Ceny mieszkań w Polsce na tle innych krajów Europy – są niskie i rosną wolno

W minionym roku mieszkania w naszym kraju wyraźnie podrożały. Na tle innych krajów unijnych wzrost cen nie był jednak wysoki. Mylne jest też wyobrażenie, że za mieszkania płaci się u nas dużo. W porównaniu do innych państw wspólnoty ceny nieruchomości są u nas niskie.

Z danych NBP wynika, że zeszły rok na polskim rynku mieszkaniowym upłynął pod znakiem drożejących mieszkań. Nic dziwnego – rozpędzona koniunktura ma swoje prawa. Według banku centralnego na niektórych lokalnych rynkach stawki poszły do góry aż o ponad 10 proc. W Szczecinie rok do roku nowe nieruchomości mieszkaniowe podrożały aż o ponad 11 proc. W Gdyni, Krakowie i Gdańsku – o ponad 8 proc.

Choć są to zdecydowanie wyraźniejsze wzrosty niż w ostatnich latach, to jak wskazują eksperci portalu TargiMieszkaniowe.net na tle innych krajów Unii nasze mieszkania bardzo powoli zyskują na wartości. Dane na temat wzrostu stawek na unijnym rynku mieszkaniowym za zeszły rok opublikował Eurostat. Na rynku unijnym odnotowano wyraźne odbicie. Wzrost cen jest najwyższy od 6 lat.

Wzrost cen mieszkań w Unii Europejskiej
Wzrost cen mieszkań w Unii Europejskiej (Eurostat)

Z danych unijnego ośrodka statystycznego wynika, że w III kw. ubiegłego roku za nowe mieszkania w naszym kraju płaciło się o 3,7 proc. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Mniejszy wzrost cen zanotowano jedynie we Włoszech (-0,9 proc.), na Cyprze (0,6 proc.) i w Niemczech (3,6 proc.). Wśród państw, gdzie mieszkania najbardziej podrożały, są natomiast: Portugalia (10,4 proc. rok do roku), Irlandia (12 proc.) i Czechy (12,3 proc.).

Wzrost cen mieszkań w krajach Unii Europejskiej w III kw. 2017
Wzrost cen mieszkań w krajach Unii Europejskiej w III kw. 2017 (Eurostat)

Jak więc widzimy, nasza hossa trzymana jest ciągle w mocnych ryzach, mimo że mieszkania sprzedają się świetnie. W zeszłym roku w największych miastach deweloperzy zanotowali sprzedaż na poziomie 70 tys. lokali, co było kolejnym rekordem. W obliczu wysokiej rentowności najmu, wielu kupujących traktuje transakcje inwestycyjnie. Rosną zakupy za gotówkę i z niskim udziałem wkładu własnego. Jak więc to się dzieje, że mimo tak dobrych danych mieszkania drożeją wolno? Eksperci już od kilku lat wymieniają te same przyczyny: przede wszystkim do wysokiego popytu dostosowana jest odpowiednio wysoka podaż.

Według GUS-u w zeszłym roku oddano ponad 178 tys. mieszkań, co jest wynikiem o ponad 9 proc. lepszym niż rok wcześniej. Deweloperzy ukończyli blisko 90 tys. mieszkań – o 13,5 proc. więcej niż w 2016 roku, który również był rekordowy. Firmy rozpoczęły budowę ponad 105 tys. mieszkań - aż o ponad 23 proc. więcej niż w 2016 roku. Liczba pozwoleń na budowę wyniosła ponad 128 tysięcy – o ponad 20 proc. więcej.

Jak więc widzimy – szeroki front robót sprawia, że nie rośnie bańka cenowa. Nie znaczy to oczywiście, że ceny nie będą rosły. Według wielu analityków w tym roku mogą jednak iść w górę bardziej dynamicznie. Jak wskazuje portal TargiMieszkaniowe.net stanie się tak z kilku powodów: przede wszystkim skończył się program MDM, który swoimi limitami wpływał na politykę cenową firm. Po drugie mocno drożeją grunty, materiały budowlane i robocizna. Firmy mogą chcieć przerzucać koszty na kupujących.

Tanio jak… w Polsce?

Porównanie cen mieszkań w dużych polskich miastach z analogicznymi ośrodkami w innych państwach europejskich znajdziemy w raportach firmy doradczej Deloitte („Property Index. Overview of European Residential Markets”).

Z tego z 2016 roku wynika na przykład, że Warszawa jest jedną z najtańszych stolic wśród ujętych w zestawieniu. Średnia cenowa w mieście stołecznym wynosi 1700 EUR/mkw. Spośród analizowanych miast centralnych tańsze mieszkania znajdziemy jedynie w Budapeszcie (1300 EUR/mkw.) i Wilnie (1600 EUR/mkw.). Drożej jest już natomiast w Pradze – ponad 2000 EUR za metr kwadratowy. Jeśli chodzi o stolicę Niemiec – tu ceny są o blisko 100 proc. wyższe od warszawskich. Prym cenowy wiedzie natomiast centralny Londyn, gdzie za metr płaci się aż 18 tys. euro! Za 200 tys. euro w Warszawie można stać się posiadaczem 114-metrowego apartamentu (a w skali całej Polski ponad 160-metrowego). W niemieckiej stolicy za 200 tys. euro można kupić już tylko 63 mkw., w Paryżu 25 metrów kw., a w centralnym Londynie zaledwie 11 mkw.!

Średnie ceny mieszkań w państwach europejskich
Średnie ceny mieszkań w państwach europejskich (Raport Property Index. Overview of European Residential Markets 2017)

Choć ceny mieszkań w Polsce wyraźnie ustępują zachodnioeuropejskim, nie oznacza to, że mieszkania są dla nas jakoś szczególnie łatwo dostępne. Wręcz przeciwnie – według Deloitte (dane z raportu za 2016 r), by móc kupić 70 metrowy lokal, Polak musi odłożyć równowartość 8-letnich średnich pensji, co plasuje nas na 5 miejscu od końca. Dla porównania: Niemiec na nieruchomość o tej samej powierzchni pozwoli sobie po trzech latach odkładania. Są jednak i takie państwa zachodnioeuropejskie, gdzie trzeba dłużej zaciskać pasa, jeśli myśli się o „własnym M”. W Wielkiej Brytanii na 70 mkw. trzeba odkładać aż przez blisko 11 lat.

Na koniec łyżka miodu w beczce dziegciu. Choć mieszkania w Polsce, tanie dla Europejczyków, są ciągle drogie dla Polaków, to jednak przynoszą wysokie zyski z wynajmu. Według raportu Deloitte z zeszłego roku polskie miasta pod tym względem plasują się w czołówce spośród 35 badanych ośrodków. Najwięcej da się zarobić wynajmując mieszkanie w duńskim Odense. Tu roczna stopa zwrotu według Deloitte wynosi 8,9 proc. Bardzo zyskowny jest też Budapeszt (7,9). Spośród polskich miast aż 3 są w pierwszej 10 zestawienia.

Najwyższą – 6 pozycję - uzyskał Wrocław, z zyskiem netto na poziomie 7,4 proc. Zaraz za stolicą Dolnego Śląska jest Łódź, gdzie można rocznie zarobić 7,2 proc. Na 9 miejscu uplasował się Kraków z wynikiem 6,6 proc. W Warszawie można natomiast zarobić na wynajmie 6 proc. netto rocznie, co daje jej 12 pozycję wśród 35 miast Europy.

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj też

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 0 jakub65zaremba

Witam,
Osobiście postanowiłem wybudować sobie dom, bo męczyły mnie ciągłe zmiany mieszkań wynajmowanych i różne rachunki, co rok to zmiany jakieś w opłatach.
Kredyt wziąłem, projekt zrobili mi, materiały kupiłem w MSM materiały budowlane we Wrocławiu, elegancko mi wszystko wycenili INDYWIDUALNIE. Rzucili też kilka ciekawych pomysłów, efekt jest genialny. Także polecam każdemu kogo męczy wynajem, a kupno mieszkania z sąsiadami z każdej możliwej strony nie pociesza. Wybór właśnie takiej opcji :)))

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 9 jendreka

Słyszałem ostatnio że we Włoszech i Portugalii są za 1 euro. To jest Baniocha.

! Odpowiedz
4 28 jendreka

Pensje Polaków na tle Europy są cztery razy niższe niż Europejczyków. Więc o co chodzi.

! Odpowiedz
17 59 silvio_gesell

Jeśli przeczytać artykuł do końca to dochodzi się do zdania, że w ujęciu realnym, czyli w relacji do wynagrodzeń, mamy piąte najdroższe mieszkania w Europie i niewiele brakuje nam du UK. Nie można było tego napisać w tytule?

! Odpowiedz
15 16 zbyszek_od_dobrej_zmiany

Głównym tematem były ceny na tle innych krajów. Tytuł = zawartość, czego chcesz więcej? Jakiegoś mieszkania + do kwadratu?

! Odpowiedz
15 12 cyklotron

gdyby porównać DOCHÓD ROZPORZĄDZALNY to pewnie wypadlibyśmy jeszcze gorzej. I jeszcze w artykule śmieszne sugestywne "jak więc widzimy"...
Deweloperzy twierdzili , że ceny będą rosły ze względu na zwiększony popyt przez MDM i RnS .teraz gdy programy te sie skończyły ceny tez będą rosły, bo się te programy skończyły......AHAHAHAHA. To deweloperka jest czy giełda papierów wartościowych?
Wielkie agencje międzynarodowe , które szukają INWESTORÓW (nie szaraczka kupującego na kredyt) na całe pakiety mieszkań lub bloków, mają raczej interes w tym by danymi manipulować.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
11 17 silvio_gesell odpowiada cyklotron

„gdyby porównać DOCHÓD ROZPORZĄDZALNY to pewnie wypadlibyśmy jeszcze gorzej”

Tak, i wtedy ten artykuł byłby ciekawy, bo nikt nie rozporządza całą pensją. Jeszcze ciekawszy byłby artykuł w którym dochód rozporządzalny byłby skorygowany o opodatkowanie wartości nieruchomości, powszechne na zachodzie UE, oraz odpisy tego podatku od rat kredytu (tzw. mortgage deduction np. w UK).

Nigdy nie widziałem takiego zestawienia, a myślę, że otworzyłoby kilku osobom oczy - że opodatkowanie pracy nie dość, że obniża dochód rozporządzalny to podnosi ceny materiałów i robocizny potrzebnych do postawienia nieruchomości, natomiast opodatkowanie wartości nieruchomości lub gruntu obniża cenę nieruchomości i równocześnie podnosi dochód rozporządzalny, bo te podatki pozwalają na wysoką kwotę wolną od opodatkowania dochodu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 (usunięty) odpowiada silvio_gesell

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 8 zbyszek_od_dobrej_zmiany odpowiada silvio_gesell

W jednym poście zaprzeczasz sam sobie.

! Odpowiedz
6 8 silvio_gesell odpowiada zbyszek_od_dobrej_zmiany

W którym miejscu? Chętnie się dowiem.

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl