REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Nadchodzi work-life balance dla Polaków. "Pudrujemy trupa"

Malwina Wrotniak2022-10-20 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2022-10-20 06:00

W Kodeksie pracy wkrótce zmiany. Forsuje je Unia, w imię równowagi między życiem zawodowym a prywatnym Europejczyków. W programie m.in. nowe urlopy dla ojców, żeby ułatwić aktywność zawodową mamom. Ta zmiana to żadna zmiana – mówią specjaliści. Zresztą nie w urlopach mężczyzn tkwi prawdziwe źródło problemów pracujących kobiet.

Nadchodzi work-life balance dla Polaków. "Pudrujemy trupa"
Nadchodzi work-life balance dla Polaków. "Pudrujemy trupa"
/ Shutterstock

To chyba najbardziej wyświechtana statystyka, jaką przytacza się podczas dyskusji o zaangażowaniu ojców w opiekę nad dziećmi. Z danych ZUS wynika, że zaledwie 1 proc. uprawionych do tego mężczyzn decyduje się na spędzenie z dzieckiem urlopu rodzicielskiego. Tylko połowa (55 proc.) uprawnionych do tego mężczyzn skorzystała z 2021 z prawa do urlopu ojcowskiego. Urlopu 2-tygodniowego i w pełni płatnego.

Kiedy zostajesz mamą, przerzucasz się z kadrami papierami, składasz stosowne deklaracje, wyznaczasz terminy. Kiedy zostajesz tatą, mało kto pyta „kiedy ojcowski?” i czy zechcesz skorzystać z prawa do odmowy nadgodzin. Niby dlaczego miałby.

Po co komu ten balans

Fundamentem dyrektywy, która ma znaleźć wyraz w polskim prawie (mowa o dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów z 2019 roku – red.), jest równouprawnienie płci wdrukowane w zestaw podstawowych praw Unii.

O potencjale równości na rynku pracy lubią mówić analitycy, ekonomiści, prawnicy, HR-owcy i psychologowie. – Takie działanie przynosi korzyść wszystkim zaangażowanym w kwestie zatrudnienia – pracownikom (kobietom i mężczyznom), pracodawcom oraz samemu państwu. Dla ojców tworzy większe i bardziej efektywne możliwości uczestniczenia w życiu rodzinnym, a pracodawcom umożliwia skorzystanie z różnorodnej puli talentów oraz pozytywnie wpływa na motywację zatrudnianej kadry (przeczytaj też „Pracodawcy wreszcie zauważyli rodziców. Raz hit, raz greenwashing” – red.). Państwu pozwala na częściowe rozwiązanie problemu starzejącego się społeczeństwa oraz zapewnienie większej stabilności finansowej – czytamy na łamach raportu „Równi w domu, równi w pracy – przewodnik dla pracodawców i pracujących rodziców”, wydanego przez Fundację Share the Care.

Na poziomie operacyjnym w preambule Dyrektywy mowa o potrzebie legislacyjnych zmian między innymi w związku z obserwowanymi w krajach Unii:

  • niedostateczną reprezentacją kobiet na rynku pracy wynikającą z trudności w godzeniu obowiązków zawodowych i rodzinnych;
  • poświęcaniem przez kobiety mniej godzin na pracę zarobkową, a więcej czasu na wypełnianie nieodpłatnych obowiązków opiekuńczych, co – znowu – stawia je na słabszej pozycji w środowisku pracy;
  • problemem często zupełnego wycofania z rynku pracy matek dzieci chorych i niesamodzielnych;
  • ograniczonymi środkami zachęcającymi mężczyzn do równego dzielenia się obowiązkami opiekuńczymi.

– Wykazano, że korzystanie przez ojców z regulacji w zakresie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, takich jak urlopy lub elastyczna organizacja pracy, ma pozytywny wpływ na ograniczenie względnej ilości nieodpłatnej pracy w rodzinie wykonywanej przez kobiety i pozostawia im więcej czasu na pracę za wynagrodzeniem – pada dalej w uzasadnieniu nowej legislacji.

Logika jest prosta. Chcesz pracować? Pracuj, singlu, rodzicu, tato, ale także mamo. Tylko i aż tyle.

Nowe tygodnie z dzieckiem

Mamy w pracy ma być teraz więcej. Wymuszone przez work-life balance zmiany w polskich przepisach zakładają nowe rozwiązania aktywizujące ojców do opieki nad dzieckiem. Polski rząd nie zdążył z implementacją przepisów na początek sierpnia br., w obiegu pozostaje projekt zmian w Kodeksie pracy.

Urlop rodzicielski, który wydłuży się z 32 do 41 tygodni po urodzeniu jednego dziecka, ma dać każdemu z rodziców gwarancję niezbywalnych 9 tygodni dla siebie i dziecka. Nie będzie możliwości przeniesienia tej części urlopu na drugiego rodzica. Jeśli więc dodatkowych 9 tygodni nie wykorzysta ojciec, nie skorzysta z nich również matka, zatem opiekę dla dziecka w związku z powrotem do pracy trzeba będzie zorganizować o ponad 2 miesiące wcześniej.

Skrócony z 24 do 12 miesięcy po urodzeniu dziecka będzie czas na skorzystanie z 2-tygodniowego urlopu ojcowskiego, co może przesunąć okres pobytu ojca w domu w stronę momentu powrotu matki do pracy.

Uśredniona wysokość zasiłku macierzyńskiego za cały okres urlopu rodzicielskiego wzrośnie, choć nieznacznie – z 67,5 do 70 proc.

Nowelizacja Kodeksu pracy ma również dać rodzicom dzieci do 8 roku życia prawo wykonywania tzw. elastycznej pracy. Przejście na ten tryb będzie jednak wymagało od pracownika złożenia wniosku z uzasadnieniem z co najmniej 21-dniowym wyprzedzeniem oraz zgody pracodawcy, na której wyrażenie będzie miał 7 dni.

Są więc nowe możliwości, ale rewolucji nie ma.

Tylko przymus

– Planowane zmiany w prawie przypominają trochę pudrowanie trupa. Bo przecież przepisy dające obojgu rodzicom możliwość zaangażowania się w opiekę nad dzieckiem już od jakiegoś czasu w Polsce są. Mężczyźni po prostu korzystają z nich mniej niż kobiety – mówi Elżbieta Niezgódka, prawniczka zajmująca się prawem pracy. – Jeśli faktycznie jakaś zmiana ma zajść, to zacząć się musi w naszych domach, nie w przepisach – przekonuje. 

Zdaniem Niezgódki dodanie mocą prawa kilku dobrowolnych tygodni urlopu dla ojców nie wpłynie na fakt, że nagle mężczyźni zaczną masowo z niego korzystać, skoro nie robili tego do tej pory. A przecież mogą, bo poza pierwszymi 14 tygodniami obowiązkowego urlopu macierzyńskiego dla matek na etacie, pozostały okres - najpierw macierzyńskiego (6 tygodni), a później rodzicielskiego (32 tygodnie) - jest do podzielenia pomiędzy oboje rodziców.

Sceptyczna wobec aktualnego kształtu zmian wprowadzanych w imię wyrównywania zawodowych szans pracujących matek jest również Marta Hausmann-Kostka, radca prawny z kancelarii Olesiński i Wspólnicy.

– Mam obawy, czy nowe regulacje faktycznie staną się szansą na powrót do aktywności zawodowej dla kobiet po urlopach związanych z rodzicielstwem. Po pierwsze - przyznanie dodatkowego 9-tygodniowego urlopu rodzicielskiego nie zmieni w praktyce proporcji wykorzystania pozostałej części tego urlopu przez kobiety względem mężczyzn. Owszem, mężczyźni z pewnością chętnie sięgną po dodatkowe dni wolne, ale czy kobiety w tym czasie faktycznie rozpoczną aktywność zawodową? – powątpiewa prawniczka.

Katarzyna Łodygowska, znana w sieci jako MatkaPrawnik, ma na ten temat zdecydowane zdanie – faktyczne podjęcie aktywnej opieki nad dzieckiem przez ojców nie wydarzy się, jeśli w prawie nie pojawi się przymus.

– Nie rozumiem, dlaczego mężczyźni nie mają obowiązkowych, długich urlopów – skoro mamy je my, kobiety – mówi. – Absolutnie decyzją rodziców powinno być, jak dzielą się opieką nad dzieckiem, a że mamy taki klimat, jaki mamy, dałabym ojcom około trzy miesiące obowiązkowych urlopów – w ten sposób dotychczasowe zwyczaje błyskawicznie uległyby zmianie – dodaje.

Na taki krok zdecydowano się w Islandii. Wolta w przepisach z 2000 roku spowodowała wydłużenie urlopów rodzicielskich z sześciu do dziewięciu miesięcy, z czego trzy mogły być rozdysponowane pomiędzy rodziców według ich uznania, a sześć podzielono po równo, dając mamie i tacie 3-miesięczny niezbywalny przydział z wysokim ekwiwalentem pensji (80%). Islandia weszła też świadomie do grona krajów przyznających te same prawa rodzicom mieszkającym pod jednym dachem, jak i tym, którzy nie mieszkają razem z dziećmi (wystarczyła pisemna zgoda drugiego rodzica na odwiedziny dziecka w okresie urlopu rodzicielskiego), czytamy w raporcie przygotowanym w Reykjaviku na zlecenie polskiej Fundacji Share the Care. 

„Oficjalne statystyki Funduszu Urlopów Rodzicielskich dowodzą, że legislacja ta wpłynęła na powszechniejsze korzystanie z tego uprawnienia przez mężczyzn. Przed wprowadzeniem nowego prawa w 2000 roku bardzo rzadko decydowali się oni na to rozwiązanie. Od kiedy obowiązują nowe zasady, aż 85% ojców zdecydowało się pójść na płatny urlop rodzicielski”, piszą autorzy raportu podsumowującego islandzką zmianę.

Niezbywalną część urlopu rodzicielskiego dla ojców wprowadzano stopniowo: od 2001 r. był to 1 miesiąc, od 2002 – 2 miesiące, od 2003 – 3 miesiące. Miało to swoje odwzorowanie w statystykach korzystania z urlopów, które w 2003 roku znacznie przewyższają wyniki z roku 2001. Źródło: raport „Urlopy dla ojców w Islandii”, Fundacja Share the Care, Reykjavik 2022. (Fundacja Share the Care)

W Islandii uwierzono, że „równy udział ojców i matek w opiece nad dziećmi powinien ułatwiać kobietom pracę zarobkową poza domem.” Gdyby więc intencją rządu było faktyczne przesunięcie opieki nad nowo narodzonymi dziećmi w stronę ojców, wiadomo już, jak skutecznie wysłać ich na rodzicielskie urlopy. Sęk w tym, że to za mało.

– Co z tego, że mężczyźni pójdą masowo na urlopy i będą mogli wesprzeć kobiety w powrotach do pracy, jeśli one po powrocie nadal będą dostawały wypowiedzenia – podkreśla adw. Elżbieta Niezgódka, odnosząc się do wspomnianego pudrowania trupa.

Luka, która zostaje

– Obawa o utratę pracy po urodzeniu dziecka jest w polskich realiach jedną z największą obaw wielu pracujących mam. Przyzwolenie na zwolnienia „na dzień dobry” daje swoista luka w prawie, która stanowi, że pracodawca zatrudniający powyżej 20 osób może zwolnić kobietę bezpośrednio po macierzyńskim z powodu likwidacji jej stanowiska pracy albo z powodu redukcji etatów – tłumaczy Elżbieta Niezgódka.

– Często jest tak, że kiedy kobieta idzie na macierzyński, nie szuka się nikogo na zastępstwo, ale od razu w ogłoszeniu informuje, że chodzi o zatrudnienie na stałe. W momencie powrotu pracownicy z macierzyńskiego obok jej dawnego stanowiska jest już drugie, nowo utworzone. Z tych dwóch likwiduje się jedno – rezygnując ze współpracy z matką, a nowo zatrudnionej osobie zmieniając nieco nazwę pełnionej funkcji, opowiada prawniczka.

Jak mówi założycielka inicjatywy Woman Labour Matters, pewną „trudnością” dla pracodawcy pozostaje dokonać likwidacji tak, by nie być posądzonym, że jest fikcyjna. – Moje doświadczenie pokazuje, że pracodawcy boją się głównie bycia oskarżonym o dyskryminację. Nie boją się za to ugód, które w takich sytuacjach masowo proponują zwalnianym pracownicom – mówi adwokatka.

Prawnicy zaangażowani w sporne sprawy na linii pracodawca – pracownik coraz częściej w swojej praktyce zawodowej doradzają klientkom, jak przygotować się na podobną ewentualność. W „Finansowym poradniku (przyszłych i obecnych) pracujących mam”, niedawnej publikacji edukacyjnej Bankier.pl, zachęcają kobiety wracające do pracy, by nie wnioskowały o obniżenie etatu, jeśli spodziewają się zwolnienia, a są zatrudnione w firmie z co najmniej 20 pracownikami na pokładzie. Przypominają: „dzięki temu w okresie wypowiedzenia dostaniesz pełne wynagrodzenie jak za cały etat, a nie jak za obniżony”.

Zjawisko likwidacji stanowisk mam wracających do pracy po urodzeniu dziecka uruchamia ciąg zdarzeń natury czysto ekonomicznej. Niski poziom edukacji wśród pracowników powoduje, że przy okazji wypowiedzenia finansowo tracą zbyt dużo.

Specjaliści uczulają: „Możliwe, że pracodawca będzie namawiał cię do podpisania porozumienia i usłyszysz od niego, że likwidacja stanowiska pracy źle wygląda w historii zatrudnienia. To nieprawda. Jest to wyłączna wina pracodawcy, nie pracownika. Pamiętaj też, że podpisanie porozumienia to korzyść dla pracodawcy – zyskuje on pewność, że nie odwołasz się do sądu pracy”. „Na chłodno oceń, ile firma oferuje ci jako zachętę do podpisania porozumienia i twardo negocjuj satysfakcjonującą kwotę”, czytamy w poradniku (pobierz bezpłatnie).

– Pracodawcy korzystali, korzystają i będą korzystali z tego wyłomu w prawie, stosując ustawę o zwolnieniach grupowych – dodaje Elżbieta Niezgódka. – Jest to kwestia wymagająca uporządkowania w prawie i mimo że jest teraz ku temu okazja, nie robi się tego – mówi.

Zmiana, która nie przynosi zmiany

Prawda. Nowelizacja kodeksu pracy  w pewien sposób odnosi się do tego problemu i zakłada rozszerzenie ochrony stosunku pracy. Przyszły art. 177 ma uniemożliwiać pracodawcom przygotowywanie się do rozwiązania stosunku pracy z pracownicą w okresie ciąży, w okresie urlopu macierzyńskiego, a także od dnia złożenia wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego, ojcowskiego, rodzicielskiego oraz wniosku o elastyczną organizację pracy ‒ do dnia zakończenia tego urlopu albo do dnia zakończenia pracy w ramach elastycznej organizacji pracy.

– Jest to nowa konstrukcja, która niewątpliwie ograniczy możliwość działania pracodawców w kierunku rozwiązania stosunków pracy z tą grupą pracownic, ale go nie wyeliminuje – przekonuje Joanna Kamińska, radca prawny w kancelarii Clifford Chance.

Sceptyczna co do skuteczności planowanej zmiany w prawie jest Elżbieta Niezgódka. ‒ Pracodawca może przecież przekonywać, że wcześniej nie planował tego zwolnienia, a decyzję i formalności „podjęli z kadrową dzisiaj rano”. I trudno będzie udowodnić, że prawdziwa jest inna wersja zdarzeń, wyjaśnia.

‒ Wprowadzenie w przepisach wdrażających WLB (work-life balance – red.) tzw. zakazu przygotowań do zwolnienia niewiele zmienia, a jedynie przesuwa w czasie ewentualną decyzję o rozstaniu się z pracownikiem. W jednym z pierwszych projektów ustawy pojawiła się koncepcja rozciągnięcia ochrony przed rozwiązaniem umowy na sytuacje, kiedy pracownica korzystałaby z tzw. elastycznej organizacji pracy. To prawo dla pracowników wychowujących dzieci do lat 8. Nie spotkało się to jednak z aprobatą, bo faktycznie grupa uprawnionych byłaby za szeroka (nie tylko pracownice, ale też pracownicy, relatywnie wysoka granica wieku dziecka). W mojej ocenie szczególnie konieczne byłoby jednak zapewnienie ochrony kobietom, które są wprawdzie uprawnione do urlopu rodzicielskiego, ale rezygnują z niego z uwagi na chęć lub potrzebę powrotu do pracy. Brak ochrony (chociażby odpowiadającej czasowo okresowi niewykorzystanego urlopu rodzicielskiego) stanowi dla nich poważne ograniczenie przed podjęciem decyzji o ewentualnym wcześniejszym powrocie ‒ komentuje Marta Hausmann-Kostka z firmy doradczej Olesiński i Wspólnicy.

‒ Czytając niektóre przepisy w ramach nowelizacji mam wrażenie, że do osób odpowiedzialnych za implementację dyrektywy nie docierają takie określenia, jak luka płacowa, szklany sufit czy problemy matek, które w czasie ich nieobecności związanie z urodzeniem dziecka zastąpiono ‒ komentuje prawniczka Katarzyna Łodygowska. Stawia też pytanie o praktyczny wymiar nowelizowanych przepisów z perspektywy dającego zatrudnienie. ‒ Jak pracodawca ma nie prowadzić przygotowań w związku z zamiarem rozwiązania stosunku pracy w sytuacji, kiedy doszło do likwidacji stanowiska pracownicy i nie można jej zapewnić innego? Kiedy ma przygotować dokumentację? Kiedy ma zlecić poszukanie miejsca zgodnie z przepisami? W dniu, w którym pracownica wraca? Restrukturyzaja to proces, który właśnie takie przygotowania zakłada ‒ mówi.

Rozczarowań względem zaproponowanych do tej pory zmian w Kodeksie pracy jest więcej. Podobnie zresztą jak oczekiwań, choć ten kij zawsze będzie miał dwa końce. ‒ Nie uważam, żeby proponowane zmiany do Kodeksu pracy były niewystarczające, ponieważ wprowadzenie zbyt daleko idących modyfikacji spotkałoby się z oporem pracodawców. Szczególnie że Kodeks pracy już zawiera rozwiązania w tym zakresie ‒ uczula Joanna Kamińska z kancelarii Clifford Chance.

Prawdziwego katalizatora zmian niektórzy upatrują jednak poza nową literą prawa. – Przy okazji wprowadzenia zmian wymuszonych unijną dyrektywą należałoby raczej pomyśleć o wypracowaniu dobrych praktyk, które pokazałyby jak stosować nowe i już istniejące (np. prawo do przerwy na karmienie, prawo do obniżonego wymiaru czasu pracy czy dodatkowych 2 dni wolnych na opiekę nad dzieckiem do lat 14) przepisy, żeby poprawić work-life balance pracowników – stwierdza Kamińska. – Jako pracująca mama, sama korzystam z szeregu udogodnień i widzę, że dobra wola stron to podstawa szeroko rozumianego work-life balance. Nie da się tego wymusić przepisami prawa – dodaje w podobnym duchu Marta Haussman-Kostka, radca prawny z Olesiński i Wspólnicy.

– Na faktyczną poprawę szeroko rozumianego work-life balance pracownic największy wpływ miałyby moim zdaniem dwa rozwiązania: dążenie do równego podziału obowiązków opiekuńczych między mężczyzn i kobiety oraz upowszechnienie elastycznych form pracy, w szczególności pracy na część etatu. Podwaliny tych dwóch rozwiązań już występują w Kodeksie pracy w postaci uprawnienia pracowników-ojców do urlopu rodzicielskiego oraz obligatoryjnego obniżenia wymiaru czasu pracy dla pracowników uprawnionych do urlopu wychowawczego (na ich wniosek) – dodaje Joanna Kamińska.

– Niestety, w praktyce ojcowie niezwykle rzadko wykorzystują urlop rodzicielski, przede wszystkim dlatego, że ciągle jeszcze kulturowo opieka nad dzieckiem jest postrzegana jako zadanie kobiety. Ponadto, ze względu na istotne różnice w poziomie wynagrodzeń między kobietami a mężczyznami, ekonomiczne skutki przebywania na urlopie rodzicielskim przez kobiety są mniej dotkliwe dla sytuacji finansowej rodziny – mówi.

Kwestię poziomu odpłatności podczas urlopów kierowanych do ojców głośno podnosi też Fundacja Share the Care. Projekt Kodeksu po zmianach zakłada wyrównanie poziomu zasiłku za cały okres urlopu rodzicielskiego, co zniweluje problemy tzw. długiego wniosku, a w efekcie ma też nieznacznie podwyższyć wysokość świadczenia. – Uważamy, że 70 proc. to za mało – mówiły przedstawicielki Fundacji Share the Care podczas wrześniowego spotkania sejmowej podkomisji zajmującej się implementacją unijnej dyrektywy.

– Żeby zachęcić ojców do korzystania z urlopów rodzicielskich, ta odpłatność musi być maksymalnie wysoka. 70 proc. gwarantuje korzystanie z tego urlopu tylko zamożnym rodzinom, których stać na zmniejszenie budżetu domowego o 30 proc., żeby ojciec mógł spędzić 9 tygodni w domu z dzieckiem – tłumaczono w trakcie posiedzenia. Lobbowana przez Fundację propozycja to 90 proc. podstawy wymiaru zasiłku w trakcie 9 tygodni urlopu nietransferowalnego, w części przysługującej drugiemu rodzicowi dziecka (dzisiejszy wspomniany 1 proc. ojców).

Optymizmem ma powiewać ze strony nowych przepisów o elastycznym czasie pracy, ale jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach. – Nawet wprowadzenie potencjalnych elastyczności wydaje się za bardzo ograniczać zarówno pracodawców, jak i pracownice. W nowych przepisach przewidziano listę rozwiązań, z których można skorzystać, niejako zamykając drogę innym. Na przykład przewidziano ruchomy rozkład czasu pracy czy pracę weekendową, ale brak w katalogu systemu zadaniowego, pracy zmianowej, brak zapewnienia wprost o możliwości łączenia różnych elastyczności, tak aby maksymalnie dopasować czas pracy do indywidualnej sytuacji pracownika. Niektóre z nich nie wydają się też atrakcyjne, na przykład urlop opiekuńczy, który jest urlopem bezpłatnym – dodaje Marta Hausmann-Kostka.

To nie koniec

– To bardzo dobry projekt (zmian w Kodeksie pracy – red.), wychodzący dalej, niż sugeruje dyrektywa – mówiła minister Barbara Socha podczas ostatniego posiedzenia podkomisji stałej ds. polityki społecznej, zajmującej się wdrożeniem unijnej dyrektywy do polskiego prawa.

Sama jednak wskazywała na pozostające w przepisach braki, zyskujące na ostrości zwłaszcza w odniesieniu do mniej popularnych modeli funkcjonowania rodziny. – Model nieproporcjonalny żeński, który mniej więcej jedna czwarta Polaków uważa za najlepszy dla siebie, polega na tym, że kobiety chcą pracować zawodowo, ale w mniejszym stopniu niż mężczyźni, w związku z tym chcą większość obowiązków domowych wziąć na siebie. I ten model w Polsce najtrudniej zrealizować, bo wiąże się z dużą elastycznością na rynku pracy. Elastycznością rozumianą nie jako umowy śmieciowe, ale jako na przykład praca w wybranym wymiarze, na części etatu, w elastycznych godzinach, tłumaczyła minister.

– Rozumiem, że dyrektywa wspiera partnerski model rodziny i dostosowujemy się do jej wymogów, ale to (trudność w realizowaniu modelu nieproporcjonalnego żeńskiego – red.) jest dzisiaj tak naprawdę największe niedopasowanie rynku pracy do oczekiwań rodzinnych Polaków – komentowała. – Tutaj widzimy ogromne pole do pracy, szczególnie kulturowo-uświadamiającej, jeśli chodzi o pracodawców, bo nie jest to w Polsce model powszechny, a jak widać na przykładach innych krajów – jest jak najbardziej realny, co przy dzisiejszych problemach z rynkiem pracy też zwiększyłoby nam zatrudnienie kobiet. Tych, które nie mając możliwości pracy w takim wymiarze, w jakim chcą, po prostu z pracy rezygnują.

25 proc. kobiet ankietowanych przez Fundację „Rodzic w mieście” już po wybuchu pandemii, w drugiej połowie 2020 roku, wskazywało możliwość powrotu na część etatu jako jedno z najważniejszych rozwiązań wspierających work-life balance, wynika z raportu „Macierzyństwo a aktywność zawodowa”. 67 proc. oczekiwałoby elastycznych godzin pracy,  52 proc. dostępu do opieki nad dzieckiem, do której ma zaufanie, 48 proc. możliwości pracy z domu – i to tylko część spośród wskazań. Wymęczona i spóźniona aplikacja dyrektywy do polskiego prawa zamyka paroletni etap prac, nie temat work-life balance.

Źródło:
Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak
redaktor naczelna Bankier.pl

Redaktor naczelna Bankier.pl. Autorka wielu publikacji z zakresu finansów, ukazujących się na łamach serwisu od 2008 roku. W przeszłości dziennikarz specjalizujący się w tematyce ubezpieczeń, doceniona Nagrodą Polskiej Izby Ubezpieczeń dla Środowiska Dziennikarskiego. Autorka emigracyjnych projektów "Tam mieszkam" i "Zawróceni", uhonorowana Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. W 2016 r. wydała książkę "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą". Absolwentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Tematy
MINI pełne przygód.

MINI pełne przygód.

Komentarze (76)

dodaj komentarz
bankierowedno
"równouprawnienie płci wdrukowane w zestaw podstawowych praw Unii" ale się uśmiałem :) faceci są dyskryminowani systemowo a takie bzdury zostawcie babom do poczytania
bha
Cóż... Pudrujemy od lat wiele niewygodnych spraw, rzeczy obłudnie krótkowidząc, często nie bez celu i udając jarząbka dopóki się da i uda - nic dobrego na dłuższą metę ta rosnąca, krótkowzrovzność, znieczulenie, zachłanność bez umiaru raczej większości % nie przyniesie. Niestety
tomitomi
Pytanie z serii : Top Europa :

......? a , na jakie benefity może liczyć ''mężczyzna '' ,który czuje się kobietą i jest ciocią dla dziecka ???
jas2
To jest cały czas polityka antyrodzinna.
Lansowanie zatrudniania kobiet wyłącznie po to, aby nie rodziły dzieci.
W normalnym świecie część kobiet pracuje poza domem, ale nikt nie powinien ich do tego zachęcać. W domu mają zbyt dużo pracy, aby jeszcze dodatkowo pracować poza domem.

Mężczyźni, choćby cały czas siedzieli
To jest cały czas polityka antyrodzinna.
Lansowanie zatrudniania kobiet wyłącznie po to, aby nie rodziły dzieci.
W normalnym świecie część kobiet pracuje poza domem, ale nikt nie powinien ich do tego zachęcać. W domu mają zbyt dużo pracy, aby jeszcze dodatkowo pracować poza domem.

Mężczyźni, choćby cały czas siedzieli w domu - dzieci nie urodzą.
jaszczura
Oczywiście jest to przypadek, że nicki zasłużenie słynące na forum z propagowania ruskiego miru nienawidzą feminizmu. To jest sól w oku patriarchatu, szczególnie z takimi autorytarnymi zapędami, jak w Rosji. Wojna kulturowa sfokusowana jest na płci, czytajcie Klementynę Suchanow. (i pyk: parędziesiąt minusów z olgino)
jaszczura odpowiada (usunięty)
No mówię, Rosja prowadzi świętą wojnę, nawet ostatnio Putin mówił, że teraz inaczej zagra z satanistami. Manichejski obraz świata, przy czym my "cali na biało", versus reszta antychrystów. A seksualność człowieka jest tym języczkiem u wagi, dlatego gender, LGBT, feminizm są wrogiem nr 1, bo tam leżą te energie, które mogą No mówię, Rosja prowadzi świętą wojnę, nawet ostatnio Putin mówił, że teraz inaczej zagra z satanistami. Manichejski obraz świata, przy czym my "cali na biało", versus reszta antychrystów. A seksualność człowieka jest tym języczkiem u wagi, dlatego gender, LGBT, feminizm są wrogiem nr 1, bo tam leżą te energie, które mogą rozsadzić autorytarny ustrój od środka. Patrz sytuacja w Iranie.
jaszczura odpowiada jaszczura
A dlaczego moderacja usunęła mój post z cytatem rosyjskich mediów, że Duma pracuje nad zaostrzeniem prawa o "promocji zachowań nieheteronomatywnych"??? To fakty!
jaszczura odpowiada jaszczura
To jeszcze raz, żeby nie być gołowsłownym, news z wczoraj:
jaszczura odpowiada jaszczura
Pakiet ustaw zakazujących „propagandy nietradycyjnych stosunków seksualnych” został przedłożony rosyjskiej Dumie Państwowej – powiedział wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Piotr Tołstoj.

Powiedział, że ustawy podpisało prawie 400 „deputowanych ludowych”, a decyzję, którą Duma będzie musiała podjąć w najbliższej przyszłości,
Pakiet ustaw zakazujących „propagandy nietradycyjnych stosunków seksualnych” został przedłożony rosyjskiej Dumie Państwowej – powiedział wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Piotr Tołstoj.

Powiedział, że ustawy podpisało prawie 400 „deputowanych ludowych”, a decyzję, którą Duma będzie musiała podjąć w najbliższej przyszłości, nazwał „oczywistą i od dawna oczekiwaną”. Poseł powiedział też, że „stawką jest przyszłość Rosji”

„Jeśli uznamy propagandę i aprobatę LGBT za narzędzie wojny hybrydowej, to jest to niebezpieczne nie tylko dla naszych dzieci, ale dla całego społeczeństwa. Weszliśmy w decydujący etap bitwy o nasze tradycyjne wartości rodzinne, moralne i religijne, której wynikiem może być tylko zwycięstwo” – napisał Tołstoj w swoim kanale Telegram.
jas2 odpowiada jaszczura
"gender, LGBT, feminizm są wrogiem nr 1, bo tam leżą te energie, które mogą rozsadzić autorytarny ustrój"

Nie. Mogą rozsadzić ludzką cywilizację.

Powiązane: Rodziconomia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki