Posłanki należą do najbardziej dyskryminowanych matek w Polsce, obecnie nie przysługują im żadne prawa - podaje "Rzeczpospolita". Wkrótce ma się to jednak zmienić - w Sejmie działa już specjalny zespół, którego zadaniem jest zasypanie rodzicielskiej luki dotyczącej polityczek z Wiejskiej.


Wbrew powszechnej opinii mandat poselski nie wiąże się wyłącznie z samymi benefitami. Widać to zwłaszcza w przypadku posłanek, które dopiero co zostały matkami. Polityczkom zasiadającym w Sejmie (a także ich partnerom) nie przysługuje choćby jeden dzień płatnych urlopów macierzyńskich i rodzicielskich - w przypadku osób zatrudnionych na etacie czy umowie-zleceniu liczba takich dni wynosi w sumie rok. Regulamin Sejmu przewiduje jedynie dwutygodniowy urlop na zasadach ogólnych przysługujący wszystkim posłom.
Istnieje jeszcze furtka w postaci każdorazowego zgłoszenia nieobecności marszałkowi Sejmu. I to właśnie z tego rozwiązania mają najczęściej korzystać młode matki - podaje "Rzeczpospolita". Problem w tym, że w ostatnich latach już co najmniej raz zdarzyło się, że marszałek - a ściślej oddelegowany do tego wicemarszałek - nie przychylił się do wniosku i usprawiedliwienia nie udzielił. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie może dziwić, że w ciągu trwającej kadencji niektóre z posłanek decydowały się na przyjście do Sejmu wraz z niemowlakami.
Przeczytaj także
"Te problemy jednak bledną w sytuacji, gdy posłanka zostanie mamą tuż przed wyborami, w których nie startuje albo nie uzyskuje reelekcji. Wówczas zostaje bez żadnych pieniędzy i perspektyw na znalezienie pracy. Sytuacja jest inna, jeśli przed wyborem do Sejmu pracowała, a na czas kadencji wzięła urlop bezpłatny. Jednak młode matki zazwyczaj nie mają urlopów bezpłatnych" - czytamy w "Rz".
Jak widać, rodzicielska luka jest naprawdę głęboka. W zasypaniu jej ma pomóc specjalny zespół powołany w lipcu 2022 r. przez szefową Kancelarii Sejmu Agnieszkę Kaczmarską. W jego skład wchodzą doświadczeni legislatorzy, którzy pracują nad nowelizacją przepisów dotyczących świadczeń dla matek z Wiejskiej.

Z informacji, do których dotarł dziennik, wynika, że wśród rozważanych rozwiązań jest wprowadzenie wyższej niż normalnej odprawy albo wypłacanego co miesiąc świadczenia dla posłanek, które urodziły jeszcze przed wyborami, a później nie uzyskały reelekcji. "W sumie pieniądze odpowiadałyby kwocie, które posłanka uzyskałaby, gdyby przysługiwał jej urlop macierzyński. Kwotę pomniejszano by, biorąc pod uwagę czas, który po urodzeniu dziecka posłanka jeszcze normalnie zarabiała w Sejmie" - wyjaśnia "Rz".
ML



























































