnymi. Tak przynajmniej twierdzą tureckie władze. Materiały zebrane przez śledczych z Turcji wykazywały jednak coś zupełnie innego. W operację poważnie zaangażowane miały być władze w Ankarze, a sam Zarrab miał być raczej wykonawcą polityki rządu niż tylko człowiekiem wykorzystującym okazję do zarobku. Do tego ostatecznym odbiorcą złota miał być irański rząd, a prywatne firmy były jedynie przykrywką.

Przede wszystkim cała operacja była rozliczana przez Halkbank, instytucję finansową kontrolowaną przez turecki rząd. Jego szef, Suleyman Aslan, wielokrotnie rozmawiał z Zarrabem o operacji, co zostało nagrane. Przyjmował od niego także liczne łapówki, a dniu aresztowania znaleziono u niego w mieszkaniu 4,5 mln dolarów w gotówce.

Głównym beneficjentem łapówek od Zarraba miał być jednak Zefer Çeğlayan, ówczesny minister ds. gospodarki. Według szacunków tureckiej policji otrzymał on w gotówce, biżuterii i dobrach luksusowych nawet 50 mln dolarów w zamian za ułatwienia administracyjne w operacji. Była o też zapłata za rzucanie biurokratycznych kłód pod nogi konkurencji, dzięki czemu Zarrab miał być jedynym pośrednikiem w obrocie złotem między krajami, co dawało mu wolną rękę.

Na taśmach zebranych przez tureckich śledczych znalazła się także rozmowa samego premiera Erdoğana. Kiedy skandal już wybuchł, miał on przez telefon instruować swojego syna, Bilala, by pozbył się trzymanych w domu kilku milionów dolarów w gotówce. Kiedy śledztwo zostało już ujawnione, nikt nie był bezpieczny.

Pierwsza duża czystka

Afera sięgała najwyższych szczebli władzy, więc gdy została ona już ujawniona w grudniu 2013 r., główną reakcją rządu była samoobrona. Premier Erdoğan nazwał całe śledztwo "sądowym zamachem stanu" i próbą obalenia własnego rządu. Odpowiedzialnością za jej organizację obarczył Fethullaha Gülena, mieszkającego w USA islamskiego kaznodzieję. Był on wtedy jeszcze przyjacielem ówczesnego szefa rządu, który pomagał mu od 2001 r. budować struktury Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) i zdobyć władzę.

Gülen do dziś stoi na czele potężnej, działającej na całym świecie, a w samej Turcji liczącej nawet milion członków nieformalnej organizacji religijnej Hizmet (tur. Służba). Jednym z przejawów jej działalności jest infiltracja aparatu państwowego, w tym policji i wymiaru sprawiedliwości. Dopóki Gülen był po stronie Erdoğana, to infiltracja ta nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Jednak śledztwo w sprawie Zarraba mieli prowadzić właśnie członkowie Ruchu, a media z nim związane je nagłaśniać.

(fot. HANDOUT / FORUM)

Albo kaznodzieja, występując przeciw przyjacielowi, stał się nagle niebezpieczny, albo z jakiegoś powodu po prostu niewygodny. Wiadomo, że w poprzednich latach relacje dwóch najpotężniejszych ludzi w Turcji ulegały stopniowemu pogorszeniu. I z całą pewnością w grudniu 2013 r. ich drogi ostatecznie się rozeszły.

Wtedy też przez turecką policję i sądy przetoczyła się czystka. Zwolniono lub zmieniono przydziały setkom policjantów i dziesiątkom prokuratorów związanym ze sprawą pod pretekstem przynależności do Ruchu Hizmet. Pracę stracił m.in. szef policji w Stambule Huseyin Capkin. Mniej szczęścia miał Hakan Yuksekdağ, szef policyjnego Oddziału Przeciwdziałania Przemytowi i Przestępczości Zorganizowanej, który został znaleziony martwy w swoim samochodzie. Oficjalnie ogłoszono, że popełnił samobójstwo.

Co złego to nie my

Ostatecznie trzęsienie ziemi było mniej druzgocące, niż można się było spodziewać. Do końca lutego 2014 r. wszyscy podejrzani w sprawie zostali zwolnieni do domów. Reza Zarrab został oczyszczony z zarzutów i nawet dostał medal za zasługi w obszarze zmniejszania deficytu na rachunku bieżącym Turcji. Żaden zamieszany w skandal minister nie został oskarżony, z uwagi na immunitet. Cała skonfiskowana gotówka została zwrócona z odsetkami. Pełną odpowiedzialnością za skandal sąd obarczył Fethullaha Gülena.

Co prawda pracę stracił prezes Halkbanku Suleyman Aslan, a 10 ministrów zostało odwołanych, ale rząd nie upadł. Stanowisko zachował też premier Erdoğan. Publicznie ogłosił, że taśmy, na których został nagrany, zostały zmanipulowane. Naród mu uwierzył. 10 sierpnia 2014 r. został wybrany na prezydenta Turcji, zdobywając w pierwszej turze 52 proc. głosów.

Afera miała nieco inny przebieg w Iranie, gdzie aresztowano Bebeka Zenjaniego, miliardera, który miał kierować operacją po drugiej stronie granicy. 6 marca 2016 r. został skazany na śmierć za udział w skandalu korupcyjnym w Turcji. Nie brakuje jednak głosów traktujących go jedynie jak kozła ofiarnego.

Z Wujkiem Samem nie ma żartów

Wydawało się już, że skandal korupcyjny z 2013 r. zostanie zapomniany i zakończy się jego wpływ na turecką scenę polityczną, kiedy nieoczekiwanie w sprawę wmieszali się Amerykanie. 19 marca 2016 r., czyli niecałe 2 tygodnie po skazaniu w Iranie na śmierć Bebeka Zenjaniego, w Miami został aresztowany Reza Zarrab. Twierdził, że przyjechał na Florydę na rodzinną wycieczkę do Disneylandu. Postawiono mu zarzuty pogwałcenia amerykańskich sankcji nałożonych na Iran, wyłudzenia i prania brudnych pieniędzy.

Biznesmen, który dorobił się na handlu złotem miliardów dolarów, natychmiast zebrał zespół najlepszych prawników, którzy wynegocjować mieli jego uwolnienie albo chociaż ekstradycję do Turcji. Amerykański wymiar sprawiedliwości wiedział jednak z kim ma do czynienia. Sąd odrzucił ofertę 50 mln dolarów kaucji.

Pewną nadzieję zespołowi przyniosło zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. W zespole prawników Zarraba znalazł się wówczas Rudy Giuliani, były burmistrz Nowego Jorku i doradca Donalda Trumpa. Jego zadaniem było przeniesienie sprawy ze szczebla niezależnego sądownictwa, na poziom dyplomacji. Wiadomo, że sprawa handlarza była dyskutowana podczas kilku rozmów między głowami obu państw.

Kość niezgody

Erdoğan publicznie mówił, że Zarrab jest obywatelem Turcji i nie zostanie pozostawiony sam sobie. Za tymi słowami jednak najprawdopodobniej stoi strach przed tym, co Zarrab wie i czym będzie gotów podzielić się ze śledczymi w USA, by uniknąć wieloletniej odsiadki. Jego proces zaczyna się 4 grudnia i będzie w dużej mierze opierać się na materiałach zebranych przez tureckich śledczych w 2013 r.

Choć dowody są częściowo takie same, jak te wykorzystywane w procesie w Turcji, to wyrok amerykańskiego sądu może się znacznie różnić. Już teraz w Ankarze mówi się o procesie, jako o politycznie motywowanej operacji dyrygowanej przez Gülena. Do tego czołowi tureccy politycy sugerują, że Reza Zarrab jest torturami zmuszany do składania obciążających jego kraj zeznań. Bez wątpienia obawiają się, że z oskarżonego może stać się świadkiem.

Relacje Turcji i USA już w ostatnich miesiącach były bardzo napięte, czego przykładem może być wzajemne wstrzymanie wydawania wiz przez oba kraje.

Nie brakuje głosów, że miało to bezpośredni związek ze zbliżającym się procesem Zerraba. Pogorszenie relacji Turcji z jednym z najważniejszych sojuszników jest postrzegane jako poważny czynnik ryzyka. Obija się to na kursie tureckiej liry, która w ciągu ostatnich dwóch miesięcy straciła wobec dolara około 15 proc. wartości.

(Bankier.pl)

Ewentualne zeznania Zerraba obciążające Erdoğana nie powinny podważyć władzy tureckiego prezydenta, która jest już na tyle silna, że przezwycięży potencjalny kryzys. Już teraz w tureckich mediach rozpoczęła się kampania podważania wiarygodności amerykańskich oskarżycieli oraz wiążące sprawę ze spiskiem napisanym przez Fethullaha Gülena. Znacznie większym zagrożeniem jest jednak zepsucie relacji z USA, co byłoby przypieczętowaniem polityki rozchodzenia się dróg tych państw. Nie leży to w interesie żadnego z nich, jednak byłoby znacznie bardziej niekorzystne dla Turcji. 

Bez wątpienia afera w najbliższych miesiącach będzie rzutować na stosunki obu krajów i, jeszcze przez jakiś czas, spędzać sen z powiek prezydenta Erdoğana.

Robert Szklarz

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 pwil

Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP)


"Ostatecznie trzęsienie ziemi było mniej druzgocące, niż można się było spodziewać. Do końca lutego 2014 r. wszyscy podejrzani w sprawie zostali zwolnieni do domów. Reza Zarrab został oczyszczony z zarzutów i nawet dostał medal za zasługi w obszarze zmniejszania deficytu na rachunku bieżącym Turcji. Żaden zamieszany w skandal minister nie został oskarżony, z uwagi na immunitet. Cała skonfiskowana gotówka została zwrócona z odsetkami. Pełną odpowiedzialnością za skandal sąd obarczył Fethullaha Gülena."

Tak właśnie będą działać upolitycznione sądy...


"Pewną nadzieję zespołowi przyniosło zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. W zespole prawników Zarraba znalazł się wówczas Rudy Giuliani, były burmistrz Nowego Jorku i doradca Donalda Trumpa. Jego zadaniem było przeniesienie sprawy ze szczebla niezależnego sądownictwa, na poziom dyplomacji."

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 32 ajwaj

""Złoty biznes dla dobra kraju"" - no wlasnie i tak byc powinno, po owocach ich poznacie...

A potem ONI dali ciala w zamachu na prez. Turcji ca 1 rok temu + prowokacja z mysliwcem Ros. Fed. itd. Erdogan z przypisana rola pokornego wasala zaczal urywac sie z lancucha.
Uratowali go Rosjanie, lecial juz za samolotem Erdogana mysliwiec z rozkazem odstrzalu. Pierwszy wywiad-apel Erdogana w trakcie puczu (200+ zabitych) ze smartfona. Mieli juz opanowane TV itd.

Ostrzezenie mialo byc dla kompradorów, ze ICH "przyjazn" to slowo o wielu znaczeniach i "terminach waznosci" :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil